ewlinp
11.10.10, 11:15
Chodzi mi o przedszkole, kurde Jasiek dziś pierwszy dzień w klubie malucha, nigdy nie zostawał z nikim nieznajomym, zawsze "uczepiony mojej spódnicy", no i na mój rozum jeszcze nie gotowy na przedszkole. I właśnie siedzę myslę, w głowie kłebią sie straszne wizje, żoładek mam w supełek jak przed ważnym egzaminem. Mam ochotę zadzwonić do pani żeby zapytać czy płacze...
No nerwy mnie zjadają, umyłam zmywarkę, poodkurzałam, nastawiłam obiad i siedzę i już nie wiem co ze sobą zrobić, chyba okna pomyję bo nie usiedzę ani chwili.
W sumie to taki mój wymysł żeby mieć troche czasu dla siebie, bo kazde moje samotne wyjście z domu jest uzależnione od dobrej woli moich rodziców.
Wiem że Jasiek strasznie jest do mnie przywiązany bo M non stop zagranicą, no raczej z tych mało wygadanych jeżeli chodzi o konstruktywne dialogi, i nerwy mnie zaraz zjedzą bo nie wiem czy sobie poradzi czy siedzi i wyje, może ja na zapas sie martwię...
Wybaczcie ale musiałam sie chociaż wypisać bo sama siedzę i mnie nosi okropnie.
Wesprzyjcie dobre kobiety!