cui
04.08.10, 14:39
Zostaliśmy z mężem bez dziecka, które jest u dziadków.
Czuć lekką pustkę, tęsknotę, ale gdzieś w z tyłu głowy ciągle słyszę piosenkę Kazika "Wyjechali na wakacje" i myślę, myślę, myślę...
No i wymyśliłam coś, co nie do końca mi się podoba i powoduje smutek - że jak nie ma dziecka to jakoś lepiej układa się między nami, że M. mniej mnie wkurza i w ogóle jest jakiś taki czarujący, ujmujący, itp.
Niefajne to spostrzeżenie, choć bawimy się teraz przednio - kino, obiadki na mieście, spacerki, spotkania ze znajomymi.
Pomijam fakt, że mam teraz tyyyyle czasu, że nie wiem co ze sobą zrobić i nawet zastanawiam się, co robiłam jak nie było dziecka (jak przez mgłę przypominam sobie te czasy).
Czy u Was jest tak samo? Czy dziecko rzeczywiście z jednej strony scala rodzinę, małżonków a z drugiej rozbija ją? Nie dosłownie, ale z jednej strony zbliża, z drugiej oddala. Trochę to smutne :(