przedszkole - aż się popłakałam (na smutno)

22.10.10, 09:08
Popłakałam się w aucie, już mi trochę lepiej, wdech - wydech i muszę coś z tym zrobić.

Dzisiaj pasowanie na przedszkolanka, tak się na nie cieszyłam, ale po dzisiejszej rozmowie z Panią przedszkolanką bardzo się go obawiam.

Bruno bije dzieci, często. Zawsze, gdy chce coś uzyskać (nie ot tak). Były na niego skargi, jedna mama nawet MU zrobiła awanturę (!). Inna zgłosiła, by jej dziecko nie leżakowało obok Brunka. Nie je. Zupę, na którą nie ma ochoty wlewa do talerza kolegi, kanapkę też tam odkłada. Nie zawsze współpracuje w grupie.

I ja to przyjmuję, źle się zachowuje i trzeba nad tym pracować.
Tylko czemu JA O TYM NIC NIE WIEM? Jestem w przedszkolu codziennie, co najmniej raz w tygodniu jestem 'na górze'. Nikt mi nic o tym nie powiedział. Pojechałam nawet raz na spotkanie z psychologiem przedszkolnym - na darmo, bo Pani zapomniała o swoim dyżurze. Interesuję się, nie ignoruję tych problemów, ale qrczę - MUSZE o nich najpierw wiedzieć.
No i dzisiaj pewnie czeka mnie konfrontacja z rodzicami - przykro mi, że Brunek był niegrzeczny, naprawdę, tylko nie mogłam ani nikogo przeprosić, ani pracować nad tym z Brunkiem, ani go nawet skarcić - bo żyłam w świadomości, że wszystko jest ok. Nie jestem gotowa, psychicznie, na deszcz zarzutów.

Założyłam Brunkowi zeszyt korespondencji - nie wiem, czy paniom się ten pomysł spodoba, ale musimy, wszyscy razem, popracować nad komunikacją. Bo ona, moim zdaniem, strasznie kuleje. Chcę też poprosić, by pani dawała mi sygnał na komórkę, albo pisała sms - ja chętnie oddzwonię.

Znowu ryczę, of kors, muszę się jakoś pozbierać. Być mądrą, opanowaną i asertywną.
Jeny...
    • alcea3 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:23
      Ula to oczywite, ze jesli coś się dzieje, powinnas od razu o tym wiedziec i dziwi mnie to ze dowiadujesz sie nagle o wszystkim na raz.
      Nie powinnas czuc sie winna, odbieraj na spokojnie rozmowy z rodzicami, powiedz,ze o niczym nie wiedzialas,
      Dlaczego Pani tak nagle akurat dzis Ci to wsszystko powiedziala?? Bo jest pasowanie?
    • borowka78 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:25
      Przutam Uleńko.
      Taki zeszyt to dobra sprawa, oby Panie dały się do tego przekonać. DObra komunikacja to podstawa.
      Poradzisz sobie, bo jestes mądra.
      • boazeria Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:32
        Hmmm wspolczuje. Eryk juz 2gi raz z ranami z pola bitwy przychodzi- czyt. przedszkola :-)
        Eryk chodzi do grupy mieszanej z dziecmi niepelnosprawnymi. Raz jakis chlopczyk go podrapal do krwi na buzi a teraz jakis inny miedzy oczami az krew leciala.
        Zdenerwowalalm sie ale nie robie z tego dramatu bo pewnie gorsze rzeczy w zyciu go jeszcze spotkaja a ja od wszystkiego go nie uchronie.

        Winie za ta sytuacje troche przedszkolanki. Chyba jesli Twoj synek cos komus robi to powinna zareagowac albo zwracac wieksza uwage na niego. Widocznie ma taki etap teraz i moze tak pokazuje ze brakuje mu wiekszego zainteresowania, przytulania, mamy?
        • boazeria Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:34
          I zapytalabym- dlaczego pani dopiero mi o tym mowi? I czego pani ode mnie oczekuje?

          Przeciez logiczne ze nie uczysz w domu bic albo popychac.
    • guciowamama Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:36
      Fassollko napialas dzis przepiekny post. Sama dobrze wiesz co masz zrobic, bo jestes wspaniala, madra, troskliwa mama. Przytulam mocno, mocno...
    • cui Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:38
      Ulka, przytulam. Otrzyj łzy i nie płacz - bo zmarszczki będziesz miała ;)

      Wg mnie to wielkie niedopatrzenie ze strony przedszkolanek, że nie dają znać, że coś takiego się dzieje. Przedszkole powinno współpracować z rodzicami, zwłaszcza w przypadku takich maluchów, dla których świat nagle zmienia swoje oblicze - bo przecież pójście do przedszkola to wielka zmiana.

      I nie przyjmuję do wiadomości, że jakiś inny rodzic robi mojemu dziecku awanturę (sic!). Totalny bezsens... I nie chodzi o to, że inni nie mogą zwracać mojemu dziecku uwagi - jeśli mają rację i robią to z poszanowniem jego godności to ok. Ale nie przez dręczenie (a tak to chyba trochę wygląda).

      Porozmawiaj z rodzicami na spokojnie (jeśli któryś z nich poruszy temat) i nadal ciesz się z pasowania. I naciskaj na przedszkolanki, aby informowały Cię o tego typu zdarzeniach.
      Głowa do góry - będzie dobrze!
    • maryjka60 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:44
      Ula przytulam Cię mocno, przykro mi, że masz takie kłopoty. Może jednak nie będzie tak źle na pasowaniu, i najważniejsze, że teraz już będziesz o wszystkim wiedziała i będziesz mogła reagować.
    • smolineczka Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 09:46
      Ula, nie wiem jak pocieszyć, bo z tym uspołecznianiem dzieciaków nie Tobie jednej nie idzie gładko: ja na każdą minimalnie negatywną uwagę pań reaguję może nie koniecznie płaczem, ale smutkiem i bólem głowy... wiem, że się starasz, że jesteś dobrą kochającą matką, wierzę w to, że Twój synek, choć nie jest to dla niego łatwe zadanie, przyzwyczai się do rzeczywistości przedszkolnej i może nawet ją polubi
      Ula, a jak Brunek zachowuje się w domu i poza domem (oprócz przedszkola)?
      i jeszcze taka ważna uwaga: nie każdy grzeczny dzieciak wyrósł na porządnego obywatela- warto o tym pamiętać
    • metanira Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 10:15
      Ula... Kochana... Przytulam Cię bardzo mocno. Za dużo tego wszystkiego naraz dla Ciebie :( Moja mama mówi "nie martw się, przeczekamy, przewali się, będzie lepiej".
      • aga_junior Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 10:33
        Pomijając tutaj charakter Julka wstrząsnęła mną informacja o tym, ze obcy rodzic zrobił mu awanturę a ty nic od przedszkolanki się nie dowiedziałaś?!!!!! To moim zdaniem kwalifikuje się pod skargę do dyrektorki!!!! No ja sobie nie wyobrażam, żeby ktokolwiek darł się na moje dziecko!!! no ciśnienie mi skoczyło normalnie. Ku....a nawet w szkole z większymi dziećmi takie problemy rozwiązuje się inaczej a co dopiero z trzylatkami!!!

        Ja że Maciuś zabiera wszystkim, wszystkie samochody dowiedziałam się już 2 września. Tłumaczeniem i konsekwencją mały zrobił naprawdę duże postępy. Rozumie, że trzeba poczekać itd.

        A teraz o Julku. Czy on po za przedszkolem ma częsty kontakt z dziećmi? Wiem, ze prowadzicie dość aktywne życie ale czy w nim są dzieci? czy większość dorosłych? Musisz nad tym się zastanowić. Po za tym spróbuj z małym porozmawiać dlaczego tak się zachowuje? Może Julek ma jakąś wrażliwość, nadpobudliwość pod kontem SI? Dlatego zeszyt do korespondencji to bardzo dobry pomysł, tylko niech przedszkolanki piszą o jego zachowaniu codziennie dwa zdania. Nawet jak nie było żadnych konfliktów, wtedy będziesz wiedzieć o ewentualnej poprawie zachowania.

        Ostatnia sugestia. Czy te panie go chwalą? Czasami jest tak, że jeśli dziecko źle się zachowuje i zdobywa tylko nagany (słowne czy jest źle oceniane) przestaje się starać. Wychodzi z założenia że i tak ciągle jest źle a on jest cały czas niegrzeczny.
        Przynosi to naprawdę świetne efekty!!! Np. z jedzeniem, dlaczego wylewa zupę do kolegi talerza? może nie lubi takiej zupy? Może trzeba napisać panią na kartce czego twój syn nie lubi jeść? I żeby nie zmuszały go do jedzenia. ja tak zrobiłam i się panie do tego ustosunkowały.
        A jeśli ładnie zje obiad powiedzieć mu "Julek jak ty pięknie dzisiaj zjadłeś, jestem z ciebie bardzo dumna chyba mama dzisiaj zrobi ci jakąś nagrodę :-)" i poinformować cię w drzwiach czy w zeszycie do korespondencji o tym fakcie.

        Czasami takie metody działają rewelacyjnie
        pozdrawiam i trzymam kciuki
      • enya81 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 10:36
        Ula może Cie to pocieszy ale to tak jak bym o sobie i Szymku czytała. Tylko jedna różnica polega na tym, że u mnie Panie na bieżąco mi przekazują informacje, jesli cos się dzieje niedobrego.
        Miałam sama zakładać taki post bo był dzień, że płakałam jak bóbr ale jakoś mi przeszło i wzięłam się w garść i stwierdziłam, że trzeba ostro z nim zacząć nad tym pracować.
        U mojego Szymonka to jest tak, ze jak jakieś dziecko coś mu zrobi, albo zabiera zabawkę to on nie prosi Pań o pomoc, tylko sam rozwiązuje sprawę i jak się domyślasz odbywa się to siłowo :(
        My też jesteśmy umówieni z Panią psycholog 2 listopada, bo chciałabym zasięgnąć opinii fachowca. Ja wiem, że Szymon ma silny charakter, chce przewodzić w grupie i stąd tez te częste zachowania.
        Problem u Ciebie jest dwutorowy, bo Panie zawaliły sprawę, a mogłaś już jakoś zacząć z tym walczyć a tak to żyłaś w błogiej nieświadomości a teraz rzucona na głęboką wodę...
        Możemy sobie tylko współczuć i wspierać się w walce o grzeczniejsze dziecko
      • uczula Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 10:44
        Ula :)
        powiem tak, jako matka synka, ktory uwaza, ze bicie to fajna zabawa i nie przyjmuje do wiadomosci, ze jednak nie dla wszystkich.
        Roznica miedzy paniami w moim przedszkolu a w twoich polega na tym, ze one wiedza, iz dzieci moga sprawic klopoty i staraja sie je wyprzedzic.
        Zeszyt korespondecji mam zalozony od samego poczatku i jest to pomysl przedszkola - standard, nie tylko dla misia ale dla wszystkich rzeczy.
        kazda wiadomosc mam podpisac, to znak dla pani ze przeczytalam.
        Jest on po to, gdyz odbierajac dziecko pani nie jest w stanie rozmawiac i jednoczesnie pilnowac pozostalych dzieci.
        Czasem nie jest w stanie odpowiedziec na moje pytanie standardowe : jak bylo , i czy Misiu zjadl obiad.
        Wiec to nie twoja wina ani Brunka.
        Niestety panie w twoim przedszkolu sie nie popisaly, moze myslaly ze same sobie poradza z Brunkiem i to je przeroslo?
        nie przejmuj sie.
        Zapytaj sie dlaczego dowiedzialas sie o tym tak pozno i co panie robily jak Brunek reagowal niewlasciwie

        ech.
        trzymam kciuki, bedzie dobrze :)
        Z dystansem do pozostalych rodzicow, bo przeciez przenoszenie kanapek z talerza na talerz to nic, ale przelewanie zupy to juz cos :)
        nawet Michal jeszcze na to nie wpadl.
        :)Czuje miny pan gdy to widzialy...no pomyslowy jest twoj syn :)
    • zabka11 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 10:46
      Ula przytulam, na początek, i łzy ocieram. Dziewczyny już wiele mądrych słów napisały, nie wiele dodam. Dobrze wychowujesz swojego syna, jesteś mądrą, wyrozumiałą i obiektywną mamą, dlatego ufam, że uda Cie się rozwiązać ten niemiły problem. Brunek to charakterny, mały człowiek. U Jaśka w przedszkolu też jest taki Michał, co raz, drugi popchnie Jaśka lub inne dzieci. Michał jako jedyny z 3 latków, chodzi na zajęcia z karate, chyba po to by wyładować nadmiar emocji:)
      Nie podoba mi się brak komunikacji ze strony przedszkola, to jest ewidentne zaniedbanie. Moim zdaniem, powinnaś dziś, korzystając z okazji , że jest pasowanie i będą wszyscy rodzice, sama zacząć rozmowę z nimi. Po prostu wstać i powiedzieć, że doszły Cię słuchy, dopiero dziś (!) niestety, że Twój syn jest nie zawsze pozytywnie nastawiony do przedszkolnych zasad, postarasz się to zmienić, popracujesz z nim nad tym, ale...nie życzysz sobie żadnych ataków na syna, gróźb, czy nawet krzyków (i tu popatrz znacząco na mamę, która zrobiła Brunkowi awanturę). Podaj swój telefon, poproś o kontakt w razie problemów, powiedz o zeszycie do korespondencji jaki założyłaś itp/ itd. Pokaż rodzicom i przedszkolankom, że chcesz zmienić sytuację, ale muszą Ci w tym pomóc, zasugeruj, że dzieci mają różne problemy, przecież nie uczysz go bić w domu(!). I absolutnie, nie czuj się winna sytacji, nie sprawiaj wrażenia winnej, bo Cię zjedzą. Jasno i rzeczowo, pewnie i konkretnie.
      Ula wierzę, że sobie dziś świetnie poradzisz, a Brunek raz dwa zrozumie, że bić nie wolno, a jak zupki, kanapki nie chce, to powinien podziękować i nie zjeśc:)
      Pozdrawiam serdecznie i udanego pasowania na przedszkolaka...to tak niesamowite przeżycie, że będziesz płakać dziś znów:)...ale z radości i wzruszenia:)
      • amalota Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 11:01
        Słusznie prawisz:) Popieram żabke w 100% w tym, co napisała. Wyjście naprzeciw wszystkim na pewno zbije z tropu ewentualne mamuśki krzyczące na Twoje dziecko. Również zwróciłabym się do Pani (przy wszystkich), że byłabyś wdzięczna o informowaniu o takich sytuacjach na bieżąco, a nie po dwóch miesiącach w dniu spotkania z pozostałymi rodzicami.
      • motylek1407 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 12:33
        Nie napisze nic nowego pewnie, dziewczyny fajnie pisza. Zeszyt super sprawa, poinformowanie dzis wszystkich o swoim stanowisku i oczekiwaniach tez.
        Jedyne co mi sie jeszcze nasuwa... kurcze to nie pierwsze takie zachowanie dziecka i nie ostatnie, nie on pierwszy nie ostatni!! Trzeba wspolpracowac przy takich "problemach" ale nie mozna od razu traktowac trzylatka jak problematycznego dziecka!! Przeciez one sie ucza dopiero, przedszkole dla nich to WIELKA zmiana w zyciu, nowe sytuacje.... ech.... nie ma to jak panie przedszkolanki, ktore po 6-latkach przejmuja 3-latki i im sie wydaje ze te juz wszystko wiedza jak te poprzednie. Wrrr.
        • motylek1407 Przytulam 22.10.10, 12:33
          bo tak sie rozpisalam ze zapomnialam ;)
    • lipiec_2007 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 11:08
      nie bede sie powtarzac, bo dziewczyny daly ci juz wiele madrych rad.

      ja ze swej strony zycze ci sily w stawieniu czola rodzicom i przedszkolankom. badz silna ,rzeczowa, konsekwentna:)
      • malea1 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 11:41
        Ula idź na pasowanie przedszkolaka i w razie uwag powiedz, że o niczym nie byłaś informowana. Z Panią umów się na rozmowę jak jej zdaniem masz pracować z Brunkiem. Ale postaraj się nie przejmować, bo to przedszkolanki muszą sobie poradzić z dzieciaczkami, bo one są w tej sytuacji kryzysowej. Moim zdaniem pogadanki dla 3 latka na niewiele się zdadzą.
        Brunek jest poprostu inteligenty i radzi sobie z niechcianymi obiadami :).
    • fassollka Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 12:01
      Dzięki dziewczyny za mądre słowa wsparcia.

      Aga - mój synek to Brunek (Pierunek) :-), nie Julek.

      Byłam na pasowaniu. Wtopiłam się w tłum, oglądałam występy, zrobiłam kilka zdjęć (to potem, ok?). Bruno faktycznie nie bardzo śpiewał i tańczył ze wszystkim, niektóre jednak piosenki wykonał świetnie, niektóre zabawy też. Widać reszta go nudziła (no ale powinien się jakoś zdyscyplinować). Dzieci stały w szeregu i pani Renatka była po stronie tych śpiewających i występujących jak aniołki, Brunek był na drugim końcu łańcuszka, z całą pozostałą "łobuzerką" - moim zdaniem trochę za mało uwagi poświęcała pani mniej zdyscyplinowanym dzieciom. Ogólnie było ok.
      Potem była kawa i ciastko... i chaos. Nie wystąpiłam na forum, to nie miało sensu (no i może mi odwagi brakło), ale też żaden rodzic mnie nie zaczepił (było jednak dużo babć). Bruno jest jednym z dwójki dzieci spoza rejonu, reszta rodziców i Bąków zna się też z podwórka. A mi ciężko się integrować...
      Porozmawiałam chwilę z Panią (no ale ciężko było w tym zamieszaniu, co zrozumiałe), dałam jej ten zeszyt korespondencji, poprosiłam o żywszy ze mną kontakt. Przyjęła. Postaram się z nią spokojnie pogadać w tygodniu.

      To chyba tyle na teraz.

      I tak sobie jeszcze myślę - mówiłam o tym dzisiaj Gismol - no mam syna, nie córkę, jeszcze pewnie nieraz komuś wklupie i będę się chodziła tłumaczyć :-)
      • aga_junior Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 12:34
        fassollka napisała:

        > Dzięki dziewczyny za mądre słowa wsparcia.
        >
        > Aga - mój synek to Brunek (Pierunek) :-), nie Julek.


        Upsss sorki :-)
        A czemu mi jakiś Julek w głowie siedzi to nie wiem :D


        > I tak sobie jeszcze myślę - mówiłam o tym dzisiaj Gismol - no mam syna, nie cór
        > kę, jeszcze pewnie nieraz komuś wklupie i będę się chodziła tłumaczyć :-)

        Oj może i nie raz i nie wiadomo co by było gdybyś miała i córkę :-) moja 11 latka wczoraj mi opowiadała jak dziewczyna (prymus szkolny) ma solówki z chłopakami w szatni między szafkami. Wczoraj było jakoś ostro chyba ktoś złamał rękę :-/ Znowu będzie długie zebranie rodziców ;-)
      • maryjka60 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 13:44
        Ula jeszcze chciałam Cię pocieszyć słowami Super Nianii, która dzisiaj w Dzień dobry TVN twierdziła, że dzieci 10-letnie są grzeczne i ułożone. Jeszcze 7 lat i nasze też takie będą :)
        • burdziaa Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 14:09
          najsmutniejsze w tym wszystkim to,ze panie dopiero teraz Cie poinformowały,no i incydent z zwróceniem uwagi Brunkowi przez inna mamę,niedopusczalny!
          Dobrze zrobilas,ze dzisiaj juz nie podejmowałas tematu,na spokojnie w tygodniu porozmawiacie.Ja do tej pory bylam po drugiej stronie,tzn moj Julek był 'agresorem',dzisiaj dowiedziałam sie ze dostał mocno w twarz od kolegi z grupy,az się przewrócił- mam nadzieje,ze wyciągnie z tego wnioski,poczuł jak to jest(chociaz on nigdy tak nikogo bezposrednio w twarz nie uderzył)
    • ridibunda Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 15:08
      Spokojnie, poradzisz sobie.
      Ale już kiedyś pisałaś, że Brunek jest niegrzeczny w przedszkolu, nie wiesz tego od dzisiaj czy od wczoraj. Jeśli wiesz już coś wcześniej, trzeba pytać, pyta, pytać, nie czekać aż panie same poinformują. To jest na pewno błąd przedszkola, ten brak informacji - ale nie tylko.
      Mojemu starszakowi też dużo do anioła brakuje. Co najmniej 2-3 razy w tygodniu zaczepiam panią i pytam, co i jak. Zawsze odbierając go ze świetlicy zamieniam 2 słowa z panią, o tym jak dziś było. Czasem nie ma czasu, ale nawet w kilku słowach informuje mnie o dobrych lub złych zachowaniach małego. Trzeba pytać, interesować się, bo jak już pani sama Cię złapie po dłuższym czasie to właśnie się tak kończy - to, tamto i owamto, wszystko naraz.
      Nic,to, poradzimy sobie. O właśnie się drze, kończę.
      • ankas4 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 21:51
        Dopiero czyta wątek i powiem szczerze,ze te przedszkolanki to jakies pierdoły, zamiast mowic ,mowic i jeszcze raz mówić mamie co sie dzieje, to fundują pozniej takie coś...szkoda słow, Ula dacie radę, wiem,ze jestes zmartwiona, i masz wiele na glowie, ale...mysle,ze za bardzo sie przejmujesz opiniami innych, no przeciez nie Twoja wina,ze Brunek uderzyl dziecko, jesli juz to powinni rodzice miec pretensje do opieki w przedszkolu,ze nie umie przeciwdziałać.
        Rodzicami najmniej zawracałabym sobie głowę,bo idiotów na swiecie nie brakuje, a jak rodzic jest sensownie myslacy,to nie zaatakuje dziecka ale porozmawia z rodzicem.
        Mozesz sprobowac dotrzec do tych rodziców, pogadac,jak zobaczą ,ze nie lekcewazysz sprawy to kazdy fajny czlowiek zrozumiałby całą sytuację.

        sciskam mocno
      • gosia399 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 22:09
        wiec Kubus mój ma tak samo,popycha czesto gesto dieci bije za zabieranie zabawek,za to ze ktos cos my le zrobi ,powie.......
        codziennie jest cos nie tak,bo popchnoł,bo popchnoł bp popchnoł.....normalnie wysiadam nerwowo.
        tłumacze nie wolno,on ze nie robi nic dzieciom ze jest grzeczny a moze on poprostu nie wdizi problemu w tym ze popycha podczas zabawy dzieciaczki.
        w domu wzorowy dzieciak,pupil,przytulas,poprostu dzieciak na medal!!!
        a w prrzedszkolu mały zaczepialski i wojownik o swoje dobro bo jak to inaczej nazwac
        sama nie wiem jak z tym walczyć
        z tym eszytem to dobry pomysł sama to wprowadze
    • klarysa007 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 22.10.10, 22:02
      Przedszkolanki masz głupie, sorki. JAK można pozwolić żeby jakaś obca mama krzyczała na trzylatka BEZ względu na to co zrobił!!!!!!!!!!
      A reszta jakoś się w końcu ułoży. Mój 10-cio latek właśnie dziś pobił się z kolegą :( Drugi raz w ciągu 2 tygodni.... I jak jego mam usprawiedliwić???
      • 27agnes72 Re: przedszkole - aż się popłakałam (na smutno) 23.10.10, 13:28
        Powinnaś być informowana o takich zachowaniach. Nie ma dyskusji. A czy zacowania Brunka to ciężkie przewinienia to bym dyskutowała. Dzieci przechodzą ciężko takie okresy. Początek przedszkola, inny etap dorastania, spotkanie z grupą na co dzień.
        Mój synek bardzo się w przedszkolu zmienił. Polubił rysowanie, malowanie, układanie, budowanie i wszystko czego nie tykał. No i je...I mówi brzydkie słowa...
        W domu ciągle śpiewa piosenki, wierszyki aż mam dość a na pasowaniu ( gdzie była moja kuzynka i miała z tego ubaw wrrrrr) poszedłw zaparte i nie odebrał dyplomu, nie śpiewał i koniec...Jej dziecko było najlepiej przygotowane do występów i najpiękniej ubrane. Wiem że to chore ale byłam zła na mojego krasnoludka. A on po prostu inaczej to wszystko przeżywa.
Pełna wersja