artykuł sypiając z katem

25.11.09, 13:16
nie wiedziałam, że takie psychole istnieją, po przeczytaniu tego
moje problemy dla mnie stały się śmieszne. Współczuje całej rodzinie.

facet.interia.pl/ciekawostki/news/sypiajac-z-katem,1400785,2528
    • e1w2ewa Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 15:01
      Straszne,potworne...nigdy nie zrozumiem jak człowiek drugiemu człowiekowi może
      zrobić taką straszną rzecz.
      • a.zaborowska1 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 15:18
        Przepraszam nie mogłam przeczytać do końca...

        Dla mnie osobiście tu winna jest kobieta. Sorry ale mąż uderzył by
        mnie raz !!! Jak można pozwolić się tak maltretować?? Nie ma dla
        mnie wyjasnienia, że dla dzieci, że się bałam, że kochałam sratata.
        mężczyzna bije wtedy gdy kobieta pozwoli!
        • lucy_cu Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 15:28
          Nie, nie, Zaborowska, to nie tak. To jest syndrom ofiary. Osoby
          maltretowane cierpią latami w milczeniu, to jest taki mechanizm
          psychologiczny. To z naszego ounktu widzenia wydaje się proste-
          rzucić gada, pójść na policję. Dla ofiary to nie jest takie
          oczywiste.

          Aż żałuję, że przeczytałam. Przy psie roztrzęsły mi się ręce, przy
          opisie stosunku z synem zrobiło mi się słabo. Potworna historia.
          • a.zaborowska1 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 16:06
            lucy_cu napisała:

            > Nie, nie, Zaborowska, to nie tak. To jest syndrom ofiary. Osoby
            > maltretowane cierpią latami w milczeniu, to jest taki mechanizm
            > psychologiczny. To z naszego ounktu widzenia wydaje się proste-
            > rzucić gada, pójść na policję. Dla ofiary to nie jest takie
            > oczywiste.

            lucy ja to wszystko wiem. Móją teściową teść (niech mu ziemia...)
            bił. Do momentu aż syn mu nie dorósł (czyt. mój M) któregoś dnia jak
            teściowa zobaczyła, że nie da rady z konfliktem mąż+syn złapała go
            za ręce i powiedział "już nigdy skurw... mnie nie uderzysz, jak
            jeszcze raz spróbujesz to cię zabiję ! Może nie uwierzysz ale od
            tamtej pory nigdy jej nie uderzył. To były ich ostatnie i
            najspokojniejsze lata życia.

            Druga sytuacja: moja ciotka była maltretowana chyba bardziej niż ta
            pani z artykułu. Mąż któregoś dnia pobitą wywiózł do lasu i chciał
            ją zakopać, miała pękniętą śledzionę, siekiere w nodze, noże i
            widelce w plecach. Malutkie dziecko w becie wyrzucił z 1 piętra.
            Mieszkaliśmy pod nimi przez wiele lat. Trudno uwierzyć ale tak było,
            my się wtrącaliśmy a ona zawsze mu wybaczała... W końcu się
            rozwiedli, już nikt jej nigdy nie uderzył a jej były mąż ożenił się
            z kobietą do której nigdy nie wyciągnął łap.
            Kobiety (syndrom ofiary) powinny się leczyć. Same dają przyzwolenie
            na bicie, dzieci na to patrzą, cierpią i również są bite.
            Takich przykładów mogłabym wymieniać dziesiątki. Kiedyś pomagałam
            takim kobietą. Jedna wyszła z miesięcznym dzieckiem, wózkiem, 5
            pampersami, tak jak stała. Nie miała ciuchów, mieszkania nic.
            uwolniła sie od męża który maltretował ja psychicznie i fizycznie.

            Druga sprawa, że kiedyś było chyba społeczne pozwolenie na takie
            zachowanie męża. Nie było takiej pomocy psychologicznej. Nie ma w
            naszym państwie odpowiednich przepisów na odseparowanie kata, matka
            boi się zostać sama bo nie ma gdzie mieszkać bo nie będzie miała z
            czego żyć itd.

            W swoim życiu napatrzyłam się wiele na takie sytuacje. Naprawdę to
            dużo zależy od kobiety. Nie jeden mąż próbował "rządzić" ale mu się
            to nie udało. Maltretowana osoba swoim strachem pobudza oprawcę
            jeszcze bardziej. Taki nierówny przeciwnik.
            • alcea3 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 17:22
              Jestem zszokowana.
              Domyslam sie jaki dramat przezyla cala ta rodzina, a guzik nie domyslam sie moge
              sobie tylko wyobrazic,ale niewybaczalne dla tej matki byloby dla mnie jako
              dziecka tolerowanie tego pzrzez tyle lat.
              Kobieta ma OGROM sily czesto tylko ukrytej, jest w stanie wiele
              zniesc,ścierpieć, i naprawde ciezko ja zlamac.
              Ale zniesc i wziasc na SIEBIE, a nie patrzec jak katuje dzieci.
              Dla mnie to niewybaczalne.
              • alcea3 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 17:23
                alcea3 napisała: > Ale zniesc i wziasc na SIEBIE, a nie patrzec jak katuje dzieci.
                > Dla mnie to niewybaczalne.

                Jak katuje ojciec oczywiscie,a nie ona.
              • a.zaborowska1 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 18:18
                alcea3 napisała:

                niewybaczalne dla tej matki byloby dla mnie jako
                > dziecka tolerowanie tego pzrzez tyle lat.
                > Kobieta ma OGROM sily czesto tylko ukrytej, jest w stanie wiele
                > zniesc,ścierpieć, i naprawde ciezko ja zlamac.
                > Ale zniesc i wziasc na SIEBIE, a nie patrzec jak katuje dzieci.
                > Dla mnie to niewybaczalne.

                Racja w 100% to właśnie dla dzieci powinna odejść każda kobieta w
                takiej sytuacji. Ja się zawsze podśmiewam, że nie ma we mnie ani nic
                z męczennicy ani świętej ;-)
            • lucy_cu Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 17:54
              Aż nie wiem, co napisać...To jest jakiś horror.
              Masz 100% racji- ofiara bez terapii nie da sobie rady.
              I o tym naszym kulawym prawie- tez racja.
              Straszne to.
              A człowiek narzeka, kiedy osobisty chłop śmieci nie wywali albo nie
              pozamiata...Aż wstyd się robi...
    • curly2 Re: artykuł sypiając z katem 25.11.09, 18:51
      Przeczytałam artykuł z linku niedługo po poście autorki wątku... do
      tej pory nie mogę się otrząsnąć:((( Jestem w szoku, że takie rzeczy
      mają miejsce:(
      Ja tez zawsze powtarzam: do pierwszego razu..., moje koleżanki i
      znajome także, ale w końcu skądś się takie sytuacje biorą...
      • dziunia27 Re: artykuł sypiając z katem 26.11.09, 00:01
        jezu oczy mam jak 5 zł po przeczytaniu tego..
        to okropne..
        i też uważam że,.. nie nie wiem co uważam jestem w szoku
        ale mnie gdyby chłop udezył tak choc raz (w ta noc poslubna)
        odeszłabym, a gdyby tak maltretował dzieci a ja bym na to patrzyła?
        nieeeee nie tyle lat
        z tą kobieta było coś nie halo,
        już dawno bym sie spakowała i zostawiła drania

        a nie że ona godziła sie żeby z własnym synem?;O
        • a090707 Re: artykuł sypiając z katem 26.11.09, 07:42
          Ja to przeczytalam wczoraj i spac nie moglam, myslalam o tej biednej
          zastraszonej kobiecie... straszne, brak slow.
          • izamig Re: artykuł sypiając z katem 26.11.09, 10:03
            trochę się z wami nie zgodzę, że z nią coś musi być nie tak, bo
            powinna zareagować. Tak każda normalna kobieta jak wy-my by zrobiła.
            Ale ta napisała, że ona czuła się tak jak ją właśnie mąż traktował
            jak szmata, nic nie warta, ten gnój powiedział, że ona jest jak
            zwierze. I wierzę że ten skur.... miał na nią taką przewagę. Ja na
            jej miejscu zajeb.... bym go siekierą w nocy jakby spał. A pozatym
            moje drogie co Hitler zrobił z rzeszą niemców. A więc co się dziwić
            kobiecie. Potrafiłybyście oderwać maleńkie dziecko od matki i je
            zamordować?
    • aurinko Re: artykuł sypiając z katem 26.11.09, 10:14
      Ja powiem jedno. Łatwo jest oceniać, mówić "ja bym go zabiła, odeszła" itp. jeśli nie znalazło się osobiście w takiej sytuacji, choćby częściowo podobnej. To, że się zna maltretowaną kobietę, że się ktoś zetknął z tragedią, tak naprawdę daje tylko pozorne przypuszczenia, że wie się dużo o psychice takiej kobiety, a tak naprawdę żadna osoba, która choć w części nie przeżyła na własnej skórze czegoś takiego nie będzie w stanie ani tego pojąć ani zrozumieć. I nigdy nie można zakładać co by się zrobiło w danej sytuacji, dopóki się w takiej sytuacji nie znajdzie, można tylko przypuszczać, oczekiwać od siebie jakiegoś zachowania, ale to nie znaczy, że tak właśnie by się zrobiło.
      I jeszcze jedno - w naszym kraju niestety pomoc ofiarom przemocy mocno kuleje. Niebieska linia to fikcja, domy samotnej matki pozostawiają wiele do życzenia, na policji ciężko trafić na kogoś, kto rzetelnie zajmie się taką sprawą. O pomocy psychologicznej nie wspomnę, bo nie ma jej po prostu. Jeśli sobie nie zapłacisz prywatnie to nie masz terapii, chyba że fartem uda się dostać w ramach jakiejś fundacji. Nikłe szanse na wyrzucenie przemocowca z mieszkania, w większości przypadków to kobieta musi uciec (często z dziećmi) zostawiając wszystko - tak to wygląda.
      • izamig aurinko podpisuję się rękami i nogami 26.11.09, 10:30
        pod tym co napisałaś
        • disno Re: aurinko podpisuję się rękami i nogami 26.11.09, 10:43
          a ja uważam że z nią coś bardzo nie halo, znosić takie rzeczy tyle
          lat i to krzywdy wyrządzane nie tylko sobie ale i dzieciom. I to
          JAKIE krzywdy. Nie wiem jak można zrobić coś takiego swoim dzieciom -
          mówię o matce bo ojciec to psychopata i nie podlega żadnej
          dyskusji. Jak można pozwolić aby wyniosły w dorosłe życie taki obraz
          świata, relacji międzyludzkich i rodziny? Jak można pozwolić na
          takie cierpienia? Przecież ona nic nie robiąc narażała je na utratę
          zdrowia fizycznego i psychicznego. Sorry, ale dla mnie ona jest
          równie winna. Według mnie jest to jakiś rodzaj upośledzenia
          psychicznego.
          Kobiety też są głupie - jak to mówią "nawet niechby pił i bił ale
          był". Presja wobec kobiet samotnych i opuszczonych maleje ale jest
          wciąż ogromna.
          Z drugiej strony gdzie byli sąsiedzi - nie słyszeli?, rodzina - nie
          rozumieli co się dzieje?, koleżanki z pracy? Ile razy można spaść ze
          schodów albo potknąć się o brodzik?
      • a.zaborowska1 Re: artykuł sypiając z katem 26.11.09, 20:56
        aurinko napisała:

        > Ja powiem jedno. Łatwo jest oceniać, mówić "ja bym go zabiła,
        odeszła" itp. jeś
        > li nie znalazło się osobiście w takiej sytuacji, choćby częściowo
        podobnej. To,
        > że się zna maltretowaną kobietę, że się ktoś zetknął z tragedią,
        tak naprawdę
        > daje tylko pozorne przypuszczenia, że wie się dużo o psychice
        takiej kobiety, a
        > tak naprawdę żadna osoba, która choć w części nie przeżyła na
        własnej skórze c
        > zegoś takiego nie będzie w stanie ani tego pojąć ani zrozumieć.

        A ja się tu nie zgodzę :-/ Jeśli kobieta ma ochotę tkwić w takim
        związku to proszę bardzo. Ale gdy daje przyzwolenie na maltretowanie
        psychiczne i fizyczne dzieci jest wpółwinna zaistniałej sytuacji.
        Oceniać to "my" możemy czyjeś normalne zachowanie, wygląd a
        maltretowanie jest przestępstwem. I nikt tu nie napisał, że wie dużo
        o psychice takiej kobiety, wręcz raczej nikt nie pojął jak mogła
        tak żyć. Twój post kojarzy mi się właśnie z wypowiedziami "bitych"
        kobiet typu "mnie nikt nie zrozumie", "nie wiecie jak to jest" i "
        to nie jest takie proste"


        > I jeszcze jedno - w naszym kraju niestety pomoc ofiarom przemocy
        mocno kuleje.
        > Niebieska linia to fikcja, domy samotnej matki pozostawiają wiele
        do życzenia,
        > na policji ciężko trafić na kogoś, kto rzetelnie zajmie się taką
        sprawą. O pomo
        > cy psychologicznej nie wspomnę, bo nie ma jej po prostu. Jeśli
        sobie nie zapłac
        > isz prywatnie to nie masz terapii, chyba że fartem uda się dostać
        w ramach jaki
        > ejś fundacji. Nikłe szanse na wyrzucenie przemocowca z mieszkania,
        w większości
        > przypadków to kobieta musi uciec (często z dziećmi) zostawiając
        wszystko - tak
        > to wygląda.

        Niestety to prawda :-( i to jest tragiczne.
Pełna wersja