Jeszcze raz o przedszkolu

17.08.10, 21:31
Proszę przyznajcie się z ręką na sercu, czy choć jedno Lipczątko z
tego forum jest w 100 % gotowe na to, żeby iść do przedszkola. Czy
jest choć jedno, które potrafi: ubrać się, zapiąć sobie buty (kurtkę
itp.) skorzystać na czas z toalety i wytrzeć sobie pupę, wysiąkać
nos, zjeść cały obiad nie wylewając na siebie zawartości całego
talerza, nie posiusia łóżka podczas leżakowania, umyje ręce bez
pomoczenia całego ubrania, powie pani, że jest mu zimno, boli go
coś, ktoś zrobił mu przykrość, jak wytrzyma 8 godzin poza domem...
Takie mam dziś przemyślenia, za 2 tygodnie przyjdzie nam się
zmierzyć z rzeczywistością :-) Boję się jak Julka da sobie radę z
tym wszystkim. Czy tylko ja się boję, a może Wy też macie stracha? Z
Szymonem miałam mniejszy stres, bo on poszedł jak miał prawie 5 lat.
    • takatoszymura Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 21:41
      Cholera, powieliłam wątek z ukrytego. Teraz dopiero to zauważyłam.
      Ale za to odkryłam, że nie tylko ja się boję...... :-)
    • lee_a Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 22:02
      spokojnie kochana, dzieciaki mają prawo się posikać, polać zupą i poprosić o
      pomoc przy ubieraniu. Nosy wyciera pani. Moja Anka chodzi do zwykłego
      publicznego przedszkola od stycznia a teraz nie mogę ze spokojem powiedzieć, że
      jest w 100% gotowa na pójście od września, bo boję się jej reakcji na płaczące,
      sikające w majtki (tak będzie) i wołające mamę trzylatki.
      Początki będą na pewno trudne i na pewno wiele z nas będzie płakać tu na forum i
      w domu. Nie płaczcie tylko przy dzieciach, nie pokazujcie swoich lęków i
      stresów. I jak chcecie, żeby dziecko chodziło do tego przedszkola to w żadnym
      wypadku nie zabierajcie z powrotem do domu. A potem będzie dobrze!
    • olcia.kaktus Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 22:21
      ostatnio oglądałam jakiś program z Supernianią chyba "świat według dziecka" i
      tam było, co potrafi trzylatek, a czego ma prawo nie umieć: np samodzielnie się
      ubrać.
      Na resztę z ręką na sercu mogę powiedzieć, że młoda jest przygotowana- buty
      sobie założy, poleci do kibelka, próbuje się wycierać, ale raczej woła o pomoc,
      zjada wszystko, a by było bezstresowo do przedszkola dałam fartuszek, dzięki
      któremu posiłki są bezstresowe, nawet jeśli coś spadnie z łyżki ;) umyje łapki,
      nie posika się, chyba, że jest chora, powie, że jej zimno, albo smutno.
      Tylko ona ma już "szkołę" w przedszkolu od roku. I to jest dowód na to, że
      dziecko w przedszkolu sobie poradzi, nauczy się wszystkiego.
      Twoja mała jest bardzo bystrą dziewczynką, dobrze wie, czego chce i nie da sobie
      "w kaszę dmuchać". Jak czegoś nie umie - zobaczysz, za miesiąc, dwa będzie
      potrafiła. Tylko nie daj jej odczuć, że coś może być nie tak, to ważne, żeby ona
      nie zwątpiła.
    • amalota Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 22:42
      Jasiek umie wszystko, co wymieniłaś, poza wycieraniem pupy.Ale on to dziecko
      żłobkowe i zycie go tego nauczyło:)
    • alcea3 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 23:09
      ja! Podnoszę rękę :)) Moja umie wszystko oprocz podcierania:)) Ale my jestesmy
      poza "konkursem" bo juz mamy wprawę po żlobku;))
      • ankas4 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 17.08.10, 23:16
        Nigdy dziecko nie jest przygotowane w 100% na dana sytuacje,ale wlasnie w
        przedszkolu ma okazje wycwiczyc albo nauczyc sie tych umiejetnosci. Ja sie nie
        obawiam ,ze jest za maly,ale obawiam sie co bedzie jak npp powie ,ze nie chce
        chodzic do przedszkola ,wstanie rano istwierdzi,ze nie chce isc...co wtedy sie
        robi?przeciez nie wezme na sile i nie zaprowadze...doswiadczone co sie robi w
        takich sytuacjach?

        My jestesmy dzis wlasnie po pierwszym dniu, nasze dziecko powiedzialo 'pa' dalo
        buzi i poszlismy na 3 godziny do parku:),przyszlismy i wszystko bylo ok,a
        Tymek pozegnal sie z paniami i powiedzial 'do jutra'
        • alcea3 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 08:52
          ankas4 napisała: ze jest za maly,ale obawiam sie co bedzie jak npp powie ,ze nie
          chce
          > chodzic do przedszkola ,wstanie rano istwierdzi,ze nie chce isc...co wtedy sie
          > robi?przeciez nie wezme na sile i nie zaprowadze...doswiadczone co sie robi w
          > takich sytuacjach?

          Oczywiscie, ze zaprowadzasz "na siłę" Napisane w cudzysłowiu, bo tlumaczysz,ze
          musi isc, ze mama do pracy itd.
          Nie moze byc sytuacji ze powie,ze nie chce i zostaje w domu.
          Jak do szkoly nie bezdie chcial chodzic, to tez nie bedzie przeciez opcji
          zostania:)) A jesli teraz nauczy sie,ze takie "marudzenie" działa, nauczy sie to
          wykorzystywac.
        • lee_a Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 09:14
          tak, zaprowadzasz 'na siłę' jak powiedziała alcea. Jak raz zostawisz w domu to
          przechlapane. Bedzie wiedział, że w ten sposób można załatwić sobie wolne. Jak
          będziesz widziała zmęczenie przedszkolem to można zrobić dzień przerwy, ale
          umawiasz się na to z młodym wcześniej a nie targujesz przy wychodzeniu z domu
          czy w przedszkolnym korytarzu.
        • ridibunda Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 13:34
          Ankas4, czytam Twoje posty i stwierdzam, że chyba powinnaś trochę zmienić
          nastawienie bo dziecko Ci zaraz na głowę wejdzie. Ja też raczej z tych
          ugodowych, ale są pewne granice. Jeśli w opisywanym przez ciebie wypadku dziecko
          wstanie i powie, że nie idzie, to nie ma się nawet co zastanawiać - bierzesz za
          łapkę i idziecie do przedszkola. Dziecko nie może o wszystkim decydować, bo
          wtedy wszystkim jest źle. Starszym, bo są terroryzowani przez malucha, i
          dziecku, bo to jest dziecko , bo musi znać granice, wiedzieć że świat jest
          uporządkowany i mama i tata są najważniejsi i oni decydują o kluczowych
          sprawach. Pamiętam Twoje posty, z których przebija mi obraz Waszego Tymka -
          kubek w kubek mój starszak. I gdyby nie dyscyplina i - niestety - wymuszanie
          przez nas pewnych zachowań na nim życie z nim dziś chyba byłoby nie do
