uczula
18.02.10, 11:25
no to zaczelo sie od poniedzialku:
mial byc przelew - nie ma do dzisiaj
we wtorek pochylilam sie do lodowki i...ledwo sie wyprostowalam.
wczoraj dzwonilismy do kregarza,ktory wystawil nas do wiatru - nM
dzwonil i umowil sie ze jak bedziemy na miejscu to on podejdze do
gabinetu, tylko zebym zdjecie zrobila.
no to zrobilismy zdjecie (45 zl..)a wieczorem ( umowilismy sie na 20)
pan mowi w sluchawce (juz na miejscu bylismy!!!30 min jazdy w jedna
strone) ze nie, dzisiaj nie bo on ma malowanie, jutro tez nie, moze w
sobote albo w niedziele.
rece mi opadly a nM opadla szczena.
czemu nas zwodzil? no wiecje do niego nie pojdziemy...
wczoraj rano misiowi jakby troche z nosa kapalo ( a w planie caly
czas mamy wyjazd w poniedzialek...)
w nocy nie mogl spac bo go zatykalo - ale poza tym nic sie nie
dzieje..wiec mimo to jestem w dobrej mysli.
a dzisiaj... zbilam butelke z olejem lnianym- 20 zl w plecy (polowe
zesmy juz zjedli)
noz....
i jak tu nie klac?