Dzieci niewolnicy

02.06.10, 13:27
Oglądnęłam wczoraj późną nocą dokument o niewolniczej pracy dzieci w Indiach.
Być może któraś z Was też go oglądała (w TVP Info).
Dziś emocje troszkę opadły, więc z mniejszym niż wczoraj drżeniem mogę napisać
tego posta...

Przytoczę za TVP krótkie streszczenie filmu:
"Film dokumentalny o fatalnej sytuacji dzieci w Indiach.
Wbrew prawu dzieci są tu zatrudniane a nawet sprzedawane do pracy.
Ponieważ wszystko jest nielegalne, proceder ten jest ukrywany, a dzieci
pracują ukradkiem w piwnicach, komórkach, fatalnych warukach przez kilkanaście
godzin dziennie, czasem bez jedzenia. Są bite i poniżane.
W filmie autorzy pokazują małe pracownie, fabryczki, zakłady rzemieślnicze i
kamieniarskie z pracującymi dziećmi, a także akcje
policji i ekip ratunkowych, którzy starają się pomóc dzieciom. Niestety
proceder się rozwija na tak ogromną skalę, że służby nie są w stanie uporać
się z problemem."

Sceny, które zobaczyłam w filmie zrobiły na mnie straszliwe wrażenie. Widok
sześcioletniego chłopca wyszywającego koraliki na bluzce, dziewczynki około
siedmioletniej siosającej kamienie w kamieniołomie, płacz dzieci uratowanych
przez policję i organizacje pozarządowe ze strachu, że zostanie im wycięta
nerka (takie rzeczy zatrudniający wmawiają dzieciom-niewolnikom w tym celu,
aby w razie nalotu policji dzieci uciekały i ukrywały się - bo "obcy ludzie
przyjdą i wytną im nerkę"). Nie do opisania jest widok płaczącego dziecka
błagającego o wypuszczenie, właśnie ze strachu przed rzekomą krzywdą, którą
chcą wyrządzić mu w rzeczywistości ratujący go ludzie...

Dzieci żyją i pracują w nieludzkich warunkach, pracują również w nocy, przy
świeczkach. Większość dzieci zatrudnionych w kamieniołomach nie dożyje
czterdziestki - umrą w wyniku krzywicy (pracują w "kuckach" przytrzymując
stopami obrabiany kawałek kamienia). Większość z nich nigdy nie pójdzie do
szkoły i nie pozna innego życia...

Przepraszam, że piszę o tym po dniu dziecka... Oglądając ten film myślałam o
moim szczęśliwym i otoczonym miłością synku, który słodko spał w swoim pokoju.
I o tych wszystkich dzieciach, które porywane lub sprzedawane przez rodziny
pracują po to, żeby żyć. Stąd mój post i refleksja na temat niewolniczej pracy
dzieci.

Ale piszę to też z innego powodu. Szesćiolatek wyszywał koraliki na bluzkach
znanego koncernu odzieżowego GAP, dzieci w kamieniołomach ciosały kamienie dla
wielkiego koncernu niemieckiego, który obsługuje największe niemieckie
rządowe inwestycje (organizacje pożytku publicznego, szpitale). Każda z firm
produkujących swoje wyroby w Indiach szczyci się certyfikatem wydanym przez
"Unesco" (która z prawdziwym Unesco ma chyba tylko wspólną nazwę) a który jak
się okazuje można nabyć w banalnie prosty sposób...

Ten film to tylko namiastka ogromnego problemu jakim jest wyzysk (w Indiach,
Chinach, Bangladeszu), w tym wyzysk dzieci.
Kupuję ubrania w sieciówkach, bywa, że mam konsumpcyjne podejście do życia...
i po wczorajszym filmie straszliwe poczucie winy i kaca moralnego, że i ja do
tego wyzysku się przyczyniam.
Temat otwarty, chciałam się wygadać... (tym, które do końca zdołały to
przeczytać).
    • burdziaa Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 14:04
      nie ogladałam ale juz po Twoje wypowiedzi wiem,ze ewnoe bym nie
      zasneła :( straszne to wszystko.W ostatnich Obcasach jest artykuł o
      dzieciach zyjacych na kairskich ulicach,do dzisiaj nie moge sie
      otrząsnąć....
    • lipiec_2007 Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 14:17
      okropne. nie widzialam tego dokumentu, ale czytajac streszczenie
      wiem, ze z pewnoscia nie moglabym sie po nim dlugo pozbierac.

      nie wiem, czy obecnia jakakolwiek znana marka odziezowa szyje swoje
      ubrania we wlasnych krajach. biznes to biznes i przy wyzszych cenach
      konkurencja wygryzlaby z rynku. czytam metki i wszystkie rzeczy
      chyba bez wyjatku produkuje sie w azji (pobieglam teraz sprawdzic
      metke plaszcza znanej wloskiej firmy i napisano, ze wyprodukowano w
      polsce. jestem zaskoczona). ale skad tu wiedziec, czy na pewno mojej
      bluzki czy spodni nie szyly jakies male raczki? do tego przeciez
      nikt sie nie przyzna.

      zwrocilam ostatnio uwage na pieluchy wielorazowe, ktore nabylam
      jakis czas temu. napisano na metce, ze sa "designed in Australia/
      USA but made in Chine with love". Pieluchy te maja
      etykietke "ethically produced", czyli do ich produkcji (oprocz
      ekologicznie wytwarzanych surowcow) nie zatrudnia sie dzieci. moze
      to krok w dobra strone dla innych producentow.
      • a.zaborowska1 Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 14:24
        Nie oglądałam i dobrze. problem znam, wiem i uważam, ze Unesco powinno nie tylko
        występować w książkach w telewizji ale i w życiu :-(

        Obejrzałam natomiast kiedyś rosyjski film dokumentalny o dzieciach bezdomnych,
        które żyją na ulicach. To był dla mnie SZOK !!!! jak dzieci umierają bo dorośli
        dali du...py.
        • amalota Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 15:07
          Mnie wystarczyło przeczytać polecaną tutaj "Białą gorączkę" Hugo-Badera. Jest
          tam taki rozdział m.in. o dzieciach (zdaje się, że w Mołdawii), które mieszkają
          w domu dziecka i wcale nie są sierotami, tylko posiadają rodziców, którzy
          wyjechali do pracy za granicę. Albo fragment o chłopcu, który został porwany do
          żebrania w Polsce.

          W ogóle książka niesamowita, a przecież jakby nie było, wydaje mi się, że kraje
          dawnego ZSRR, mimo wszystko są "do przodu" przed Chinami, Bangladeszem czy Koreą.

          Eh, straszne...
          • mareszka Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 15:30
            amalota napisała:
            >Jest tam taki rozdział m.in. o dzieciach (zdaje się, że w Mołdawii), które
            mieszkają
            > w domu dziecka i wcale nie są sierotami, tylko posiadają rodziców


            Wiesz, ze w Polsce też tak jest? W normalnej rodzinie, w normalnej sytuacji,
            kiedy rodzice gdzieś zginą to ktoś się jednak zajmie dziećmi. Rodzina jakaś,
            choćby daleka, przyjaciele czasem nawet sąsiedzi "biorą" dzieci. Także sierot w
            sierocińcu jest jak na lekarstwo. Znaczna część to dzieci odebrane sądowo
            rodzicom. A w polskim prawie NA PRAWDĘ trudno jest całkiem odebrać prawa
            rodzicielskie. Do tego jeszcze mają całkiem poplątane życia, bo rodzice nie
            życzą sobie urywać więzi z "ukochanymi" potomkami komplikując w nieskończoność
            formalności, co uniemożliwia np normalną adopcję.
            A wecie co dzieje się z dziećmi z DD, pochodzącymi z tak zwanych rodzin
            dysfunkcyjnych po usamodzielnieniu się? Wracają do swoich rodzin dysfunkcyjnych
            i tworzą własne wg tego modelu :( Tak nie dizeje się zawsze, ale niestety
            niezwykle często :(
    • mareszka Re: Dzieci niewolnicy 02.06.10, 14:38
      To o czym piszesz to prawdziwa nędza w sensie ogólnym (tak pisał o niej Kapuściński). Nędza, która nie polega na zwykłym niedostatku dóbr. Wówczas łatwo byłoby jej zaradzić - nakarmić, wyleczyć, zbudować. Prawdziwa nędza polega na oddaleniu od cywilizacji, praw człowieka i godności ludzkiej. Nędza prawdziwa jest wtedy kiedy ktoś zabije ci siostrę, a ty tylko do boga możesz się poskarżyć -to luźna parafraza słów wielkiego reportażysty.

      Niestety bieda to korupcja, korupcja to prawie anarchia, a w anarchii rządzi prawo siły. Dzieci są najsłabsze, nie umieją się same obronić. Powiem jeszcze, że sprawa nie byłaby może tak przygnębiająca, gdyby sprawa dotyczyła wyłącznie Indii. Ale niestety tak nie jest. Rumunia miała problemy z wejściem do UE między innymi ze względu na handel dziećmi (szacowanego wg oficjalnych statystyk na 25 tyś dzieci rocznie!). W Polsce handel żywym towarem, w tym nieletnimi prostytutkami nie jest, niestety zjawiskiem całkiem marginalnym.

      Pornografia dziecięca dotyczy zaś najczęściej bogatych i cywilizowanych krajów. Nawet nie chcę o tym pisać! Ale skala procederu nie jest mała.

      Jeśli dorzucisz jeszcze brak dostępu do oświaty (czyli w praktyce wyrok zamknięcia w lokalnym piekiełku), brak dostępu do medycyny, głód, wyzysk, cierpienie, nieuleczalne choroby... I problem wcale nie dotyczy wyłącznie "trzeciego świata".

      Uczyłam dzieci nędzarzy i kryminalistów. Są w większości więźniami prymitywizmu środowiska, lenistwa urzędników i opiekunów przydzielanych przez państwo. Żyją w piekiełku, z którego wyrwą się jedynie bardzo nieliczni. Reszta będzie drobnymi przestępcami, cwaniaczkami, albo popychadłami od najgorszych i najcięższych prac. System w tym względzie jest nawet ok, ale wykonanie mocno szwankuje. Łatwiej zamiast użerać się z niesfornym uczniem, nauczyć go czegoś, wychować go; przepchnąć go przez szkołę dać świadectwo i pozbyć się kłopotu. Z drugiej strony kto z Was by chciał, żeby jego dziecko uczyło się razem ze złodziejem, kryminalistą, narkomanem. Lepiej zamknąć ich wszystkich razem i nie mieć tego brudu pod nosem. A to też są tylko dzieci. Bez życiowych, samodzielnych wyborów. Złe dzieci. Skazane zanim przyszły na świat....
      :((
Pełna wersja