cui
02.09.10, 19:42
Dziś drugi dzień przedszkola. Mamy pojawiać się do godziny 8.00, później drzwi
zamykane, dyrekcja krzywo patrzy. Nie chciałam się spóźnić. Najpierw Mikołaj
protestował przy ubieraniu, potem jakiś buc mnie zastawił, musiałam najpierw
wyjechać a dopiero potem wsadzić go do samochodu. A potem... zobaczyłam mega
kor! Bo tego nawet korkiem nazwać nie można, tylko KOREM! I oczywiście ja, jak
jeleń, stałam grzecznie na pasie do skrętu w lewo a wszyscy przed światłami
boczkiem, boczkiem wciskali się w kolejkę. No a potem jechał jeszcze pociąg i
przejazd był zamknięty i normalnie mi się wyrwało... Myślałam, że wysiądę z
samochodu, zostawię go na środku skrzyżowania, wklepię tym cwanym kierowcom a
potem dogonię pociąg i uduszę maszynistę...
No i sobie zaklęłam siarczyście... A po przedszkolu usłyszałam z ust mojego
dziecka piękne "kulwa"...
Cóż.... mea kulpa (kulwa). Teraz pozostaje mi się tylko modlić, żeby mu się w
przedszkolu nie wyrwało :/