asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne

06.04.10, 17:43
Był kiedyś wątek o bliźniakach (głównie do lilki, jak sobie radzi itp.). A
mnie teraz interesuje, jak wygląda logistyka w wielodzietnej rodzinie np.:
1. odprowadzanie i przyprowadzanie ze szkoły/przedszkola/zajęć dodatkowych -
mam wrażenie, że musiałabym spędzać w samochodzie cały dzień krążąc tu i tam.
2. wyjazdy na wakacje - czy jeździcie razem czy się dzielicie; pociągiem
samolotem to mogę sobie jeszcze wyobrazić, ale samochodem to już gorzej
(jednym dużym, dwoma?)
3. odrabianie lekcji - każdemu z dzieci trzeba pomóc/sprawdzić, czy odrabiają
same czy wszystkie razem?
4. jedzenie - czy jedzą wszystko, czy niektóre mają swoje smaki i zdarza się,
że musicie gotować kilka obiadów?
    • maniulka_25 Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 06.04.10, 18:20

      Ja nie jestem wielodzietną rodziną ... ale jak Julia nie jest w
      przedszkolu, to jedzą to samo, rano : mleko Nestle Junior, kanapki,
      jajcznica/omlet/jajko na miękko/parówka, obiad: zupa
      (krupnik/pomidorowa/jarzynowa), deser : owoce, podwieczorek: jogurt,
      kolacja (UWAGA !!! :-)) w wannie - bo mam dosyc bałaganu !!!
      Siedzą w pianie i grzecznie wcinają spagetti, resztkę zupy z obiadu,
      lub kanapki, czasem jajka,mleko lub kakao w kubkach. Mycie zębów i
      lulu.
      Jak widac już jest wspólne menu - a to jest bardzo duże ułatwienie ;-
      )
    • lucy_cu Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 06.04.10, 18:35
      1. do szkoły dzieci chodzą same (1,5 km, szkoła w sąsiedniej wsi), ja tylko
      odbieram Emilkę po lekcjach; niedługo też i z powrotem zacznie chodzic sama, na
      większość zajęć dodatkowych tez zasuwają sami (dom kultury jest niedaleko); ja
      jeżdżę tylko dwa razy w tygodniu z dziewczynami do miasta do szkoły baletowej

      2. są na tym świecie duże samochody typu van, sześcio- czy siedmioosobowe

      3. każdy robi lekcje sam, sprawdzam raz w tygodniu zeszyty hurtowo, oczywiscie
      doraźnie pomagam w razie problemów; każde dziecko ma swój pokój i pracuje
      przeważnie tam

      4. musiałabym zwariowac, żeby gotować kilka wersji obiadu; u nas dziecko roczne
      dostaje miseczkę z obiadem takim jak reszta rodziny i je samo, bez karmienia;
      jemy generalnie zdrowo i lekkostrawnie, więc w ogóle nie ma kłopotów z
      wdrażaniem maluchów do normalnego jedzenia

      Jak widać- trochę samodzielności i wszystko się da.
    • agusiajasia Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 06.04.10, 21:36
      Ja co prawda troje na stanie mam, ale podzielam zdanie apropos
      samodzielności.
      Moi jeszcze do szkoły nie chodzą, Janek tylko do przedszkola, tzn
      zaprowadzamy go i odbieramy wszycy, czasem zdarza się, że mąż
      wychodzi później do pracy, wtedy bierze Janka rano, a nam zostaje
      tylko odbiór.
      Wszystko jest do ogarnięcia, trzeba tylko dobrej organizacji i
      wczesnego usamodzielniania dzieci.
      A co do obiadów, u nas Zosia na BARDZO restrykcyjnej diecie, więc
      gotuję jej oddzielnie, ale to jakoś nie przeszkadza zbytnio.
    • domatorka.amatorka Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 07.04.10, 08:19
      ja też trójkowa, więc mogę się wypowiedzieć;)

      1) do przedszkola Ade zaprowadza rano mąż, ja z Młodszym odbieramy Ją po
      południu i zaliczamy przy okazji plac zabaw i zakupy
      2) na wakacje jeździmy pociągiem-dla nas najwygodniej, szczególnie gdy na
      dłuższych trasach można jechać sypialnianymi
      3) póki co tylko Starszak ma zadania, więc 1-2 razy w tygodniu sprawdzam
      zeszyty, czasami poprosi o pomoc
      4)każdy ma swoją ulubioną i znienawidzoną potrawę;) ale Starsi obiady jedzą w
      szkole/przedszkolu a w domu tylko dojadają. W weekendy wspólnie ustalamy menu
      tak by każdy był zadowolony. Ogólnie moje dzieci zjedzą wszystko, byle dużo było
      i nie ruszało się ;)
      • asia-ch Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 09.04.10, 10:45
        Trójka starsza chodzi do szkoły. Mąż je rano zawozi. Tak jest przeważnie, bo
        czasem idzie do pracy później lub wcześniej i wtedy ja je zawożę. Do szkoły mamy
        kawałek, poza tym wielkie ulice, tramwaje. Same na razie nie mogą chodzić.
        Do tej pory było tak, że kilka razy jeździłam by je odebrać bo miały np.
        godzinna przerwę i potem wracały do szkoły. Teraz jak spodziewam się dziecka ze
        względu na swój stan zdrowia dzieci czekają na późniejsze zajęcia w świetlicy.
        Co nie było wcale łatwe, "Przecież pani nie pracuje, to po co daje pani dzieci
        do świetlicy?" Ale wole gadanie niż gdybym miała wylądować w szpitalu.
        Zajęcia dodatkowe są codziennie i dzielimy się wożeniem z mężem.

        Jeśli chodzi o wakacje to w ciągu naszego małżeństwa 11- letniego tylko raz
        byliśmy w domu jak urodził się Jaś. Już z małymi bliźniakami, przed roczkiem
        jeździliśmy autobusami, pociągami.
        Potem samochód nam bardzo ułatwił życie. Z trójką maluchów zrobiliśmy 6 tys km
        z Polski do Włoch, po Włoszech, i z powrotem.
        Potem się mieściliśmy w aucie więc jechaliśmy dwoma, w zeszłym roku jedno
        większe auto umożliwiło nam jazdę wspólną o wiele przyjemniejszą, dojechaliśmy
        do Lipska. Bardzo lubimy podróżować i dzieciaki też. Wakacje samolotem za
        granicę niestety ze względów finansowych dla dużej rodziny są na razie niemożliwe.

        Lekcje odrabia na razie starsza dwójka, Róża w zerówce uczy się tylko w klasie.
        Dopilnowuję, aby usiadły, pomagam jak coś nie umieją, wytłumaczę, zrobimy prace
        na konkurs wspólnie. zeszyty sprawdzam raz na tydzień lub dwa.
        Dzieciaki uczą się bardzo dobrze. Cała Trójka.

        Jedzenie jedno dla wszystkich, pewnie że nie wszystkim dogodzę, ale w tygodniu
        każdy jest zadowolony.
        Problemem stają się choroby dzieci, albo moja czy męża. Bo wtedy trzeba
        przypilnować malca jakiegoś w domu a do szkoły dojeżdżać trzeba. Babcie są
        nieocenione i kochane.
        MOja mama przychodzi i pomoże mi, czy to z praniem czy z kuchnią.
        Generalnie jednak jestem taka Zosia samosia i to co mogę robię sama (chodzi mi o
        pomoc z zewnatrz, a nie męża bo ta jest bardzo wymagana :-)). Wychodzę z
        założenia, że jeżeli chcę mieć tyle dzieci to muszę przy nich pracować.
        • andzia84 Re: asia-ch, lucy_cu - pytanie logistyczne 11.04.10, 21:26
          uważam że wszysko jest do pogodzenia jeśli się tylko chcę, jak dzieci są już
          starsze, samodzielniejsze to mogą pomagać, mieć swoje obowiązki. Ja mam co
          prawda tylko dwoje ale nm ma jeszcze syna który czasem u nas pomieszkuje i wtedy
          też robi się trójka. Moim zdaniem problemem są:
          - zakupy, ciężko z dwójką małych dzieci się wybrac, ale teraz jest o wiele
          łatwiej jak nie mam jak pojechać to robię przez internet
          - wakacje ale tu problem głównie finansowy
          - choroby jakiegoś członka rodziny lub większej ilości
Pełna wersja