gosia399
15.05.10, 08:50
ochhhh od czego zaczac, wiec wczoraj miedzy jednymi opadami deszczu
a drugimi w przerwie na parę promyków słońca wybrałam sie z
Kubulkiem na plac zabaw na "ujduuuu ujduuu" pobrykaliśmy po placu a
w miedzy czasie przyszła mama z dzieciakami.dzieciaczki
biegały ,gonili sie,było głosno ale przyjemnie.dzieci dogadywały sie
na swój sposób,tzn.moj odpowiadał na pytania "tak nie"itp.ale ze
zrozumienim.dzieci w pewnym momecie do swojej mamy"dlaczego chlopiec
nie mowi duzo,i tak nie umie wogóle powiedziec jak ma na imię????"
a matka do dzieci "bo dziecko jest CHORE"
nie wytrzymałam i powiedziałam do tych dzieci ze Kubus nie jest
chory uczy sie mówić i coraz lepiej mu to wychodzi.
nie wiem moje dziecko jest normalne ,bystre ,z tym swoim nie
mówieniem nawet swietnie sobie radzi w tym naszym szarym swiecie.
troszke ta sytuacja dała mi do myslenia ze rodzie beszczelnie
wciskaja dziecia rzeczy absurdalne a potem słyszymy jak dziecko
odchodzi naprzykład gdzies na ubocze placu zabaw a matka do
niego "nie idz tam bo tam straszy duch.........itp.
nie powiem ze nie zrobiło mi sie przykro jak usłyszałam ze moje
dziecko jest chore,nie wiem ale mam najwspanialszego synka na
swiecie ,wstyd mi ze matka dwójga dzieci daje im taki przykład i
nauke na przyszłosc ,dla tych dieci kazde "niemówiące-małomówiace"
dziecko bedzie chore i inne.