"Jak" się kupuje mieszkanie?

28.06.10, 17:14

Dziewczyny liczę na waszą pomoc i wiedzę.
Teoretyczniewiecie ze chcecie kupic mieszkanie i co dalej?
a) idziecie do biura posrednictwa mowicie czego szukacie i tam wam znajduja wg
waszych typow?
b) sami szukacie na rynku i znajdujecie ... i co dalej??
Jakie są etapy takiego kupna, by nie zostac oszukanym ,nabitym w butlę itd

Czy jak sie znajduje samemu, to sie osobno szuka jakiegos doradcy ktory
"prowadzi" sprawe??

Czy wystarczy isc do banku, powiedziec ze sie ma na oku nieruchomosc i tam
zalatwiaja wszystko?? co z prawnymi aspektami??
Wem ze wiele z was kupowało lub sprzedawało mieszkanie licze na wasze posty.
Z góry dziękuję.
    • dziunia27 Re: "Jak" się kupuje mieszkanie? 28.06.10, 20:03
      My szukaliśmy sami, ponieważ pośrednik zawsze chce więcej za
      mieszkanie na swoją prowizje,
      jak znależlismy mieszkanie poszlismy do developera oglądnąc je itd.
      poczym spisaliśmy umowe przedwstępną, wpłacilismy zaliczkę 20% i
      rura do banku, wcześniej jeszcze byliśmy też w banku upewnić się czy
      aby mamy zdolność kredytową,
      w banku już mieliśmy swoją Panią doradce, która poprowadziła nasz
      kredyt tak by doszedł do skutku, mówiła nam pokolei co gdzie musimy
      zanieść, gdzie co zapłacić itd.
      jak dostalismy kredyt to bank przelał kase do developera no i
      dostaliśmy klucze, potem notariusz, załozenie księgi wieczystej,
      jeszcze jedna umowa z bankiem(hipoteczna) poczym zostały
      ratyyyyyyyyy;)
    • m_k8 Re: "Jak" się kupuje mieszkanie? 28.06.10, 20:16
      Pati ja korzystałam z biura nieruchomości, właśnie dlatego, że nie wiedziałam
      jak posprawdzać to wszystko. Najpierw poszłam do banku sprawdzić zdolność
      kredytową. Potem do biura, określić czego szukam. Pani przygotowała dla nas
      ofertę i umówiliśmy się na oglądanie mieszkań. Chyba 3-cie było to w którym
      obecnie mieszkam. Poznałam cenę, zobaczyłam jak wygląda na żywo i prosto z
      oglądania pojechałam do banku sprawdzić czy mi zdolności wystarczy. I jak ma się
      sprawa kredytu. Do kredytu nie mogłam wrzucić kosztów około kredytowych ( np.
      ubezpieczenia niskiego wkładu, weksla, notariusza, prowizji bankowej itp. a o
      tych kosztach wiedziałam dowiadując się o kredycie.) więc sprawdzałam
      równolegle ofertę i zdolność na kredyt gotówkowy na pokrycie tych kosztów. W
      międzyczasie skompletowałam dokumenty do kredytu i w ciągu 24h od złożenia
      papierów dostałam tzw. promensę, czyli obietnicę kredytu na potrzebną mi kwotę.
      Potem podpisywaliśmy umowę przedwstępną - ja miałam zwykłą, ale można ją
      podpisać także w formie aktu notarialnego który daje większą ochronę, ale ta
      czynność dodatkowo kosztuje. Na podpisaniu płaciłam umówioną zaliczkę, normalnie
      z ręki do ręki. W umowie określone mam przyrzeczenie sprzedaży mojego
      mieszkania. Określone są tam wszystkie dane mieszkania. Numer aktu na podstawie
      którego poprzedni właściciele są właścicielami, ich oświadczenie o braku wpisów
      na księdze - wszystko poparte załącznikami - do umowy. Znajduje się także
      przyrzeczenie wymeldowania do czasu zawarcia aktu notarialnego z nami, my
      oświadczaliśmy że znamy stan techniczny. Najpierw było wspólne odczytanie umowy
      a potem podpisanie. Następnie umówiliśmy się do notariusza. Ten to ma fuchę. On
      niczego nie sprawdza, on "potwierdza" że ty oświadczasz że się nazywasz tak i
      tak i kupujesz mieszkanie a że sprzedawca nazywa się tak i tak i Ci je
      sprzedaje. Z aktem notarialnym udałam się do banku. Nie pamiętam niestety czy
      najpierw podpisałam umowę z bankiem na podstawie umowy przedwstępnej, czy
      najpierw byłam u notariusza. Mam te same daty na dokumentach. Gdzieś byłam
      najpierw ale nie pamiętam gdzie. Chyba rano byłam w banku, potem u notariusza, a
      potem znów w banku by złożyć akt notarialny. Na jego podstawie poszedł przelew
      do sprzedawcy. Potem składałam dokumenty do sądu do wpisu do hipoteki.
      Sprawdzanie ofert kredytowych ograniczyłam do tych w których miałam konta. Byłam
      związana debetem :-) więc nie poradzę Ci zupełnie w kwestii poszukiwania
      odpowiedniego produktu. Każdy bank ma swoje zasady.
      Panią z pośrednictwa miałam z polecenia. Mogę ją spokojnie polecić. Bardzo
      fajnie prowadziła nam sprawę, o wszystko pytałam ją. Nawet do sądu zanieść
      papiery poszła za mnie a nie musiała. Gdybyś chciała namiary daj znać.
      Tak sobie patrzę na dokumenty i powiem Ci, że szczegółów już nie pamiętam. Teraz
      to tylko rata co miesiąc :-(
      • alcea3 Re: "Jak" się kupuje mieszkanie? 28.06.10, 21:00
        Magda ile placilas za taka Pania?? czy w biurze nieruchomosci załątwiaja rowniez
        kwestie finansowe??

