Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN"

01.03.10, 16:04
jEJU, ZAPROSILI ekspertke od zywienia,wlasnie zaczyna sie mądrzyc na temat
niejadków... i gada takie glupoty ,ze nie moge tego sluchac,ze wszystko zalezy
od rodziców, ze dziecko w domu gdzie rodzice jedzą roznorodnie tez bedzie tak
jadło...az Prokop nie wytrzymał i powiedział ,ze oni jedzą w domu wszystko-
regularnie a corka nie chce nic!
Pani procz madrosci;'przekonajmy najpierw siebie do dobrego jedzenia',
'zabierzcie dzieci na targ, do babci na wies, pokazcie jedzenie','celebrujcie
jedzenie,bo rodzice jedzą po kątach ..."
Wszystko to ogolniki, wszystko to wiemy, ale my naprawde jemy pyszne ,zdrowe
rzeczy, a nasz Tymek NIC... jemy przy stole, jemy na ładnych talerzach(akurat
mysle,ze to nie ma zupelnie znaczenia dla dziecka), ba nawet zabieramy Tymka
dosyc czesto na zakaupy na rynek tutejszy gdzie sa sprzdawane same
zdrowe/organic ,kolorowe zachęcajace warzywa...i co ?NIC NIC...
Nie wiem skad sie biora tacy goscie, aby tylko sobie pogadac i nie przecze ,ze
wszystkie jej rady są dobre...ale brakuje rad praktycznych,ktore pomagaja przy
prawdziwym niejadku!

Pozdrawiam
    • burdziaa Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 16:33
      Nie ogladałam ale zgadzam sie z Toba,co to za rady...?
      • ankas4 Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 17:12
        No widzisz Burdziu Kochana szukam ratunku i nic;)
        A jak Julek? pamietam,ze pisalas,ze nie chce jesc, czy ten etap trwa czy przeszło?
        U nas teraz Paweł sie zawzioł i gotuje na slodko dla Tymka i np wczoraj toffu z
        sezamem i miodem +makaron i jakis sosik taki slodkawy, ale nie wiem z czego w
        sumie:) do tego papryka grillowana i inne warzywa kolorowe, atrakcyjne
        wizulanie...i co?dupa... :) zjadł dwa kawaleczki Toffu i troszke makaronu...
        dramat:)
        Dzis chyba mu zrobie nalesniki z białym serrem na słodko i koktajlem owocowym,bo
        owoce w formie cieczy przechodzą:) , jeju jak ja chciałabym aby Tymek usiadl i
        zjadł całe 2 lub 1 danie...

        Pozdrawiam serdecznie
        • burdziaa Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 17:42
          powoli powoli z jedzieniem-jak uwielbiał kasze tak teraz tylko
          skubnie,przemycam dodajac duzo warzywe(np cukinie,pora,jabłko
          pieczone to zje) miesa mało,nie wiem od czego to zalezy-raz siadzie
          i zje wszystko,a raz skubnie ledwo...
    • dmgr Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 17:16
      My też jemy różnorodnie, dużo warzyw bo lubimy, Młody podłapał to i tez lubi no
      ale Klara przechodziła taki wiek, że każde warzywo jest niedobre i jej to
      zostało. Zjada ciągle to samo a do tego ma nadwagę a do warzyw nie mogę jej
      przekonać, ma odruch wymiotny i już, każda nowość jest niedobra, bardzo rzadko
      udaje mi się jej dać coś nowego z warzyw żeby zaakceptowała i polubiła (je tylko
      startą marchewkę, buraki starte ugotowane i w zupie rozgotowane szpinak,
      brokuły, kalafior jak nie widzi, nawet z zupy marchew wybiera i groszek lubi
      zielony) poza tym żadnych surówek, warzyw, nic.
      Raz oglądałam taki angielski program o niejadkach, u których stwierdzono fobię
      na tym punkcie i była dziewczynka co miała 12 lat i jadła TYLKO czekoladę, na
      śniadanie, na obiad, na kolację i inne dzieci jakiś 4-latek co tylko jadł
      jogurty i chyba 3-latek co tylko pił mleko z butelki po 16 butli dziennie. I
      mówili to co Dorota Zawadzka zawsze powtarza, że najpierw trzeba rozepchać
      żołądek tym co dziecko lubi i dawać to co lubi w coraz większych ilościach a
      potem nowe rzeczy niech samo wybiera. Tamta 12-latka musiałam mieć sesje z
      psychologiem żeby spróbować czegoś nowego i przez 3 miesiące uczyła się jeść
      tosty. Temu 3-latkowi starczyło pójście do przedszkola i jak znaczył jak inne
      dzieci jedzą też zaczął (ale jaki wypas w tym przedszkolu mieli pod względem
      jedzenia) ten trzeci też jakoś zaczął w końcu jeść.
      • ankas4 Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 18:12
        Mam nadzieje, ze Julkowi sie poprawi z jedzeniem,widocznie taki etap, ale Julek
        jest niezly z tymi warzywami, bo znowu Tymek je tylko mieso, na warzywa ma
        prawie jak u dmgr odruch wymiotny:)
        dmgr mam nadzieje, ze moje dziecko tez zacznie jesc w przedszkolu, w sumie mysle
        sobie, ze nie bedzie mial innego wyjscia:),poza tym...wszyscy bronią sie przed
        jedzeniem babc i dziadków:) a ja licze licze, ze jak wrócimy to wlasnie oni
        pomoga mu przełamac sie do innego jedzenia, i niechby jadł nawet kluchy slaskie
        z sosem;) ale niech ja zobacze,ze zjadł wiecej niz 3 gramy na obiad:)))

        sciskam
        • f3f Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 18:22
          programu nie widziałam, więc się nie wypowiem.
          Ale z tego co pamietam to tymek lubi mielone i mu tam warzywa przemycałaś, nie wiem czy znasz ale jest przepis na kotleciki ziemniaczano-brokułowe przepis:
          "Kotlety ziemniaczano-brokułowe
          7 kotlecików
          2 duże ziemniaki
          200 g brokułów
          cebula, ząbek czosnku
          jajko
          ewentualnie pieprz do smaku
          Ziemniaki, brokuły ugotować, a następnie rozgnieść widelcem. Cebulkę posiekać, podsmażyć na złoto, dodać do ziemniaczano-brokułowej masy. Wcinąć w papkę zabek czosnku, dodać przyprawy i jajko. Dobrze wymieszać. Jeśli masa jest za rzadka dodać bułki tartej- ja nie dałam. Formować kotleciki i smażyć na oleju lub teflonie.

          Oczywiście można je obtoczyć w jajku i bułce tartej, będą na pewno bardziej chrupiące"
          • ankas4 Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 20:11
            Dzieki F3f,ale sie usmialam,bo wlasnie przed chwilka skonczylam wlasnie takie
            robic:), bez cebulki,ale wszystko inne identycznie:)
            Tymkowi zaczeły teraz procz kotletów 'podchodzic' slodkie rzeczy, wiec
            urozmaicamy diete jeszcze leniwymi na slodko, wlasnie nalesnikami, pierogami:)

            Pozdrawiam
    • zurawina100 Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 20:36
      Właśnie dlatego przestałam oglądać TVN :D
    • paris4 Re: Trafia mnie-rady ekspertki w 'dZIEN DOBRY TVN 01.03.10, 20:41
      Nie ma się co dziwić. Cały ten program to pusta gadanina. Od
      początku do końca
    • haniazosia moje doświadczenia z niejadkiem 01.03.10, 20:55
      Nie oglądałam tego programu w TVN, ale chciałabym się z Wami
      podzielić moimi spostrzeżeniami.
      Zawsze uważałam, że moja córcia jest niejadkiem. Ja byłam i o niej
      też mówili, że jest. Jak była mniejsza i zaczynała jeść "normalne"
      jedzenie było ok., ale później trzeba było opowiadać bajki,
      wierszyki, opowiadania, śpiewać, jeść za mamusię, tatusia itd. A
      Zośka odwracała głowę, zaciskała usta itp. W końcu pojawił się w
      naszej rodzinie Kuba i już nie miałam tyle czasu, żeby ślęczeć nad
      Zośką i wtykać jej choć trochę jedzenia. Stwierdziłam co ma być to
      będzie i tak po trochu....najpierw zaczęłam pytać co by zjadła na
      śniadanko: chlebek z kiełbaską czy jajeczniczkę, zjadła ile
      zjadła...raz jadła mniej raz więcej, ale dawałam jej wybór, nie
      zmuszałam....i po miesiącu okazało się, że moja córcia wcale nie
      schudła i waży ciut więcej niż przed miesiącem, więc pomyślałam, że
      szkoda nerwów na wmuszanie, niech je ile chce, raz mniej raz
      więcej....i tak jest do tej pory. Inni mówią niejadek, ale ja
      twierdzę, że raz ma ochotę zjeść, raz nie jak każdy człowiek:).
      Synka nigdy nie zmuszałam do jedzenia, stwierdziłam, że szkoda moich
      nerwów i nie ma problemów...rozwija się harmonijnie i rośnie zdrowo,
      więc może nie opłaca się wpychać jedzenia naszym dzieciom?
      • alcea3 haniazosia 01.03.10, 21:06
        Super podejscie.
        Ja tez jestem zdania,ze dziecko samo sie nie zagodzi,a wmuszanie przynosi
        odwrotny skutek.
        • a_beatle Re: haniazosia 01.03.10, 21:45
          Zgadzam się. Mam wrażenie, że im częsciej się naciska, mówi o tym w kategoriach
          problemu, tym bardziej to problemem się staje, taka samospełniająca się
          przepowiednia. A dziecko się zamyka.
          Ale wyobrażam sobie Waszą troskę i zmartwienie.
          A co do TV, to nie przywiązywałabym się do takich generalnych rad, choć pewnie
          jakaś racja w nich jest, tyle że nie dotyczy wszystkich:-)
          Nie przejmujcie się, zobaczycie, jak zaczną wyjadać Wam zapasy z lodówki;-)))
        • f3f Re: haniazosia 01.03.10, 22:04
          co od opinii, że dziecko samo się nie zagłodzi to też to powtarzam, ale po lekturze tego forum zaczełam w to wątpić:
          forum.gazeta.pl/forum/w,46019,106114230,106114230,Ja_juz_nie_mam_sil_Zaraz_zwariuje_POMOCY_.html
          oczywiście robienie "problemu z jedzenia" może go rzeczywiście spowodować, ale nie wyobrażam sobie by dziecko przez cały dzień nie zjadło nic...
          • alcea3 f3f 01.03.10, 22:21
            Ja piszę o zdrowych "normalnych" dzieciach, a ta dziewczynka urodziła się w 28
            tzg , 1160g, 39cm więc przykład nietrafiony :) wiaomo,ze na takie dziecko siłą
            rzeczy się chucha i dmucha.
      • lipiec_2007 Re: moje doświadczenia z niejadkiem 01.03.10, 22:31
        u mnie jest podobnie jak u hanizosi: odkad na swiecie pojawila sie
        mlodsza siostra spasowalam troche z jedzeniem lipcowego. raz zje
        mniej, innym razem wiecej. zaglodzic sie na smierc na pewno nie da.

        ankas, rozumiem, ze szukalas w programie jakies recepty na problemy
        z jedzeniem Tymka, ale wiadomo przeciez, ze taki ekspert bedzie
        mowil ogolnie, a nie szczegolnie o twoim dziecku. a pewne kwestie
        poruszone przez ta pania dla nas sa bardzo oczywiste, ale w polsce
        jest pewnie gros rodzin, w ktorych jada sie "po katach", a nie
        wspolnie przy stole. czesto przed telewizorem. wiec byc moze komus
        sie jednak te rady przydaly i otworzyly oczy:)
        • ankas4 wiec ,może ujmę to tak... 01.03.10, 22:47
          Nie chodzi w problemie niejadka o to,ze zaglodzi sie na śmierc, bo wiadomo,ze to
          nie jest mozliwe przy zalozeniu,ze dziecko jest zdrowe psychicznie i fizycznie,
          jednak chodzi o to,ze takie niedojadanie w dluzszym czasie moze prowadzic do
          anemii z ktorej ciezko jest wyjsc.
