"odkupowujemy się" znowu, ale tym razem...

26.02.10, 14:45
...skontaktowałam się z psychologiem dziecięcym i stosuję się go jej rad.
Wczoraj rytualnie wyrzuciliśmy pieluchy do kosza na śmieci (Konrad
uczestniczył), dzisiaj to samo odbyło się u babci ;) Spał bez pieluchy,
troszkę się zmoczył, ale tu jest jedna trudność - nie chcąc zakładać mu
pieluchy w dzień na kupę nie mogę mówić, że pieluch nie ma i potem założyć mu
na noc :/ Spróbuję przez kilka nocy nie zakładać mu pieluchy, zobaczę co będzie.
Konrad przejął się brakiem pieluch, opowiada o tym sąsiadom i przypadkowym
ludziom na ulicy ;) Ciekawa jestem co będzie, jak mu się zachce kupę, a wie,
że pieluch nie ma.
Psycholog powiedziała, że on z jakiegoś powodu w tej jednej sprawie tkwi w
okresie niemowlęcym i trzeba mu uświadomić, że jest już na to za duży. Lepiej,
żeby zrobił kupę w majtki i doświadczył dyskomfortu z tego tytułu ;), a jeśli
się "zakorkuje" to podać czopek i posadzić na ubikację. Czopki Konrad uważa za
"nieprzyjemne", więc jest szansa, że będzie wolał załatwić się do ubikacji,
niż znowu dostać czopek. Zmiany muszą dokonać się w jego głowie, a najgorsze
co my możemy zrobić, to po dwóch dniach bez kupy założyć mu pieluchę - w ten
sposób utrwalamy w nim tylko przekonanie, że wystarczy, że trochę rodziców
przetrzyma i pieluchę dostanie.
Trzymajcie kciuki, żeby się w końcu powiodło ;) Wszak do trzech razy sztuka :)
    • a.zaborowska1 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 26.02.10, 14:54
      Trzymam aby wam się szybko udało ;-)
    • lipiec_2007 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 26.02.10, 14:58
      zycze powodzenia:)

      my jestesmy odpieluchowaniu polowicznie. syn sam o tym zdecydowal.
      pieluche zakladamy tylko do spania. nie wiem, czy kiedys z tego
      zrezygnujemy, bo maly potrafi wypic nawet pol litra wody przed snem.

      zakladamy rowniez na kupe. niestety maly ja wstrzymuje. przechodzimy
      takie horrory prawie codziennie, ze jestem juz wykonczona
      psychicznie. w tym temacie radze ci byc bardzo ostrozna, bo to dosyc
      czesta przypadlosc u dzieci w tym wieku.
    • shemreolin Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 26.02.10, 15:28
      My też mieliśmy kłopot z Oskarkiem, bo nie chciał na nocnik, ale przeczekałam na
      właściwy moment. Być moze mówie tak, bo u nas aż takich hecy nie było (zaparcia
      itd.), ale ja jestem przeciwniczką ostrego wymuszania na dziecku. Myślę, ze
      lepiej robić wszystko małymi krokami i z dozą zabawy. U nas sprawdziła się
      zabawa w spuszczanie wody w ubikacji. Oskarek bardzo chciał spuścić wodę, ale
      mógł to zrobić tylko wtedy, gdy wylewaliśmy z nocnika jego siuśki albo kupkę.
      Dlatego potem tak się z tego radował, że chciał biegać co 5 minut do klopa. U
      nas w domu chodził już bez pieluchy, ale w przedszkolu nadal panie nie mogły go
      nauczyć i zdradziłam im tajemnicę ze spłukiwaniem, podziałało od razu. Wiadomo,
      każde dziecko jest inne i nie mam co się mądrzyć na temat innych, znam tylko
      swoje własne dziecię. Myślę jednak, że nie warto nic robić na siłę i wbrew
      rozwojowi dziecka. Nie chodzi o to by w ogóle nie robić nic, tylko nie robić nic
      drastycznego. Może właśnie dlatego wasze dzieciaczki miały zaparcia, bo dla nich
      to była swego rodzaju trauma, zrobienie kupki bez pieluchy.

      Trzymam kciuki za sprawnie przeprowadzoną operację. :)))))
      • a090707 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 26.02.10, 15:34
        U nas tez poczatkowo nagroda za kupke do nocnika czy na kibelek to mis do zjedzenia i za kazdym razem spuszczanie wody i psik psik malym odswiezaczem :) trzymam kciuki !!!
    • alcea3 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 26.02.10, 21:38
      Moje dziecko nie odczuwa dyskomfortu z powodu kupska z majtach .... niestety.

      Trzymam kciuki za Konradka
    • maadga Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 11:21
      No i jak nauka ???
      • metanira Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 12:32
        Eh... W sobotę byłą kupa do ubikacji, ale po takich szopkach, że oszczędzę Wam
        szczegółów... :/ W ramach pozytywnego wzmocnienia dostał wyczekany kombajn i
        ciągle go chwalimy, że tak pięknie zrobił kupę do ubikacji, jak dorosły ;)
        pomijając zabiegi, które do tego doprowadziły, że to niby on sam... Wczoraj kupy
        nie było, ale, że tak powiem, miało prawo nie być. Zobaczymy co będzie dzisiaj.
        Za to niestety sika w nocy. Dwie noce tylko troszkę, trzeciej istny potop,
        skończyły mi się śpiwory i piżamy. Dzisiaj założyłam mu pieluchę na śnie i rano
        była sucha :/
    • lucy_cu Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 12:44
      Darzę dużym szacunkiem psychologów dziecięcych, ale ględzenie w tym
      stylu
      "on z jakiegoś powodu w tej jednej sprawie tkwi w
      okresie niemowlęcym i trzeba mu uświadomić, że jest już na to za
      duży"
      mnie irytuje. Od razu jakieś straszne teorie. A może tak robi, bo mu
      wygodniej. I już.
      I bez wizyty u psychologa wiedziałabyś, że tu trzeba spokojnie i
      pomału. Może on wciąż nie jest gotowy. Kurczę, nie znam dziecka,
      które by robiło kupę w pieluchę w wieku szkolnym. ;-))) Kiedyś się
      nauczy, cudów nie ma. Spanie z pieluchą w nocy to też nie jest jakiś
      ewenement w tym wieku. Nie wiem, dla mnie w ogóle nie ma problemu. :-
      ) Ten pomysł pani psycholog z awaryjnym podawaniem czopka wydaje mi
      się tez jakiś okrutny.
      Najlepiej sobie pokrytykować i powychowywać cudze dziecko, wiem. ;-
      ))))
      • a.zaborowska1 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 13:02
        Popieram lucy
        tym bardziej, że nasza pediatra powiedziała aby unikać czopków.
        Można podawać przewlekle duphalac i podobne syropy ale nie dawać
        czopków.
        Metanira może narazie skup się na kupie a na noce zakładaj pieluchy?
        Ja zakładam nadal. Jedna na 4-5 jest mokra. Ja starszej zdjęłam
        dopiero jak ok 2 tyg nie zrobiła w nocy. Przy tym nastawiałam budzik
        i wysadzałam ją w nocy na nocnik.
        Ja uporacie się z kupą, zorganizujesz sobie nocne sikanie.
        Wszystko musi widocznie u niego trwac powoli, po kolei... takimi
        małymi kroczkami.
        • metanira Agnieszko... 02.03.10, 10:45
          ...tak właśnie zamierzam ;) Siku w nocy do pieluchy nie jest dla nas żadnym
          problemem i nie mamy na to parcia.
      • monikaj21 Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 15:01
        Ja też poprę Lucy - po przeczytaniu opisu rad pani psycholog
        pierwsze co mi się nasunęło to pytanie czy jesteś pewna że to DOBRY
        psycholog. Na pewno gorzej na dziecko wpływa wymuszanie robienia na
        nim kupy jakimiś dziwnymi sposobami niż to że robi do pieluchy w tym
        wieku.
        Znam dużo dzieci z podobnym problemem, sama też miałam taki problem
        ze starszą - siku -ok, ale kupę wstrzymywała dopóki nie założyło się
        jej pieluchy. Na każde dziecko trzeba znaleźć w tej kwestii sposób
        ale na pewno nie zrobi tego obca pani po jedenj krótkiej rozmowie -
        ona poda jakieś standardowe, podręcznikowe rady i tyle, wcale nie
        znaczy że dobre dla Twojego dziecka. U nas akurat tym sposobem
        okazał się sedes - trochę to trwało bo zamiast wsłuchać się w to co
        dla córki jest problemem szukaliśmy gotowych rozwiązań - okazało się
        że ona się bała robić kupę na nocnik, chodziło o zapach -
        rozwiązanie było proste - namówiliśmy ją do spróbowania na kibelek i
        od ręki problem się rozwiązał.
        • lucy_cu Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 15:59
          Monika, tak jak piszesz, mnóstwo jest takich dzieci, które długo
          robią kupę do pieluchy. I w pieluchach śpią. I gdzie tu problem?
          Nauczą się w końcu. To z kupą to podobno też jest w dużej mierze
          kwestia przyzwyczajenia do pozycji- siedząca na kibelku jest
          niefizjologiczna. Kuczna- jak najbardziej. Stojąca tez dzieciom
          bardziej "podchodzi". Do mnie bardziej już przemawia takie
          wytłumaczenie niż gadanina o niewychodzeniu z okresu niemowlęcego.
          Metanira, Ty chyba nie poszłaś do psychologa tylko dlatego, bo
          dwuipółlatek robi kupę w pieluchę, błagam, napisz, że to była
          kwestia poboczna. ;-)
          • myrtille Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 16:16
            Nie no, "diagnoza" psychologa powalająca.
            Ciekawe co by powiedziała o mojej Amelce, która i sika i robi jeszcze w pieluchę.
            Fakt u nas są inne powody (choćby moja wygoda i bezpieczeństwo Amela by jadąc do
            szpitala nie zatrzymywać się na siku na stacjach benzynowych czy nie korzystać z
            tych zasyfiałych wc szpitalnych).
            Ja jestem zwolenniczką tezy, że dziecko do wszystkiego dorośnie.
            NIGDY nie uczyłam Amelki korzystania z nocnika czy toalety.
            Ale czytamy książeczki, widzi co ja robię w łazience i są dni gdy cały dzień za
            każdym razem mówi, że chce siusiu do nocnika. Wtedy ściąga pieluchę, siada,
            robi, a potem prosi by założyć Jej majteczki.
            Bywa, że nie ma wpadek, bywa że są.
            Jestem pewna, że latem będzie już bezpieluchowa. I stanie się to niejako samo.
            Nie wyobrażam sobie przechodzenia co jakiś czas prób nocnikowania, presji
            otoczenia "że już czas", stresu dziecka.
            Jak w styczniu rok temu wylądowałyśmy w szpitalu to pielęgniarki miał
            y wielki ubaw, że 1,5 roku skończone a sika w pieluchy (stara szkoła, sadzać
            dziecko na nocnik jak tylko próbuje siadać. Koszmar).
            • lucy_cu Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 16:57
              Amelka? Tkwi głęboko nawet nie w niemowlęcym, a w noworodkowym
              okresie, z tego wniosek. ;-))) No pewnie, że to kwestia paru
              miesięcy i o pieluchach zapomni. Faktycznie, mało ma dziewczyna
              stresów w życiu- jeszcze jej potrzebne odpieluchowywanie na siłę. ;-)

