jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszkola?

31.08.10, 22:20
mam mentlik w głowie i sercu. Zaprowadzam jutro Klaudiuszka pierwszy
raz do przedszkola a mną targają przeróżne uczucia, ale chyba góre
bierze smutek. Ja jestem mama kwoka do potęgi, moje dziecko najdalej
jeździło do dziadka, który mieszka 10 minut drogi autem od nas.
Pierwszy raz pojechał do niego na cały dzien rok temu a ja
przeżywałam to jak diabli. Nie wyobrażam sobie go dać na noc do
dziadków, chyba bym nie zasnęła z niepokoju. Moje dziecko chce mieć
przy sobie. Nie wiem jak ja jutro przeżyje tą rozłąkę. Siedzę i
prawie płaczę. Że on taki malutki, taki wrażliwy i delikatny. Tak
łatwo go zranić. A jak mu tam krzywdę robić będą? buuuu . O ja
głupia chyba nad swoją głupotą powinnam płakać. On jest dla mnie
całym światem, zresztą jak pewnie dla każdej z was wlasne dziecko.
Ale z Alicją nie mam takiego kontaktu to harpagan i łobuz.
    • ankas4 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 31.08.10, 22:38
      Ja juz jestem doswiadczona mama:))))) ,bo 2 tygodnie chodzenia Tymek ma za sobą,
      nastawilam sie na mega masakre,a tutaj mila niespodzianka -dziecko powiedzialo
      'pa' i poszlo:), pozniej po tygodniu oczywiscie byl kryzys, nie chcial
      chodzic,ale teraz znowu ok, moje odczucia są mieszane, w zaleznosci od
      nastroju, spraw jakie mam zalatwic w danym dniu itd... bardzo chcialam aby
      chodzil do przedszkola, myslalam,ze jak sie nie dostanie to zapiszemy go
      nawetgdzies prywatnie, dostal sie a mi teraz zal,ze musze go odprowadzac i
      zostawiac, jednak ten zal mija jak wychodze z przedszkola i wiem,ze mam te
      kilka godzin tylko dla siebie:))) glowado gory dacie rade:)
    • monikaj21 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 31.08.10, 22:56
      Przeżywałam dylematy przy starszej (nie aż takie :) - bałam się że coś może
      być nie tak, że w jakiś sposób będzie jej źle czy że nieodpowiednie podejście
      źle na nią wpłynie. Teraz jakoś nie przeżywam - po pierwsze to już chyba tak
      jest że przy drugim łatwiej, po drugie - mam 100% zaufania do tego przedszkola
      i pań, po trzecie Jasiek nie jest Marysią - on różne rzeczy zlewa, nie
      przeżywa aż tak, chociaż zewnętrznie wydaje się bardziej wrażliwy
      (przytulaśny, cieplutki).
      Właściwie to najbardziej mi szkoda pań, że będą sobie musiały z nim radzić
      (już w czasie zajęć adaptacyjnych totalna zlewka - nie zrobiłem pracy bo mi
      się nie chciało'). Oczywiście będę mieć kryzys razem z nim jak zacznie mi
      płakać, że nie chce chodzić ale ... 'pomyślę o tym jutro' ;)
      • astra27 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 08:26
        Ja to przeżywam okropnie, Zuzie zostawiłam pod opieką babci jak wracałam do
        pracy kiedy miała 7 miesięcy i tak nie przeżywałam. Od początku lutego byłam na
        L4 a teraz jeszcze jestem na macierzyńskim z synkiem i do konca roku posiedzę,
        przez ten czas moja córcia jest tak ze mną związana że bucików nikomu innemu
        nawet nie da założyć, koszmar, wczoraj ryczała że ona chce całe życie z mamusią
        spędzić, że mam nie być stara, że ona nie chce do przedszkola itp, mam ogromne
        wyrzuty sumienia bo siedze w domu i mogłaby jeszcze posiedzieć ze mną a poza tym
        babcia jest chętna nawet dwójką się zająć jak od stycznia wróce do pracy. Z
        drugiej strony wiem że jej już taki kontakt z dzieciakami jest potrzebny bo w
        taką pogode to zanudzić się można w domu. Nie zmienia to faktu że pół nocy
        przeryczałam, ona jest tą moją wymarzoną córcią, księżniczką spełnieniem moich
        marzeń. Synek jest dopełnieniem mojego wyobrażenia o pełnej rodzinie ale ona
        jest moim oczkiem w głowie, a ja mam nałóg który się nazywa "Zuzia", najchętniej
        bym jej nie wypuścila nawet na minutkę, zatrzymała ją tylko dla siebie, nie wiem
        jak to będzie, siedze z synkiem i przeraża nas cisza, nikt nie biega nie
        krzyczy, nie marudzi :-(
        • smolineczka Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 12:50
          powtrarzam za Tobą jak echo:
          "ona jest tą moją wymarzoną córcią, księżniczką spełnieniem moich
          marzeń
          jest moim oczkiem w głowie
          najchętniej bym jej nie wypuścila nawet na minutkę, zatrzymała ją tylko dla siebie"
          tylko zamiast: "ja mam nałóg który się nazywa "Zuzia", mówię "Marysia".......
    • aurinko Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 08:41
      Siedzę i ryczę. Właśnie wróciłam z przedszkola, zostawiłam płaczącą Majkę ;(((
      Nie pociesza mnie ani cisza w domu, ani to że mogę w spokoju wypić kawę i robić
      co chcę, na kawę nawet nie mam ochoty. Na dodatek jestem sama z dzieciakami do
      końca tygodnia bo nm na obchodach 25-lecia firmy. Co z tego, że Majka chodziła
      wcześniej do żłobka i na zajęcia adaptacyjne, to w ogóle nie przygotowało ani
      jej ani mnie na przedszkole ;((
      • f3f Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:04
        Nie przeżywam tak jak Wy i prawdę mówiąc nie zabardzo to rozumiem. Osobiście boję się tylko chorób.
        Uważam, że błędem jest gdy rodzice zabardzo skupiają się na dziecku i zbyt je od siebie uzależniają. Do przedszkola i rozstań też trzeba malucha przygotować. Dziecko nie moze isieć na mamie a mama na dziecku. Mój synek jest bardzo czuły i przylepka lubi się tulic okazuje nam miłość i ciepło my mu oczywiście też bez ograniczeń. Wie, że jest dla nas najwazniejszy, ale rozstania z mama ćwiczyliśmy już wcześniej, najpierw zostawał na trochęz babcią (jesszcze zanim skończył roczek), w zeszłym roku chadzał raz w tygodniu na 2h do przedszkola prywatnego na zajęcia adaptacyjne, a w tym roku 1 miesiąc wakacji spedził z dziadkami (my przyjeżdzalismy na weekendy, bo w tygodniu chodziliśmy do pracy). Widzę tego efekty nie jest zahukany, dziś podszedł do pani powiedział jak sie nazywa dał mi buziaka i poszedł się bawić (mimo, że w tym przedszkolu jeszcze nie był).
