dla kogo kredyt mieszkaniowy????

24.11.09, 09:55
siostra probuje wynajac mieszanie albo kupic za jakas rozsadna cene.
jest prosto po slubie,nie maja oszczednosci,zarabiaja w miare okolo 3,5tys na rodzine.
wynajecie mieszkania;wszedzie chca kaucje 2-3 krotnosc czynszu czyli na wstepie trzeba miec ok.3 tys zeby pozniej miesiecznie placic kolo 100-1500 plus licznik.
kupno mieszkania; nie dosc ze zaliczka kilkutysieczna,do tego oplaty notarialne czyli trzeba miec na wstepie minimum 10tys zl.
do tego rata kredytu ok 2 tys przez 30lat.

i tak sie zastanawiam kto kupuje mieszkania na takich warunkach.

wg mnie albo ludzie bardzo bogaci,majacy minimum 10 tys miesiecznie na rodzine bo takich stac na wykonczenie,urzadzenie mieszkania,splate rat,wakacje i inne zyciowe niespodzianki.na dodatek musza byc pewni swoich dochodow przez nasteopne 30 lat czyli powiedzmy do 50-60roku zycia.

albo ludzie nieodpowiedzialni ktorzy kupuja mieszkanie i nie mysla co bedzie dalej.jak pozniej wyjechac na wakacje? urodzic dziecko?zachorowac?czy starcic prace przy takim obciazeniu i sredniej pensji.

w moim doroslym zyciu wiele razy bylam na wozie i pod wozem.
raz zylo mi sie dobrze a za chwile ledwo wiazalam koniec z koncem.
nie wyobrazam sobie zakladac z gory ze bedzie mnie stac na splate 2 tys miesiecznie w tak niepewnych czasach jak dzisiejsze.
a co z wakacjami?? juz nigdy do 60-tki nie wyjechac na wakacje??
i dzieci nie miec? no bo jak nie mozna sobie pozwolic na wylaczenie z rynku pracy na powiedzmy 2 lata.

ech troche sie wyzalilam...
od dawna nurtuja mnie te pytania
    • uczula Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 10:02
      moi znajomi wlasnie beda mieli mieszkanie w domku na przedmiesciach.
      ale to na kredyt, nie wiem ile zarabiaja, ale musza miec wiecej niz
      twoja siostra bo raty maja wlasnie rzedu 1800 zl.../msc mlode
      malzenstwo bez dzieci, w zeszlym roku brali slub.
      do tej pory wynajmowali. napewno od rodziny cos dostali...moze ze
      slubu im zostalo tez cos no i sie zdecydowali.
      no niestety, w naszym kraju ciagle ciezko z mieszkaniam a ceny z
      kosmosu. nawet u mnie w srodmiesciu po 6tys/m2 - no szok!
    • babajagaa Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 10:40
      My kupilismy mieszkanie 4 lata temu,wtedy ceny mieszkan byly normalne,za 50m2
      dalismy 115 tys,ale to Czestochowa wiec taniej niz w Warszawie.A kredyt
      wzielismy na 15 lat,teraz zostalo nam 11 hehe rata to 600zl miesiecznie czyli
      tragedi nie ma
      • zurawina100 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 10:47
        My też wzięliśmy 4 lata temu 55 m2 za 165 tys (poznań),ale na 30 lat i płacimy
        około 900 zł /mc, teraz to pewnie byśmy nie mieli zdolności kredytowej.To była
        jedna z lepszych decyzji.
        • alcea3 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 11:06
          edzia mieszkasz w wynajmowanym czy swoim?
      • babajagaa Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 14:49
        Zapomnialam dodac ze my mieslismy polowe kasy,dlatego tak malo placimy raty.
    • aurinko Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 10:53
      Jest jeszcze druga strona medalu. Jeśli nie ma się innej możliwości zamieszkania, to wynajmuje się płacąc np. tak jak my 1200zł miesięcznie plus wysokie opłaty (ogrzewanie na prąd). Skoro musimy mieć co miesiąc te 1200zł na wynajem, to dlaczego nie przeznaczyć tych pieniędzy na ratę i spłacać swoje, zamiast pakować komuś w kieszeń za mieszkanie, z którego w każdej chwili tak naprawdę można dostać wymówienie. W jednej i drugiej sytuacji, żeby mieszkać trzeba część wypłaty oddać. Nie wiem, w czym lepsze jest wynajmowanie od kredytu na swoje, żadnych plusów nie widzę.

      My zbieramy na notariusza, wstępne opłaty, jak odłożymy odpowiednią kwotę to startujemy po kredyt. Jednak nie bierzemy pod uwagę moich dochodów, jedynie dochody nm, moje zawsze zostaną jako rezerwa. Bierzemy pod uwagę też inną opcję - kredyt na mieszkanie i jednocześnie budynek, który pozwoli mi prowadzić własną działalność.

      Nie uważam, żebyśmy byli ani bogaci, ani nieodpowiedzialni. Gdybyśmy byli bogaci, to dawno siedzielibyśmy w swoim domku. Nieodpowiedzialni będziemy, jeśli całe życie będziemy tułać się z dziećmi po wynajmowanych lokalach.
      A urlop zawsze da się miło spędzić, jeśli się chce, my w tym roku byliśmy w Borach Tucholskich za bardzo małe pieniądze. Fakt, dzieci mi jakoś szczególnie nie chorują, ale moje leczenie pochłania spore sumki; ale czy z tego typu powodów trzeba się tułać po obcych kątach, bez możliwości kupna własnych mebli, łóżka itp.?
    • qwoka Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 12:37
      Moim zdaniem rozsądna kwota kredytu to max. 30% zarobków a w
      dzisiejszych czasach nawet tyle jest doość ryzykowne. W naszym
      przypadku 30% zarobków to kwota, która starczylaby na ratę może
      kawalerki, wiec póki co nie nie mamy co marzyc o kredycie:/
      Fakt, że lepiej spłacac kresyt niż wynajmować, ale jednak to nie to
      samo, bo przy utracie płynności finansowej, wynajmowane mieszkanie
      mozna zamienić na tańsze, mniejsze, w gorszej lokalizacji. A jak się
      nie zapłaci raty kredytu to juz są odsetki, odsetki od odsetek i
      mozna bardzo szybko w tym utonąć:(
      wiem, ze to czarne wizje ale ja strasznie boje się duzych kredytów...
    • mareszka Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 13:16
      Budowa domu jest zdecydowanie tańsza niż zakup mieszkania (średnia cena to 2500
      "pod klucz", czyli na gotowo). Szczególnie jeśli ma się już działkę. Poza tym we
      własnym domu można łatwiej zarządzać kosztami stałymi. To znaczy łatwiej jest
      oszczędzać jeśli jest to konieczne.
      • anulka-m6 zgadzam sie całkowicie... 24.11.09, 13:34
        My wzięliśmy kredyt w tamtym roku, udało sie jeszcze przy lepszych
        warunkach, teraz trudniej dostać(tzn wiecej trzeba okazać ze sie ma)
        Rata wynosi nas ok 900 zł rodzice na szczęscie pomagają, a dochody
        liczone głównie męża, ja nie wykazuję:)
        Jeszcze troszke nam brakuje do wprowadzenia bo wykończenie
        najdroższe jest ale wierze mocno w to ze to bedzie moje, nikt mi nie
        bedzie mówił zrób tak albo inaczej, nie bedzie kręcił nosem patrząc
        co robie.
        Żeby w jednym pokoju na początek to będe chciała jak najszybciej być
        na swoim. I ma nadzieję ze przed porodem uda sie zrobic pokój małemu.
        Juz mi sie marzą prace ogrodowe, koszenie trawnika...choc niewiem
        kiedy przy 2 dzieci czas na to znajde ale marzenia mam ...
        W dzisiejszych czasach ryzykiem jest wziąć kredyt, ale wszystko jest
        ryzykiem, zajście w ciąże też , niewiesz czy bedziesz mieć za co
        zyc, może jestem młoda i czasem zabardzo realistycznie podchodze do
        zycia, ale wierzę mocno ze jak sie chce to sie da...
        Moi rodzice też mają kredyty,i jakby nie to to mieszkali by z
        dziadkami,wiem też jak to jest raz pod wozem raz na wozie nie zawsze
        było lekko, ale jak juz masz swoje to walczysz o to i zawsze jakieś
        wyjście znajdziesz
        ... a na wakacje zawsze mozna sie wybrać taniej, niekoniecznie
        super wypasione zagraniczne, jak dla nas Węgry co roku ,super
        pogoda, baseny ,cisza spoków...
        To tyle chyba bo sie srtasznie rozpisałam.
    • dmgr Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 14:48
      A Ty w jakim mieszkaniu mieszkasz? Swoim i czyimś? Ja tylko czekam aż wrócę do
      pracy i będziemy mogli wsiąść kredyt i pewnie będziemy brać bez planu bo na
      wykończenie, remont czy urządzenie nie będzie nas stać a na wakacje i tak nie
      jeździmy bo zawsze kasy mało. M obliczał ostatnio, że potrzebujemy 4 tys dochodu
      netto na 4 osobową rodzinę żeby wziąć 250 tys. na maksymalny okres czyli u nas 3
      pokoje na wtórnym ale to są wymogi do Banku w którym m pracuje a można dostać
      lepsze warunki no i Rodzinę na swoim czyli dopłata połowę odsetek. Ja policzyłam
      sobie, że jak weźmiemy kredyt to będę płaciła około 600 zł więcej niż teraz za
      wynajmowane mieszkanie więc jak dla mnie kalkulacja jest prosta. I nie rozumiem
      tego, że ktoś może woli jechać na wakacje czy więcej zjeść i mieszkać u kogoś,
      bez możliwości zmian, nie mieć swojego domu i liczyć się z tym, że po powrocie z
      tych wakacji może dostać wypowiedzenie umowy najmu np. Ja teraz żałuję, że
      spanikowałam 5 lat temu i nie wzięłam kredytu bo bym miała teraz swoje
      mieszkanie za niska cenę bo teraz będę musiała płacić raty dwa albo więcej razy
      wyższe niż wtedy.
      Nie mam niestety swojego mieszkania i nawet nie mam co na takie liczyć w spadku
      bo obydwoje z m nie mamy żadnych babć z mieszkaniami itp. więc kredyt to dla
      mnie jedyne rozwiązanie
    • anula_82 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 14:58
      ja troszkę nie rozumiem, że konieczność wakacji/urlopowania za
      większe pieniądze przewyższają możliwość wzięcia kredytu na własne
      mieszkanie/dom. sa osoby które Muszą co roku jeżdzić na urlop i
      wydawać kupę siana na to a są osoby które z oszczędnosci na poczet
      kredytu nie pojadą 2-3 razy na urlop...choć zawsze się da coś
      wyciułać na wyjazd na kilka dni. jak się rodzi dziecko i tak się da
      wszystko ogarnąc, to nie jest tak, ze wówczas jeszcz chleb ze
      smalcem, po prostu trzeba zacisnąć pasa a z czasem wszystko sie
      ładnie ułoży.
      my zdązylismy wziąc kredyt przed tym wielkim boomem na mieszkania i
      kredyty.
      nie będe pisać ile płacimy bo jest to tak mała rata że aż trochę
      śmieszna dla niektórych ;-)

      pozdrawiam wszystkich kredytobiorców :-)
      • dziunia27 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 17:33
        a my się wahamy, wahamy, wahamy i wahamy...
        i mam nadzięję że w końcu się odważymy;) trzymajcie kciuki;P
        jak pisałam wcześniej mamy swoja kawalerke, której jeeeszcze nie
        sprzedaliśmy;( bo narazie mamy słomiany zapał;/
        marzy nam się większe mieszkanie, ojj jak bardzo..
        ale męża właśnie przeraża ten kredyt na 30 lat i ponad 1000/msc za
        rate;O
        nie powiem mnie też;/ bo naprawde niech za 15 lat niebedzie nas stać
        na spłate, no coś się stanie i co wtedy?? odsetki odsetek tak nas
        zerzrą że w najczarniejszej wersji bank może nawet zabrać mieszkanie
        i kopa w dupe dać;(

        ale prędzej czy później wiem, że i tak będzie trzeba się ocknąć i
        wziąść za zmiane,
        narazie jest nam dobrze;)) noża na gardle niemamy;))

        ale jakby co mam pewien plan;P jak będe w ciąży;P to już wtedy na
        100% się odważymy, nie bedzie wtedy wyjścia;P

        a to że może niebedzie mnie stać na wakacje, o tym nawet
        niepomyslałam;) bo taki problem to nieproblem;) ja i tak niegdzie
        daleko nie wyjeżdżam i niepłacze z tego powodu;)
    • yvonne79 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 17:20
      My kupiliśmy mieszkanie na kredyt. Nie jesteśmy ani nieodpowiedzialni, ani tym
      bardziej bogaci. Bardzo długo wynajmowaliśmy mieszkanie i to była moim zdaniem
      strata pieniędzy. Płaciliśmy przez 3 lata zupełnie obcym ludziom i nic z tego
      nie mieliśmy. Teraz mamy ratę kredytu wyższą o kilkaset złotych i mamy już
      własne mieszkanie. Jakoś udało nam się uzbierać na tyle pieniędzy, żeby urządzić
      mieszkanie do zamieszkania (jeszcze nie wszystko gotowe) i na wakacje też
      jeździliśmy. Dopiero ten rok jest dla nas trudny. Wszystko przez ten kryzys.
      Bywało kiepsko, ale mieszkamy we własnym mieszkaniu i to się liczy. Gdyby było
      bardzo kiepsko, to zawsze można coś wykombinować mając własne mieszkanie. Choć
      czasami lekko nam nie jest, to i tak uważam, że kupno mieszkania na kredyt
      (innej możliwości nie mieliśmy) było jedną z lepszych decyzji w tamtym czasie.
      Decyzję o kredycie przemyśleliśmy bardzo dokładnie. Braliśmy pod uwagę różne
      scenariusze. Gdybyśmy wtedy nie zaryzykowali to nadal byśmy się tułali po
      wynajmowanych lokalach nie mając obecnie szans na kredyt i własne mieszkanie.
    • metanira Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 19:07
      My też nie jesteśmy ani bogaci ani nieodpowiedzialni. Zastanawiamy się nad
      kredytem, M był u doradcy finansowego, wiemy już, ile możemy dostać i ile
      wynosiłaby rata. I właśnie dlatego M zrezygnował (póki co) ze swojego marzenia o
      domu i szukamy mieszkania. Już wiemy, jak kupić je mniejszym kosztem, tylko
      musimy jeszcze znaleźć takie, które obojgu nam będzie odpowiadało.
      Teraz wynajmujemy, płacimy niewiele, bo 250 zł, ale co drugi miesiąc płacimy za
      gaz prawie 400 zł. Po nowym roku M ma dostać w pracy umowę na stałe i wyższą
      pensję i wtedy ruszymy z tym wszystkim. Postaramy się o kredyt z programu
      Rodzina na swoim.
      Na szczęście właśnie sprzedajemy mieszkanie babci (za 2 tygodnie finalizujemy),
      za niestety dużo mniej niż sobie wyobrażaliśmy, ale dobre i to. Będzie na
      ewentualne vadium, remont, umeblowanie i koszty dodatkowe i może zostanie coś na
      czarną godzinę. Wolałabym kupić mieszkanie tańsze, ale do większego remontu,
      żeby zrobić sobie w nim wszystko po swojemu.
      Nie można całe życie mieszkać na cudzym, trzeba w końcu pomyśleć o czymś własnym.
      • zabka11 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 19:46
        My braliśmy kredyt 6 lat temu, jeszcze przed tym kosmicznym wzrostem
        cen. Pierwsze 3 lata małżeństwa ciułaliśmy, pracując całymi dniami,
        po to żeby jak nawięcej odłożyć na wpłatę własną. Uzbieraliśmy 2/3
        wartości resztę na kredyt, który wtedy nas przerażał, a to było
        tylko!!!! 25 tys, płatne przez 7 lat, po 370zł;)
        Udało nam się spłacić w 6 lat:) i nasze ciasne, ale własne, stało
        sie faktem, w lipcu tego roku.
        A że ciasne, zaczełam krucjatę pod tytułem sprzedajemy i kupujemy
        większe...i co? i klops...przeraziłam się faktem spłacania
        mieszkania w "wielkiej płycie", rata po 1100zł/msc, przez 30 lat.
        Przy sumie kredytu 155tys, przy wpłacie własnej 200tys, same odsetki
        na 30lat, z ubezpieczeniem w razie śmierci, wyniosły 190tys zł!!!A
        mieszkanie do kapitalnego remontu.....
        I dobrze się stało, że nie wzieliśmy, bo m w październiku stracił
        pracę;/, a poza tym los się do nas uśmiechnął....
        Ale gdybym miała płacić obcym za wynajem, to wzięłabym kredyt nawet
        na 100lat.

        Prawda jest jednak taka, że oferowane aktualnie kredyty są dla
        bogatych, młodych i zarabiających, ale też trochę naiwnych, nie
        myślących co będzie za 10/20 lat, albo co będzie jak zdrowia
        zabraknie...
        Nie wiem, nie mnie oceniać, ale marzy mi się świat/kraj, gdzie
        ludzie biorący ślub, dostają mieszkanie od państwa w prezencie:) i
        nie muszą poświęcać całego życia na spłatę kredytów mieszkaniowych:)
        Pozdrawiam
    • silvii Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 19:57
      tia... właśnie skończyłam oglądać oferty sprzedaży domu u mnie w ursusie... i
      cóż? w życiu mnie nie będzie na to stać... a mieszkać gdzieś trzeba...
      utrzymanie mojego mieszkania to koszt ok 1000zł a to zaledwie 16m2!!! Dan rośnie
      a za chwilę będzie jeszcze dorosły Junior... + my i dwa psy... no ciasno!!! że
      nie wspomnę o jakiejkolwiek prywatności... ;) trzeba by było coś wynająć...
      tylko czy to ma sens? płacę już wynajem za salon... dodatkowo mam teraz wydać
      około 2500 miesięcznie za wynajem większego lokum dla nas? wynająć moje
      mieszkanie może za 800zł by się udało... i co dalej? nawet nie ma tyle... a tu
      trzeba szykować kolejny 1000 na przedszkole!!! rany... ja nie wiem... skąd taką
      kasę brać???

      Silvii & Dan
    • lucy_cu Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 24.11.09, 20:40
      Edzia- kto nie ryzykuje, ten nie ma.
      My mamy ratę 3,5 tys. miesięcznie. Nie wiemy, czy damy sobie radę-
      praca mojego męża dziś jest, jutro może jej nie być.
      Ale gdybyśmy tego kredytu nie wzięli, dalej mieszkalibyśmy w 32-
      metrowej kawalerce. Przez 10 lat udało nam się uzbierać na działkę.
      Nie wiem,co bedzie za rok, za dwa, za dziesięć. Być może będziemy
      musieli sprzedac ten dom, nie wykluczam takiej możliwości. Ale
      niewykluczone, że nam się uda. To nie jest lekkomyślność. To jest
      pewnego rodzaju desperacja, to nie to samo. Nie wyjeżdżamy na
      wakacje, ciuchy kupujemy z drugiej ręki i nie jadamy homara na
      kolację- ale coś za coś.
      • edzia_79 Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 25.11.09, 08:45
        ja rozumuje tak;
        majac powiedzmy 3,5 tys (4tys) na rodzine kredyt na mieszkanie kolo 1800
        do tego oplaty mieszkaniowe (czynsz,prad,gaz,kablowka itp) niech przy dobrych zalozeniach razem z rata place 2500.
        czyli z pensji zostaje nam 1000 (1500 przy 4 tys) na zycie.
        do tego komorki,samochod (niekoniecznie) jakies raty np na sprzet agd (bo z czego odlozyc jak masz 1000zl),jedzenie,ubranie itd itp.
        z czego zyc????
        ktos zarzucal mi ze przekladam wakacje nad wlasnym katem i ze wyjechac mozna tanio nie koniecznie za granice.
        no sorry za 1000 ktore mi zostanie na zycie nie da sie urlopowac nawet w Polsce.no chyba ze ktos ma rodzicow czy rodzine na wsi czy w jakims kurorcie :)
        • bobimax Re: dla kogo kredyt mieszkaniowy???? 25.11.09, 12:59
          Ale większość Polaków ma takie zarobki i biorą kredyty. Kwestia
          dobrej organizacji. Mój brat jest młody za rok ślubuje a właśnie z
          narzeczoną kupił mieszkanie. Zarobki własnie koło 3 tys. Rata
          kredytu około 600-700 zł. Kredyt 130 tys.
          Ja nie rozumiem ludzi którzy wolą płacić za wynajem takie pieniądze
          niż za własne. I tak jak Lucy napisała, kto nie ryzukeje ten nie ma.
          A żyć można skromniej i na wakacje jednego roku jedziesz drugiego
          nie.
          Ja nie dzień dzisiejszy nie mogę narzekać na zarobki, ale też
          spłacam kredyt 1000 zł miesięcznie i teraz jeszcze dojdzie mi 800.
          Do tego miesięczne opłaty nasze to kupa kasy, ale takie życie.
          Bez kredytu nie jesteś w stanie nic kupić. Odłożyć też jest ciężko.
          A jak masz nad sobą bank to zawsze coś wykombinujesz żeby tą ratę
          zapłacić. Nam jest łatwiej wziąść kredyt i potem go spłacać (nawet
          kosztem odsetek) niż uzbierać daną kwotę.
        • dmgr Edzia 25.11.09, 13:28
          Edzia, ja Cie nie rozumiem. Wolisz płacić obcemu do ręki kasę za mieszkanie niż
          mieć swoje własne trochę wyższym kosztem? Ja jak już pisałam raz spanikowałam bo
          mogliśmy wziąć kredyt jak były tanie mieszkania ale wtedy to było takie nowe,
          przerażające, byliśmy świeżo po ślubie chociaż sama pracowałam już w kredytach
          hipotecznych, nie wzięliśmy, do końca życia będę żałować. Bo pewnie teraz już
          byśmy mieli większość spłacone i mieszkanie a tak mieszkamy już 6 rok w
          wynajmowanym mieszkaniu, z okropnymi meblami, których wyrzucić nie mogę,
          zmywarki kupić nie mogę bo nie wolno ruszać kuchni chociaż mam alergię na płyny
          do naczyń i zmywanie jest koszmarem, remont muszę robić na własny koszt, czasem
          słabo mi się robi jak patrze na to mieszkanie i nigdy nie wiem czy się
          właścicielom nie odwidzi wynajmowanie nam. Niby płacę niedużo bo tylko 500 zł za
          wynajem ale tu są wysokie czynsze więc plus 750 zł, do tego prąd, TV, telefon
          itp. razem koło 300 zł co daje około 1500 zł. A mój szwagier na innym osiedlu
          płaci trochę ponad 300 zł opłat łącznie. Więc patrząc na tą ratę 1500-1600 zł w
          sumie dopłacam tylko kilkaset złotych i jest to INWESTYCJA w przyszłość, moją,
          moich dzieci, i nie w rozumieniu, że cena tego mieszkania wzrośnie bo teraz już
          nic nie wiadomo ale w sensie posiadania, poczucia bezpieczeństwa, stabilności,
          komfortu życia.
          A przeżyć za 4 tys.? Myślę, że to nie jest wcale tak mało, biorąc pod uwagę
          fakt, że aktualnie żyjemy za 2 tys. plus mój wychowawczy, który właśnie się
          skończył przy wspomnianych opłatach za mieszkanie.
          Fakt, że ciężko jest się przestawić nawet o te pareset złotych bo sama
          doświadczyłam tego jak trudno przejść na niższe dochody jak poszłam na
          wychowawczy i straciliśmy ich połowę. Ale jakoś trzeba się przyzwyczaić do
          zakupów z Biedronki i braku wypadów do kina czy na wakacje bo są rzeczy
          ważniejsze, przynajmniej dla mnie. A w tym roku byliśmy na wakacjach aż dwa razy
          i było super.
          • a090707 Edzia 25.11.09, 14:21
            My nie bralismy nigdy kredytu, ale przyznaje, ze w Polsce ciezko sie dorobic. Wyjechalismy za granice i odkladalismy ile moglismy. Po 2 latach mamy wymarzony dom ok.100m² i zyjemy z pensji meza 1700zl - dyplomowany informatyk jakby co :( takie sa realia, ale mozna zyc...
            Podziwiam moich rodzicow, bo ciezko pracuja i tez nigdy nie mieli kredytu, a dorobili sie mieszkania 60m², kupili mi na 18-tke kawalerke 36m² i maja 2 domy ( stawiane wlasciwie bez pomocy, tylko przez nich )
            • alcea3 Re: Edzia 25.11.09, 17:25
              Edzia nadal nie napisalas czy wynajmujesz czy masz swoje
              • magda7717 Re: Edzia 25.11.09, 19:47
                hmm my od 3 lat mieszkamy w swoim domu na kredyt..30 letni. mimo,ze mielismy
                polowe gotowki rata to ok 2tys zl.zarabiamy srednio dobrze.i jakby to nie
                lekkomyslnosc a racjonalizm sklonil nas do zakupu domu.maz od 9 lat mial swoje
                mieszkanie w kredycie dzieki temu sie usamodzielnil.wiedzielismy ,ze damy rade.
                ze musimy dac. oczywiscie czesc zarobkow pochlania kredyt ale kto nie ryzykuje
                ten nie ma.
                jak trzeba potrafimy zacisnac pasa a jak mozemy hulamy;-)proste. pieniadze rzecz
                nabyta, szczescia i zdrowia nie daja, zyjemy w mysl zasady - ''zyj tu i teraz" (
                oczywiscie posiadajac zaplecze w postaci oszczednosci i planow inwestycyjnych;-))
              • lullanka07 Re: alcea3 26.11.09, 08:47
                :)))))
                do tej pory wynajmowalismy mieszkanie,teraz mieszkamy w sluzbowym mieskzaniu meza.jednak maz chce zmienic prace co sie wiaze z utrata mieszkania.na nasze szczescie sistra po slubie wyprowadzila sie do tesciow i my zaczelismy remontowac mamy mieszkanie.
                bedzie bardzo ciasno bo to tylko dwa malutkie pokoje a nas czworka plus mama ale juz kiedys mieszkalismy u rodzicow w wieksza ilosc osob.
                inaczej musielibysmy cos wynajac.
                ja sie strasznie boje duzych kredytow.
                i tez zaluje ze nie kupilam mieszkania 10 lat temu kiedy byly bardzo tanie w porownaniu z dzisiejszymi cenami.
                tylko ze z dziszej perspektywy wiem ze mialabym wtedy bardzo duzy problem ze spata kredytu mieszkaniowego.
Pełna wersja