metanira
18.10.10, 11:45
Pod mieszkaniem, które wynajmujemy, znajduje się sklep z meblami/tapicer. Podejrzewam, że pracownicy (no bo kto), palą w ubikacji, bo wszystko dostaje się do naszej łazienki kominem wentylacyjnym. W dni powszednie w godzinach pracy sklepu mam okropny smród papierosów w łazience. Konrad chory, ja chora, i jak wchodzimy do łazienki to drapie nas w gardle i oddychać nie możemy. Już tyle razy miałam tam iść i powiedzieć, ale co? Że nie życzę sobie palenia w ICH ubikacji? Dlaczego mam wąchać smród papierosowy we własnej łazience? A może wyjechać z jakimiś ustawami o paleniu w miejscu pracy, znacie takowe? Poza tym nie wiem, kto tam sprzedaje, pracownicy, czy sami właściciele, nigdy tam nie byłam. Iść tam i poprosić o rozmowę z właścicielem? Do tej pory tak bardzo mi to nie przeszkadzało, jak wracałam z Konradem po odebraniu go od babci o 16-17 to najwyżej zarejestrowałam, że coś śmierdzi, ale zaraz potem wywietrzało i zapominałam o tym. Teraz od początku września większość czasu spędzamy w domu na zwolnieniu, a jak nie, to z przedszkola wracamy wcześniej niż dawniej od babci i dłużej nam śmierdzi. Co robić, bo zaczyna mnie to coraz bardziej irytować! Dlaczego mam płacić dyskomfortem albo i zdrowiem za czyjś nałóg?! Ani ja ani M nie palimy, dlaczego mamy (my i nasze dziecko) wąchać czyjeś wyziewy? Wrrr...