        Czy moze wystarczy isc do banku i tam Cię "poprwowadzą"? Tylko chyba oni nie są
        od spraw prawnych co?

        m_k8 napisała:
        Do kredytu nie mogłam wrzucić kosztów około kredytowych ( np.
        > ubezpieczenia niskiego wkładu, weksla, notariusza, prowizji bankowej itp. a o
        > tych kosztach wiedziałam dowiadując się o kredycie.)
        Teraz wyjasniaj co jest co i po co ;)
        oprocz notariusza:), prowizje bankowa w jakiej kwocie? nie jest wliczana w ratę?
        czy wziety gredyt gotowkoewy na te cele nie obniza zdolnosci kredytowej?

        Czy umowa przedwstepna bez notariusza jest bezpieczna??
        • m_k8 Re: "Jak" się kupuje mieszkanie? 28.06.10, 21:43
          Magda ile placilas za taka Pania?? czy w biurze nieruchomosci załątwiaja rowniez
          kwestie finansowe?? Za panią 1,5% wartości nieruchomości. Sprawy finansowe
          załatwiałam sama. Biura chyba się tym nie zajmują.

          Czy moze wystarczy isc do banku i tam Cię "poprowadzą"? Tylko chyba oni nie są
          od spraw prawnych co? W banku dowiesz się co dokładnie potrzebujesz. Ale
          faktycznie resztę będziesz musiała załatwić sama. Co do tego co od strony
          prawnej jest Ci potrzebne i jak to zrobić, poszukaj w necie. Na pewno znajdziesz
          wskazówki.

          m_k8 napisała:
          Do kredytu nie mogłam wrzucić kosztów około kredytowych ( np.
          > ubezpieczenia niskiego wkładu, weksla, notariusza, prowizji bankowej itp. a o>
          tych kosztach wiedziałam dowiadując się o kredycie.)
          Teraz wyjaśniaj co jest co i po co wink oprócz notariusza, prowizje bankowa w
          jakiej kwocie? nie jest wliczana w ratę?
          czy wzięty kredyt gotówkowy na te cele nie obniża zdolności kredytowej?
          Tak, takie kredyt wpływa na zdolność kredytową. Latałam od pokoju do pokoju żeby
          posprawdzać czy mi wystarczy.
          Ubezpieczenie niskiego wkładu to znaczy, że nie miałam żadnych oszczędności na
          kupno mieszkania i mogłam dostać kredyt pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia
          braku wkładu. To ubezpieczenie to ok. 1300 pln płaciłam jednorazowo na 5 lat.
          Przez ten okres muszę nawpłacać 25% wartości nieruchomości. Jak nie to pewnie
          zapłacę za kolejny okres, właśnie wybieram się do banku żeby to sprawdzić bo w
          tym roku mija 5 lat. Prowizja w moim przypadku nie mogła być włączona do raty,
          ale są banki które Ci to umożliwią. Tak jak pisałam. Musisz pochodzić po bankach
          i sprawdzić gdzie masz jaką zdolność. I jakie są warunki. Weksel musiałam
          wykupić i wypisać jako zabezpieczenie kredytu. Kosztował coś około 100 pln. Te
          wszystkie koszty płaciłam przed uruchomieniem kredytu mieszkaniowego. Więc
          najpierw zapłaciłam kasę by kasę móc otrzymać :-
          • malenkie7 Re: "Jak" się kupuje mieszkanie? 28.06.10, 22:57
            mieszkanie, ktore kupilismy, bylo sprzedawane przez jedną agencje
            nieruchomosci, gdyz wlasciciele podpisali umowe na wylacznosc.
            wiedzielismy, ze bedzie nam potrzebny kredyt, wiec staralismy sie
            placic takie podatki, aby byla zdolnosc - zdolnosc przedsiebiorcy
            jest okreslana na podstawie dokumentow ksiegowych i m. in. wysokosci
            placonych podatkow.
            mielismy doradce kredytowego, ktory skladal za nas wszystkie
            dokumenty do bankow i poprowadzil sprawe od poczatku do konca czyli
            do chwili przyznania kredytu. Agent z biura nieruchomosci
            kontaktowal sie z naszym doradca kredytowym, zalatwial wszystkie
            niezbedne dokumenty dotyczace nieruchomosci, my tylko podpisywalismy
            dokumenty i na koniec zaplacilismy - prowizja dla agencji 1,9%
            brutto (wynegocjowane od 2,5% netto), doradca kredytowy nie bierze
            pieniedzy od klienta, dostaje prowizje z banku, ktory przyzna
            kredyt.
            Gdy juz wiedzielismy ze dostaniemy kredyt, podpisalismy umowe
            przedwstepna u notariusza i dalismy umówioną czesc kasy
            wlascicielom. Po przyznaniu kredytu i podpisaniu papierow w banku,
            podpisalismy umowe wlasciwa, u tego samego notariusza, placąc na
            koniec w kancelarii PCC w wysokosci 2%wartosci nieruchomosci
            (podatek). I tyle. Koszmarne jest to, ze koszty calej operacji (PCC,
            prowizja dla agencji, koszt przyznania kredytu to prawie 60 tys zl.
            Teraz placimy raty - swoja droga kredyt na 30 lat z mozliwoscia
            wczesniejszej splaty - przy czym "bezkarnie" wolno splacic nam
            kredyt po 3 latach. Wszystko trwalo bardzo dlugo, ale to dlatego, ze
            prowadzimy dzialalnosc gosp. W przypadku pracy na etat jest łatwiej.
Pełna wersja