Znalazlam nowy fajny blog, znacie go?

02.02.10, 04:16
Dziewczyny usmiałam się czytając tego bloga, jest fajnie napisany,
zyciowy,bliski nam ,ktore musimy sie borykac z trudami zycia:)))))

To link; a-kocica-papierosa.blog.pl/


a-kocica-papierosa.blog.pl/archiwum/?rok=2009&miesiac=12
A to maly fragment juz z archiwum;) ale mozna poczytac sobie wstecz i sie
pośmiać:)



"wsiadajcie madonny madonny 2009-12-09 09:41:10

Miszcz iluzji zaatakował znowu dziś z rana.

Miszcz wie, iż jest wielce ryzykownym wyprowadzić swą labilną matkę z kruchej
równowagi psychicznej, więc stosuje triki podprogowe.
I tak, tuż przed wyjściem z domu, już w ogródku, już z gąską w objęciach,
wyciąga zazwyczaj jakiegoś królika z kapelusza.

Tadam!

Tym razem był to zeszyt z polskiego z uwagą, iż mam się zapoznać z poprzednią
uwagą, iż syn posiadł pałę spowodowaną czwartym z kolei brakiem zadania z
przedmiotu W ubiegłym tygodniu podobna, piętrowa konstrukcja tyczyła innych
zagadnień. Też zapodał mi zeszyt o 7.45, co skwapliwie odnotowałam obok podpisu.

Tu rodzi się bolesne pytanie: DLACZEGOOO?

Dlaczego (leniwy, dobra, wiem) rodzic musi być nieustannym pogromcą dla
swojego lwa (tu: dzieciątka)?
Dlaczego nie może zaufać?
Dlaczego lew (tu: dzieciątko) robi wszystko, żeby pogromcę przechytrzyć?
Strzela sobie w stopę (już zapowiedziałam, że jeśli natychmiast nie zatrze
złego wrażenia, które na mnie wywarł oto, pojedzie na ferie, owszem, wysoko
n.p.m., bo do babki swej na szóste w bloku), odmraża małżowinę, łże.
Bo przecież pytam: wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki?
A Grzesiu: tak, tak, wrzuciłem ciociu miła.

I dalejże dłubać w nosie, kręcić młynki na podłodze, wsadzać bratu palec w
oko, lampić się w tivi.

Mnie się też nie chce.
Ooo, jak mi się nic nie chce, a wśród bezkresnego oceanu niczego najbardziej
nie chce mi się kontrolować zadania domowego.
Nie mam siły. Mam w miejscu mózgu kogel-mogel.
Nogawki mam obwieszone rozstrojonym trzylatkiem, pali mi się na patelni,
ponieważ symultanicznie muszę myć czyjeś łapy z czekolady - czuję zły dotyk na
tapicerce. Chrzęści mi pod stopami kangus. Na balkonie wysypisko śmieci wabi
sanepid - zbieram plastikowe butelki i makulaturę do szkoły.
Zawsze wieczorem, kiedy udaje mi się wyeksterminować towarzystwo do łóżek,
odkrywam nagle, jak strasznie chce mi się pić! W ciągu dnia nie było okazji,
bo już, już unosiłam szklankę do ust, gdy wtem...

Plątanina. Gąszcz. Wszędzie porozwieszane kije i marchewki.

Nic nie zrobią po dobroci. Nie ubiorą sweterka, nie wsiądą do samochodu, nie
wyjdą z kałuży, nie wyniosą śmieci, nie pójdą po bułki.
Bez przerwy gra nerwów. Konkursy, zawody. Przeciąganie struny. Przeginanie pały.

Diabelski młyn, pałac strachów, beczka śmiechu.

---

Czasem tylko ta obłąkana karuzela zatrzymuje się na pół chwili...

Mamusiu, kocham cię.

iii... rusza z jazgotem od nowa."





    • ankas4 Musze Wam jeszcze to wkleić:))))doskonałe! 02.02.10, 04:44
      grzech 2009-12-28 10:46:03

      Nie ma we mnie miłości bliźniego.

      Bo tak: sterczę dziś bladym świtem w banku a przede mną dama, dokonuje wpłaty
      (swoją drogą, kupę sałaty dana dama otrzymała pod choinkę).
      Zatem stoi, stoi, dokonuje, a ja słyszę swoje myśli:

      Zgiń, przepadnij, wyfiokowana piczy w kurwokozakach z metką. Se odlep!

      Tak oceniam bliźniego swego!

      Źle! Źle i niedobrze.
      Nie ma we mnie pośpiechu, by kochać tę lampucerę, tak szybko odchodzi.
      Przeciwnie! Blokuje okienko, wpłatomat nieczynny, drobi na szpileczkach prima
      moda dolce gusto, z torebusi dobywa pliki walorów, pazurem stuka w końtuar.
      Nienawidzę jej serdecznie, spieszy mi sie na zakład.
      Myślę o niej źle.

      Grzech.

      ----------------------------------


      póki my żyjemy 2009-11-11 12:06:40

      Ach, och! Uwielbiam takie leniwe dni jak dzisiaj.
      Można pospać do południa, poleżeć w wonnych pianach pośród świec, poczytać coś,
      ponucić, przekąsić co i raz...

      DUPA!!!

      W takie dni jak dzisiaj postrzegam życie jako plątaninę chujni z grzybnią.

      O bladego świtu wrzask. Kłótnie, szamotaniny, jęki, burdel, płyny wylane ze
      szklanek, lepkość, okruchy.
      Długie godziny ryku o to, że się nie chce bluzy w pająka, że się chce latać na
      golasa po domu, nic się nie podoba, deszcz leje jak z cebra, mój spauperyzowany
      mózg domaga sie cukru: chcesz monciaka? nie! to dobra, ja zjem. zjadam. chcę
      monciaka! nie ma, zjadłam, pytałam, powiedziałeś, że nie chcesz. łeeee! ja
      kceeeem monciakaaaa!!!

      Teraz siedzi mi na kolanach i między literami serwuje zdarta płytę: mama, ja
      kcem auta, ja kcem auta oglądać, ja kcem auta, auta, autka, kcem autka, ja kcem
      ogladać auta...


      (Ale, ale! Świt. Leżę twardo w pościeli. NIE OBCHODZI MNIE. Podsłuchuję. Brzdęk!
      Chlup! Kubek spada na podłogę. Aramaj pędzi po ścierkę. Buniozyl oświadcza
      ofiarnie: - Ja mogę pieska! Wraca Aramaj z mopem - Co robisz?! - pyta. - Lizam!!!)
      -------------------------------------------



      raz wróbelek elemelek 2009-09-18 10:21:15

      Nareszcie mam prawdziwe dziecko!

      Poprzedni w moim życiorysie przedszkolak w ogóle nie dawał oznak przywiązania do
      rodziny.
      Wstąpił do placówki, na luzie, rozdał cukierki współpasażerom, usiadł po
      turecku, zatarł rączki i "no, to w co się bawimy?" zapytał.

      Buniozyl dnia pierwszego (środa) nie wył.
      No, może trochę, jak sie okazało, że mama z tatą gdzieś przepadli na zbyt długo.
      Ale przy odbiorze konsumował żwawo kluseczki z miną pogodną. Pomachał ojcu znad
      talerza w krasnoludki.

      Posypały się nagrody rzeczowe: 1 Marian i 1 Złomek do kolekcji.
      Wieczorem, pytany, czy idzie jutro do przedszkola odpowiadał bez mrugnięcia
      okiem: Idę!

      Lekko tym dotknięta zaryzykowałam przypuszczenie:
      - Mąż, te dzieci nas w ogóle nie kochają!
      Zbyt śmiałe, jak się okazało, ale nie uprzedzajmy faktów.

      Drugiego dnia (czwartek), po przybyciu na miejsce, dopytywał się nerwowo podczas
      zakładania papuci, czy z nim zostanę.
      Gdy sie okazało, że niezupełnie, rozdarł sie pięknie.
      Po południu był jednak wesolutki i się nie posikał ani razu w trakcie zajęć
      dydaktycznych.

      W ramach rekompensaty za straty moralne poszli z tatą na lody dla osłody.

      Na pytanie czy w przedszkolu było fajnie odpowiadał:
      - Fajnie!
      - Są koledzy?
      - Są!
      - A jak się nazywają?
      - Koledzy!
      Logiczne.

      Dziś jednak stracił bezpowrotnie nadzieję, że to się kiedykolwiek skończy. Te
      eskapady.

      Przede wszystkim dowiedział się nagle rano, że ZNOWU IDZIE DO PRZEDSZKOLA!
      To był cios!
      Oświadczył, że nic z tych rzeczy, że już był, że dziękuje i że pragnie zostać w
      domu.

      - Eee, tam - zbagatelizowała jego elementarne potrzeby matka - w domu jest nudno!

      Wzięła go pod pachę i zaniosła do samochodu.

      W przedszkolu ryk wywabił ciało pedagogiczne z zakamarków.
      Zaopatrzony w obuwie zmienne i pocałowany siarczyście w czoło Buniozyl został
      wydany w ręce opresyjnego systemu edukacyjnego reprezentowanego przez grupę
      wróbelków.

      - Ale pani się nie denerwuje? - zapytała z niepokojem pani wychowawczyni*.
      - Nie, proszę pani - odrzekłam, nie bez dumy - ja jestem wyrodną matką!
      Na to pani przedszkolanka, rozglądając się konspiracyjnie na boki:
      - Ja też, hihihihi...




      * Pani pytała nie bez kozery. Buniozyl dostał się do przedszkola z listy
      rezerwowej na miejsce dziewczynki, która straszliwie płakała, a wraz z nią
      szlochał... jej tatuś.

      ------------------------
      • ankas4 Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;)))))) 02.02.10, 04:50
        pierwszy dzień wolności 2009-09-23 09:50:39

        Siedzę tu ostrożnie, przycupnięta na krześle, torebusia na podołku, prawa noga
        wystawiona w pozycji do startu gotowi hop.
        Rozglądam się czujnie, czekam.

        Stary outside, bachory odpowiednio w przedszkolu i szkole.

        Nienawykła jestem, stąd pozycja boczna ustalona. Muszę rozluźnić szczęki i
        zastanowić się, co w takiej sytuacji można by przedsięwziąć.

        Można by a: posprzątać, ale bez przesaaady.
        Można by b: poczytać, ale nie wiadomo od czego zacząć.
        Można by c: pospać, ale szkoda czasu.
        Można by d: oddać się bez reszty szałowi konsumpcji, ale wrzesień miesiącem
        oszczędzania, lub, jak kto woli, ruiny finansowej.
        Można by e: się wykąpać w wonnych pianach, ale zabrali ciepłą wodę.
        Można by f: zaparzyć kawę i zapalić papierosa, ale się nie pali.

        Trzy długie lata czekałam na ten dzień. Więc to tak wygląda spełnienie marzeń?!!
        (szloch)

        Cobytu? Cobytu? (panika)

        Mam! (fanfary)

        Aby uczcić tę niezwykłą okoliczność, pozwolę sobie dziś na wielki kawał
        perwersyjnego luksusu:

        POSIEDZĘ I POGAPIĘ SIĘ W ŚCIANĘ!!!
        • dorka3078 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 07:55
          narazie przeczytałam to co wkleiłaś ale juz zagladam dalej bo styl
          strasznie mi sie podoba ,rewelacja
          • a.zaborowska1 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 09:21
            taaaaaaaa samo życie :-))))))))))))))
            świetnie napisane
            • a.zaborowska1 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 09:24
              a.zaborowska1 napisała:

              > taaaaaaaa samo życie :-))))))))))))))
              > świetnie napisane

              nie do końca. Weszłam na bloga i jednak nie dokońca mi się podoba.
              Fajne fragmenty, całość nie :-/
              • a090707 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 10:55
                Mnie tez sie nie podoba, nie moj gust, no i nie lubie ciaglych wymyslnych
                przeklenstw. Co komu pasuje :)
                • szalona_wielorybica Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 11:06
                  jak dla mnie tez za wulgarny,moze innych to juz nie razi, ale mnie bardzo i
                  strasznie mi sie nie podoba, szczegolnie, ze to niby kobieta pisala... ale nawet
                  gdyby to bylo dzielo faceta to nic by nie zmienilo, jezyk rodem z wymyslnego
                  rynsztoka... ale co sie komu podoba
                  • lipiec_2007 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 11:49
                    coz za zgodnosc:) ja dla mnie ilosc wulgaryzmow na cm2 jest duzo
                    wyzej mojego progu tolerancji
              • dorka3078 Re: Przepraszam...jeszcze tylko to ,no muszę...;) 02.02.10, 17:24
                a.zaborowska1 napisała:

                > a.zaborowska1 napisała:
                >
                > > taaaaaaaa samo życie :-))))))))))))))
                > > świetnie napisane
                >
                > nie do końca. Weszłam na bloga i jednak nie dokońca mi się podoba.
                > Fajne fragmenty, całość nie :-/
                >

                aga którys już raz całkowicie się z tobą zgadzam w całosci już nie
                taki pasjonujący i nawet ja (pomimo że przeklinam czasami za dużo)
                nie lubie wulgarnego pisania
    • metanira Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 02.02.10, 12:51
      Ło matko, Ankas, to jest cudne :))) Płaczę ze śmiechu i sikam po nogach (muszę
      spadać, bom w pracy i zaraz się szef niewskazanie zainteresuje). Jak ja
      uwielbiam takie pisanie... :D Muszę mieć dużo czasu, żeby się w spokoju
      podelektować, ale to dopiero wieczorkiem...
      • metanira Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 02.02.10, 18:57
        Dopiero teraz doczytałam, że większości z Was się nie podoba z powodu
        przekleństw. Poczytałam sobie troszkę (niewiele jeszcze), ale chyba inne
        fragmenty niż Wy, bo zbyt wielu przekleństw nie zarejestrowałam, w zasadzie
        zauważyłam tylko jedno słowo, które mnie razi w ogóle, nie tylko u ustach
        kobiety. Pomijając przekleństwa - ja uwielbiam takie słowotwórstwo, żartobliwie
        dosłowne pisanie skrótów, czy słów nie polskiego pochodzenia i potoczne słowa
        użyte jako niby-poważne. Bawi mnie używanie bardzo poważnych naukowych pojęć do
        opisywania trywialnych sytuacji. Dla mnie to jest inteligentne pisanie - mnóstwo
        nawiązań do literatury, filmu, sztuki itp. Ja lubię się zastanawiać, skąd coś
        jest, np. nazwa/tytuł bloga. Chciałabym umieć tak pisać i nazywać rzeczy po
        imieniu ;)
        • olcia.kaktus Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 02.02.10, 19:24
          Ja się z Tobą zgadzam, też lubię takie pisanie. Nie zanotowałam nadmiaru
          wulgaryzmów, tam gdzie je widzę jestem w stanie tak się zidentyfikować z piszącą
          i zrozumieć te ostre słowa (sama w takich sytuacjach mam jest ma myśli)
    • uczula Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 02.02.10, 14:19
      na blog.pl jest wiele fajnych blogow :)
      podczytuje czasem ten :
      odchudzam-sie.blog.pl/
      ale wiecie, wiele juz nie ma, a inne maja hasla...
      szkoda :)
      • ankas4 Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 02.02.10, 19:01
        E przesadzacie z tymi przekleństwami, taka konwencja :)
        Ale co kto lubi, mi sie podoba, smieszy mnie , ta kobieta ma ciąg moich
        obserwacji,ktore spisała;), a mozna tez wlasnie poczytac fragmentami i minąć te
        bardziej 'pikantne 'szczegóły;)
        Pozdrawiam
    • uczula Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 03.02.10, 19:20
      A PROPO w swietle niedawnych rozwazan na forum w temacie
      rodzenia...:)
      a-kocica-papierosa.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14547277
      zobaczcie - nie tylko my tak mialysmy.
      ps
      po pierwszym samotnym porodzie powiedzialam : nigdy wiecej i moj nM
      chcac nie chcac musial :)
      co prawda w decydujacej chwili wyszedl bo...zbladl :) ale byl :)ale
      byl ze mna od godziny 4 w nocy do 10 rano :)
      mis sie urodzil o 10.15 :)
      • ankas4 Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 03.02.10, 20:11
        świetne! dzieki Uczula za wyszukanie tego ,musze sobie dzis poczytac:)
        pozdrawiam
    • zuzaze_78 Re: Znalazlam nowy fajny blog, znacie go? 04.02.10, 00:16
      Ankas4, dzięki za linka i smaczki powklejane - posmakowałam, zapragnęłam zajrzeć i jestem zachwycona!
      Świetny, nowoczesny styl, zabawa z językiem, nawiązaniami literackimi i nie tylko. Wartko się czyta i miło orzeźwia.
      Doceniam i dodaję do ulubionych:))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja