ciakaciak
02.02.10, 21:18
Pomyślałam sobie, że już najwyższy czas na stosowanie kary. Młoda
pozwala sobie na coraz więcej, ja mam coraz słabsze nerwy.
Porozmawiałam ze znajomą, u której sprawdza się stawianie do kąta.
(stosowałam wcześniej szlaban na bajki i słodycze, ale to są kary,
które nie zawsze da się zastosować bezpośrednio po przewinieniu,
więc niczego nie uczą).
Niedługo czekałam na okazję do wypróbowania nowej kary.
- Tosiu, nie wyrzucaj ziemi z kwiatków.
- Tosiu, nie wyrzucaj ziemi, bo postawię cię do kąta na 2 minuty.
Tosi zaświecił się w oczach jakiś ognik i czym prędzej przystąpiła
do rozrzucania ziemi. Natychmiast wstałam i zaniosłam ją do kąta.
Była wniebowzięta. Przestała z uśmiechem równiutko 2 minuty, aż
powiedziałam "koniec kary". Po czym podeszła do kwiatka, wyrzuciła
ziemię i idąc w kierunku kąta oświadczyła:
- To ja jeszcze sobie postoję.
Śmiać się, czy płakać?