          zniesienia, tak jak ciężkie było gdy miał 2-3 lata. Teraz jest o niebo
          lepiej.Pamiętaj - to wy decydujecie co robi, kiedy i jak Wasze dziecko. Ono może
          mieć głos decydujący w sprawie - chcesz czerwone czy zielone autko. Tak jest
          zdrowiej i lepiej dla wszystkich, uwierz, piszę z doświadczenia.
          Pozdrawiam.
    • pabia_a Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 08:34
      Ja też mam stracha,im bliżej tym gorzej, cały czas szykuję młodego
      psychicznie że w przedszkolu jest fajnie, będzie miał dużo kolegów,
      będzie słuchał pani, mówił jej gdy co będzie nie tak i takie tam,
      ale mnie też trzeba przygotować psychicznie:-)boję się jego reakcji
      gdy zorientuje się że mnie nie ma, będzie w obcym dla niego miejscu
      z obcymi osobami, jak on sobie poradzi,z drugiej strony młody jest
      bardzo kontaktowy więc może tak źle nie będzie. Czy jest gotowy? To
      pokaże czas....
    • emma_me Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 09:10
      kochana jakie powielanie wątków, a czym teraz my mamy lipczątek mamy żyć jak nie
      przedszkolem. JA o niczym innym nie myślę.
      • emma_me Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 09:10
        źle napisałam ja nie myślę ja sie po prostu zamartwiam.
    • cui Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 09:34
      Ja też mam trochę stracha przed nowym przedszkolem, choć mamy już ponad roczne
      doświadczenie w mini-przedszkolu.
      Mikołaj w sumie tylko podetrzeć się nie umie, ale on jest lutowy.
      Każde dziecko i każdy rodzic musi przez to przejść. Znam kilka przedszkolanek
      (moje koleżanki) i wiem, że te panie potrafią zająć się takimi małymi i
      zagubionymi maluchami baaardzo dobrze.
      Damy radę! To nie szkoła, tylko przedszkole.
      • cui Takatoszymura 18.08.10, 09:35
        Do którego przedszkola idziecie? Jeśli mogę zapytać oczywiście.
        • takatoszymura Re: Cui 18.08.10, 13:20
          Na ul.Obronców Poczty Gdańskiej ( niedaleko Kapelanki).
          • cui Re: Cui 18.08.10, 13:29
            Dzięki za odp. Myślałam, że może zupełnym trafem nasze dzieci pójdą do tego
            samego przedszkola :) My startujemy na Rajskiej.
    • bubunia1 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 10:11
      Jula umie to co wymieniłaś /bez podcierania/ ale ona żłobkowa ;) czyli
      zaprawiona w boju ;)
      do tego pochwale ją - umie rozpinać i zapinać guzki ;D

      nie stresuj się bo zestresujesz dziecko i będziesz miała cyrki w szatni! Da
      sobie świetnie radę!! zobaczysz!
    • monikaj21 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 10:50
      Na szczęście stuprocentowy przedszkolak w wieku 3 lat nie musi tego wszystkiego
      umieć :)
      Ja mam niewielkiego stracha związanego raczej z tym że on nie będzie chciał
      chodzić nie dlatego że coś będzie w przedszkolu nie tak ale że w domu lepiej.
      Ale mam trochę łatwiej bo Janek idzie do przedszkola do którego chodzi
      starszaczka (świetne) i że oprócz wycierania pupy i ewentualnie bardziej
      skomplikowanych ubrań bez problemu sobie ze wszystkim, o czym napisałaś radzi.
      • boazeria Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 10:56
        ja juz przestalam opowiadac bajki ze w przedszkolu jest tylko super,
        fajnie i czekaja go ekstra rzeczy

        zaczelam mowic ze niektore dzieci beda plakac, ze niektore dzieci
        moga sie zsikac w majteczki a on nie umie np. pupy podetrzec i
        trzeba umiec poprosic pania, ze sa dzieci grzeczne i takie ktore
        bija, ze nie wszyscy sie beda chcieli z nim bawic bo sa dzieci ktore
        sa niesmiale, ze moze bedzie 1 koparka i akurat inny chlopczyk nie
        bedzie chcial jej oddac......
        • motylek1407 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 11:07
          Watek dla mnie akurat, bo martwie sie tym samym...
          Mimo ze Julka jest bystra i rozgarnieta 3latka, to ubrac sie srednio
          sama...zjesc sama zje, ale tez ciezkawo...., podcieranie po siusiu, kupce bez
          szans, podciagniecie majtek tez trudne :/ ech..
          Licze na to ze na to tez jest ten pierwszy rok, na nauczenie sie pewnych
          rzeczy....Ale martwie sie bardzo jak przy innych 15 dzieciach panie dadza rade
          to ogarnac.... Ale w koncu to ich zawod co...
          • andzia84 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 12:16
            roch tez wszystko z listy poza podcieraniem :) ale on te z zlobkowy wiec poza
            konkurencja, jedyne co mnie troche martwi to ze inne dzieci beda plakac i on sie
            moze tez nakrecic ale ogolnie to luz
    • lipiec_2007 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 12:32
      moj lipcowy zaczyna we wrzesniu juz trzeci rok w placowce, w tym
      drugi rok w przedszkolu i ze wszysktim sobie lepiej lub gorzej
      radzi. a jesli nie radzi, to poprosi o pomoc
      • malenkie7 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 13:28
        a mnie przeraża to podcieranie - na spotkaniu z dyrektorka i paniami
        opiekunkami wyraznie nam powiedziano, ze panie do pupy sie nie
        dotykają - co by o molestwoanie nie zostac posądzonym:/
        i tak jak w przypadku chlopca poi siusiu to nie problem (inaczej u
        dziewczynek), to po kupie mlody na pewno sie nie podetrze.
        a na bank wiem, ze na poczatku bedzie robil w majtki, chocby ze
        strachu.
        nie zawsze powie, czego chce, ze cos go boli. a juz na pewno nie
        zawsze zostanie zrozumiany przez opiekunki, bo mowi niewyraznie.
        boje sie jak cholera.
        martwie sie co wieczor, spac nie moge.
    • dmgr My startujemy jutro 18.08.10, 14:22
      Od poniedziałku są u nas już zajęcia adaptacyjne po 2 godziny dziennie dla
      "nowych" ale mieliśmy zajęte ranki więc dopiero jutro zaczynamy. Klara miała 2,5
      roku jak szła i wydaje mi się, że z nią tak się nie przejmowałam tym czy ona coś
      umie czy nie (może to przez forum?) i jakoś dała radę ze wszystkim.
      A teraz tak:

      > ubrać się - nie do końca, czasem się uda, czasem nie, wiadomo do przedszkola
      będzie miał te luźniejsze rzeczy no ale myślę, że czasem będzie potrzebował pomocy;

      > zapiąć sobie buty (kurtkę itp.) - buty ubiera ale się pyta czy na dobra nogę
      ale kurtki sam nie zapnie (zamków czy guzików);

      > skorzystać na czas z toalety i wytrzeć sobie pupę - na czas może i tak
      (chociaż jak się będzie dobrze bawił to nie wiadomo), pupy sobie nie wytrze;

      > wysiąkać nos - tak;

      > zjeść cały obiad nie wylewając na siebie zawartości całego talerza - je sam i
      raczej się nie brudzi (raczej!!!)

      > nie posiusia łóżka podczas leżakowania - to już mu się nie zdaża

      > umyje ręce bez pomoczenia całego ubrania - raczej tak

      > powie pani, że jest mu zimno, boli go coś, ktoś zrobił mu przykrość - chyba tak

      > jak wytrzyma 8 godzin poza domem... - no tu zobaczymy

      Ogólnie też nie wiadomo jak to będzie jak zobaczy inne płaczące dzieci. U nas na
      szczęście na razie 5 godzin będzie i do tego siostra w innej grupie więc będzie
      dobrze.
      • ankas4 ridibunda mowie o sytuacji gdy dziecko NAPRAWDE 18.08.10, 14:31
        Dzieki za rady od Was doswiadczonych i wiadomo,ze jak dziecko nie decyduje, ale
        ridibunda ja nie mowie o sytuacji,ze Tymek powie ,ze nie chce isc ale mowie o
        sytuacji,ze dziecko za nic nie bedzie chcialo wyjsc z domu, a znam taki
        przypadek,ze coreczka znajomych zwyczajnie wpadala w histerie i kladla sie w
        swoim pokoju, skonczylo sie na zatrudnieniu opiekunki,bo wierz mi nie bylo
        mozliwosci wyniesienia dziecka z domu.
        Ja akurat w wychowywaniu nie kieruje sie tzw.tylko dowodzenien, znam swoje
        dziecko i wiem co mozna mu wyjasnic a kiedy sytuacja jest bez szans.
        szczesliwie nie mamy klopotu z przedszkolem, ale mysle,ze to rowniez nasza
        zasluga wlasnie w dogadywaniu sie z synem a nie decydowaniu za niego. Tak wiec
        spokojnie widzimy granice miedzy wchodzeniem dziecka na glowe a Jego potrzebami.



        U nas luz, dzis drugi dzien i Tymek znowu powiedzial 'pa,pa' i poszlam na 2
        godziny :),jak przyszlam siedzial lekko smutny,ale nie plakal tylko powiedzial
        Pani,ze'czeka na mamusie' , przy wyjsciu z przedszkola powiedzial ;'do jutra' :)
        • ridibunda Re: ridibunda mowie o sytuacji gdy dziecko NAPRAW 18.08.10, 14:58
          Ok, mam nadzieję że nie poczułaś się urażona, ja też jestem raczej za
          dogadywaniem się - ALE - dziecko nie do końca jest partnerem do rozmów i
          dogadywania się, od kluczowych ustaleń są rodzice, taki jest porządek rzeczy. I
          jeszcze raz podkreślę, że ja też jestem raczej za łagodnym wychowywaniem - żadna
          nauka siłowego usypiania, wyrzucanie butelek na roczek, odbieranie nagle smoczka
          to zupełnie nie w moim stylu. I widzę po moim starszym synu, który wcześniej
          miotał się, wrzeszczał i zachowywał się tak że podejrzewałam nawet jakieś
          zaburzenia za spektrum autyzmu, a teraz jest całkiem fajnym chłopakiem, że
          dyscyplina i określone wzorce postępowania naprawdę dają efekty. Chyba chodzi tu
          tez o poczucie bezpieczeństwa - on wie, że ktoś nad nim czuwa i jest tak, jak
          mama czy tata mówi. Bo jeśli pokażesz małemu, że histeria wywalczy sobie zmianę
          decyzji o pójściu do przedszkola, to po pierwsze będzie tej histerii używał
          coraz częściej, a po drugie - nie będziesz dla dziecka wiarygodna. Bo skoro
          najpierw mówisz, że musi iść, a potem nie idzie, to nie będzie czuł w Tobie
          oparcia. Mój wie, że dy coś mu obiecam i powiem, to tak będzie. Wyciszył się,
          przestał wrzeszczeć (no prawie:), jest dużo spokojniejszy.
          Długo też trwało, zanim wypleniłam u męża głupie przyzwyczajenia, np pora
          kolacji, nasz mały niejadek, a tata pyta jesz kolację? No to mały nie - i
          awantura. Teraz pada zdanie: jesz kolację. Tylko pytajnika na końcu nie ma, a
          różnica kolosalna - mały idzie i siada przy stole. Jeśli jest nie głodny, je
          mało, jeśli głodny zjada wszystko, nie ma awantur.
          Nie mądrzę się, naprawdę twoje posty brzmią jakbym pisała o moim synku w tym
          wieku - awantury o spodenki, udzielanie pozwoleń na korzystanie z ubikacji przez
          dorosłych itp. - tak mi wpadło w pamięć. Mój był/do dziś bywa identyczny. Takie
          charakterne dzieci potrzebują konsekwencji i jasności co do tego ,kto ustala zasady.
          Pozdrawiam i cieszę się, że Tymek taki zachwycony przedszkolem, oby tak dalej.
        • alcea3 Re: ridibunda mowie o sytuacji gdy dziecko NAPRAW 18.08.10, 15:31
          ankas4 napisała:
          a znam taki
          przypadek,ze coreczka znajomych zwyczajnie wpadala w histerie i kladla sie w
          swoim pokoju, skonczylo sie na zatrudnieniu opiekunki,bo wierz mi nie bylo
          mozliwosci wyniesienia dziecka z domu.

          Dla mnnie coś takiego, to porazka wychowawcza, nioestety...
          • ankas4 Re: ridibunda mowie o sytuacji gdy dziecko NAPRAW 18.08.10, 16:40
            Ridibunda no co Ty Kochana -nie czuje sie urazona, wiem,ze Tymek ma charakterek,
            wiem tez,ze czasami ten Jego upor go przerasta i po awanturze z Jego strony
            ,ktora nota bene nie robi na nas wrazenia:) jest mu zwyczajnie glupio i probuje
            sie podlizywac ,az na koniec mowi,ze nie wiem czemu mial zly humorek:))

            Co do zasad/granic ja oczywiscie jestem bardziej miekka niz moj maz,ale to na
            dobre wychodzi,bo jak zaczynam przeginac i Tymek zaczyna 'prowadzic' w tej grze
            psychologicznej wkracza moj maz i juz wiadomo kto ma kogo sluchac:)))

            Co do przedszkola to super ,ze Tymek jakos latwo przeszedl przynajmniej pierwszy
            raz, zapewne bedzie jakis kryzys i na to tez jestesmy przygotowani, moje pytanie
            wzielo sie wlasnie z opowiesci kolezanki o problemach z jej coreczka, i po
            obserwacji dzieci,ktore bardzo rozpaczaja jak maja zostac w przedszkolu.
            Zastanawialam sietylko jak to sie zalatwia z takim niechcacym isc do przedszkola
            dzieckiem. Dobra uwaga alcea.ze przeciez przedszkole to juz taka niby szkola,
            a do szkoly trzeba chodzic,i nie ma, ze boli...

            sciskam wszystkie zatroskane mamusie!
    • madziszka Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 21:58
      to te wszystkie rzeczy musi umieć dzieciak żeby pójść do przedszkola???
      Jasio 3/4 z tych rzeczy nie umie :) a chodzi do przedszkola od maja, do prywatnego co prawda, i jest mega zachwycony!!!!!! Bywało że sie posikał, czasem nic nie je, obleje sie zupą albo kompotem, kompletnie nie umie sie podcierać, i nie śpi w ciągu dnia.
      Ale uwielbia chodzić do przedszkola, ma tam swoich przyjaciół, dużo sie uczy i wybawi sie za wszystkie czasy.
      Dziewczyny spokojnie, wiem ja tez sie bałam, początek jest cięzki, choć nie zawsze, ale nasze dzieci to SUPER PRZEDSZKOLAKI.
      • delfina7 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 22:34
        Normalnie przerażaja mnei te wymagania w Waszych przedszkolach :O
        Dziś bylismy na spotkaniu , Pani pokazywął łazinkę i mówiła co i jak
        dzieciom , któraś mam zaczęła dopytywać , jak podejrzewam o
        załatwianie , a Pani na to , że dzieci po przedszkolu będą
        samodzielne , że one sa tu po to żeby je nauczyć i nie ma się czym
        przejmować.
        Młody ubiera się tak , że gumkę od gaci ma w kroku ;) , je i się
        brudzi ale mniej niż starszak , który etż debiutuje w przedszkolu;) ,
        Tyłka wogle sobie nie podetrze , starszak wyciera byle jak , mam
        nadzije , że grubsza sprawa będzie w domku. Butów nie zakąłda wogle ,
        starszak nakłada odwrotnie, Myją ręce , lecą siku na czas , myją zęby
        , móią dziękuję , porosze , przepraszam .
        Jak będą szli do szkoły to nie będą znać tabliczki mnożenia:D
        Kobitki przecież to są dzieci .
        Być może właśnei przedszkola wywierają na Was taki nacisk . Chyba
        trafiło nam się sympatyczne , gmiine , państwoe przedszkole;)
        • lilka.k Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 22:38
          Dokladnie. W naszym przedszkolu Panie wszystkiego uczą i pomagają, w
          kncu po to są. Na pewno nie zostawią dziecka na pastwę losu, a jak tak,
          to nie wiem..chybabym zmieniła przedszkole. Cos nie tak, ze 3-latkowi
          takie wymagania stawiają.
          • ankas4 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 22:56
            W naszym przedszkolu nie ma wymagan,powaznie, zapytalam sie dzis Pani do czego
            powinnam przygotowac Tymka, Pani powiedziala ,ze do niczego, dodala,ze
            oczywiscie ,ze jest latwiej jak dziecko umie samo zjesc czy tez zalozyc
            buty,ale wiekszosc dzieci nie potrafi tego i od tego wlasnie sa Panie aby
            pomagac/uczyc, wiec luz dziewczyny,jak napisalam powyzej nikt nie moze sobie
            pozwolic na zaniedbanie dziecka w przedszkolu.
        • yaga.f Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 23:04
          Filip zaczyna od września 2 rok przedszkola.
          Z tego o co pytasz potrafi tylko zjeść samodzielnie oraz zawołać że
          chce do kibelka. I tego wołania siusiu nauczył się w przedszkolu. Tak
          jak pisze delfina- nam też trafiło się fajne, państwowe przedszkole.
          Początkowo prowadzaliśmy go w pieluszce. Około stycznia panie zapytały
          się, czy uczyć Filipa korzystać z kibelka. I go nauczyły- od razu na
          stojąco. I nie rozumiem pań, które nie pomagają 3 letnim dzieciom przy
          załatwianiu się, bo boją się o posądzenie o molestowanie- nie
          popadajmy w paranoję, przeciez jak nie będą nic takiego złego robiły,
          to ich nikt nie posądzi. Przecież nie polecę do prokuratury złożyć
          doniesienie, że pani w przedszkolu podtarła pupę mojego dziecka.
          Zwykłe podcieranie pupy nie jest "czynnością seksualną".
          • lipiec_2007 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 18.08.10, 23:23
            wiecie co, tak sobie czytam wasze posty i zastanawiam sie, czy ja
            zbyt wiele nie wymagam od mojego syna....w kibelku obsluguje sie sam
            (nawet nie anonsuje swoich wyjsc do toalety, tylko po prostu idzie
            robic, co trzeba i tyle), sam sie potrafi umyc, sklada ubranie,
            buty, czesto sie sam ubiera i tylko pyta, czy dobrze zalozyl buty
            czy bluzke, je sam (choc ostatnio sie troche uwstecznil, natomiast
            jego dwa lata mlodsza siostra w tym temacie jest ostatnio
            bieglejsza), potrafi komunikowac swoje potrzeby i slowami wyrazac
            emocje (ale tu to raczej nie moje wymagania, a kwestia jego
            charakteru).

            i nie pisze tego wszystkiego, zeby sie pochwalic, tylko raczej
            zastanowic, czy nie stawiam mu zbyt wysoko poprzeczki, co do jego
            samodzielnosci. bo czasami mi sie buntuje, a ja zazwyczaj pozostaje
            nieugieta. czytajac jednak wasze posty widze, ze statystycznie rzecz
            biorac, mialby prawo byc troche mniej rozgarniety w tych tematach.
            • ankas4 Re: Jeszcze raz o przedszkolu 19.08.10, 10:27
              Lipiec mysle,ze super masz wychowane dziecko,a dodatkowo zapewne Jego cehcy
              charakteru pozwalaja mu byc takim samodzielnym:), jak gpo troszke rozpiescisz od
              czasu do czasu robiac cos za niego tez sie nic nie stanie;). Nasz to
              leniuszek,ale widze,ze sam dochodzi do pewnych umiejetnosci i bardzo sie z
              nich cieszy jak np samodzielne zakladanie i sciaganie butow;)
            • kamsi Re: Jeszcze raz o przedszkolu 19.08.10, 15:42
              Lipiec, Twój post nasunął mi refleksję nie co do tego, czy za dużo
              wymagasz (bo ja się nie znam na tym, ile to jest za dużo, każdy
              wymaga tego, co uważa za potrzebne) - tylko właśnie na temat, że
              nasze dzieciaki, przynajmniej u nas tak jest, umieją tyle, ile ich
              się staramy nauczyć na tym etapie.
              Np. w mojej opinii dotychczas zupełnie bezcelowe było uczenie Kostka
              samodzielnego podcierania się - bo my, o ile jesteśmy w domu, to i
              tak go podmywamy pod prysznicem po kupie, a jak poza domem, to i tak
              ja lub mąż skuteczniej go podetrzemy niż on sam, i jestem pewna, że
              bez trudu wyczujemy odpowiedni moment, żeby nauczył się
              samodzielności pod tym względem.
              Umie założyć majtki, spodnie i buty, ale skarpetek i bluzek - nie.
              Nie umie sam zapiąć kurtki, nie zawsze udaje mu się wkładanie
              samodzielne rak w rękawy. Myje zęby, ręce, jest niezwykle
              komunikatywny, używa wszystkich magicznych słów, typu proszę i
              przepraszam.
              Jestem przekonana, że poradzi sobie z nauką różnych rzeczy w
              przedszkolu, bo ono od tego jest:) A jak nie będzie spełniało swojej
              funkcji uczenia go (bo np. będzie miał chroniczne odparzenia od
              niepodtartej kupy), to będzie znaczyło, że trzeba zmienić
              przedszkole, a nie że z Kostkiem jest coś nie tak:)
              Od marca Kostek chodzi zresztą do przedszkola prywatnego - tam nie ma
              najmniejszych problemów z pomocą dzieciom. Mam nadzieję, że tak
              będzie też w tym państwowym.
            • kamsi Re: Jeszcze raz o przedszkolu 19.08.10, 15:44
              Aha, Lipiec, Twój syn jest bardzo samodzielny, super:)
    • takatoszymura Re: Jeszcze raz o przedszkolu 19.08.10, 16:10
      Trochę mnie uspokoiłyście, że 3-latek jeszcze nie wszystko potrafi
      sam zrobić i po to jest przedszkole, żeby go tego nauczyć. Gorzej to
      ja teraz mam ze Starszaczkiem, który od kilku dni oświadcza, że on
      nie idzie do przedszkola. Obraził się o to, że go przeniosłam do
      innego przedszkola, żeby byli w jednym z Julką. Bo on chce do
      tamtego i kropka( chodził tam tylko pół roku, bo wcześniej nie było
      miejsc). Robi takie cyrki, że obawiam się ,że udzieli się klimat i
      Julce i też odmówi pójścia. A wtedy zwariuję- jak zataszczyć
      rozkapryszoną dwójkę do przedszkola?
      Ale na rozweselenie powiem Wam co zrobiła moja siostra, która 22
      lata temu posyłała swojego synusia do przedszkola- po prostu
      zatrudniła się w tym samym przedszkolu, żeby być blisko niego. Były
      to czasy, kiedy zaraz po maturze można było załatwic sobie taką
      pracę. To dopiero nadopiekuńczość. A, i jeszcze narzekała, że nie
      udało jej się załatwić tej samej grupy :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja