fassollka
22.10.10, 09:08
Popłakałam się w aucie, już mi trochę lepiej, wdech - wydech i muszę coś z tym zrobić.
Dzisiaj pasowanie na przedszkolanka, tak się na nie cieszyłam, ale po dzisiejszej rozmowie z Panią przedszkolanką bardzo się go obawiam.
Bruno bije dzieci, często. Zawsze, gdy chce coś uzyskać (nie ot tak). Były na niego skargi, jedna mama nawet MU zrobiła awanturę (!). Inna zgłosiła, by jej dziecko nie leżakowało obok Brunka. Nie je. Zupę, na którą nie ma ochoty wlewa do talerza kolegi, kanapkę też tam odkłada. Nie zawsze współpracuje w grupie.
I ja to przyjmuję, źle się zachowuje i trzeba nad tym pracować.
Tylko czemu JA O TYM NIC NIE WIEM? Jestem w przedszkolu codziennie, co najmniej raz w tygodniu jestem 'na górze'. Nikt mi nic o tym nie powiedział. Pojechałam nawet raz na spotkanie z psychologiem przedszkolnym - na darmo, bo Pani zapomniała o swoim dyżurze. Interesuję się, nie ignoruję tych problemów, ale qrczę - MUSZE o nich najpierw wiedzieć.
No i dzisiaj pewnie czeka mnie konfrontacja z rodzicami - przykro mi, że Brunek był niegrzeczny, naprawdę, tylko nie mogłam ani nikogo przeprosić, ani pracować nad tym z Brunkiem, ani go nawet skarcić - bo żyłam w świadomości, że wszystko jest ok. Nie jestem gotowa, psychicznie, na deszcz zarzutów.
Założyłam Brunkowi zeszyt korespondencji - nie wiem, czy paniom się ten pomysł spodoba, ale musimy, wszyscy razem, popracować nad komunikacją. Bo ona, moim zdaniem, strasznie kuleje. Chcę też poprosić, by pani dawała mi sygnał na komórkę, albo pisała sms - ja chętnie oddzwonię.
Znowu ryczę, of kors, muszę się jakoś pozbierać. Być mądrą, opanowaną i asertywną.
Jeny...