          Akurat u nas kwestia tego, ze Tymek nie chce jesc nie jest obsesją czy
          paralizującym lękiem, nauczylismy nawet Tymona,ze jak skonczy jesc czyli,ze jak
          mu sie zwyczajnie juz nie chce jesc to mowi;'dziekuje' i to dla nas jest
          sygnał, ze nie ma co karmic czy ewentualnie namawiac do jedzenia, nie mamy tez w
          zwyczaju stosowac innych metod np.ogladanie tv podczas jedzenia - tylko dlatego
          aby zjadł, zwyczajnie chodzi o to aby dziecko spozywało pelnowartosciowe posiłki
          w ciągu dnia, i troszke to moze zabrzmi zaczepnie ,ale ten kto nigdy nie miał
          prawdziwego niejadka nigdy nie zrozumie tematu, ja tez jak wczesniej
          slyszalam,ze dziecko 'skubneło' z talerza myslalam sobie, ze to przeciez
          normalne raz zje raz nie, nie ma jakiegos wiekszego problemu, ale od kiedy Tymon
          skonczył +- 1 rok zycia nigdy nie zjadł pełnego obiadu, zupy zje 3 lyzki,
          ostatnio zjada moze z 6 ,bo doszedł atrakcyjny makaron w kształcie postaci z
          bajek, kotleta zje, ale bez ziemniaków, a jak zje juz troszke zmieniaków to nic
          wiecej.
          Co do specjalistki wiadomo,ze nie oczekiwałam cudów, ale kobieta naprawde nie
          widziała co ma mówic, az prowadzący byli zmieszani jej dziwnymi radami
          typu;'zaprowadzcie dziecko na targ niech widzi jak kupujecie warzywa'...

          Pozdrawiam
          • smolineczka dobrze to określiłaś: 02.03.10, 07:20
            "zwyczajnie chodzi o to aby dziecko spozywało pelnowartosciowe posiłki
            w ciągu dnia". moja też jest niejadkiem i zachowuje się podobnie jak tu opisałaś
            Tymona. więc ostatnio, kanapki, ziemniaki, makaron, temu podobne gotuję i daję
            Marysi do zjedzenia nie kontrolując specjalnie w jakiej ilości zje - wiadomo, że
            malutko, ale na ogół coś skubnie. w ten sposób już się nie martwię czy się nia
            zagłodzi ;) z mięsem i rybą bywa bardo różnie, ale raz na jakiś czas coś jej
            smakuje. zato jeśli chodzi o te najbardziej zdrowe rzeczy - warzywa,
            szczególnie surowe, bo gotowane (marchewkę, burak) nawet lubi, i owoce (potrafi
            zjeść banana, kawałek jabłuszka lub kiwi czy pomarańczkę, ale dość często wcale
            nic nie chce) - to mam wrażenie, że wszystko to zjada prawie wyłącznie na siłę,
            i rzadko kiedy prosi o jabłko czy mandarynkę, mimo że owoce zawsze widzi w
            kuchni umyte i ładnie ułożone na ładnym talerzu. a najbardziej mnie dobija to,
            że żelki i lizaki spróbowała kilka razy w życiu, w domu tego nie mamy, a moje
            dziecko jak czuje głód upomina się ostatnio właśnie o te świństwa, a jak
            wchodzimy do sklepu, to nawet potrafi sama sobie "załatwić smakołyki": podchodzi
            do sprzedawcy, ładnie prosi i dostaje... moja siostra radzi przestać chodzić z
            Marysią na zakupy. ale do klubu malucha też musiałabym przestać z nią chodzić,
            bo tam na różnych imprezach też są herbatniczki, paluszki i cukierki. mój mąż z
            kolei uważa, że to nie jest dobra metoda cały czas chronić dziecko przed
            skutkami cywilizacji ;) trudno powiedzieć jednoznacznie kto ma racje, pewnie jak
            zwykle prawda leży gdzieś pośrodku
            • haniazosia re: smolineczka 02.03.10, 09:29
              A co to znaczy pełnowartościowy posiłek (pojęcie względne), raczej
              powiedziałabym zbilansowana dieta:)- taka, w której wszystkiego jest
              tyle ile powinno być. Jeśli chodzi o słodkości, to Zosia je lizaki,
              mambę i jajka z niespodzianką - nauczyły ją tego babcie:), no, ale
              cóż jest duża i tłumaczę jej, że najpierw np. obiadek, a później
              przyjemność i pozwalam wybrać jej tylko jedną rzecz albo jajko, albo
              lizaka, albo jedną mambę, a gdy idziemy do sklepu to zawczasu pytam
              się co by chciała (zwykle pilnuje, aby to znaleźć:)) Oczywiście, gdy
              jednego dnia chce więcej przysmaków to po prostu ją informuję, że
              juz dzisiaj jadła (na początku było ciężko, ale przyzwyczaiła się do
              zasady). Kiedyś dałam jej dwie paczki mamby (mój błąd, bo obiecałam
              za coś, za coś ... i to wszystko spełniła:) ) Zjadła wszystkie
              paczki naraz i po pół godzinie wszystko zwymiotowała - teraz jak
              chce jeść za dużo, to przypominam jej tę historię. Nie zabieranie
              córci do sklepu, to moim zdaniem błąd, spróbuj po prostu być
              konsekwentna i miej oczy dookoła głowy, aby kogoś nie zauroczyła:)).
              A propo: moja córka kiedyś prawie wyniosła ze sklepu jajko, podobne
              do tego z niespodzianką:))), już tego nie robi:) Pozdrawiam
              • smolineczka Re: re: haniazosia 02.03.10, 10:40
                znam to, też popełniam takie błędy: "przekupiam" dziecko (moja często nie chce
                wychodzić do domu z klubu malucha, i uważam, że przesadziliśmy z mężem ze
                słodkimi zachętami), ale bardzo chcę uchronić Marysię przed zjedzeniem
                opakowania mamby czy czegoś podobnego ;) chodzi przede wszystkim o
                przyzwyczajenie od początku do zdrowych zasad żywieniowych, by później nie pluć
                sobie w brodę kiedy ząbki się popsują lub zacznie boleć żołądek. moja zasada
                brzmi: nie dajmy się zwariować. i tak ze wszystkim. ale ponieważ życie nie
                polega jedynie na obiadkach, to czasami trzeba wybierać między atrakcyjnym
                wyjściem z mężem i dzieckiem do miasta, gdzie są różne kuszące i niezdrowe
                rzeczy w postaci słodyczy lub czegoś jeszcze innego, i zbalansowaną dietą bez
                wychodzenia z domu ;). owszem, można dążyć do ideału, ale z umiarem. jak Marysia
                raz czy dwa dostała lizaka, to nic się nie stało, szkoda będzie jeśli na codzien
                będzie zapominała o jabłkach czy długo jeszcze nie da się przekonać do surówek.
                a czasami mam wrażenie, że z pełnowartościowymi posiłkami w naszym przypadku
                jest gorzej, niż chciałabym. bo makaron czy ziemniaki są dobre na głód, ale by
                być zdrowym treba od dziecka polubić zdrowe owoce i warzywa
          • haniazosia Re: ankas4 02.03.10, 09:09
            U mnie jest tak jak u Ciebie. Zosia też nie zjada całych obiadków
            itp. Też raz zje tylko mięsko, a raz ziemniaczki z sosem,a raz tylko
            ogórka, ale co zrobić, uważam, że nadrobi innym razem. U nas dzień
            jedzenia wygląda tak: ok 7-8 śniadanko i wtedy pytam Zosię co zje,
            sama wybiera, więc z reguły zjada wszystko:), 10 - monte, danonek,
            danio, jakiś jogurt, też zjada (zwykle sama i sama wybiera), 12.30
            zupka (z tym bywa różnie, czasem kilka łyżek (bez frykasów, rosół,
            pomidorowa, warzywna - tylko te umiem gotować)), 15.00 drugie danie
            (mięsko, warzywka)- tu też różnie, ok.17 jabłko, banan, surowa
            marchew (którą sama oskrobie - też wcześniej pytam co chce)-zwykle
            kilka kęsów i zostawia (ale zawsze) 18.15 kolacja (też pytam co zje
            i zwykle zjada). No najgorzej z zupką i obiadkiem, bo to niestety
            gotuję odgórnie:)Ja nie próbuję gotować frykasów, bo nie mam na to
            czasu (niestety), a przede wszystkim Kuba pałęta się pod nogami:).
            Wszystko gotuję na parowarze (bo zdrowo i gotuje się samo:)) Więc
            jeśli dziecko zdrowe na 25-50 centylu, to co się czepiać.
            Rzeczywiście czasami ma dni na potrawy dobrze przyprawione, a
            czasami na słodkie:), ale cóż to człowiek i ma prawo:) Pozdrawiam
            • burdziaa a propos sklepow 02.03.10, 10:37
              Julek bardzo czesto dostaje w miesnym od pań -a to kabanosa,a to
              parówkę - kieszenie raz miala poupychane takimi 'frykasami':)
              • a_beatle Re: a propos sklepow 02.03.10, 10:52
                Hehe, Maja dostaje lizaki:-(
              • f3f sposób na owoce 02.03.10, 10:59
                to taki pewnie sposób w stylu tych "eksperckich" ale u nas czasem działa... np Michał dzisiaj zjadł dzieki niemu kiwi - którego nie lubi :)
                a więc bierzemy różne owoce (u nas dziś jabłko, mandarynka, banan, winogrona bez pestek, kiwi) dziecko dostaje deske i nóż i robi sałatkę (ja obieram i pomagam kroić, on miesza itp.) a pozniej jest zabawa w zgadywanie - na zmianę zamykamy oczy i podajemy sobie nawzajem różne skłądniki sałatki - i trzeba zgadnąć co to było.
                Codziennie tak sie nie da, ale od czasu do czasu warto spróbować :)
                • ewlinp Re: Ankas! 02.03.10, 11:52
                  a ja biję się w piersi jak krytykowałam mamy za to że dają mleko a dziecko
                  później nic nie je, wiem z autopsji juz teraz że łatwo krytykować i szukać
                  dziury w całym jak sie nie ma takiego problemu. Teraz jak Jasiek ma strajkowe
                  dni z jedzeniem to nawet mleko bym mu wepchnęła byleby cokolwiek ruszył ale on
                  wypina się na wczesniej uwielbiane dania i NIC naprawdę NIC nie mozna na to
                  poradzić. Ratuję się owocami i warzywami które nadal lubi ale z innymi rzeczami
                  jest dramat i nerwicy dostaję jak stoje przy garach a on to co mu włożę do buzi
                  wypluwa... ech teraz juz wiem że krytyka przychodzi łatwo... człowiek uczy sie
                  na błędach dlatego bardzo mi przykro że tak łatwo wysnułam wnioski nie mając
                  pojecia o temacie. Pozdrawiam i mam nadzieję że to taki okres przejściowy który
                  bardzo szybko minie.
                • smolineczka F3f 02.03.10, 12:19
                  no wiesz, Ty jesteś nie tylko ekspertem-teoretykiem, a też praktykujesz te swoje
                  rady :)) dlatego mam do Ciebie zaufanie i mimo że się trochę boję tego jak moja
                  córka potrafi narozrabiać przy krojeniu sałatki, na pewno ten Twój sposób
                  wyprobuję :) inna sprawa, że moja akurat jest zwolenniczką zjadania wszystkiego
                  osobno i nie jada "normalnych" sałatek, ale może to zgadywanie co jest czym
                  jakoś nam pomoże
                • babajagaa Re: sposób na owoce 02.03.10, 16:34
                  Z ta salatka to super pomysl,warto sprobowac co jakis czas,my w domu w podobny
                  sposob robimy soczki z pomaranczy i grejfrutow albo z marchewki i jablek,razem z
                  Olafem wyciskamy albo wrzucamy do sokowirowki,a jak sam zrobi sok to smakuje
                  najlepiej.A jak idziemy do sklepu to sam sobie wybiera owoce czy warzywa jakie
                  chce zjec,nawet serki i jogurty sobie sam wybiera,a pozniej w domu je wcina.Ja
                  mysle ze to jednak dobry sposob
                  • f3f Re: sposób na owoce 02.03.10, 18:02
                    właśnie u nas też działa jak Michał "uczestniczy" w gotowaniu, niestety nie zawsze jest to możliwe :) ale jak coś "ugotujemy" razem to widze, że on chętniej je czy nawet spróbuje.
                    • ankas4 Re: sposób na owoce 02.03.10, 19:44
                      Dzieki za porady, wyprobujemy:)

                      Powiem Wam szczerze, ze moj to zupelnie jakos nie przepada za slodyczami, moze
                      dlatego,ze malo je zna, my prawie zupelnie nie jemy, a babcie daleko:), troszke
                      martwi mnie barek mojej tesciowej zawsze pełen cukierków, ale juz ją
                      uswiadamiam, ze Tymek nie zna cukierków i nie chce aby poznał!
                      Tymon ze slodyczy lubi i je kinder bueno, i wszelkie slodycze z kinder:mleczne
                      kanapki, wafelki, jaja niespodzianki ,lubi tez buddingi waniliowe i czekoladowe
                      czasami, ciasteczka to biszkopty i owsiane. I to na tyle, gumę chciał kiedys
                      sprobowac ,bo widzial,ze my mielismy w buzi, kupilismy mu,ale wypluł na
                      szczescie ,bo jakos go to brzdzi, jeszcze pierwsza forma slodkie i twarde ok,
                      ale pozniej juz ma prawie odruch wymiotny:) szczesliwie, bo akurat wszelkie
                      mamby i inne uwazam,ze mega niezdrowe i niepotrzebne,
                      Z czym jest problem- lub nie problem przy niejadku- zalezy jak sie na to
                      popatrzy- ale Tymek lubi frytki,najchetniej z macdonalda i fishmaca czasami,
                      jesli jadlby normalnie na miescie to zle,ze lubi frytki, bo moglabym mu wtedy
                      kupowac o wiele bardziej wartosciowe obiady przy wyjsciu, jednak skoro jest
                      niejadkiem nie je nic innego...czujecie! ostatnio na miescie skusił sie na
                      shawarme ,bo mu to mieso troche mielone przypominało :). wiec frytki nie sa złe
                      od czas do czasu, bo zalatwia to mi to obiad na miescie jak jestesmy gdzies,
                      szczesliwie mcdonaldy sa wszedzie, zeby nie bylo...my zawsze jemy cos innego
                      zazwyczaj zdrowego... ale Tymek skubnie i wraca do frytek, jak mu nie
                      kupowalismy to potrafił nic nie zjesc tylko czekac az my zjemy i isc dalej:)

                      Kochane dzis gotuje zupe krem z cukini z makaronem z postaciami bajkowymi, moze
                      uda mi sie wcisnac, a i zapomnialam napisac,ze skusił sie na toffu z miodem i
                      sezamem i zjadl z 6 kosteczek co nas bardzo ucieszylo i zaskoczyło:) wiec toffu
                      wpisuje na liste tego co lubi nasz niejadek:)))

                      A jeszcze co do dawania czegos w sklepie dziecku, tutaj jest to nie do
                      pomyslenia, zawsze ekspedientka pyta sie rodziców czy mozna, bo oni pozniej
                      jakby sie cos dziecku stalo np.dziecko struloby sie - mogliby miec tutaj nawet
                      dochodzenie policyjne z tego powodu ,ze dali cos dziecku do jedzenia bez
                      pozwolenia rodziców.

                      Sciskam uciekam
                      • burdziaa Re: sposób na owoce 02.03.10, 21:12
                        Asia ale dobre danie Paweł upichcił z tym tofu,mniam napisz przepis:)
                        ale Wam 'zazdroszcze'tego wyboru ciekawych potraf i skladnikow,niby
                        u nas duzo juz mozna kupic ale jednak trzeba sie troche za tym
                        najezdzic,poszperac,rozczytac i trafic !
                        • burdziaa Re: sposób na owoce 02.03.10, 21:13
                          potraw oczywiscie !
    • katx1 a ja się złamałam i daję Apetizer od tygodnia 03.03.10, 07:51
      Jestem gotowa na waszą krytykę, ale zdania nie zmienię bo to
      naprawdę działa.
      Już jak byłam w ciąży zaklinałam się, że nigdy nie będę zmuszać do
      jedzenia. Niestety życie zweryfikowało moje poglądy, ponieważ mlody
      najchętniej nie jadłby nic. No owocei ważywa lubi od najmniejszego,
      choć jak wszystko, potrafi dziś lubić a jutro nie.
      Były już tygodnie tostów, tygodnie parówek obecnie mamy kres
      makaronu z serem i cukrem (śniadanie, obiad, kolacja).
      Kiedy kolejny raz usłyszałam, że głodzę dziecko, załamałam się i
      kupiłam apetizer (pediatra nie miała zastrzeżeń), daję 5 ml do
      butelki z piciem, raz dziennie - pomogło, je więcej i chetniej i
      najważniejsze kupy sie poprawiły a było już bardzo źle. Robił raz na
      3 dni twarde bobki z płaczem, że boli. Teraz jest normalna kupa.
      • katx1 Re: a ja się złamałam i daję Apetizer od tygodnia 03.03.10, 07:54
        Dopiero jak przeczytałam zobaczyłąm ile błędów narobiłam,
        przepraszam to z niewyspania.
Pełna wersja