smolineczka
23.09.10, 17:53
jak reagujecie na uwagi pań?
powiem wprost: jestem z tych co dzielą włoś na czworo, ale życie mnie nauczyło, że w większości przypadków warto kilka razy się zastanowić zanim po wszechstronnej analizie sytuacji znajdzie się jej odpowiednie rozwiązanie
to taki głośny wstęp, a sprawa wcale nie jest jakaś specjalnie trudna ;) chodzi o to, że pierwsze przedszkolne tygodnie minęły nam raczej pozytywnie i pomijając kilkudniową chorobę Marysi wszystko szło według najlepszego scenariusza. moje dziecko biegnie do przedszkola z radością i jeśli na coś narzeka, to jakieś drobne nieporozumienia typu "kolega mi nie dał zabawki". panie są miłe, od początku nie miały praktycznie żadnych uwag, nie licząć tej, że Marysia nie chce sama się ubierać (wiem, że to prawda: umie prawie wszystko, ale woli, kiedy jej ktoś pomaga, a właściwie praktycznie robi to za nią). ale - i to akurat mnie dziwi, bo moja córka jest typem gaduły - Marysia nie zawsze chętnie opowiada nam jak jej minął dzień w przedszkolu. niedawno się okazało, że nie lubi przedszkolnych obiadków (to jej słowa, a panie potwierdziły, że rzeczywiście zupek jeść nie chce, ale nie jest tak tragicznie, że dokarmiają i ją, i większość dzieciaków). tym się specjalnie nie martwię, bo i w domu je to na co ma ochotę i moje zupy też jej nie zawsze smakują...
natomiast dzisiaj odbierając dziecko usłyszałam coś co mnie zmartwiło: podobno była "ospała" (słowa pani. coś co nie jest podobne do mojej córki, bo jest żywa i energiczna) i małomówna (aż mi się wydało, że źle usłyszałam albo nie zrozumiałam, bo Marysia gada "jak najęta")! po dłuższej rozmowie z panią okazało się, że pani wie, że Marysia ma duży zasób słow i dobrze układa zdania, no ale "w przedszkolu jest małomówna". może jest nieśmiała? może boi się? albo chce zwrócić na siebie uwagę? a może się nudzi? nie umie znaleźć się wśród rowieśników? - te pytania chodzą mi teraz po głowie (pani potwierdziła, że czasami w domu dzieci zachowują się inaczej, niż w przedszkolu)
dodam jeszcze, że nie dziwi mnie to, że moja córka najnormalniej w świeci może się wstydzić powiedzieć pani o swoich potrzebach, bo myśli, że musi już być dorosła i wszystko umieć sama :)
ale zastanawiam się nad tym czy reagować jakoś na to co usłyszałam czy się na razie nie przejmować, trochę odczekać i wrócić do tematu za jakiś czas?