dmgr
24.09.10, 19:25
Moje dzieciaki były wczoraj normalnie w przedszkolu, jedzą to samo. Potem po południu akurat każde z nich jadło co innego. W nocy Paweł się obudził, że boli go brzuch, zrobił kopkę i poszedł dalej spać. Potem Klara robiła kupkę a o 2 zaczęła wymiotować. Paweł dzisiaj był w przedszkolu, Klara nie poszła. Pytałam koleżankę czy z jej synkiem OK ale u niego nic nie było ale mówił, że bardzo mało dzieci było. Jak Pawła odbierałam po obiedzie to też chyba z 6 czy 8 było na 25-osobową grupę. Po południu zdzwoniła do mnie inna znajoma z osiedla i powiedziała, że jej synek też wymiotował. Potem dowiedziałam się, że jednej Pani dzisiaj nie było bo podobno wymiotowała i jest chora. Szkoda, że dzisiaj piątek i teraz już po ptakach bo chyba takie rzeczy powinno się zgłaszać. Nie wiem ile dzieci jeszcze miało problemy żołądkowe. Na rota-wirusa raczej to nie wygląda bo już dzisiaj jest w miarę OK, ten syn znajomej identycznie. Jak myślicie mogli dać im coś starego itp. do jedzenia? Co z tym robić bo Pani Dyrektor jak zgłoszę to i tak nic nie zrobi bo to głupia kobieta jest taka, że szkoda słów.