dmgr
19.12.09, 11:25
Powiedzcie mi jak może mnie "potraktować" pracodawca.
Mam urlop wychowawczy do końca roku, zadzwoniłam w listopadzie, że nie chcę go
kontynuować już dłużej. Mój wydział jest zlikwidowany, wszyscy dostali
wypowiedzenia. Kadrowa powiedziała mi, że jak będzie wolny etat gdzieś indziej
to muszą mi go zaproponować jeżeli będą moje kwalifikacje pasować. Do teraz
nic nie wiadomo. Do końca roku parę dni a kadrowa nic mi nie umie powiedzieć.
Wiadomo, że cudów nie wymyślą i wakatu mi nie wyczarują przez święta.
Zapytałam jak sprawa wygląda jakby dzisiaj był 31 więc powiedziała, że mam się
zgłosić 4 stycznia do pracy i wtedy zadecydują!!! że może będę musiała
poczekać miesiąc bo w nowym roku jakieś zmiany będą.
Ja wolałabym dostać wypowiedzenie bo raczej nie chcę tam wracać i to na jakieś
stanowisko na "odczep się" a mając zakończony stosunek pracy chyba łatwiej coś
znaleźć niż jakby nowy pracodawca musiał na mnie czekać 4 miesiące (w
pierwszym złożenie papierów i od nowego 3 miesiące wypowiedzenia). nie chcę
też sama składać wypowiedzenia póki nic nie mam.
Zapytałam o możliwośc skróconego opkresu wypowiedzenia (tak dostali u nas
ludzie z wydziału, miesiąc wypowiedzenia bez świadczenia pracy, kasa za trzy)
ale najpierw powiedziała, że to drożej ich wychodzi a potem, że w moim
przypadku i tak bez znaczenia (o co chodzi?) i że jakby co to mogą mi dać
skrócony. I powiedziała, że nawet jak będzie ostatni dzień mojego
wypowiedzenia to mogą mi je cofnąć jak coś się znajdzie dla mnie. Moim zdaniem
to takie głupie gadki, jak to oni się przepisów trzymają i są super-boscy.
nie wiem co oni tak właściwie ze mną mogą zrobić, cały czas szukam pracy ale
na razie blado. Czy mogą tak mnie przerzucać po wydziałach na np. miesiąc w
poczekalni? jakie są moje prawa? Chyba do Inspekcji Pracy się wybiorę
dowiedzieć się wszystkiego.