Garść refleksji bezdzietnej matki...

04.08.10, 14:39
Zostaliśmy z mężem bez dziecka, które jest u dziadków.
Czuć lekką pustkę, tęsknotę, ale gdzieś w z tyłu głowy ciągle słyszę piosenkę Kazika "Wyjechali na wakacje" i myślę, myślę, myślę...

No i wymyśliłam coś, co nie do końca mi się podoba i powoduje smutek - że jak nie ma dziecka to jakoś lepiej układa się między nami, że M. mniej mnie wkurza i w ogóle jest jakiś taki czarujący, ujmujący, itp.
Niefajne to spostrzeżenie, choć bawimy się teraz przednio - kino, obiadki na mieście, spacerki, spotkania ze znajomymi.

Pomijam fakt, że mam teraz tyyyyle czasu, że nie wiem co ze sobą zrobić i nawet zastanawiam się, co robiłam jak nie było dziecka (jak przez mgłę przypominam sobie te czasy).

Czy u Was jest tak samo? Czy dziecko rzeczywiście z jednej strony scala rodzinę, małżonków a z drugiej rozbija ją? Nie dosłownie, ale z jednej strony zbliża, z drugiej oddala. Trochę to smutne :(
    • ankas4 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 04.08.10, 14:52
      Zgadxam sie calkiem z tymi refleksjami,ale ja mysle,ze to zmiana powoduje
      poddenerwowanie itp reakcje, kazda zmiana to stres i potrzeba czasu aby oswoic
      sie z nowym, a tutaj jest podwojnie trudno, bo nie dosyc,ze zmiana to jeszcze
      za krótki czas aby przywyknąć,bo juz dziecko wraca i wracamy do starego układu.

    • lipiec_2007 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 04.08.10, 15:12
      no coz...jeszcze nie mialam okazji do takich refleksji. nawet, jesli
      dziadkowie zaprosza do siebie naszego lipcowego, to i tak pozostaje
      z nami maluszek, ktory wymaga nieustajacej opieki.

      bardzo dobrze zrobilyby naszemu malzenstwu takie "wczasy" od dzieci.
      na co dzien jestesmy tak nimi pochlonieci, ze nie mamy juz czasu dla
      siebie. a czasami rowniez i sily...

      marze o jakims weekendzie sam na sam. najlepiej w jakiejs
      europejskiej stolicy:)
    • solaris31 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 04.08.10, 17:52
      mam podobne spostrzezenia. dlatego NIE WOLNO zyć tylko zyciem
      dzieci, trzeba mieć też swoje, małżeńskie sprawy.

      ale nie postrzegam tego w kategorii "smutne" - po prostu przyjmuję
      zycie z dobrodziejstwem inwentarza ;) czyli z wszystkimi za i
      przeciw ;)
    • smolineczka Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 04.08.10, 19:16
      ja i Mała w ogóle nie rozstajemy się, a ostatnio mąż też przybywa z nami
      praktycznie przez cały dzień i całą noc, choć oczywiście troszeczkę się zajmuje
      też swoimi sprawami. no a ja zacznę wybywać z domu jak wrócę do pracy, i przez
      te osiem godzin dziennie będę, jak znam życie i siebie, myśleć równolegle o
      pracy i o córce, o tym co ona tam w tym przedszkolu robi... w naszej rodzinie
      mąż przejawia więlką tęskonotę za wolnością, często wspomina czasy przed
      urodzeniem dziecka, porównuje, marzy o czasie tylko dla nas... ale nie mamy
      możliwości zorganizować takich wakacji we dwójkę...
      • cui Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 05.08.10, 09:52
        No właśnie... My nie żyjemy tylko życiem dziecka, mamy swoje pasje,
        zainteresowania, pracę. Tylko tego wspólnego czasu tak mało, że jak nie ma
        dziecka to rzeczywiście zachowujemy się jak więźniowie po odsiedzeniu kary.
        Żal mi, że na codzień tak mało mamy tej spontaniczności, że nie mamy okazji
        wyjść gdzieś razem częściej. No i mam mega wyrzuty sumienia, że tak dobrze mi
        bez dziecka (pomimo tej tęsknoty). I że gdybym mogła to przedłużyłabym jego
        pobyt u dziadków o kilka dodatkowych dni :/
        • uczula Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 05.08.10, 10:23
          nooo misiek to wybidnie jest dzieckiem powodujacym rozwod :)hahha
          niestety dosyc duzo klocimy sie o wychowanie malego zboja.
          ech
          nie jest latwo.
          trwamy razem pomimo miskowego stanowczego :"NIE" powtarzanego 1000000
          razy na dzien.
          takze doskonale cie rozumiem :D:D
          nie miej wyrzutow sumienia, wypocznij, wywczasuj sie i z radoscia
          powitaj wracajacego brzdaca.
    • ajila32 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 05.08.10, 10:37
      koleżanki znajomy zajmuje się terapiami dla małżeństw i powiedział
      jej, że bardzo ważne jest, zeby choć raz w roku wyrwać się na parę
      dni BEZ DZIECI.
      może te spięcia stąd, że w codziennej bieganinie na pierwszym
      miejscu stawiamy dzieci i ich potrzeby, bo przecież mąż sobie
      poradzi, prawda? a wieczorem nierzadko zmęczone padamy na twarz (ja
      tak czsem mam) a mąż? no właśnie..
      • malenkie7 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 05.08.10, 11:08
        zgadzam sie. jak nie ma dziecka to miedzy mna i M jest spokojniej.
        ale uwazam to za naturalne. odpoczywamy, nie jestesmy spieci, nie
        mamy obowiazku na glowie - jak za dawnych czasow mozna pojsc do
        kina, do restauracji albo po prostu nie robic nic.
        owszem, czuje sie w domu pewna pustke, ale to jest potrzebne. dla
        poprawienia relacji, dla zdrowia psychicznego.
        aczkolwiek moj brat z zona mecza sie, gdy oddaja synka pod opieke
        dziadkow. nie potrafia spokojnie spac, gdy nie slysza oddechu
        dziecka:)
        odpoczywaj, ciesz sie cisza, wolnoscia i mezem:)
    • borowka78 Re: Garść refleksji bezdzietnej matki... 05.08.10, 11:06
      Poczułam sie wywołana do odpowiedzi ;-)
      Dzieci w wakacje sa u moich rodziców (domek z ogródkiem, mnóstwo
      atrakcji, więc nie to co blokowisko w dużym mieście). Dojeżdzamy do
      nich w weekendy. Tesknimy, ale te kilka dni rozłąki w tygodniu
      rewelacyjnie działaja na nasze stosunki: mama-tata-dzieci oraz mąż-
      żona ;-)
Pełna wersja