ankas4
14.10.10, 11:01
Tymek zaczął strasznie kaszlec pare dni temu, wczesniej tez go meczylo ale tylko w nocy,a teraz zaczal miec ataki i w dzien, wczoraj wieczorem zamowilismy lekarza do domu,glownie chodzilo o to aby go osluchala, bo balismy sie jakiegos zapalnie pluc czy oskrzeli, lekarka na medal ,byla ponad godzine ,przebadala go w kazda strone, powiedziala,ze nie chce dawac jeszcze antybiotyku ,bo nie wiadomo jaka to infekcja czy bakteryjna czy wirusowa, kazala dawac nurofen na noc i syropy osłonowe, oraz 15 kropli tylko na noc sinecodu.
Pomimo podania sinecodu okolo 23 Tymek zaczal strasznie kaszlec, aby Wam zobrazowac nasilenie kaszlu to napisze,ze przerwy miedzy kaszlami byly +- 5 secundowe... trwalo to do...prawie 2 w nocy, w tym czasie biedak spal na mnie w pozycji siedzącej , od 2 do okolo 6 spalismy, potem znowu sie zaczal ten straszny kaszel w odstepach +-10secundowych(jak doliczyłam do 10 zaczynał sie nastepny atak)jakas masakra,nigdy chyba jeszcze nie miał takiego kaszlu. Podałam mu nurofen i syrop z prawoslazu. Okolo 9 zwymiotował z tego kasłania, a teraz mówi,ze go brzuszek boli,zapewne tez wlasnie od kaszlu.
Teraz jest 11 a dziecko non stop kaszle...w odstepach nadal 10 secundowych, częstotliwosc kaszlu mnie przeraza, dziecko sie strasznie meczy. Lekarka powiedziala,ze w piatek jesli sie nie poprawi podamy antybiotyk zapewne, ale przy lekarce jeszcze tak nie kaszlał.
Pytanie: dzwonic do lekarki juz ?czy poczekac jeszcze dzis, noc szczerze powiem mnie przeraza z takim kaszlem... podac dzis antybiotyk czy poczekac?????