Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ!

21.06.10, 10:08
Jak pewnie niektóre z Was pamiętają mój synek jest niejadkiem. Jest troszkę
starszy od Waszych dzieciaczków - urodził się w lutym.
Jego codzienne menu to po prostu dramat - zero mięsa, zero owoców i warzyw.
ZERO! Jedyne warzywo to pomidor tylko w postaci ketchupu i zupy pomidorowej,
jedyny owoc to jabłko w postaci marmolady jako dodatek do makaronu. I
pomarańcze jako sok 100%...

Poza tym codziennie jada niemal to samo - na śniadanie płatki z mlekiem lub
kanapka z twarożkiem (ale broń Boże domowej roboty), obiady to naprzemiennie
makarony - z serem lub jabłkami, zupa pomidorowa, na kolacje zazwyczaj to samo
co na śniadanie, może być też opiekana kanapka z serkiem.

Tymczasem w ubiegłą środę moje dziecko zażyczyło sobie parówkę... Wiem,
wiem... średni powód do radości. Tylko, że wcześniej jadł parówkę dosłownie
raz w życiu. Więc od środy przerabiamy parówki.
Wczoraj zjadł na obiad makaron z mięsem w sosie pomidorowym - po prostu
otworzył buzię i zaczął jeść. A dziś na śniadanie zażyczył sobie jajko... na
twardo... Nie zjadł całego ale mnie to juz nie obchodzi.

Nie wiem, gdzie podział się ten jego sceptyzm, jeśli chodzi o nowe potrawy.
Nie wiem gdzie jego obrzydzenie, które okazywał zawsze, kiedy prtóbowałam mu
dać coś nowego do spróbowania...
Dziewczyny - on naprawdę przez dłuuugi czas był skrajnym przypadkiem.
I teraz zastanawiam się, czy ktoś podmienił mi dziecko? Czy ufo wzięło go na
na swój pokład i przeprogramowało? O co chodzi??

Piszę to, żeby tchnąć w Was nadzieję. Może rzeczywiście to gadanie innych
(babć, cioć, mam), że to wszystko minie jest prawdą? Mój syn przez ostatnich 5
dni zjadł tyle mięsa ile pewnie przez wiele poprzednich miesięcy razem
wziętych (choć wiem, że parówka to takie niby mięso). Czekam na kolejne
rewelacje, dziś spróbuję zadziałać z owocami - na pierwszy ogień pójdą truskawki.

Życzę Wam z całego serca, aby Wasze problemy jedzeniowe minęły. Może dzieci
muszą do tego dorosnąć, może jak osiągną wiek mojego syna to będzie podobnie?
Oczywiście pełen sukces obtrąbię za jakiś czas, kiedy jego menu znowu nie
zostanie zredukowane do skrajnie ubogiej ilości ;)
Pozdrawiam!
    • burdziaa Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 21.06.10, 11:17
      Przeczytałam z radoscia i wzruszeniem bo tchnęłas nadzieje w moje
      secce :) ciesze sie,z Waszego sukcesu!
    • emma_me Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 21.06.10, 11:24
      to wspaniale. Powodzenia w rozszerzaniu jadłospisu.
    • lipiec_2007 Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 21.06.10, 11:43
      gratuluje:) kiedy dziecko je ze smakiem, to az serce matczyne
      rosnie, prawda?

      ja czekam cierpliwie az moj lipcowy przekona sie do surowych warzyw.

      zycze dalszych sukcesow
    • lee_a Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 21.06.10, 12:06
      o widzisz, może to jakiś przełom w życiu trzylatków. Ania niejadkiem nie była
      nigdy, ale nowości próbowac nie chciała. A od niedawna próbuje wszystkiego (z
      różnym skutkiem, ale liczy się chęć), szczególnie na degustacjach w marketach,
      hehe. Jak na razie szczytem jest przekonanie się do mleka - póki co z płatkami
      albo z kartonika ale to już nie lada wyczyn. Oprócz tego do jadłospisu weszły
      kisiele, budynie i grzanki (których nie chciała tknąć wcześniej).
    • cui Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 06.07.10, 14:09
      Aktualizuję temat :)
      Mikołaj je parówki, makaron z mięsem i sosem pomidorowym, pierogi ruskie i z mięsem.

      W sobotę ustaliliśmy zasady nowej zabawy/konkursu. Kartkę podzieliliśmy na 12 kwadratów, daliśmy nagłówek "CO MIKOłAJ SPRóBOWAł NOWEGO" i ostatni kwadrat ozdobiliśmy piękną gwiazdą i napisem NADRODA.
      Od soboty eksperymentowaliśmy. Umowa była taka, że za każdą nowospróbowaną rzecz wpisujemy w rubrykę nazwę potrawy/owocu/warzywa i uśmiechniętą buźkę. Na pierwszy ogień poszedł makaron ze szpinakiem :) I... tabelka jest już prawie cała wypełniona (zostały dwa wolne kwadraty). W międzyczasie spóbowaliśmy kanapek z szynką, marchewki, banana... Za wielki sukces uważam to, że Mikołajowi tak posmakowało jabłko, że w niedzielę zjadł 3 (sic!)
      Oczywiście wielu z tych spróbowanych rzeczy Mikołaj po raz kolejny nie weźmie do ust, ale teraz przynajmniej wiem, że jest w stanie pokonać swoje obrzydzenie (bo niestety w tych kategoriach tą niechęć do jedzenia trzeba rozpatrywać) i że niektóre potrawy po prostu mu nie smakują.

      Czy inne niejadki oprócz mojego wzięły się za jedzenie nowych rzeczy?
      Jeśli nie to chyba trzeba cierpliwie poczekać - sądzę, że jeszcze 3 miesiące temu taka tabelka i umowa spotkałaby się z totalnym niezrozumieniem (mój synek jest lutowy).
      Ściskam mamy niejadków!
    • malenkie7 Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 06.07.10, 14:43
      gratuluje, ciesze sie razem z Tobą.
      mnie tez czasem moj dzieć zaskakuje - bo on bardzo wybredny i zdarza
      mu sie pluc jedzeniem - wczoraj zjadl dwie dzwonki halibuta, a do
      tej pory ryba przechodzila tylko w postaci paluszkow rybnych.
    • domatorka.amatorka Re: Mamy niejadków - CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! 06.07.10, 16:12
      to i ja się z radoscią dopiszę:)
      Młodszy nie dość, że z dnia na dzień ruszył z jedzeniem to i mówić po ludzku w
      końcu zaczyna :D
      nie bardzo wiem co miało na to wpływ? może fakt, że Starszaki w domu i więcej
      osób siada do codziennych posiłków,bo ja to żadne towarzystwo ale Starszy to już
      autorytet ;) je dużo i często, nawet z placu zabaw potrafi zejść wcześniej nic
      planowałam, bo jest głodny. I właśnie z tym apetytem łącze też gadanie, bo
      wreszcie mieli coś w buzi, więc pracują wszystkie mięśnie policzków, żuchwa, no
      i język.
      wszystkim mamom niejadków życzę, by wkrótce mogły się tu dopisać:)
      • ankas4 Dziękuję za ten post:)! 06.07.10, 23:09
        Dziekuje,ze to napisałas,ale powiedz jeszcze czy te zasady z naggroda ustalilas
        przed startem nowego jedzenia czy jak juz zaczal jesc lepiej?

        U na jakby lepiej,bo...zaczał jesc banany, oraz ostatnio zjadl z zupy kalafiora...

        sciskam
        • cui Ankas 07.07.10, 10:31
          Bardzo cieszę się, że i u Was postęp. Wiem jaką schizę mają mamy niejadków - to naprawdę potrafi wykończyć...
          Konkurs zrobiliśmy dopiero w ostatnią sobotę, czyli już po pierwszych postępach. Ale do menu konkursowego wrzucaliśmy tylko te rzeczy, któych Mikołaj nie je. Wczoraj była próba podania makaronu z truskawkami - zjadł 4 muszelki i wiem, że więcej nie spróbuje. Ale buzię na kartce dorysowaliśmy.
          Czekam na wieści z frontu :) i ściskam!
    • cui Maleńkie, Domatorka 07.07.10, 10:34
      Z sukcesów Waszych Chłopaków też się bardzo cieszę :)
      Tak trzymać!
      Mam taką cichą nadzieję, że w końcu niejadki będą jadły jak należy a małomówni
      rozgadają się tak, że ciężko będzie im zamknąć buzie :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja