najpierw się wściekłam, potem uśmiałam z siebie...

20.05.10, 19:45
...a jeszcze później opadły mi ręce... :/

Odebrałam Konrada od mamy i poszliśmy na przystanek autobusowy. Zaczął kropić
deszcz, więc wzięłam Konrada za rękę i przyspieszyłam. Doszliśmy do wiaty, a
tam taki obrazek: na ławeczce siedzi pani, obok niej pan w okularach ze
szkłami jak denka od szklanek palący papieroska, a w drugim kącie młoda
dziewczyna, również z papieroskiem. Więc powiedziałam głośno: zaraz sobie tu
staniemy, tylko najpierw poprosimy państwa, którzy palą papieroski, żeby je
zgasili albo odeszli gdzieś dalej. Dziewczyna natychmiast wyszła spod wiaty, a
pan nic. Więc powiedziałam już bezpośrednio do niego: proszę pana,
przepraszam, ale czy mógłby pan zgasić papierosa i nie dmuchać mi na dziecko?
A facet nawet nie drgnął, nawet na mnie nie spojrzał, tylko spokojnie palił
sobie dalej. Zawrzało we mnie na taka nonszalancję, nie dość, że łamie prawo,
to jeszcze mnie jawnie lekceważy, chociaż mam rację. No ale co ja mogłam mu
zrobić? Nerwa miałam też na tę kobietę, która obok niego siedziała, pomyślałam
sobie, że pewnie się boi odezwać i woli wąchać jego wyziewy i że właśnie przez
takie osoby jak ona palacze czują się bezkarni. Stałam sobie tak niemal z
pianą na ustach, kobieta wstała i wsiadła do autobusu, zostaliśmy tylko my i
palacz, który już skończył palić. Nagle przyszła jakaś kobieta, chwyciła tego
faceta na chwilę za ręce i zaczęła mu migać przed samym nosem... ON BYŁ
GŁUCHONIEMY! W dodatku chyba też bardzo słabo widzący. Złość mi przeszła i
pusty śmiech mnie ogarnął, że do niego gadałam i wściekałam się, że mnie
lekceważy ;) Po chwili zobaczyłam, że pani wyciąga papierosy, po czym przypala
sobie i panu też kolejnego papieroska... :/ Ręce mi dosłownie opadły, wzięłam
Konrada za rękę i wyszliśmy spod wiaty na deszcz.

Powiedzcie, czy jeśli ktoś jest inwalidą, czy jakoś tam pokrzywdzony przez los
albo naturę, to wolno mu robić co chce nie licząc się z innymi? Bo co mu można
zrobić? Toż to przecież człowiek niepełnosprawny. Czy osoby niepełnosprawne
fizycznie mamy specjalnie traktować i tolerować zachowania, których nie
tolerowalibyśmy u osób pełnosprawnych? Zawsze mi się wydawało, że oni właśnie
chcą być traktowani normalnie.
Zaznaczam, że nie jest moim celem uogólniać ani w żaden sposób obrażać osoby
niepełnosprawne.
    • boazeria Re: najpierw się wściekłam, potem uśmiałam z sieb 20.05.10, 20:12
      hm ale faktycznie co moglas zrobic? wyjac karteczke i napisac? :-)

      w sumie moze facet nie zna prawa, nie mial jak i gdzie sie
      dowiedziec ze nie wolno palic w miejscach publicznych albo was nie
      widzial?? hah
      • ankas4 Re: najpierw się wściekłam, potem uśmiałam z sieb 20.05.10, 20:26
        Znam kilka osob niepelnosprawnych i tak wyczulonych ludzi na to aby traktowac
        ich inaczej to nie spotkalam w zyciu,chca miec takie same prawa to rowniez ich
        powinni przestrzegać, w Waszej sytuacji tofaktycznie zagadka;bo facet moze stara
        generacja i zwyczajnie takich ludzi czy to inwalidzi czy tez nie - nie
        interesuje nowe prawo-niestety! Ale i tak uwazam,ze nawet takim trzeba zwracac
        uwage, ale nie denerwowac sie jesli nie sluchają, uwazam,ze jestes super
        przykladem dla dziecka, bo jestes odwazna, nie obawiasz sie mowic co myslisz i z
        glową chronisz swoje dziecko!

        Pozdrawiam
    • qwoka Re: najpierw się wściekłam, potem uśmiałam z sieb 20.05.10, 22:03
      No trudna sytuacja, fakt, przyznam że troche mnie rozbawiła ;)
      Myśle, że ja bym w tym momencie ustapiła. Nie mówie, że ludzi niepełnosprawni powinni być na jakiś szczególnych prawach, nie, ale po prostu cieżko byłoby mi się w danej sytuacji z nimi dogadać ze strony technicznej. Na szczescie takie sytuacje są rzadkie. Mnie bardziej przeraża to, że jet mnósto osób "pełnosprawnych", którzy zachowują się w ten sposób. Jakoś ostatnio czesto mnie to spotyka i ręce opadają na każdym kroku:/
      • 27agnes72 Re: najpierw się wściekłam, potem uśmiałam z sieb 21.05.10, 10:54
        Zawsze można podejść, wyjąć papieroska z jego gęby,
        przydeptać........i tak przecież zbytnio nie bedzie widział kto to
        zrobił ;-)ha ha
        Przerażają mnie ludzkie zachowania w miejscach publicznych.
Pełna wersja