Karmienie piersią

14.05.10, 12:51
Czy są jeszcze jakieś dziewczyny, które karmią lipcowe piersią?
Pytam dlatego, że niedługo nasze dzieci idą do przedszkoli i się
zastanawiałam, czy to nie powinien być moment odstawienia?
Aha i chciałabym zapytać te długo karmiące, czy mogą powiedzieć, że długie
karmienie miało wpływ na zdrowotną stronę lub rozwój dzieci?
    • f3f Re: Karmienie piersią 14.05.10, 13:11
      Ja nie należę do długokarmiących, ale na zadane przez Ciebie pytanie nie da się odpowiedzieć... Bo by dziewczyny musiały miec do porówania to samo dziecko nie karmione tak długo :)
      • lucy_cu Re: Karmienie piersią 14.05.10, 13:17
        No dokładnie tak. I do tego jeszcze nie tylko karmienie piersią decyduje o
        dobrej formie, ale parę ładnych innych czynników też, tak jak wspomniałam poniżej.
    • lucy_cu Re: Karmienie piersią 14.05.10, 13:12
      Enya, a Ty jeszcze karmiłaś Szyma?

      Ja tu mogę opowiedzieć o Emilce: skończyłam ją karmic, kiedy miała 3 lata i 3
      miesiące dokładnie, na dwa miesiące przed jej pójściem do przedszkola. Przy czym
      to nie fakt awansu społecznego zadecydował o odstawieniu, tylko jej już
      rzeczywiście wtedy zaawansowany wiek. Gdyby szła rok wcześniej, pewnie dalej by
      była karmiona, jedno do drugiego się ma nijak. Chłopcy byli karmieni krócej, po
      dwa lata, do przedszkola poszli w wieku 5 lat i 3,5.
      A co do zdrowia- hmmm, już tu pisałam, że początek kariery przedszkolnej
      najstarszego był typowy: dużo infekcji, które przełaziły też na rodzeństwo.
      Infekcje ewidentnie źle leczone, antybiotyk na wszystko.Skończylo się na wiosnę.
      Zmieniliśmy lekarza, od ponad 7 lat jak wiecie tylko homeopatia. Teraz dzieci
      chorują bardzo rzadko i wychodzą z infekcji ekspresowo (jeśli im coś dolega, to
      po dwóch, trzech dniach zdrowieją). Terecha była karmiona też ponad dwa lata,
      teraz kontakt z dziećmi oprócz rodzeństwa ma. Szkoła, zajęcia w domu kultury,
      sąsiedzi.
      Tutaj cieżko ocenić, na ile o dobrej kondycji decyduje długość karmienia, na ile
      odżywianie, tryb życia, sposób leczenia ewentualnych infekcji.
      Co do strony psychicznej- ja jestem za maksymalnym hołubieniem dzieci tak długo,
      jak obie strony czują, że tego chcą i potrzebują. W to wchodzi noszenie,
      tulenie, spanie z dzieckiem, właśnie długie karmienie. Według mnie z takich
      maksymalnie dopieszczonych dzieci wyrastają potem osoby bardzo samodzielne,
      pewne siebie, niezależne. Moje dzieci, przynajmniej teraz, takie własnie
      wrażenie sprawiają.
      • narttu Re: Karmienie piersią 14.05.10, 14:36
        z tym dopieszczeniem masz ta sama opinie co ja i moj maz :) I odwrotna niz moi rodzice ktorzy sie obruszaja na to ze Ida kazdej nocy do nas przychodzi. A ja mysle ze jak przychodzi to widocznie musi :)
        • myrtille Re: Karmienie piersią 15.05.10, 17:40
          Karmię już prawie 35 mc i na razie nie myślę o odstawieniu.
          Nie wyznaczam teraz sobie granicy, choć wyznaczałam sobie limit 6 mc wcześniej.
          Myślę, że jakby Amela była zdrowa to już by chyba było po odstawieniu, albo
          szybciej bym do tego zmierzała.
          Teraz przy Jej bólu fizycznym, stresie nie mam zamiaru dokładać Jej jeszcze i tego.
          Czy ma wpływ na zdrowie Amela?
          Jestem pewna, że dużo razy nam pomogło, bo teraz na chemii było kilka stanów
          mocno infekcyjnych, które udało się przeżyć bez antybiotyku.
          Ale tu ma znaczenie też i izolacja Jej, i sterylne warunki, i odpowiednia dieta.
          Także, ja absolutnie z naszym ekstremalnym przypadkiem, nie mogę pod jakieś
          statystyczne uzasadnienia podchodzić
          • maniulka_25 Re: Karmienie piersią 15.05.10, 19:02
            Napisałam do Ciebie na gazetowego.
    • shemreolin Re: Karmienie piersią 15.05.10, 19:36
      Tak szczerze to myślę, że w tym momencie to nie ty odstawiasz dziecko od piersi,
      tylko odstawiasz swoja pierś od dziecka. Przyznam szczerze, że nie rozumiem jak
      można karmić takie duże dziecko. Jak patrzę na mojego Oskara to dla mnie to już
      jest po prostu duże dziecko. Nie chcę nikogo urazić, to moje odczucia po prostu.
      Z tego co czytałam to długie karmienie piersią nie ma większego znaczenia jeśli
      chodzi o zdrowie i kondycje dziecka. Tzn. nie dostarcza mu już prawie w ogóle
      cennych rzeczy (odpornościowych). Więcej odporności dziecko łapie z otoczenia.
      Dlatego w moim odczuciu, kobiety, które długo karmią dziecko (dla mnie to jest
      granica do 1,5 roku maks) mają raczej "problem" z odstawieniem siebie od
      dziecka, niż dziecka od piersi.
      Mam nadzieję, że nie uraziłam nikogo, ale przyznam, że trochę mnie wryło, gdy
      uświadomiłam sobie, że niektóre lipcówki nadal karmią swoje prawie 3-latki.
      • myrtille Re: Karmienie piersią 15.05.10, 20:21
        Maniulka, odpiszę na pewno. Dziękuję

        Shem, każdy ma prawo do własnego zdania, każdy ma prawo do własnych działań.
        Dla mnie karmienie jest naturalne, dla mojego męża i otoczenia też.

        I nie jest prawdą, że w mleku nie ma już żadnych cennych rzeczy. To bzdura.
        Mleko matki zawiera m.in.

        SIgA czyli immunoglobulina sekrecyjna, która tworzy główną barierę na
        śluzówce zwłaszcza układu pokarmowego i oddechowego i umożliwia różnorodą
        walkę z wirusami i bakteriami; najwięcej jest tej SIgA właśnie podczas
        odstawiania (stopniowego zmniejszania się wydzielania mleka) oraz w siarze
        (ale to wszyscy wiedzą);
        nukleotydy, m.in. kwasy nukleinowe, nukleozydy, nukleotydy;
        glikany, zwłaszcza mucyna, niektóre oligosaharydy;
        cytokiny; tu m.in. znajdują się czynnik wzrostu nabłonka, nerwowy czynnik
        wzrostu, insulinopodobny czynnik wzrostu, czynnik migracji mikrofagów;
        wspomagają odpowiedź zapalną m.in. interleukiny 1 i 6 (IL-I, IL-II), czynnik
        martwicy nowotworu (TNF), interferon gamma;
        laktoferryna m.in. przez wiązanie żelaza;
        lizozym , jeszcze sporo innych rzeczy, ale dla NAS NAJWAŻNIEJSZE neutrofile,
        które Amelowi chemia na bieżąco, codziennie wybija wraz z ewentualnymi komórkami
        nowotworowymi.
        I powiem Ci, że mając do wglądu wyniki badań dzieci chorych na białaczkę, nie
        karmionych maminym mlekiem z różnych względów, Amelka ma najlepszą i
        najbezpieczniejszą morfologię jak na okoliczności.
        I to jest dla mnie jeden z kluczowych argumentów "za".

        Jako ciekawostkę podam, że dorosłym chorym na nowotwory też podaje się mleko
        ludzkie.
        • ankas4 Zgadzam sie z Lucy! 16.05.10, 03:50
          Kazde dziecko jest inne,kazde potrzebuje czegos innego,ja nie karmie juz,ale
          nie razi mnie to zupelnie,nich kazdy robi co chce! Zgadzam sie z Nartuu
          rowniez, nasz tez do nas przychodzi i konca swiata z tego powodu nie ma,a my
          jako mamy powinnysmy sie wlasnie wspierac w naszych odmiennosciach a nie
          zadziwiac(Shem!) ,bo to tylko wyraz braku tolerancji nawet jesli mowi sie,ze nie!

          Pozdrawiam
          • shemreolin Re: Zgadzam sie z Lucy! 16.05.10, 10:55
            ankas, tzn. że ja muszę być tolerancyjna na wszystko? Na pewno są takie rzeczy,
            które ciebie w jakiś sposób rażą, z którymi się nie zgadzasz - czy to znaczy, że
            jesteś nietolerancyjna? Brak tolerancji to szykanowanie innych za pewne rzeczy,
            ale ja nikogo nie szykanuję - nie skreślam i nie prześladuję. Rozumiem, że można
            jeszcze dyskutować o tolerancji, gdy chodzi o rzeczy, na które inni nie mają
            wyboru (np. bycie czarnym, lub bycie niepełnosprawnym), ale kwestia karmienia
            to kwestia wyboru, z którym ja nie muszę się zgadzać.

            Ja po prostu nie rozumiem karmienia tak dużych dzieci, bo sama nie wyobrażam
            sobie podania własnej piersi do buzi tak dużego dziecka.

            Rozumiem i naprawdę przemawia do mnie argument myrtille, o tym, że wyniki badań
            jej dziecka są o wiele lepsze przez karmienie piersią. Ale dla mnie zdrowe
            dziecko nie jest jednak aż w takiej potrzebie żeby je karmić tak długo.

            Możesz się ze mną nie zgadzać, to przecież żadna zbrodnia. Natomiast ja uważam,
            że to co napisałam to po prostu są moje odczucia i nic więcej.
            • uczula Re: Zgadzam sie z Lucy! 16.05.10, 11:46
              wszystko zalezy od punktu widzenia.:D

              moj trzylatek - to dla mnie malenkie dziecko.
              Mam porownanie ze starsza :) 18 letnia siostra.

              U mnie jest troche inaczej tez niz mozna by bylo sadzic.
              Moje dziecko psychicznie i fizycznie jest do mnie przylepione.
              mozna powiedziec ze od samego poczatku walcze o to by bylo troche
              bardziej samodzielne.
              on spi ze mna, je ze mna, wc-tuje ze mna - na dluzsza mete to
              meczace...ale oderwac go jest bardzo ciezko.
              Mysle, ze chodzi o rozwoj ukladu nerwowego, ktory u misia ewidentnie
              jest spozniony - to widac po roznych jego reakcjach
              a wiem, mysle ze napewno jest tak, ze na sile odrywac nie warto - bo
              wiecej sie tym szkod zrobi nic pozytku.
              mysle, ze na wszystko przyjdzie czas.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja