mój sukces wychowawczy

02.02.10, 21:18
Pomyślałam sobie, że już najwyższy czas na stosowanie kary. Młoda
pozwala sobie na coraz więcej, ja mam coraz słabsze nerwy.
Porozmawiałam ze znajomą, u której sprawdza się stawianie do kąta.
(stosowałam wcześniej szlaban na bajki i słodycze, ale to są kary,
które nie zawsze da się zastosować bezpośrednio po przewinieniu,
więc niczego nie uczą).
Niedługo czekałam na okazję do wypróbowania nowej kary.
- Tosiu, nie wyrzucaj ziemi z kwiatków.
- Tosiu, nie wyrzucaj ziemi, bo postawię cię do kąta na 2 minuty.
Tosi zaświecił się w oczach jakiś ognik i czym prędzej przystąpiła
do rozrzucania ziemi. Natychmiast wstałam i zaniosłam ją do kąta.
Była wniebowzięta. Przestała z uśmiechem równiutko 2 minuty, aż
powiedziałam "koniec kary". Po czym podeszła do kwiatka, wyrzuciła
ziemię i idąc w kierunku kąta oświadczyła:
- To ja jeszcze sobie postoję.
Śmiać się, czy płakać?
    • alcea3 Re: mój sukces wychowawczy 02.02.10, 21:26
      Dorazdę tylko tyle ze absolutnie nie rezygnuj!! Y\U mnie tewz byly chwile,ze
      pytalam chcesz p;ojsc do kąta? a ona z usmiechem ze tak ;)
      ale za kazdym razem wygladalo to tak samo, ostrzezenie i zapowiedz co bedzie
      jak... i kąt. Pozniej przestalo jej sie podobac bo juz nie by;lo tak zabawnie;)
      • ankas4 Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 03:14
        U nas tez dziala juz od dawna ale wynoszenie do sypialni i karne siedzenie dwie
        minuty na materacu, ta metoda jest o tyle bezpieczna ,ze Tymek jak ma jakis szal
        ,ze sie rzuca na podloge, teraz naprawde sporadycznie - to jak go zaniose ja
        lub maz na materac to nic sobie nie zrobi, poza tym z kata zawsze wychodzil, a
        jeszcze sie nie zadarzylo aby prog drugiego pokoju przestapil. czeka grzecznie
        az sie kara skonczy. Tez radze nie oodpuszczac , bo dziecko teraz to bawi, ale
        za chwilke ja znudzi i bedzie wiedziala ,ze to kara.

        Pozdrawiam
    • smolineczka Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 07:22
      ja sie usmialam )
      ale doslownie wczoraj wieczorkiem mialam tpodobna sytuacje i nie bylo mi do smiechu
      jak przeczytalam, ze Tosi "zaświecił się w oczach jakiś ognik" to zrozumialam,
      ze nasze dziewczynki maja podobne podejscie do kary... juz od kilku miesiecy
      slysze rady by zaczac traktowac przewininia dziecka bardziej powaznie i
      stanowczo, i nie popuszczac, by nie bylo pozniej jeszcze trudniej uswiadomic
      malym nieposlusznym dziewczynkom, ze zycie to nie bajka, ze sa pewne granice
      na razie sukcesami tez nie moge sie pochwalic. ale sadze, ze lepej (w moim
      przypadku) dzialaja kary typu zmiany tonu i ignorowania Malej przez kilka minut.
      na poczatek powinno wystarczyc, bo widze, jak wyczuwa zmiane w moim nastawieniu
      do niej i skruszona biegnie do mnie ucalowac i przeprosic. uwazam, ze na male
      przewinienia takiej kary psychocznej powinno na razie wystarczyc
      ale tez mam bardziej skomplikowane sytuacji (na przyklad, nie chce mi wychodzic
      z klubu malucha, albo z domu na spacer - biega i nie potrafie jej ubrac, nie raz
      to trwa strasznie dlugo). i z tym tez trzeba jakos walczyc. moja czasami stwarza
      tez sytuacje niebezpieczne - biega w sklepie, ucieka... czy jak trzeba karac w
      takich sytuacjach, na razie nie jestem pewna. moze raczej nie karac, a szukac
      metody, zachecac do pozytywnego dzialania? :/
    • qwoka Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 09:36
      Pamiętam, że Maja tez na poczatku z wielkim zaciekawieniem i bez
      zadnego protestu staneła w kącie. Dopiero po jakims czasie
      zrozumiała, że to jest nudne i wtedy zaczeły sie bunty.
      Ja tak jak Smolineczka mam ogromny problem z ubieraniem:/ Maja
      ucieka, musi sie SAMA ubierać chociaz nie dokońca sobie radzi,
      ubranie też zawsze nie to które chce. Na siłe jej ubierac nie daje
      rady, a po dobroci to trwa wiecznosc, a wiadomo nigdy nie ma czasu:]
    • uczula Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 10:43
      bo kat to ma byc kara a nie nagroda :)
      hehehe..
      nie zabawa z mamusia w stawianie do kata
      u nas, jak wstawiam do kata (sam nie pojdzie w zyciu) to jest ryk na
      cale osiedle.
      on tam chyba sekundy nie wystoi.
      potem mowie, czy misiu bedzie grzeczny?
      on mi odpowiada Tak :) no i po sprawie mamy :D
      • shemreolin Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 11:02
        U nas tak samo... Oskarek jak stoi w kącie to dostaje ataku bezgranicznej
        rozpaczy, zaczyna się czołgać do pokoju i muszę go podnosić i stawiać w kącie.
        Oczywiście za każdym razem powtarzam dlaczego to robię. Nie powiem, często chce
        mi sie śmiac jak widzę go w tej jego teatralnej histerii i muszę się odwrócić
        żeby nie zauważył, że mi kąciki ust drgają.

        Bywa jednak, że Oskarek sam wymierza sobie karę. Niedawno gdy jedliśmy kolację,
        młody tylko dłubał w talerzu na co powiedzieliśmy mu, że nieładnie tak grzebać i
        że mama zrobiła pyszną kolację. A Oskarek wstał, powiedział z ogromną powagą
        "niegrzeczny Osio!" i poszedł do kąta mówiąc "kara!". Aż nam widelce spadły na
        talerze i zaczęliśmy się śmiać. :D
    • dmgr Re: mój sukces wychowawczy 03.02.10, 13:16
      He, he.
      U nas tez na początku kara była atrakcyjna bo jak Klara musiała siadać na
      poduszce (taka u nas kara) to Paweł tez siadał obok i się cieszył. teraz już nie
      jest mu tak wesoło i normalnie ze spuszczona głową odsiaduje swoje i potem
      przeprasza itp. Z nim lepiej niż z Klara bo ona mi ucieka z tej poduszki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja