ech, gołębie....

13.05.10, 12:22
Dziewczyny pomóżcie, poradźcie wesprzyjcie...

Nie jestem fanką gołębi z wiadomych względów. Niestety pozostawiłam skrzynkę
na balkonie na zimę i skoro tylko minęły najgorsze mrozy w skrzynce były dwa
jajka i szczęśliwa mama-gołębica :(. Kiedy się szykują do robienia gniazda
przepędzam je, wywalam gniazdka i td. No ale jajek nie wywalę, bo jak? Tam
przecież małe stworzonko jest. Tym sposobem odchowaliśmy dwa gołębie, a co na
balkonie po nich jest, to wiadomo. Sąsiadka z dołu zaczęła zgłaszać pretensje,
ze do nas przylatują gołębie. Pisklęta się wyprowadziły, posprzątałam, uznałam sprawę za zamkniętą. Niestety wyjechaliśmy
na kilka dni i jak wróciłam były następne :( Rozumiem sąsiadkę, ale nie
ukatrupię pisklaków. Sama też chciałabym korzystać z balkonu (obecnie nie
wychodzę na balkon, żeby ich nie stresować).

Może ktoś potrafi mi coś doradzić? Jest jakieś prawo, które chroni małe
pisklaki, żebym mogła się bronić przed sąsiadką? A może znacie jakieś magiczne
sposoby na w pełni humanitarne pozbycie się tej rodzinki?

Będę wdzięczna za każdą radę.

Pozdrawiam
M
    • a090707 Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 12:26
      :) widocznie u Was im dobrze, a TY dobra dusza pozwalasz im sie odchowac.
    • maadga Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 13:20
      Jak mieszkaliśmy w krakowie to mieliśmy plagę gołebi na balkonie.
      Kupiliśmy taką duża siatkę do ochrony drzewek owocowych przed
      ptakami i osłoniliśmy nią cały balkon (loggia) w ten sposób nie
      zlatywały się do nas i nie lądowały. Ale ograniczyło to nasze
      korzystanie z balkonu.
      • maadga Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 13:22
        ograniczyło w sensie nie dalo się wyglądać wywieszać nic poza
        barierkę. SIatka jest cienka właściwie niewidoczna nie przeszkadzała
        w opalaniu ;)
    • metanira Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 13:29
      Naprawdę chciałabyś, żeby było prawo chroniące gołębie pisklęta...??
      Ja gołębi gorąco nienawidzę, a rzadko żywię do czegokolwiek/kogokolwiek aż tak
      mocno negatywne uczucia. U nas na balkonie w doniczce też regularnie próbują wić
      gniazdo, ale przepędzamy, jeśli trafi się jajko, też wywalamy. Może się mylę,
      ale wydaje mi się, że gołębie mają w mózgu zakodowane, żeby zakładać gniazdo
      tam, gdzie same się wykluły :/ Pozwolisz jednym się rozmnożyć = będziesz miała
      na karku instynkt rozrodczy ich potomstwa.
      • mareszka Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 14:21
        > Naprawdę chciałabyś, żeby było prawo chroniące gołębie pisklęta...??

        Wiesz, nie roszczę sobie pretensji do bycia normalną. W głębi duszy czuję, ze powinno się chronić każde życie (wyjątkiem tutaj są byty odbierające innym życie lub prawo do życia). W jakiś pokręcony sposób ta gołębica jest dla mnie matką, tak samo jak ja, która z poświęceniem troszczy się o swoje dzieci i pragnie zapewnić im wszystko, co potrafi.

        Więc nie chcę im odbierać prawa do życia. Gołębie stały się plagą dzięki temu, ze ludzie są flejtuchami, a one to tylko dobrze wykorzystały.

        Nie będę tu robić wykładu z etyki, po prostu nie ukatrupię i tyle (nawet zabłąkane w mieszkaniu pajączki, ćmy, czy złotooki z mieszkania "deportuję" w pudełeczku, a nie zarzynam).
        • shemreolin Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 15:47
          Ja cie rozumiem. Sama bym nie wywaliła tych jajek i tak samo pomyślałabym o tej
          gołębicy jak o matce. Może to i głupie, ale dla mnie te jajka to nowe życie i
          już. Jak Oskar depcze mrówki to dostaje opiernicz, że nie wolno. Nawet ostatnio
          oszczędziłam małego prusaczka, który łaził w łazience, dlatego że był mały i
          pomyślałam - przecież to jeszcze dziecko... Ale te duże tępię bo nie zdzierżę.

          Nie wiem co mogłabyś zrobić z tymi gołębiami, ale rozumiem twoje uczucia i
          zachowanie.
          • boazeria Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 15:51
            ja bym tez nie wywalila...... hm moze jednak jak te odleca to zaloz
            ta siatke na balkon?

            sasiadow tez rozumiem- kto by chcial miec obsrany balkon- powiedz
            jej ze dla ciebie to tez problem i ze zalozycie ta siatke jak mlode
            odleca

            dlugo sie mlode hoduja zanim odleca na swoje?
            a moze z jakims hodowca sie skontaktuj zapytaj co odstraszy? moze
            jakies forum jest?
        • metanira Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 16:56
          Nie jestem za tym, żeby zabijać żywe stworzenia, nawet jeśli są to gołębie ;) i
          rozumiem, że możesz mieć obiekcje w tym względzie. Ale jajko to nie żywy ptaszek
          (wiem, wiem, od razu nasuwa się tutaj sprawa ochrony życia poczętego, czy
          zarodek to życie itp.). To że jest jajko, to nie znaczy, że coś się w nim
          dzieje. Kurze jaja i nie tylko przecież zjadamy bez żadnych obiekcji. Nigdy nie
          namawiałabym Cię do zabijania żywych ptaków, aż tak okrutna nie jestem ;)

          Ale błagam, dziewczyny, nie zabijacie insektów, bo są malutkie i "to jeszcze
          dzieci"...?
    • f3f Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 18:00
      znalazłam coś takiego:
      "Jeżeli to gołąb miejski: jaja wysiaduje około 17 dni, a młode ptaki zdolne są do lotu po około 5 tygodniach. Jeżeli to sierpówka: jaja wysiaduje 15-16 dni, a młode ptaki są już zdolne do lotu po około 18 dniach."
      wiec albo musisz odczekać a później jak wyfruną to szybko siatkę by nowe się nie pojawiły, albo zlikwidować całe gniazdo i założyć siatkę. Pisklaków bym nie wyrzuciła, ale nad jajkami to bym się zastanowiła.
      • ankas4 Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 18:53
        Ja tez nie wywaliłabym jaj,ale nie z tego powodu,ze mysle juz o nich jak o
        pisklakach,ale myslalabym o tragedii matki gołębicy,,,jak wraca, a tam nie ma
        jej jajek, efekt identyfikowania sie z matkami mam po urodzeniu wlasnegoo
        dziecka oraz;)po bajce obejrzanej 100razy z Tymkiem gdzie krecik ratuje jajka
        kaczek ,a pozniej jest taka scena jak krecik widzi,ze mama kaczka i tata kaczka
        wracaja do gniazda ,jajek nie ma ,a oni strasznie płaczą!

        Ja zrobiłabym tak;poszłabym do tych sasiadów co mają pretensje, opowiedziałabym
        całą historie , tak jak nam opisałaś,zaprosiłabym nawet sasiadów do mieszkania
        aby te jajka zobaczyli, i OBIECAŁA ,ze jak sie tylko wyniosą juz z balkonu Wy
        zamontujecie siatkę czy jakies inne zabezpieczenie, bo dla Was te gołebie to
        rowniez kłopot.
        Mysle,ze sasiedzi zrozumieją, ipoczekają.
        • kamsi Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 21:35
          Dziewczyny, ja jestem zazwyczaj okropnie wręcz empatyczną osobą i
          współodczuwam ze wszystkimi matkami (czyli zapewne też z gołębicą) -
          ale w przypadku gołębi chyba nie wahałabym się przed wyrzuceniem ich
          nawet w sposób gwałtowny. I jako sąsiadka byłabym okrutną sąsiadką,
          która nie zrozumiałaby czyjegoś dobrego serca.
          Mareszka, to jest naprawdę bardzo humanitarne, co piszesz, ale
          akurat gołębie przenoszą różne choroby i naprawdę mogą poważnie
          zaszkodzić, myślę, że to nie jest dobre hodować je na własnym
          balkonie. Taki link o gołębiach i ich pasożytach, pierwszy z brzegu
          tymczasem: www.stopptak.com.pl/polversion/choroby.htm
          Nie jestem specjalistą, ale o chorobach odgołębich oglądałam też
          program na Discovery i wyglądał przekonująca niestety.
          • amalota Re: ech, gołębie.... 13.05.10, 23:46
            Ja też bym się bała chorób. Jajka pewnie bym przeniosła w inne miejsce np do
            ogrodu przy bloku.
Pełna wersja