disno
23.10.09, 11:13
Wczoraj Małgosia straciła jedynkę. Szalała z kuzynką i przewróciła
się lądując buzią prosto na drewnianej poręczy fotela, no i jedynka
wypadła, calusieńka. Mała trochę popłakała i krwawiła, ale zaraz
wszystko jej przeszło, a dziś tylko raz wspomniała, że nie ma ząbka.
A tak to wesoła i uśmiechnięta, śpiewa i zachowuje się normalnie. Za
to ja ryczę od wczoraj co na nią spojrzę, całą noc nie spałam.
Straszne mam do siebie pretensje, że jej nie upilnowałam. Tak
wariowały, że można było przewidzieć że coś się stanie i może gdybym
ruszyła dupę z kanapy i się nimi zajęła, to by nic się nie stało.
Wiem, że takie rzeczy się zdarzają, ale wiem też że nie zrobiłam
wszystkiego żeby to się nie stało. No i że będzie teraz chodzić do 7
roku życia bez jedynki jak sierota aż jaj stały wyrośnie. No i może
mieć problem z wymową. Jestem załamana....