              Metanira, mnie zastanawia jedno- dlaczego tak strasznie chcesz, żeby
              gość już w tym momencie całkowicie pozbył się pieluch? Bo inne
              dzieci w tym wieku już odpieluchowane na amen? Tak Ci to
              przeszkadza, że śpi z tą pieluchą albo że kupa mu tak lepiej
              wychodzi? Facet wyraźnie po raz kolejny pokazuje, że to jeszcze nie
              czas. Po co Wam stres, "rytualne wyrzucanie pieluch" i jakieś
              cyrki? On się sam odpieluchuje bez najmniejszej ingerencji z Twojej
              strony. Za miesiąc, trzy albo sześć. Ale na pewno. Odpuśćże mu, na
              zdrowie mu wyjdzie i Wam też. ;-)
              • burdziaa Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 17:04
                my tak robimy,odpuszczamy i nic na siłe, nie mam presji-sam musi byc
                gotowy.Miesiac temu dostawał histerii jak zachecalismy go do
                siadania na deske(nakladke) ,a od paru dni prosze-chetnie siedzi,nie
                boi sie 'dziury' nagroda jest puszczanie baniek-sukces,ze usiadl,nie
                oczeujemy ze sie wysika :)
                • myrtille Lucy 01.03.10, 17:22
                  Lucy, a że Ona jeszcze piersiowa to już w ogóle noworodek:)))), A że zna kolory,
                  alfabet i dodaje to wraz ze swoją matką to wyzwanie dla współczesnej psychologii:D
                  • lucy_cu Re: Lucy 01.03.10, 19:27
                    Moja Droga, nie pozwalasz dziecku dorosnąć- jesteś matka
                    patologiczna. ;-P

                    Myrtille, właśnie, tak offtopowo trochę (Metanira, wybacz), z
                    ciekawości zapytam- często doświadczasz ludzkiego jojczenia nad
                    karmieniem piersią tak dużego dziecka? Pytam, bo historie matek
                    długokarmących mnie interesują jako doradcę laktacyjnego, a oprócz
                    tego sama każde dziecko też karmiłam bardzo długo (rekord to były 3
                    lata i 3 mies.- jakoś tak wyszło ;-P) i zawsze z sympatią podchodzę
                    do tegoż zjawiska. Czy ludzie się czepiają, czy dają Ci jednak
                    spokój ze względu na choróbsko Małej?
                    • lilka.k Re: Lucy 01.03.10, 19:44
                      Kocham ten wątek! :D
                      Antkowi odpuścilam. Owszem, sika do nocnika, ale jak sie go zapyta. Nie
                      wola. Pytany sika co chwile. Nie wiem czy dalej pytac czy nie ;).
                      Kupa w majtki. Wiec pieluche zakladam i luz.
                      Boze, zeby na sile dziecka uczyc? Eeeee...A ta psycholog to srednio mi
                      sie podoba..czopki dawac? Masakra.
                      • lucy_cu Re: Lucy 01.03.10, 19:55
                        :-))) Nie pytaj, bo się chłopina odwodni. ;-P

                        Aaa, bo ja sama się z tego wszytskiego nie pochwaliłam. Moja
                        genialna córka, która sama czyta nota bene Tuwima (naprawdę) i ma
                        podobno wedle wstępnych diagnoz słuch absolutny i rózne takie tam
                        uzdolnienia, rżnie kupę wyłącznie w pieluchę, bo, jak
                        twierdzi, "ubikacja jest niewygodna". Sikanie i pieluchy na noc
                        załatwiła sama definitywnie jakoś jesienią. A kupa jest pieluchowa.
                        Mogę Wam przysiąc na co chcecie, że mnie to absolutnie nie rusza.
                        Starsze dzieci też mi się same odpieluchowały, jedne wcześniej,
                        drugie poźniej. W ogóle w naszej rodzinie nie było tematu. I
                        poszło. :-)
                        • lilka.k Re: Lucy 01.03.10, 19:59
                          Cholera, masz racje :P, musze juz przestac pytac..haha, dobre, dobre

                          Uff, ale mi jakos lepiej sie zrobilo. Z reszta pytalismy znowu
                          przedszkolanki. twierdzi tez, ze nie wolają, ze za wczesnie. To czekamy
                          :)
                    • myrtille Re: Lucy 01.03.10, 19:46
                      Też miałam w planach bycie doradcą laktacyjnym tak w ramach wzbogacenia cv i
                      pomocy kobietom, które w szpitalach mają wciskane sławetne "za małe piersi, za
                      mało mleka".

                      To, że karmię na każdym kroku jest traktowane jak coś nienormalnego. Wcześniej
                      mnie to bolało, raniło, tym bardziej że w planach miałam wcześniejsze, dużo
                      wcześniejsze zakończenie karmienia, ale potoczyło się jak się potoczyło.
                      Wielokrotnie pisałam o tym, że to psychicznie daje Amelowi masę dobrego.
                      Właściwie zaraz po wybudzeniu z narkoz może dostać pierś, mimo że na wodę
                      pozwalają po 2h, na pokarm stały po 4, a niejednokrotnie lepiej nie dawać nawet
                      przez całą dobę.
                      Oczywiście jest to w pewnym sensie uwiązanie, ale ja i tak jestem i będę kilka
                      lat z Amelką w domu, bo nie ma innej opcji to czy pokarmię Ją rok więcej czy rok
                      mniej to właściwie dla mojej bytności społecznej i rozrywkowej nie ma to żadnego
                      znaczenia.
                      Ona już wie jak mnie zagadać gdy chce się przytulić.
                      "Mamusiu chcę mleczka" , "Ale jakiego: krowiego, koziego, a może ryżowego?"
                      "Nie, ja chcę Twoje. Ono jest najlepsze". Rozwala mnie tym zawsze. Próbowała już
                      kozie, krowie i ryżowe więc ma porównanie:)
                      Dla lekarzy jestem dziwna, nadopiekuńcza, "nic już nie mam", "daję sobą
                      rządzić", ale to tylko ich punkt widzenia.
                      Mogłabym o tym pisać i pisać.
                      Choć są też wyjątki i raz na 100 sytuacji spotyka mnie jakieś jedno pozytywne
                      zaskoczenie od lekarza:)

                      Dziewczyny, przepraszam za offtop
                      • lucy_cu Re: Lucy 01.03.10, 20:06
                        Cholera, jednak, mimo jej choroby. Zaskoczyłaś mnie, przepraszam w
                        ogóle, że zapytałam, bo widzę, że niefajnie Ci o tym pisać.
                        Myślałam, że w oczach przynajmniej lekarzy jesteś w jakiś sposób
                        usprawiedliwiona w tej jakże patologicznej działalności. :-(
                        Bycie doradcą to fajna robota- może kiedyś siętym zajmiesz po
                        wykurowaniu Małej? :-) Kupa satysfakcji, kiedy widzisz, jak kobiecie
                        rosną skrzydła i zaczyna ją cieszyć karmienie, macierzyństwo...
                        Ściskam i życzę Ci jak najmniej takich niemiłych sytuacji, jak
                        opisujesz. Bo pewnie nie ma co liczyc, że się wcale nie będą
                        przydarzać. :-(
                        A czego Waszemu Amelaskowi życzę, to jasne. :-)
                      • metanira a bardzo proszę, offtop mnie nie rusza ;) 02.03.10, 10:52
                        Uważam, że to co robisz, jest piękne. Twojej córeczce nie trzeba dodatkowych
                        stresów (to odnośnie odpieluchowania), a jeśli Twoja pierś przynosi jej spokój i
                        ukojenie w cierpieniu, to karm jak najdłużej.
    • lucy_cu Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 20:20
      O, a ja wymyśliłam teorię psychologiczną. Zdolne dzieci ("oczytane"
      Amelka i Tereska tudzież na pewno również bardzo światłe pozostałe
      dzieci z tego wątku) korzystają z pieluch dłużej, bo im cała para w
      intelekt idzie, nie w układ wydalniczy. Jest to teoria równie
      genialna jak ta od pani psycholog Konrada- ale daleko bardziej mi
      się podoba. Myślę, że i Wam też, hehehehe. :-)))))
      • metanira Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 01.03.10, 20:47
        Ja bym wolała, żeby para szła równomiernie w każdym kierunku ;)
      • burdziaa Re: "odkupowujemy się" znowu, ale tym razem... 02.03.10, 10:45
        tak tak bardzo mi odpowiada ta teoria :)
    • metanira odpowiadam ;) 01.03.10, 20:44
      Lucy, u psychologa nie byłam, rozmawiałam z nią przez telefon. Wprawdzie się
      wybierałam, ale M odmówił współpracy, a psycholog od razu mi powiedziała, że
      pracuje z obojgiem rodziców, bo inaczej to nie ma sensu.
      Do psychologa wybierałam się TYLKO z powodu kupy ;) To miał być kompromis -
      poproszenie o radę kogoś kompetentnego. Kompromis z moim M :/ Nie wiem, czy
      pamiętacie problem mojego M z kupą - obrzydzenie, problemy z przewijaniem
      młodego, narastające im robił się starszy i różnorodniej odżywiający ;) Doszło
      do tego, że tylko ja przewijałam go z kupy, M robił mi problemy, jak np. w
      weekend szłam do pracy, a on zostawał pół dnia z młodym. M zrzucał winę na mnie,
      że nic nie robię, żeby młodego nauczyć robić kupę na nocnik itp. A ja nie
      chciałam się zgodzić na jego "metody". Czułam się mocno pod presją, kłótnie
      między nami z tego powodu były, a to przecież też dziecku nie służy. Dlatego
      chciałam porozmawiać z psychologiem. Zwłaszcza, że - to już moje zdanie jest -
      wydaje mi się, że Konrad ma jakąś blokadę psychiczną, że prawie pęka, a do
      ubikacji nie zrobi (do nocnika też nie - krzyczał jeszcze głośniej).
      Robienie przez Konrada kupy do pieluchy nie było dla mnie aż TAKIM problemem,
      fakt, obrzydło mi to już dokumentnie, ale uważam, że są gorsze rzeczy. Inna
      sprawa, że też (tak jak M) uważam, że ponad dwu i półletnie dziecko, świetnie
      panujące nad kupą, nadal robi w pieluchy - to przesada. I, wybaczcie, ale to
      gadanie, że "na wszystko przyjdzie czas", to mi podchodzi pod bezstresowe
      wychowanie, którego nie poważam ;) Nie chodzi mi tu o jakieś zabiegi na siłę,
      ale uważam, że jednak trzeba dziecko jakoś pokierować w odpowiednim kierunku,
      jeśli jest na coś obiektywnie za duże.
      Metody z czopkiem itp. też średnio mi się podobają, ale przyjęłam je jako
      ostatnią deskę ratunku przy "zakorkowanym" dziecku.

      Pielucha w nocy nie jest dla nas żadnym problemem i nie dążę do tego, żeby ją
      wyeliminować. Brak pieluchy w nocy miał być uzasadniony brakiem pieluch w ogóle
      - przecież WSZYSTKIE wyrzuciliśmy, więc skąd w nocy pielucha? Ale muszę do nich
      wrócić, bo Konrad jednak częściej w nocy sika niż nie sika. Wcale mnie to nie
      martwi, uważam, że sikanie w nocy to zupełnie inna sprawa, niż w dzień, kiedy
      dziecko jest w pełni świadome.

      Nie wiem, czy to koniec naszych problemów, ale dzisiaj po południu Konrad w
      końcu zrobił kupę do ubikacji :) Jęczał, stękał, na wstrzymanym oddechu i z
      zaciśniętymi zębami mówił "nie chce mi się kupy", po czym powiedział, że chce
      siku i zrobił kupę do ubikacji ;)

      Dzięki, dziewczyny, za Wasze wpisy :) Tylko na jedną rzecz chcę Wam zwrócić
      uwagę, bo widzę tu pewną niekonsekwencję: mówicie, że nic na siłę i na wszystko
      przyjdzie pora, a jednak podejmujecie pewne działania mające na celu nauczenie
      dzieci czegoś nowego. Sadzacie na nocnik, wkładacie do rączki łyżkę i każecie
      samodzielnie jeść itp. Skoro na wszystko przyjdzie pora, to czy nie powinnyście
      poczekać aż dzieciak sam poprosi o posadzenie na nocnik albo o łyżeczkę? ;P

      Miłego wieczoru wszystkim :)
      • monikaj21 Re: odpowiadam ;) 01.03.10, 23:13
        Ale sama napisałaś:

        Eh... W sobotę byłą kupa do ubikacji, ale po takich szopkach, że
        oszczędzę Wam szczegółów... :/

        To nie jest zachęcanie dziecka czy nauczanie moim zdaniem ale
        robienie czegoś na siłę (wniskuję to na podstawie Twoich opisów
        oczywiście bo mnie tam nie ma). Ja akutrat nie jestem za radosnym
        czekaniem aż dziecko dorośnie do różnych rzeczy ale za próbami -
        przy czym absolutnie nie za rozwiązaniami siłowymi - przynajmniej u
        nas widzę że wszytskie takie próby odbijają się negatywnie w
        bliższej lub dalszej przyszłości. Staramy się próbować różnych
        rzeczy - jak nie ma efektu to odkładamy i wracamy za jakiś czas. A
        pani psycholog gratuluję dobrego samopoczucia - udzielanie takich
        rad i to na dodatek przez telefon - olala!!!
        • lucy_cu Re: odpowiadam ;) 02.03.10, 00:17
          Metanira, ale jest różnica między spróbowaniem raz na jakiś czas,
          czy dziecko ma w ogóle ochotę zmierzyć się z problemem, a robieniem
          czegoś na siłę. To nie jest niekonsekwencja. Tak jak pisze Monika:
          próba- brak efektu- odłożenie sprawy. Zero nacisku.
          Po tym, co napisałaś, jestem pewna,że problem macie Wy, tzn głównie
          Twój mąż. Konrad problemów nie ma. Natomiast niewykluczone, ze mieć
          je będzie, bo dzieci są niesłychanie wrażliwe na robienie z czegoś w
          ich życiu cyrku. I znowu- jest różnica między chytrym wprowadzeniem
          jakiejś zmiany w życiu dziecka poprzez zabawę, a zrobieniem szumu z
          czegoś, co w ogóle z szumem wiązać się nie powinno. Konrad widzi
          tyle, że wokół czynności fizjologicznych zrobiło się jakieś dziwne
          zamieszanie. Bez sensu.
          Ale ok. Tak, jak napisałam juz w pierwszym wpisie- najłatwiej jest
          wychowywać cudze dziecko, więc już sie nie odzywam. ;-)
          • metanira Monika, lucy 02.03.10, 10:38
            Zgadzam się, że mój M ma problem ;)
            Kochane, Wy mnie macie chyba za jakąś potworzycę ;P co dzieciaka męczy.
            Fakty są takie: nie robiliśmy nic w sprawie kupy aż do początku tego roku, kiedy
            to ni z tego niż owego Konrad sam zrobił kupę do ubikacji i tak przez dwa dni, a
            potem się zablokował. Daliśmy mu miesiąc, myśląc, że skoro SAM zechciał
            załatwiać się do ubikacji, to znaczy, że do tego dojrzał. Potem spróbowaliśmy
            drugi raz - bez efektu. Teraz jest trzecie podejście.
            W jednym macie niestety rację - wokół załatwiania się do ubikacji zrobił się
            okropny szum, a nie było to w żadnym razie moją intencją.

            Jeszcze o braku wsparcie: tak naprawdę to parcie na kupę do ubikacji ma
            większość osób wokół nas, oprócz M, jeszcze mój ojciec, mama M. Co więcej, to są
            osoby, które nie przewijają Konrada, bo robię to tylko ja i moja mama, która
            zajmuje się Konradem, kiedy jesteśmy w pracy. Z jednej strony uważam, że guzik
            im do tego, skoro sami się w g... nie babrają, więc co ich to boli. Z drugiej
            naprawdę jestem zdania, że dziecko w tym wieku robiące w pieluchy, to przesada.
            Aha, ten pogląd nieco zmodyfikowałam, bo dawniej myślałam, że 1,5-latek w
            pieluszce to żenada ;)

            I jeszcze jedno - dlatego właśnie teraz próbujemy trzeci raz, ponieważ Konrad
            zaczął oszukiwać ;) Mówił do babci po popołudniowej drzemce: babciu nie zdejmuj
            mi pieluszki, bo będę robił kupę (miał pieluchę na drzemkę). Potem się
            okazywało, że kupy nie było, za to siku owszem. I zaczęłam się martwić, że mi
            się uwsteczni, bo tak mu wygodniej, bo po co zdejmować spodnie i majtki i siadać
            na ubikację, skoro do pieluchy szybciej, wygodniej i bez zachodu.
            • monikaj21 Re: Monika, lucy 02.03.10, 12:01
              > Kochane, Wy mnie macie chyba za jakąś potworzycę ;P co dzieciaka
              męczy.


              hihi, sama taką potworzycą byłam przy starszej bo miałam ambicje
              nauczyć ją sikać na nocnik - wtedy mi się wydawało źe to już
              najwayższy czas (ok 1,5 roku miała), jej się tak nie wydawało i
              dopiero z perspektywy czasu zobzczyłam że racja była po jej
              stronie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja