ankas4
01.09.10, 20:48
Dziewczyny,wlasnie krew mnie zalewa, siedzę z mezem w salonie ,a nasze
dziecko wyje w pokoju obok, musielismy wyjsc, bo ostatnio takk wyglada
prawie kazdy wieczor: jemy razem kolacje ,jest ok, nastepnie kladlismy sie
zawsze w trojke lub ja sama lub maz sam z Tymkiem ,Tymek wybieral sobie 3
ksiazeczki sam, czytalismy mu je, gasilismy swiatlo i dziecko zasypiało,
teraz kladziemy sie do lozka,a Tymek zaczyna pokladac sie do gory nogami,
krzyczy,ze chce malą poduszke,a jak ma mala to chce dużą, albo,ze chce inne
ksiazeczki, jak przed chwileczka sam wybral te co mamy czytac, nic nie
pomaga,stawianie w kącie,strasznie,ze jak sie tak bedzie zachowywal to np.
nie pojedziemy do dziadka na drugi dzien, dziecko zamienia sie w diabla, mowi
do nas 'mama be','tata be'jakis totalny powrot do malenkosci, ostrzegam go,ze
jak policze do 10 to ma sie polozyc,jak sie domyslacie nie kladzie sie wiec
wychodzimy, a on zaczyna wyc na cała kamienice i powtarza; 'mama i tata mnie
zostawili samego' po pol godzinie tego pojekiwania/wycia zaczyna nas
nawolywac, przychodzi ,przeprasza i juz na spokojnie z jednym z nas
zasypia... normalnie seanse cierpliwosci mamy prawie co wieczor, bo naprawde
czasami sil juz brak-pomaga liczenie do 100!
Powiedzcie jak u Was?
Pocieszcie,myslicie ,ze to jakis demoniczny etap?:)
Miałyscie cos takiego.../? i kiedy to sie skonczy....:)