przedszkolne obawy:/

18.06.10, 19:21
coraz czesciej pojawiają się posty o przedszkolu.
a ja mam mnostwo obaw, boję sie wrzesnia.
- bo Piotrus nadal niezaszczepiony przeciwko odrze/śwince/różyczce,
boje sie powiklan.
- Piotrus nadal ma nawykowe zaparcia, nie potrafi zalatwic sie do
nocnika, robi kupe w majtki, i to po dlugim chodzeniu. na szczescie
woła siku.
- Piotrus jest dzieckiem bardzo ostrożnym, potrzebuje czasu na
oswojenie sie z nowym miejscem, osobami. gdy masa rozbrykanych
dzieci skacze na trampolinie, to on z tej trampoliny ucieka i patrzy
z boku. nie potrafi "rozpychac sie lokciami".
- Piotrus mowi, ale mimo wszystko to nie jest plynne mowienie. a
ktoras z dziewczyn napisala na forum, ze byla w przedzkolu na
zejeciach adaptacyjnych, gdzie dzieci mowily plynnie.
- czy poradzi sobie z samodzielnym jedzeniem...
- no i boje sie chorób, tego ze zacznie sie pasmo ciaglych
przeziebien, a nie daj Boze i gorszych przypadlosci. nawet juz
powiedzialam niani, ze nie chce rozwiazywac z nią wspolpracy,
bedziemy jej placic mimo ze Piotrek ma pojsc do tego przedszkola.
- no i ze nikt go nie przytuli, gdy bedzie plakal:( - teraz
mowi "mama psytul"... i mama psytula.
no boje sie. wiem, ze nie musi isc od wrzesnia do tego przedszkola.
ale powinien.
a jak Wy? jakie macie obawy?
    • burdziaa Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 19:30
      rozumiem Cie całym sercem,tez mam podobne obawy-tyle,ze moj Julek
      nie powie 'psytul' tylko 'kosiam-kocham mama' i aż mi sie łezka
      kreci na sama mysl,ze mnie tam nie będzie.
      Chyba sie zatrudnie w tym przedszkolu na wolontariat
    • monikaj21 Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 20:37
      Ja się boję że będzie straszył dzieci - ostatnio zobaczył że jest w
      stanie przestraszyć Marysię (krzykiem, zamachiwaniem się) i niestety
      ma ogromną frajde i poczucie władzy. Poza tym boję się że on jest
      taki układny i że nie będzie wystarczająco asertywny w stosunku do
      innych dzieci. Czyli wychodzi na to że boję się że albo on będzie
      napastował innych albo będzie napastowany ;)
      Poza tym się chyba nie boję bo on z tych rozwiniętych ponad wiek ze
      względu na starszą siostrę i częste przebywanie w gronie jej
      kolegów. Od roku gada jak dorosły, lubi przedszkole (narazie tylko z
      doskoku, wiadomo że inaczej będzie jak będzie musiał chodzić),
      przytulać się może do pani (teraz przytula się z panią Marysi jak
      idzie po nią do przedszkola), jeść raczej nie będzie chciał bo on
      naprawdę prawie nic nie lubi ale z głodu nie umrze, spać lubi więc z
      leżakowaniem problemu nie będzie. No a choroby - pewnie będą ale i
      tak były bo starsza przywlekała z przedszkola.
    • uczula Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 20:44
      boje sie , ze zacznie sie chorowanie i wierzcie mi, nic tak mnie nie
      spina jak sama mysl o chorowaniu...
      no i misiu ostatnie szczepienie to mial...1.5 roku temu :/
      i nie wiem czy go szczepic.
      raczej nie.
      a nie wiem jak do tego podejdzie przedszkole...
      czy beda ode mnie tego zadac?
      • zurawina100 Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 20:56
        A ja Wam powiem dziewczyny tak, że jestem pełna optymizmu i cieszę się, ze Dobrusia idzie do przedszkola, mimo że gada niewyraźnie, dużo po swojemu, ale z dnia na dzień coraz więcej, zdarza jej się nasiakć w majty. Nie przejmuję się tym, cieszę się że pójdzie do dzieci, bo widzę jak do nich ciągnie i już nie mogę doczekać się września:)
      • zabka11 Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 21:06
        Tylko chorowania się boję...reszty, czego nie umie, się nauczy,
        własnie po to m.in jest przedszkole, które uczy samodzielności:) Ale
        chorowanie mnie przeraża, bo przerabiałam je ze starszą przez 3
        lata! i waliłam łbem o ściane jak po antybiotyku i msc przerwy OD
        PRZEDSZKOLA, NA NABRANIE SIŁ, , pon, wt środa BYŁO ok, czwartek był
        już katar, a w piątki ZAWSZE GORĄCZKA!!!!
        I nie dam wiary gadaniu, że jak teraz nie choruje to nie będzie
        chorował...starsza tez nie chorowała nim do przedszkola nie poszła;/

        Widzę siebie, dosłownie pochylona nad jego łóżeczkiem, a on w środku
        z 40 st goraczką i ja z myślami: k!@#$$%a po co mi to było! to moja
        wina;/
        Nic mnie tak nie dołuje jak choróbska...ale czy ja mam cholera na to
        wpływ? Do przedszkola iśc musi, ja do pracy muszę, i łudze się, że
        dzieki temu że każdy dzieciak, po chorobie ma przyjsc do przedszkola
        z zaświadczeniem od lekarza, że zdrowe...więc łudze sie, że chore
        dzieci w przedszkolu nie będą i nie będą sie maluchy zarażac od
        siebie...i łudze sie tylko, bo wiem jakie są realia;/
        • uczula Re: przedszkolne obawy:/ 18.06.10, 21:28
          zabko - podajmy sobie rece....
          • andzia84 tchnienie optymizmu 18.06.10, 22:34
            kurczę dziewczyny ale to wcale nie musi tak byc, roch od wrześnie 2009 chodzi do
            żłobka, przez ten czas ze względu na choroby opuscił w sumie 3, może 4 tygodnie.
            w zasadzie miał jedną poważną chorobę- zapalenie oskrzeli i wtedy opuścil 2
            tygodnie a inne to zapalenie spojówek- 4 dni, a poza tym to kilka dni opuścił bo
            pokasływał lub katar jakis i nie chciałam zeby się rozłożył.nigdy jeszcze nie
            brał antybiotyku. może wasze dzieci też tak będą miały

            dodam że do żłobka chodzić bardzo lubi, zrobił ogromne postępy odkąd tam chodzi-
            w zachowaniu, w mówieniu
            • lee_a Re: tchnienie optymizmu 18.06.10, 23:24
              podpiszę się pod andzią - moja Ania chodzi do przedszkola od stycznia. W tym
              czasie kilka razy była zakatarzona, dwa razy miała jelitówkę, ostatnio jakąś
              dziwną infekcję z kropkami na stopach i dłoniach a w poprzednią sobotę i
              niedzielę gorączkę bez powodu. Z powodu chorób opuściła w przedszkolu w sumie
              może z 5-7 dni. Antybiotyk ostatnio dostała w 10 miesiącu życia (tfu, tfu). Tak,
              że dziewczyny - bądźcie dobrej myśli! A ja generalnie uznałam, że katar i lekkie
              pokasływanie to nie choroba i od razu lepiej się funkcjonuje ;)
    • paris4 Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 07:28
      No ale po to jest między innymi przedszkole żeby odcinać pępowinę. Zazwyczaj
      odbywa się to z korzyścią dla dziecka.
      Na chorowanie nie masz wpływu - zależy jaki typ Ci się trafi. Moi chorują
      niewiele. A dziecko swoje odchorować musi i lepiej dla dziecka jeśli stanie się
      to w przedszkolu niż w szkole. Jak będzie dużo chorował to rozważysz co robić -
      czy go na przykład nie urlopowac na jakiś czas
      Że jest ostrożny? No cóż różni są ludzie. Mój pięciolatek też raczej z tych
      wycofanych. Nie przejmuję się tak bardzo bo tacy ludzie też są na świecie
      potrzebni. A on mimo swojej nieśmiałości i zamkniętości - ma kolegów i potrafi
      się w grupie bawić - choć w ograniczonym zakresie bo jest po prostu typem
      samotnika i nie zamierzam w to ingerwować. A to właśnie przedszkole nauczyło go
      integrować się z innymi, gdybym go nie posłała to do tej pory nie potrafiłby
      nawiązać kontaktu z żadnym dzieckiem
      Co do mowy, załatwiania się w majty, samodzielnego jedzenia - to są jeszcze 3
      miesiące zanim do tego przedszkola pójdzie, więc sporo się może zmienić

      Obawy przed posłaniem dziecka do przedszkola są zrozumiałe i każda mama pewnie
      jakieś ma, ale głowa go góry. W bilansie zysków i start zawsze jest raczej na
      plus a jeśli nie jest to zawsze można małolata z przedszkola zabrać. Będzie
      dobrze tylko w to uwierz i uwierz, że każdy trzylatek ma jakieś "ale" jednak
      więkoszość bardzo dobrze sobie w przedszkolu radzi mimo obaw rodziców
    • olcia.kaktus Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 08:11
      wygląda na to, że ty masz problem z odcięciem pępowiny dziecka i ubierasz to w
      tysiące obaw, aż wreszcie znajdziesz dla nich potwierdzenie i zostawisz go w
      domu... potwierdzeniem tego jest pozostawienie niani na etacie. Dzieci w
      przedszkolu uczą się od siebie, mają zajęcie cały dzień, rozwijają się dużo
      lepiej niż w samotności, wychowawczynie są profesjonalistkami i wiedzą, co
      robić. Naprzytulasz go w domu, po powrocie, bo będziesz bardziej stęskniona niż on.
      A z tym chorowaniem to nie ma co panikować. Dużo owoców z witaminą C,
      szczepienia, ale bez przesady i będzie dobrze.
      • boazeria Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 11:28
        tez sie boje chorob najbardziej- jak Eryk pojdzie we wrzesniu do
        przedszkola to Pola bedzie miala dopiero 3 miesiace... juz mam wizje
        lezenia w szpitalu z dwojka a prezciez niebawem bede musiala wracac
        do pracy po macierzynskim i nie bede mogla brac L4...

        no i kto Eryczka tam przytuli? czy bedzie duzo plakal? moj malo
        asertywny i co jak trafi na jakies agresywne dziecko ktore go uderzy
        albo bedzie przezywac? co z lezakowaniem skoro od 1,5 roku maly ani
        mysli spac w dzien?

        wiem ze oprocz chorob to reszta jest glupimi obawami bo kazde
        dziecko musi w koncu przeciac pepowine ale w koncu to ja trzymalam
        pod sercem mojego szkraba, to ja tyle nocy nad jego lozeczkiem
        stalam i plakalam jak goraczke mial...
        • uczula Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 11:41
          i dodam od siebie, ze jak dziecko bedzie chorowac znowu bedziemy
          nosic, tulic, i stac nad lozeczkiem...
          ech
          tyle nocy nieprzespanych.

          Nie zgodze sie ze zdaniem, ze dziecko sie musi odchorowac.
          wierutna bzdura.
          moja starsza chorowala chorowala i dalej choruje (tyle ze mniej)
          mija jej 18 rok zycia i dalej chorowita
          jasne. taki typ ;/
          co czlowiek przezyl przy dziecku to moje.
          nie chce powtorek.
          • olcia.kaktus Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 13:16
            nie no laski, czy nie przesadzacie? przecież to całkiem spore dzieci te nasze
            trzylatki, sprytne, mądre, kiedyś muszą się nauczyć, że świat jest większy niż
            mamusina spódnica, że nie zawsze będzie się miało, to co chce, że dzieci są
            różne i że tak wygląda świat. Jedne dzieci są niegrzeczne, inne są wycofane, ale
            każde z nich będzie żyło na tym, a nie innym świecie. Trochę więcej wiary w dziecko!
            Choroby też są przereklamowane ;) młoda chodzi do przedszkola, czasem łapie
            katar, ale bez przesady. Jest dzielna.
            Acha, w domu nie na każde "psitul" lecę. Gdy jest to manipulacja, a ja wiem o
            tym, może sobie lać te krokodyle łzy i tak nie przytulę, w ten sposób szybko się
            uspokaja.
    • takatoszymura Re: przedszkolne obawy:/ 19.06.10, 11:49
      Boję się, boję.....że co drugi dzień będę się tłumaczyła na dywaniku
      u dyrektorki przedszkola! Moje dziecko do najgrzeczniejszych nie
      należy, temperament tez na wielki, więc wesoło z nią będą miały
      panie przedszkolanki! Z resztą rzeczy sobie poradzi- jest baaaardzo
      samodzielna i wygadana. Dużo bardziej się bałam na wiosnę o 5-
      letniego Szymona, który szedł do przedszkola, niż o tą moją małą
      zołzę. Ale sobie świetnie poradził, ona też sobie poradzi. Już nie
      może się doczekać! Jedyna moja obawa to choroby.
      • alcea3 takatoszymura 19.06.10, 11:59
        chyba piszesz o jakiejs innej Julci hehe Twoje dziecko to aniołek! :)
        • takatoszymura Re: takatoszymura 19.06.10, 12:06
          alcea3 napisała:

          > chyba piszesz o jakiejs innej Julci hehe Twoje dziecko to
          aniołek! :)

          Tak, pyskaty, rogaty aniołek! Już mi żal przedszkolanek , lekko nie
          będą miały- chyba, że będą robiły to na co ma ochotę Julka. :-)
          • a.zaborowska1 Ja się boję tylko jedego 19.06.10, 12:47
            odcięcia pępowiny :-(
            że będzie płakał i w tedy poczuje się samotny

            Wiem, że do przedszkola iść musi i zrobię wszystko aby mu to ułatwić. Choćbym
            miała ryczeć w samochodzie codziennie nie poddam się!!!!. To dla jego dobra. I
            ta wiedza mnie przeraża. Mam nadzieję, że mały się zaadoptuje szybko a ja
            przyzwyczaję się do nowej sytuacji, do dnia bez niego.
    • cui Wszystkie obawy są uzasadnione... 19.06.10, 14:57
      ... i ja Was rozumiem. Ale pomyślcie, że inne dzieci, które z Waszymi
      trzylatkami znajdą się w grupie też będą nowe, też pewnie wystraszone - i ich
      mamy też :)
      Przygotujcie się na to, że okres adaptacji jest różny u różnych dzieci - u
      jednych trwa tydzień, u drugich miesiąc, ale tak długi okres adaptacji to raczej
      wyjątek. Zaufajcie trochę przedszkolankom - to najczęściej doświadczeni
      pedagodzy, którzy wiedzą jak zająć się maluchem, aby zminimalizować tęsknotę i
      jak zainteresować takiego dzieciaka przez cały dzień.

      Mój synek poszedł do przedszkola jak miał 2 lata i 3 miesiące. Pomimo tego, że
      wróciłam do pracy niemal od razu po macierzyńskim i że zostawał z babcią a potem
      z dwoma nianiami to jego okres adaptacji trwał około 2 tygodnie. Serce mi się
      krajało, kiedy płakał jak go zostawiałam... Ale wiedziałam, że panie potrafiły
      się nim zająć i że jego płacz trwał 15 minut - potem wciągnięty do zabawy
      zapominał o bożym świecie. Zaufajcie też Waszym dzieciom - to mądre i rozumne
      maluchy. Potrzebują nowych przeżyć i kontaktu z rówieśnikami. Życzę Wam tego,
      aby nie chciały opuszczać przedszkola, kiedy będziecie je odbierać popołudniami :)

      A że będą chorować.... cóż.... tak to już bywa. Dzieci po prostu chorują i tyle.
      Mój chorowity synek (ze skłonnością do zapalenia oskrzeli i płuc) odkąd trafił
      do przedszkola nie miał ani raz podanego antybiotyku (wcześniej siedząc w domu z
      nianią i owszem - poprzedni sezon to była jedna wielka i ciągnąca się całą zimę
      infekcja). Zainwestujcie w jakiś dobry suplement diety, wspomagacze, witaminy.
      My codziennie podajemy tran i kinder biovital w żelkach.
      Trzymam za Was mocno kciuki ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja