Rozmowy z paniami z przedszkola

23.09.10, 17:53
jak reagujecie na uwagi pań?
powiem wprost: jestem z tych co dzielą włoś na czworo, ale życie mnie nauczyło, że w większości przypadków warto kilka razy się zastanowić zanim po wszechstronnej analizie sytuacji znajdzie się jej odpowiednie rozwiązanie
to taki głośny wstęp, a sprawa wcale nie jest jakaś specjalnie trudna ;) chodzi o to, że pierwsze przedszkolne tygodnie minęły nam raczej pozytywnie i pomijając kilkudniową chorobę Marysi wszystko szło według najlepszego scenariusza. moje dziecko biegnie do przedszkola z radością i jeśli na coś narzeka, to jakieś drobne nieporozumienia typu "kolega mi nie dał zabawki". panie są miłe, od początku nie miały praktycznie żadnych uwag, nie licząć tej, że Marysia nie chce sama się ubierać (wiem, że to prawda: umie prawie wszystko, ale woli, kiedy jej ktoś pomaga, a właściwie praktycznie robi to za nią). ale - i to akurat mnie dziwi, bo moja córka jest typem gaduły - Marysia nie zawsze chętnie opowiada nam jak jej minął dzień w przedszkolu. niedawno się okazało, że nie lubi przedszkolnych obiadków (to jej słowa, a panie potwierdziły, że rzeczywiście zupek jeść nie chce, ale nie jest tak tragicznie, że dokarmiają i ją, i większość dzieciaków). tym się specjalnie nie martwię, bo i w domu je to na co ma ochotę i moje zupy też jej nie zawsze smakują...
natomiast dzisiaj odbierając dziecko usłyszałam coś co mnie zmartwiło: podobno była "ospała" (słowa pani. coś co nie jest podobne do mojej córki, bo jest żywa i energiczna) i małomówna (aż mi się wydało, że źle usłyszałam albo nie zrozumiałam, bo Marysia gada "jak najęta")! po dłuższej rozmowie z panią okazało się, że pani wie, że Marysia ma duży zasób słow i dobrze układa zdania, no ale "w przedszkolu jest małomówna". może jest nieśmiała? może boi się? albo chce zwrócić na siebie uwagę? a może się nudzi? nie umie znaleźć się wśród rowieśników? - te pytania chodzą mi teraz po głowie (pani potwierdziła, że czasami w domu dzieci zachowują się inaczej, niż w przedszkolu)
dodam jeszcze, że nie dziwi mnie to, że moja córka najnormalniej w świeci może się wstydzić powiedzieć pani o swoich potrzebach, bo myśli, że musi już być dorosła i wszystko umieć sama :)
ale zastanawiam się nad tym czy reagować jakoś na to co usłyszałam czy się na razie nie przejmować, trochę odczekać i wrócić do tematu za jakiś czas?
    • aga_junior Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 23.09.10, 19:36
      smolineczko obecnie dostałaś jedną "reprymendę" bo chyba my matki tak to odbieramy. Ja o swoim dziecku wysłuchuję codziennie coś:
      - że nie mówi (jakbym dziecko kneblowała siłą)
      - że jest głośny
      - że nie chce jeść (kryzys przedszkolny + moje zniknięcie szpitalne)
      - że chciałby jeść tylko batoniki (no skoro dają na podwieczorek to co ma się na niego patrzyć?)
      - że nie zakładam mu czapki (chodź byłam jedna z pierwszych na forum które czapko rano zakładało :D)
      - że za bardzo lubi samochody (a co ma lubić lalki?)
      itd.
      a a dzisiaj, że nie wie dokładnie która jest jego szafka i tam gdzie stanie tam się rozbiera tzn. z kurtki po powrocie z placu zabaw w ciągu dnia (nie wiedziałam, że to wojsko, trzeba stanąć na baczność przy swojej szafce i ani kroku dalej)

      mój mąż codziennie każe mi olewać bo ja chyba za bardzo się przejmuje. Jestem miła i grzeczna ale przyznam ci się, że jak któregoś dnia się "zdenerwuje" to będzie dyyyyyyyym :-/
      • ankas4 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 23.09.10, 22:27
        Nie wiem ale te Wasze przedszkolanki to jakis kosmos.... u nas Pani zawsze dzieci rozgrzesza niz karci, oczywiscie sa zachowane zdrowe zasady jak chociazby wprowadzenie tzw.kary stolikowej,ze jak dziecko jest niegrzeczne to siada samo do stolika aby przemyslec swoje zachowanie.Wymaganie od 3latka po miesiacu przedszkola aby kojarzylo dokladnie gdzie ma zostawiac rzeczy to jakos absurd... moze od razu lepiej reagowac ,bo Panie moga juz zupelnie postradac racjonalnosc myslenia.....Smolineczka nie przejmowalabym sie specjalnie, okreslenie ,ze dziecko jest ospale nie musi nic zlego oznaczac,moze miala slabszy dzien MArysia.
        • malea1 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 09:11
          Smolineczka a ja bym nie traktowała tego jako nagany. Ucieszyłabym się, że zwróciły na to uwagę. Przeciez my nie wiemy jak nasze dzieci się zachowują. Poczekaj jeszcze chwilę i wróc do sprawy za jakieś 2,3 tygodnie. To jest dopiero początek przygody przedszkolnej dla naszych skarbów i może potrzebuje więcej czasu, żeby być sobą.
        • a_beatle Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 09:11
          Ja też, przyznaję, jestem zdziwiona reakcjami tych pań. Chyba młode bardzo i niedoświadczone, tylko tak to można wytłumaczyć... Dopiero poznają te dzieci, a dzieci zaczynają przygodę z przedszkolem...
    • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 09:20
      staram się nie przejmować na tyle na ile się da przy moich "czułych punktach" i zdruzgotanych z różnych powodów nerwach, ale i tak przez noc zamiast spać zastanawiałam się nad słowami pani z przedszkola. nad ranem doszłam do wniosku, że w sumie nie ma nic złego w tym, że nie stara się za wszelką cenę być miła dla rodziców i jest nastawiona dość krytycznie, co wcale nie musi oznaczać braku prawidłowego podejścia do dzieci, a raczej świadczy o chęci naprawienia takich drobnych naszych rodzicielskich błędów typu "dziecko nie próbuje ubierać się samo". ale niestety, nie jestem w stanie sprawdzić do jakiego stopnia moja córka jest zestresowana takim a nie innym podejściem tej pani (bo muszę tu dodać, że druga pani w jej grupie, jak i obie panie do pomocy są zawsze zadowolone z mojego dziecka - jedna stale mnie i Marysię zagaduje jak jestem w przedszkolu i razem we trzy rozmawiamy na różne tematy). obawiam się właśnie tego, że Marysia w pewnym sensie jest rozpieszczona tą uwagą zwróconą na nią (bo była przykładem dziecka zadowolonego z przedszkola na tle płaczących maluchów, i teraz nie rozumie co się stało że nie jest pozytywnie wyróżniana). ale to są tylko moje obawy, a argumentów na razie mi brak. muszę chyba wrócić do tematu za jakiś czas. mam trochę podobną sytuację jaką opisała aga_junior "mój mąż codziennie każe mi olewać bo ja chyba za bardzo się przejmuje. Jestem miła i grzeczna ale przyznam ci się, że jak któregoś dnia się "zdenerwuje" to będzie dyyyyyyyym :-/"
      ankas, myślisz, że dobrze postępuje Wasza pani, że "zawsze dzieci rozgrzesza niz karci", ale zato wprowadza "tzw.kary stolikowe"? bo tu u nas chyba jest trochę inne podejście, w sumie dużo zależy nie od samego nawet przedszkola, a od pań, od tego jak się dogadują między sobą i z dyrekcją, no i z dzieciakami
    • lipiec_2007 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 09:31
      juz pisalam wiele razy, ale jeszcze raz powtorze. moj syn juz trzeci rok chodzi do placowki. trzeciej:)

      w domu to szatan, nie dziecko. jest bardzo energiczny, a buzia mu sie nigdy nie zamyka. czasami blagam go o chwile ciszy, bo nie moge zdzierzyc tego ustawicznego gadania i ciaglych pytan. w przedszkolu (kazdym z tych trzech) jest zupelnie innym dzieckiem. to sa moje wlasne obserwacje potwierdzone przez panie. jest wyciszony, grzeczny, wykonuje wszystkie polecenia bez szemrania, a i jeszcze dopilnuje, zeby inne dzieci tez wykonywaly polecenia, zjada zawsze wszystko, co ma na talerzu bez szemrania (nawet warzywa). panie nie moga sie nachwalic, a ja sie martwie, ze moze przedszkole tlamsi mu osobowosc:)...

      ale wiem tez, ze jest bardzo niesmialy i wrazliwy. nie lubi obcych i tlumow, nie zawsze ma ochote na zabawy grupowe. na wszystkich wystepach, ktore do tej pory byly organizowane nigdy nie chcial spiewac ani tanczyc, mimo ze na probach wypadal swietnie.

      wydaje mi sie, ze Marysia moze byc charakterem podobna do mojego syna. na wlasnym "podworku" dokazuje i daje do wiwatu, a wsrod obcych woli stac z boku niezauwazona.

      uwazam, ze panie tez powinny byc ostrozniejsze w wyrazaniu swoich sadow o dzieciach. czesto rodzice bardzo przezywaja przedszkole, czasem bardziej niz dzieci:). gdybym uslyszala o swoim, ze jest ospale, to na pewno bardzo bym sie przejela, czy przypadkiem nie jest chore, albo nie potrafi sie zaadaptowac w nowym srodowisku. tak czy inaczej przed oczami zaraz mialabym wielka krzywde, ktora mu sie dzieje w przedszkolu.
    • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 09:33
      i jeszcze chcę napisać o swoich rozterkach, bo póki odpowiadałam na to co napisały aga_junior i ankas, doszły nastepne dwie opinie. malea1 napisała: "Ucieszyłabym się, że zwróciły na to uwagę," - i częściowo podzielam taką reakcję, właśnie już o tym wyżej napisałam. a z drugiej strony przyznaję, że trochę tak samo jak a_beatle widzę przyczynę w tym, że panie "Chyba młode bardzo i niedoświadczone, tylko tak to można wytłumaczyć.." to znaczy, nie panie, a pani, która już drugi raz jest "niezadowolona" z mojej córki :/ bo wszystkie inne są nią zachwycone :/
    • smolineczka do lipiec_2007 24.09.10, 09:40
      dziękuję Ci za to co napisałaś: w ostatnim akapicie opisałaś moje podejście do tej sprawy lepej, niż ja sama to zrobiłam :)
      i chyba faktycznie mam podstawy uważać, że Marysia "wsrod obcych woli stac z boku niezauwazona" - aczkolwiek bardzo to ukrywa i bardzo się stara zachowywać jak "swój wśród swoich"
      • aga_junior Re: do lipiec_2007 24.09.10, 10:39
        Do dużej ilości stwierdzeń i mądrych poglądów z waszych wypowiedzi chciałam jeszcze tu rozwinąć to na co lipiec zwróciła uwagę. "Tłamszenie osobowości" Ja mam takie wrażenie, że naszego przedszkola to taka ukryta wada. Ja rozumiem, że musi być dyscyplina i w ogóle panie mają dużo pracy itd. ale przecież nie wszystkie dzieci są takie same. Nie wolno ich wrzucać do tego samego worka :-) Ja bardzo się cieszę, że mój syn od urodzenia ma swoje zdanie (nie mówimy tu teraz o przegięciach buntowniczych w różnych etapach rozwoju). Jest bardzo komunikatywny, energiczny dzięki temu nie ma kompleksów z powodu opóźnionej mowy. Jest dzielny, odważny itd. Panie powinny szlifować te zauważone cechy a nie je tłumić.

        PS: Dziś rano zapytałam synka czy wie gdzie jego szafka. Oczywiście, że wiedział :-) pokazał obrazek, rozebrał się sam i grzecznie powiesił na swoje wieszaczki :-)
        Zachętą, chwaleniem u niego naprawdę można dużo wyegzekwować a w przedszkolu wydaje mi się tego jest bardzo mało :-(
        • smolineczka aga_junior 24.09.10, 13:48
          może jednak nie "wada przedszkola", bo to zbyt ogólnikowe stwierdzenie, a tak na prawdę "wada" (czy zdanie) konkretnej pani? bo ludzie się różnią, tak jak my tu na forum, i jak nasze dzieci, tak samo nauczycielki... chyba że przedszkole Twojego syna takie jest, ma taki styl (niestety większość instytucji społecznych jest "bez duszy"). jeśli chodzi o przedszkole Marysi, to zbyt trudno na razie coś wnioskować, bo to nowe przedszkole, nowe pomieszczenie, nowa kadra, panie dopiero muszą wyrobić wspólne podejście
          pożyjemy - zobaczymy jak to się wszystko rozwinie
          ale trzymajmy ręce na pulsie :)
          • ankas4 juz wyjasniam o tym rozgrzeszaniu i karceniu:) 24.09.10, 14:49
            Moze zle to napisałam,ale chodzilo mi o to,ze Pani do rodziców ale nie przy dzieciach ;) raczej je rozgrzesza, czyli ja np,jak odbieram Tymona mowie do naszej Pani,ze 'pewnie Tymek dzisiaj dal popalic ,bo jakos wstal lewą nogą ", a Pani na to;'aa tam kazdy ma slabszy dzien"

            kARA stolikowa jest super,dziala juz w domu nawet, Tymek jak czuje ,ze sam zle zrobił-a zdarza mu sie to czasem, -to ostatnio [poszedl usiadl przy swoim stoliku i powiedzial,ze 'musi pomyslec' :)))) usmialam sie z mezem pod nosem:)))


            Ja uwazam,ze dzieci na tym etapie poczatkowym powinny byc jak najwiecej zachecan,chwalone, nawet jesli cos robią zle to oczywiscie karane, ale jakies takie subiektywne opinie Pani przedszkolanka powinna sobie darowac, nasze dzieci dopiero sie zapoznają z zasadami wspolnego działania ,wiec powinny miec czas na adaptacje.

            Pozdrawiam
    • amalota Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 24.09.10, 20:46
      Ja przerabiałam to samo, jak Jasiek chodził do żłobka. Z dziecka ciekawego świata (naprawdę dostarczamy mu dużo różnorodnych bodźców) i gadatliwego stawał się nic nie mówiącym dzieckiem stojącym z boku. I co? I nic. Przeszło po pewnym czasie. Teraz w przedszkolu mu się buzia też nie zamyka, bierze udział w każdej zabawie.
      Dalej nie lubi tłumów, najlepiej się bawi w towarzystwie jednego dziecka, ale taki już po prostu jest.

      Podzielam zdanie lipiec w 100%.

      A jeśli chodzi o moje zdanie o pani, to p może tym dwóm pozostałym paniom Twoja córka taka pasuje - cicha i małomówna, nie sprawiająca kłopotów, więc nie trzeba się nią zajmować. A ta pani, młoda i ambitna, stwierdziła, że również wciągnie ją do zabawy i zwróciła uwagę na to, że jednak młoda nie ma na to chęci? Każdy medal ma dwie strony.
      • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 25.09.10, 06:16
        dokładnie: "Każdy medal ma dwie strony"
        doskonale wiedząc o tym i mając na mysli przede wszystkim dobro swojego dziecka zastanawiam się nad tym jaką rolę w adaptacji Marysi do grupy przedszkolnej mamy odegrać my z mężem? póki nie mieliśmy żadnych "podejrzanych" sygnałow cieszyliśmy się, że nasza trzylatka tak się stara być uśmiechnięta i zadowolona z przedszkola. ale znam ją i wiem, że często próbuje ukryć swoje emocji, co w sumie jest rzeczą zrozumiałą i pozytywną w społeczeństwie, bo całkiem być sobą warto tylko wśród najbliższej rodziny, natomiast w większym gronie są swoje reguły postępowania. i czym jest okres adaptacyjny w przedszkolu jeśli nie poznawaniem reguł gry w społeczeństwie? a mama i tata we współpracy z nauczycielkami powinni pomóc dziecku przejść przez ten etap jak najmniej stresująco. i chciałabym wierzyć, że "młoda ambitna pani" nie owijając specjalnie w bawełnę przekazała coś ważnego na temat Marysi, uczuliła nas, rodziców, na to, że nie jest tak różowo, że nasze dzieciątko w ciągu trzech tygodni się uspołeczniło :)
      • smolineczka a propos "lubienia tłumu" 25.09.10, 07:12
        w ten weekend w krakowie są obchody 80lecia Mrożka

        "W książce Sławomira Mrożka "Dziennik. 1962-1969", która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Literackiego, możemy przeczytać: "Zdaje się, że znalazłem sposób na odtłumienie tłumu, kiedy w tłumie się znajduję. Uczucie tłumu ma się wtedy, kiedy wydaje się, że wiele oczu na nas patrzy, stąd właśnie owo rozproszenie własne i bezradność, bo nie wiadomo, którego najpierw odpierać, któremu najpierw odpór dać, ledwo się poradzi jednemu, a już tylu innych się mną interesuje. Wcale tymczasem się nie interesuje. I wcale nie tyle tam oczu. Bo ilekolwiek by ich tam było, będzie zawsze najwyżej jedna para, tylko jedna para, bo każdy z nich jest w mojej sytuacji, to znaczy całkiem sam przeciw wszystkim innym".
    • silje78 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 11:40
      ja w pierwszy dzień usłyszałam pytanieczy córka mówi....
      na drugi dzień inna pani też mnie o to spytała (a w domu mówi, śpiewa CAŁY czas). ale moja ola, generalnie, z obcymi nie gada. po 1,5 tyg się rozkręciła. gorzej z angielskim. jest codziennie przez 30-40min. olka siedzi, ale nie uczestniczy, nie powtarza. w domu mówi, że pani nie zna i nie będzie z nią rozmawiać. namawiam, ale to po prostu taki typ. za to się usamodzielniła, bo wolała wszystko sama niż rozmawiać z obcymi. z ubieraniem gorzej, ale z górą, zwłaszcza z długim rękawem gorzej sobie radzi.
      • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 12:15
        silje, poniekąd rozumiem nasze córki, bo sama jestem "takim typem" - co prawda nigdy nie chodziłam do przedszkola, ale za to potem w podstawówce długo się rozkręcałam zanim szkołę polubiłam... do tej pory wolę zrobić wszystko sama zamiast komuś tłumaczyć o co mi chodzi, więc nie dziwię się za bardzo, że moja Marysia (tu zacytuję słowa o niej pani z przedszola) "zamiast powiedzieć o co chodzi ciągnie za rękę i pokazuje palcem":/ i oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że można w ten sposób zdenerwować kogoś, kto odpowiada za kilkunastu czekających na swoją kolej, nie rzadko płaczących i rozrabiających maluchów ;)
        wychodzę z założenia, że tak na prawdę nasze dziewczynki samodzielnośi (w sensie ubrać się/ rozebrać) nauczą się w swoim czasie prędzej czy później i nawet bez pomocy z zewnątrz, natomiast obiawiam się konsekwencji sytuacji typu opisanej przez Ciebie reakcji na panią, o której Twoja córka mówi, że jej "nie zna" - bo myślę, że dużo łatwiej mają w życiu ci z nas, którzy szybciej się przyzwyczajają do wszelkich nowości, w tym do nieznajomych ludzi... w przeciwnym przypadku dużo się traci, bo świetnie znające angielski dziecko na ogół przegrywa z kimś kto jest mniej zdolny, ale bardziej przebojowy :/
    • olcia.kaktus Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 16:08
      mam do ciebie pytanie - czy rozmawiałaś przed posłaniem małej do przedszkola, jak będzie i co będzie, że gdyby ktoś ją uderzył, albo coś by potrzebowała ma to od razu mówić pani? Czasem taka prosta rozmowa, która jej pokaże, że może to zrobić, że wolno jej być dzieckiem i że nie wszystko musi jest bardzo ważna wg mnie.
      poza tym wyobraźcie sobie siebie w zupełnie nowej (najlepiej pierwszej) pracy w wielkiej koroporacji - nie wiem, czy dwa tygodnie by mi wystarczyły, bym zaczęła jako-tako funkcjonować. To samo mają nasze dzieci.
      Poza tym - to jest nadal twoje dziecko, a nie pani opiekunki. Jeśli ona zwraca na coś uwagę - to jest pokazanie jak młoda zachowuje się na tle innych, ale to nie znaczy, że coś się dzieje, ona tylko zachowuje się inaczej niż schemat nakazuje. Ty obserwujesz i ty reagujesz na zachowanie zgodne z twoim wychowaniem.
      • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 18:01
        co do przykładu z nową pracą - zgadzam się na 100%: do tej pory pamiętam jak się czułam po studiach jako nauczycielka wykładająca język rosyjski dzieciakom, które stresowały mnie pytaniami "dlaczego ruscy chcieli wejść do polski czołgami w latach 80ch?" :)
        ale wiesz, olcia, obserwując włąsne dziecko miałam taką cichą nadzieję, że będzie miała lepszy mechanizm przystosowawczy od mojego i czynnie starałam się przygotować Marysię do kontaktów z ludźmi. i właśnie przed przedszkolem rozmawiałam z nią o tym, żeby z problemami zwracała się do pań, i nadal powtarzam to prawie codziennie. trochę uspokoiłam się kiedy okazało się, że moje dziecko wyjątkowo bezstresowo przeszło przez pierwsze kilka tygodni w przedszkolu, chociaż trochę jednak byłam zdziwiona tym, że niechętnie nam opowiada o szczegółach. ale nie płakała, wręcz cieszyła się, a i panie były zadowolony. dopiero rozmowa, którą w tym watku opisałam, dała mi do zrozumienia, że moje dziecko dużo więcej przeżywa wewnątrz, niż mogłabym o tym sądzić...
        to co powiedziała pani nauczycielka nie jest niczym wyjatkowym, ale mimo to chciałabym wykorzystać jej opinię w pozytywnym sensie, jakoś na jej słowa zareagować, a jeśli trzeba, to coś naprawić. nie potrafię jeszcze ocenić pracę tej pani i całkowicie polegać na jej opinii, bo znamy się dopiero od trzech tygodni. ale oczywiście zależy mi na jak najlepszych jej relacjach z moją córką. na szczęście, po tym "ospałym" dniu, Marysia spędziła następne w "ścisłej współpracy" z panią, o czym opowiedziała nam w ten sposób: "dzisiaj bardzo pomogłam pani. Krzyś nie chciał się budzić i ja budziłam go razem z panią":) jeśli tak dalej pójdzie, to pewnie znajdą wspólny język ;)
        • olcia.kaktus Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 18:57
          ja myślę, że każda z nas oczekuje jakiejś współpracy ze strony pań z przedszkola, jakichś informacji itp.Nie każda pani potrafi przekazywać je w formie odpowiedniej, czasem nie wiadomo, czy to źle,czy dobrze, że dziecko robi akurat to, o czym mówi. Z drugiej strony każde dziecko może mieć "ospały" dzień, nawet tydzień.
          Kwestia nauczenia się dialogu z nimi i przejmowania się tylko sprawami ważnymi, gdzie nasza interwencja rodzicielska jest naprawdę potrzebna. Prawdę mówiąc nie przejęłabym się tymi informacjami, które tobie powiedziała. I tak nasze dzieci są bardzo dzielne.
          Ja z młodą rozmawiałam przed przedszkolem, że ma pani mówić, jak coś jest nie tak. A jak inne dzieci jej zabierają zabawki albo są niegrzeczne, to ma powiedzieć, że nie będzie chciała się z nimi bawić i nie będzie ich nikt lubił, jak będą tak robić - i po kilku dniach pani wychowawczyni właśnie mi powiedziała, że młoda ze wszystkim do niej przychodzi i że tak mówi innym dzieciom - więc jej odpowiedziałam, że właśnie jej to powiedziałam, że tak ma robić.
          Młoda bardzo mało mówi o tym, co było w przedszkolu, od pani wiem, że jest bardzo komunikatywna i nie ma z nią problemów. Dwa razy w były już teatrzyki, normalnie podstępu uzywałam, żeby wyciągnąć jakieś informacje. Babci też nic nie mówi. Ale za to z dziadkiem siada i opowiada wszystko po kolei.
          • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 22:48
            u nas ostatnio jest bardziej wylewna w rozmowach z tatusiem, bo w ogóle ostatnio spędza z nim troszkę więcej czasu niż przed tym i jest tą zmianą tak zachwycona, że łatwiej sie zgadza na "ustępstwa" wobec niego niż wobec mnie ;) z kolei pani zdecydowanie wolą rozmawiać ze mną, mimo że mąż też bardzo często odprowadza i odbiera Marysię, więc to ja próbuję odczytać sygnały od pań i odzielić ważną informację od nieważnej
    • monikaj21 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 20:03
      Hmmm, z tego co ja czytam pani poiwiedziała - 'dziecko było dziś ospałe i małomówne' - i już. Równie dobrze mogła by powiedzieć - ubrudziło się farbami, huśtało się na huśtawce - stwierdzenie faktu - nie wiem gdzie tu widzicie reprymendę czy coś tam jeszcze? Wiadomo, że dzieci różnie reagują a my jeszcze nie znamy naszych początkujących przedszkolaków w tej roli i nie wiemy jakie są dlatego ja się cieszę jak słyszę od pani jaki Jasiek był w przedszkolu bo mogę próbować coś z tym robić (a niestety w przypadku Jaśka nie jest tak jak w przypadku starszaczki któa zawsze zbierała same pochwały - u niego to są prawdziwe uwagi). Jaś nawet ostatnio uderzył dziecko - przykro mi że tak jaest ale cieszę się że wiem - mogę z nim próbować to przepracować w domu.
      • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 22:56
        ja też chcę "przepracować w domu" sprawy związane z pobytem w przedszkolu, dlatego pytam Was jak to widzicie, bo trochę jestem zaskoczona nagłą małomównością swojej córki ;) tu na forum mamy dzieci w tym samym wieku, wychowujemy, znamy z różnych stron - tym czasem panie w przedszkolu mają trochę inne doświadczenie i też inne zadania do spełnienia. więc jedno uzupełnia drugie
        • monikaj21 Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 26.09.10, 23:02
          A odgrywałście przedszkole albo rysowałyście (u mnie akurat rysowanie nic by nie dało ;)? Masz jakieś hipotezy?
          • smolineczka Re: Rozmowy z paniami z przedszkola 27.09.10, 07:00
            dobry pomysł! ale nie wiem czy teraz jest odpowiedni moment, bo widzę, że po okresie wielkiej fascynacji, córka chętnie odpoczywa popołudniami i w weekendy od tematu "przedszkole". może powinnam dać jej trochę czasu...
            może za wcześnie ucieszyłam się, że Marysia łatwo przechodzi proces adaptacyjny do przedszkola, a ona właśnie ma jakiś mały kryzysik
Pełna wersja