        Trochę mnie dziwi, jeżeli się oczekuje, że dziecko speðzajace przez 3 lata praktycznie 24h na dobę z mama z dnia na dzień się zmieni i pójdzie na kilka godzin do przedszkola. Moim zdaniem wszystko trzeba przeprowadzać drobnymi kroczkami i odpowiednio wczesniej.
        • a_beatle Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:13
          To ja chyba w ogóle wyrodna matka jestem;-)
          Maja poszła do żłobka, jak miała 13 miesięcy.
          Oczywiście było mi z tym źle, ale nigdy nie dawałam jej odczuć, że to rozstanie
          jest jakimś dramatem, bo nie jest. Nie pamiętam nawet, żebym płakała, jak ją
          zostawiałam. Ona trochę płakała oczywiście, ale szybko włączała się do zabaw,
          nigdy nie siedziała z nosem przy szybie. Może trudniej się rozstać po 3 latach
          wyłącznie w swoim towarzystwie? Tak, na pewno trudniej.
          Nie chcę się wymądrzać, nie oceniam też nikogo, bo każdy jest inny:-)
          Ja po prostu widzę, ile dzieci zyskują na kontaktach z innymi ludźmi:-) Świat to
          nie tylko mama i tata:-) Powodzenia!
        • aurinko F3f 01.09.10, 09:27
          Widzisz nie ma identycznego schematu dla każdego dziecka. Moja Majka mimo, że
          zaprawiona w żłobku, przez całe wakacje przygotowywana do przedszkola, chodziła
          na zajęcia adaptacyjne, cały czas wszystko odbywało się według wskazówek
          psycholog, która opiekuje się dziećmi w naszym przedszkolu i co się dziś
          okazało? Jak mama zrobiła w tył zwrot to zaczął się wielki ryk. I tylko ktoś o
          sercu z kamienia nic by nie odczuł widząc jak jego dziecko zalewa się łzami.
          Aha, Majka do tej pory bez problemu zostawała nawet na cały dzień u mojej
          przyjaciółki albo u babci, do żłobka też lubiła chodzić, od lutego opuściła w
          żłobku tylko jeden dzień jak jechaliśmy na zlot i spędzała tam bez problemu 8
          godzin. Ale treningi rozstania, praktyka w żłobku, nasz wkład w przygotowanie
          Majki do kolejnego etapu w jej życiu akurat nie przyniosły takiego efektu jak w
          przypadku Twojego dziecka.
          • f3f Re: F3f 01.09.10, 09:42
            Oczywiście, że nie ma identycznego schematu, bo dzieci są różne. Ale sądzę, że pewnie bez tych przygotowań, które poczyniliście Maji było by jeszcze ciężej. Dodatkowo dzieci to bardzo czułe detektory naszych uczuć i pewnie Maja wyczuwa teraz Twoją niechęć do przedszkola. Może Twoje uczucia nie były takie negatywne gdy szła do żłobka?
            • aurinko Re: F3f 01.09.10, 09:46
              f3f napisała:

              > Może Twoje uczucia nie były takie negatywne
              > gdy szła do żłobka?

              Były dokładnie takie same, do żłobka oddawałam również z przymusu i to w trakcie
              "roku szkolnego" bo pod koniec października, kiedy już wszystkie dzieci się
              znały, były zaaklimatyzowane, z dnia na dzień została bez większych przygotowań
              bo żłobek zaczęłam załatwiać na tydzień przed jej pierwszym dniem w żłobku.
            • f3f Re: F3f 01.09.10, 09:47
              Aurinko tak na pocieszenie napiszę jeszcze, że jak wychodziliśmy do przedszkola zadzwoniłą do mnie znajoma, kt óra włąśnie zostawiłą płączącego synka w przedszkolu. Synek chodził przed wakacjami do żłobka więc nie miałą jakis wielkich obaw, ale wakacyjna przerwa zrobiłą swoje i malec sie rozpłakał.
              Mama żeby nie przeciagać rozstania wyszła - ale oczywiscie całą była rozdygotana i prosiła abym spojrzałą jak tam jej synek czy nadal płacze. i co? Chłopczyk bardzo ładnie bawił sie autakmi gdy przyszłam - a było to jakieś 10 minut po rozstaniu z mama. Maja napewno też szybko zajeła sie nowymi zabawkami i zapomniała o smutkach :)
              • aurinko Re: F3f 01.09.10, 09:51
                f3f napisała:

                Maja napewno też szybko zajeła sie nowymi zabawkami i zapomniał
                > a o smutkach :)

                I te słowa będę sobie powtarzać jak mantrę :)
        • shemreolin Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:32
          Ja nie przeżywam, już mam to za sobą. Oskarek poszedł pierwszy raz do klubiku
          gdy miał 1,5 roku i wtedy płakał, i ja też miałam mokre oczy, gdy wracałam do
          domu bez niego. Trzeba zdać sobie jednak sprawę, że prędzej czy później dzieci
          wylecą z gniazda, pójdą na swoje, a będzie nawet czas, kiedy będą nas szczerze
          nienawidzić i uważać za najgorsze zło tego świata. Lepiej więc nabrać zawczasu
          trochę dystansu i uznać, że dziecko to po prostu odrębny człowiek, a nie nasz
          bliźniak syjamski. Oskarek poszedł dzisiaj do przedszkola, dostał super znaczek
          z traktorem (zupełny przypadek, a on uwielbia traktory), dorwał się do aut,
          helikopterów i innych męskich zabawek, a o mamusi zapomniał. Zrobiłam z nim
          żółwika, powiedziałam, że przyjdę po niego po obiedzie i poszłam. Zero stresu...
          tylko tak jak napisała monika... trochę współczuję paniom. hehe :P
      • lee_a Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:07
        aurinko, nie płacz, Majka na pewno już się zagospodarowała. Dość częsty jest
        przecież taki płacz przedszkolny, co to trwa nie więcej niż 5 minut.
        Kryzysy to dopiero się zaczną, jak dzieci zobaczą, że to przedszkole to nie raz
        czy dwa, ale codziennie... Jeszcze nie jedna będzie tu beczeć rzewnymi łzami.
        • aurinko Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:31
          Lee_a dzięki :) Mi po prostu trudno jest być obojętną jak widzę, że moje dziecko
          płacze. Obojętnie czy to małe czy to wyższe ode mnie ;) Dodatkowo utrudnieniem
          jest dla mnie fakt, że ja wcale nie chciałam i nie chcę żeby Majka chodziła do
          przedszkola. Gdybym miała wybór to wolałabym, żeby chodziła do mojej koleżanki
          na zajęcia z dziećmi 2x w tygodniu w mniejszej grupie.
          • a_beatle Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 10:24
            Ale przecież żadnej z nas nie jest obojętne, że dziecko płacze. Nie mam serca z
            kamienia, bo posyłam ją do przedszkola, bo nie lamentuję, nie rozczulam się.
            Zaciskam zęby, bo intuicyjnie wiem, że to nasze rozstanie to jest krok dalej w
            naszej relacji, krok fundamentalny, bo zgadzam się na jej odrębność, osobność. I
            wbrew pozorom ta więź między nami się zacieśnia.
            Przytulam, będzie dobrze!
        • f3f Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 10:02
          lee_a napisała:

          > Kryzysy to dopiero się zaczną, jak dzieci zobaczą, że to przedszkole to nie raz
          > czy dwa, ale codziennie... Jeszcze nie jedna będzie tu beczeć rzewnymi łzami.

          Dokładnie. Ja właśnie obawaim się takiego kryzysu gdy przedszkole przestanie być nowością i atrakcją... no coż ale będę twarda.
      • 27agnes72 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 09:07
        Myślę tak jak powiedziała jedna z was "NAJCHĘTNIEJ WSADZIŁABYM GO Z POWROTEM DO
        BRZUCHA" i to nic, że to trzecie dziecko. Właśnie teraz przeżywam najbardziej!!!
        • boazeria Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 10:00
          a ja pije kawke i zajadam kinder pingwina :-)
          zatrzymalam eryka w domu i pojdzie za kilka dni do przedszkola za
          namowa mojej kolezanki ktora jest opiekunka w przedszkolu

          maly mial w marcu falstart- poszedl do przedszkola i trafil na
          psychiczna babke ktora szarpala dziecmi (nawet przy mnie), po 3ch
          dniach zabralismy bo plakal od rana caly czas i teraz pod
          przedszkole nie chce podjechac bo trzesawki dostaje.... ale wiem co
          czujecie bo podczas kiedy on byl na 3 godz w przedszkolu ja lazilam
          jak pies w klatce po mieszkaniu i odliczalam sekundy

          okazalo sie ze moja kolezanka tez ma syna w tamtym przedszkolu i ta
          opiekunka uderzyla jej dziecko! no i poslali ja juz na emeryture....
          mimo to zapisalismy teraz do prywatnego bo 3 znajome tam pracuja i
          maja mini zoo... z tym ze po takiej traumie eryk nie chce isc mimo
          ze byl wczesniej tak pozytywnie nastawiony
          • pabia_a Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 10:50
            przeżywam bardzo, ponieważ z młodym nierozstaławałam się , on ciągle
            ze mną, od urodzenia ( co prawda przychodziła niania i była z nim 6
            godzin dziennie) ale ja pracuję na miejscu, więc właściwie to się
            nie liczy,nigdy nie został na noc u babci (poza 3 weselami)chyba już
            najwyższy czas przerwać pępowinę:)
            Wkurza mnie ta cisza w domu:((
    • solaris31 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 11:15
      ja tez przezywam bardzo, acz moje dzieci zahartowane
      nieobecnościami mamy w domu ;) nie są jakoś uwiązane czy uzależnione
      ode mnie.

      mnie jest smutno, że Milka tak szybko dorosła, dopiero co robiłam
      test ciążowy, a ta ciąża już jest w przedszkolu. i z tym upływem
      czasu ciężko mi się pogodzić.
      • emma_me Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 13:01
        ja tez matka kwoka. Marcinek jest całym moim światem.
        Zaprowadziłam go razem z Mężem. Młody ładnie nam pomachał na pożegnanie, a ja
        odwróciłam się i rozryczałam. Siedzę od rana w pracy ze skurczem żołądka, już
        raz byłam pod przedszkolem, ale nie zaglądałam przez okno, bo bałam się, że
        Marcin mnie zobaczy. Boże głupia wariatka jestem.
        A za rok powtórka z rozrywki, bo Łukasz idzie do przedszkola.
    • anula_82 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 12:59
      Troche przeżywam bardziej niż myślałam.. myslałam ze jestem i bede
      twardą matką..choc miękka nie jestem...jednak dzis smutno mi sie
      zrobilo..tym bardziej ze opiekunka wziela Mikołaja za ręke(on bardzo
      chętnie jej ręke podał)i pędzili do sali...
      a ja za nimi, chcąc sie pożegnać, nawet mnie nie słyszał, nie
      odwrócił sie :-) no i nie wiem czy przez to całe zamieszanie, ze Ona
      go wzięla i popędzila do sali, czy przez to, że Mikołaj ciągle miał
      w głowie pobawic sie nowymi zabawkami, nie mogłam mu dac nawet
      buziaka. Mysle ze po godzinie zakumał o co chodzi.. ze to nie
      żarty :-)
      jutro nie pozwole nikomu na szybko mojego dziecka wziąc..
    • olcia.kaktus Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 13:12
      kurcze, laski, robicie ze swoich dzieci inwalidów społecznych, z siebie trochę
      też... no przecież to jest normalna kolej rzeczy, idzie do przedszkola, potem do
      szkoły. Dziecko przestaje płakać, jak mama znika za rogiem i ma mnóstwo okazji
      do rozwoju, znacznie więcej niż w domu w towarzystwie tylko jednej osoby.
      Nie rozumiem, naprawdę nie pojmuję jak można tak się nad tym roztkliwiać,
      wałkować, denerwować się. Sytuację trzeba kontrolować (patrzeć szczególnie na
      panią wychowawczynię i warunki), ale nie można się tak poddawać emocjom i
      marudzeniu dziecka. Dziecko raz złamie mamę, to potem będzie to wykorzystywać,
      bo będzie widzieć,że ta metoda działa. Ale bez przesady - musi od najmłodszych
      lat poznawać świat, inne dzieci, również te, które mu nie odpowiadają i musi się
      nauczyć z nimi rozmawiać bo takich ludzi niestety będzie w większości spotykać
      na swojej drodze życiowej.
      Emocje wasze tak udzielą się dziecku, że będzie też zdenerwowane - nerwy = coś
      złego = trzeba się bać = trzeba uciekać, a jak nie można to płakać. Prosty
      nakręcający mechanizm....
      Znów wyjdę na bezsercową zdzirę, ale normalnie nie pojmuję co się dzieje w
      ostatnich z tymi fajnymi laskami, które przecież znam i wiem, że są super babki,
      radzące sobie, a tu.... ZONK...
      • joasia83m Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 13:26
        ee, olcia, nie mozna sobie pobiadolic? dzis jest dzien, w ktorym wiekszosc z nas
        solidaryzuje sie tym wlasnie wydarzeniem. dla wielu dziewczyn to jest takie
        odcinanie pepowiny, bo do tej pory byly razem ze swoimi dziecmi prawie non stop.
        wiec doskonale rozumiem lęk tych osob.
        sama przezywam, ze moje dziecko, ktore do dzis spalo 2-3 h w dzien, musi nagle z
        tego zrezygnowac. ale swojemu dziecku na pewno nie daje odczuwac swojego stresu.
        no i szok przezylam, widzac jak niektorzy rodzice zostawiali te dzieci, maluchy
        licytowaly sie z nimi o nie takie kapcie, nie ten wieszak, dzieciaki tak sie
        nakrecaly, ze wrzask byl w nieboglosy.
        czasami na innych ludziach doskonale widac bledy w wychowaniu, ktorych samemu
        warto potem unikac:)
      • solaris31 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 13:59
        Olcia, a czemu od razu inwalidów społecznych?

        inwalidów zrobiłybyśmy, trzymając te dzieci w domu do osiemnastki ;)

        a my grzecznie pusciłyśmy nasz edzieci w nowy dla nas i dla nich
        świat, i trochę nam z tego powodu smutno. to wszystko.
      • emma_me Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 14:19
        kurcze, laski, robicie ze swoich dzieci inwalidów społecznych, z siebie trochę
        > też... no przecież to jest normalna kolej rzeczy, idzie do przedszkola, potem d
        > o
        > szkoły

        znam tą kolej rzeczy i dlatego posłałam syna do przedszkola, ale nie zmienia to
        faktu, że jest mi źle. Zapewne to uczucie niebawem minie, ale na dzień
        dzisiejszy przynajmniej dla mnie dobrze jest poczytać, że nie jestem sama, i że
        są inne dziewczyny, które tak jak ja przeżywają te pierwsze dorosłe kroki
        swojego dziecka.
    • domatorka.amatorka Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 13:51
      Młodszy jest moim trzecim dzieckiem, które zostawiam w przedszkolu. I jest mi z
      tym trudno i będę sobie póki co biadolić i przeżywać co to będzie i jak to
      będzie. Po to mamy forum żeby się wyżalić, jak trzeba to i wybeczeć, by potem
      otrzeć łzy i z uśmiechem dziecko w szatni powitać:)
      • burdziaa Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 14:02
        rozumiem i przytulam zwłaszcza Aurinko- ja jestem z tych co
        najchetniej do pierwszej klasy przetrzymala :) sama jestem
        przykładem dziecka wolnego 'jak dzika świnka'jak to sie ponoc
        dziadkowie wyrażali- nie chodzilam do przedszkola,od razu do szkoly
        wystartowałam,byłam gospodarzem klasy,zawsze społecznica-wiec chyba
        ułomnosci spolecznych z racji nie uczeszczanie do placówek nie
        mialam.Julek widze inny jest,tym bardziej mam obawy- na szczescie
        mam ten konfort,ze jak bedzie zle to go po prostu zabierzemy .
        • aga_junior Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 14:20
          Ja jakoś bardzo nie przezywałam. Mały mnie zaskoczył (opisałam w wątku kawowym)
          swoim dzielnym zachowaniem.
          Jak jechaliśmy to trochę mi było jakoś w brzuchu dziwnie jak przed maturą. Byłam
          twarda, uśmiechnięta...
          My ćwiczyliśmy rozstania całe wakacje. Wiadomo, że nigdy nie wiadomo jak dziecko
          zareaguje. Mojej znajomej dziecko poszło trzeci rok i co i RYK!!! na całego. Nie
          ma reguły. Tez uważam, ze mamy prawo sobie tu poopowiadać i wyżalić.
          • izamig przeżyłam 01.09.10, 18:18
            tak dla mnie to chyba było właśnie odcięcie pępowiny i pożegnanie
            pewnego etapu w naszym życiu. Klaudiuszek był dzielny do momentu jak
            Pani mnie poprosiła abym opuściła sale. Pokazałam Klaudiuszkowi
            zegarek i powiedziałam , że jak wzkazówka będzie tu (12) to po niego
            przyjdę. I wtedy zaczłą się płacz i krzyk. Wyszłam za drzwi sali i
            wybuchnęłam płaczem, słyszałam jak płacze i woła "mama". Po 15 min.
            podejrzałam, go przez okno i nadal płakał. Uspokoił się po około 45
            minutach. Ale jak przyszłam po niego to ładnie się bawił i nawet nie
            zauważył Ali która podbiegła do niego w sali i mnie jak go wołałam.
            • szaszanka21 Re: przeżyłam 01.09.10, 18:30
              Uff.Ja tez przeżylam ale troche nerwów było jak Michał rozmyslił się jadąc winda na dół.Na siódmym był na tak a na parterze strajk i nie chciał wyjsć z windy.Mówił ze zostanie w domu,usiadł na podłodze i jęczał nie chce!nie chcę!.Dopiero argument że skoczymy do sklepu i kupimy żelki dla nowych kolegów poskutkował(nobel za żelki!!)A przedszkolu spokojnie,zjadl,pospał i nawet podobno nie płakał.Oby jutro było nadal bezstresowo!A zatem "pierwsze koty za płoty!Bedzie dobrze dziewczynki :D
          • alcea3 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 20:03
            Ja przyznam,ze tez nie rozumiem, tego biadolenia;))
            Dziecko poszło się uczyc nowych rzeczy, zdobywac nowe zdolnosci i luz:)
            Moje zdanie jest takie,ze same się nakręcacie;)
            • lilka.k Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 20:18
              to ja rok temu przeszłam lajtowo, pełen luzik. Oni tacy jeszcze mało
              kumaci byli, w ogole nic nie gadali, wiec musialam sie zdac na ich
              obserwacje tylko jak było i zapewnien pań.
              Ja mam zaufanie do tego przedszkola, mają tam fajnie..

              A jednak w tym roku po miesiacu wakacji wyłam rano jak bóbr pewnego
              dnia jak mi histerie zrobili i wołali: ja chce do mamy!
              I od tego dnia Piotr ich zaprowadza. plakali kilka dni a teraz sami
              sie rano ubierają i maszerują z tatą z ochotą. ufff, jest to jednak
              stres.
              ja myslalam,z e jestem twarda baba ;), a tu klops.
              ale minelo, minelo...i jest ok. Tylko, ze ja udaje chyba sama pzred
              sobą taką twardzielkę, a potem wybucham.

              Aha, i chcialam wam powiedziec, ze oglądalam jakeis tam zdjecia na
              necie pierwszoklasistow i sie tak wzruszylam, ze szok. I wiem, ze
              szkoła to bedzie wieksze przezycie dla nas..jzu sie tego troche
              obawiam, hehe
              • moni_30 Re: jak przeżywacie posłanie dziecka do przedszko 01.09.10, 20:49
                Ciężko :-( Odcinanie pępowiny jest bardzo bolesne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja