dmgr
22.04.10, 20:51
Laska szuka niani do 1,5 rocznego czy jakoś tak chłopca, znajduje studentkę i
rozmawia z nią o warunkach, ustalają po 10 godzin dziennie i stawkę godzinową,
babka proponuje 15 zł za godzinę a dziewczyna oburzona, że w Warszawie dostaje
się więcej. To się robi jakieś chore. Jak dobrze liczę to 15x10 godzin
dziennie x 20 dni roboczych tj. 3000 zł? Ostatnio moja teściowa spotkała swoja
koleżankę, która narzekała strasznie jak to ona ma źle, zajmuje się 3-latkiem
czasem u nich czasem jej przywożą, matka pracuje w wojsku do 14 więc Mały jest
u niej czy tam ona u nich około 5-6 godzin. Oprócz tego nic nie robi w domu,
dostaje 1200 zł i jeszcze narzeka, że Pani się czasem spóźnia i jej się do
domu nie spieszy bo zakupy sobie robi. Oczywiście kasę dostaje na rękę bo
przecież raczej wątpię żeby była zatrudniona u nich. Ja się produkuję,
kombinuję czy tu zrobić jakieś kolejne studia, kursy, żeby dostać pracę a jak
mówię na rozmowie 3000 zł netto to mi się ktoś śmieje w żywe oczy. Oczywiście
praca przy dziecku jest bardzo ciężka bo tez mam dosyć ale nie uważacie, że
nianie trochę już przesadzają? Ja bym się z chęcią zajęła gdyby nie zdrowie i
moje dzieci jakimś dzieckiem za 1200 zł do 14 czy 15. Ech.