maniulka_25
24.01.10, 21:15
Na wstepie wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2010, życzę Wam dużo
miłości, radości, spełnienia na wszystkich "polach", zdrowia i
spełnienia marzeń i planów.
U nas wszystko o.k. Zniknęłam po cichu, ponieważ chciałam odwyknąc
od forumowania, zdystansowac się i wyciszyc emocje.
Moja Julia jest już przedszkolakiem :-) Chodzi do przedszkola od
grudnia, zmieniła się bardzo ! Nie ucieka, jest grzeczna, mówi a
przede wszystkim ma kontakt z dziecmi. Chodzi do kameralnego,
prywatnego przedszkola. Je pięknie przy stole (noramlnymi śtuccami,
pije z filiżanki) , rysuje, tańczy, maluje... Ach ma tyle
wspaniałych zajęc że wszystkich nie pamiętam ;-) Na dzień babci
upiekła z paniami i innymi dziecmi ciasteczka !
Wszystkim wahającym się POLECAM przedszkole. Julcia nie chce wracac
do domu, siedzi w przedszkolu od 9 do oporu (16-17), czasem nawet do
18. Hania chodzi ! Karmiłam ją piersią rok i 2 tygodnie. Myślałam że
będą kłopoty z odstawieniem ale poszło bardzo gładko. W sylwestra
miałam mały wypadek. Pędziłam do drzwi żeby otworzyc kurierowi i
zahaczyłam o klamkę a guzik z piżamy rozciął mi sutek. Myślałam że
padnę z bólu a 4 zęby Hanutki ostre jak brzytwa wbijały się prosto w
otwartą ranę... Odstawiłam z dnia na dzień a w zasadzie Hania sama
się odstawiła i zaczęła jesc ! A po kilku dniach zaczęła chodzic.
Najgorsze już za mną... Julcia jest wspaniałą dziewczyną,
przedszkole zmieniło ją na same ++++++. Hania ma trochę jęczący
etap, idą kolejne zęby. Ale najważniejsze że w nocy śpi.
Ja miałam 11 stycznia 28 urodziny. I postanowiłam zmienic parę
rzeczy :-) Byłam już na 3 imprezach (z rodzicami), z tatą na
koncercie Orkiestry Wojciecha Rajskiego (ten koncert był tak piękny
i wydobył ze mnie wszystkie emocje, płakałam jak bóbr) a i byłam w
kinie (sama). Odżyłam. Mój ojciec naprawdę mnie mobilizuje, bo ja to
po 20 tylko kapcie i szlarfrok.
Pierwsze urodziny Hanutki były bardzo huczne :-) Przy płonącym
torcie miałam ochotę trochę popłakac ale że jestem zaprawioną w
bojach mamuśką to trzymałam fason. Święta minęły nam bardzo
spokojnie, dzięki temu że się zbuntowałam i postawiłam na swoim
(jeden dzień - jeden dom) nie było szrpaniny z dziecmi, latania od
jednych do drugich i przebierania. Jedynie Wigilia była 2 etapowa, o
14 była u moich rodziców, potem przebrałam Młode (zresztą były
wyspane i zadawolone) i pojechałam do teściów.
A to tak na rozweselenie, ze słownika Julki :
kugio - radio
Ulia - mówi tak o sobie, Julia
elkon - telefon
Aj - ukochany wujek Andrzej
A wczoraj była kolenda i Julka na odchodne powiedziała do księdza:
pa pa panu !!!