lilka.k 02.12.10, 11:35 www.facebook.com/notes/dzikie-dzieci/jeszcze-o-dzieciach-ktore-doprowadzaja-do-szalu/159458600764791 artykuł wg genialny kocham te stronę: dziekie dzieci" :) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
tri-mamma Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 11:54 To święta prawda z tym pośpiechem i wygórowanymi oczekiwaniami. Warto przeczytać i się zastanowić chwilę nad tym tematem. Dzięki za linka :) Odpowiedz Link
lilka.k Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 12:01 no właśnie. Obserwuję naokoło co się dzieje..rodzice żądają od dzieci dużo, każą tu i w tej chwili coś zrobić a potem na nie krzyczą. ale tego się trzeba nauczyc, cierpliwość to nie jest moja mocna strona, ale walcze :) Odpowiedz Link
lipiec_2007 Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 12:09 duzo ostatnio mowi sie o attachment parenting (chyba rodzicielstwo bliskosci) i wspomnianej w tekscie ksiazce "w glebi kontinuum". mni te idee tez sa bliskie, ale wyczuwam je bardziej intuicyjnie, a nie stanowia dla mnie jakiegos modelu, czy wzorca, ktory chcialabym osiagnac przez jakies zamierzone dzialanie. nie wiem, czy potrafie sie jasno wyrazic:) chodzi mi o to, ze mnie to samo spontanicznie czasem wychodzi, bo tak czuje:) Odpowiedz Link
lilka.k Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 12:11 takiej bliskosci itd, wiadomo, ze uczyc sie nie da, to tzreba czuć, uwielbiam noszenie w chustach itd, ale jednak pospiech w tych czasach, poranne wyjscia itd, to mnie najbardziej martwiło, spinałam się. A teraz jakos tak..odpuszczam. spoznie sie? trudno ;) Odpowiedz Link
lipiec_2007 Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 12:20 pospiech to wrog wszystkiego:) widze kolosalna roznice w moim tempie zycia w wawie, a tempem zycia moich znajomych i rodziny tam, skad pochodze. pamietam sytuacje, w ktorej moje dziecko spowodowalo, ze zatrzymalam sie na chwile z dzikiego pedu. mowil cos do mnie, a ja mu odpowiadalam w biegu. a wtedy on stanal i bardzo powaznie i stanowczo powiedzial; "mamo, popatrz na mnie, popatrz mi prosto w oczy i odpowiedz". niby nic dziwnego, ale wczesniej byl to wlasnie moj sposob na niego. zeby go oderwac od jakiego zajecia i jednoczesnie byc pewna, ze mnie zrozumial i wysluchal. Odpowiedz Link
a_beatle Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 13:31 Mnie stawia do pionu, gdy Maja mówi, mamo, czemu się na mnie denerwujesz? i buźka w podkówkę:-( A denerwuję się, bo się spieszę. Czuję, że muszę się wyprowadzić z miasta, do mniejszego, bo eksploduję. Artykuł w domu poczytam... Odpowiedz Link
aga_junior Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 13:42 Bardzo dobre wnioski. Ja nie lubię się spieszyć i rzadko to robię. Potrafię w każdej chwili zmienić plany o 360 stopni. Zresztą ja już jakiś czas temu wysiadłam z tego pędzącego pociągu. Odpowiedz Link
lilka.k Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 13:47 Aga, raczej o 180 ;), 360 to pełne koło :) w mojej rodzinie jest straszne spinanie, wszystko robi się przed czasem, a u Piotrka w rodzinie jest na odwrót. Im się zyje lepiej, zdecydowanie :), pomimo, ze moją rodzine do szału własnie to doprowadza, ze ja się zmieniam ;) Odpowiedz Link
aga_junior Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 15:05 lilka.k napisała: > Aga, raczej o 180 ;), 360 to pełne koło :) Ostatnio przerobiłam wszystkie kąty :D piątoklasisty :D a tu taka gafa :D > w mojej rodzinie jest straszne spinanie, wszystko robi się przed czasem, a u Pi > otrka w rodzinie jest na odwrót. Im się zyje lepiej, zdecydowanie :), pomimo, z > e moją rodzine do szału własnie to doprowadza, ze ja się zmieniam ;) Jedną moją siostrę cioteczną to nie można odwiedzić bez wcześniejszego wpisania się do kalendarza . Mnw. 1-2 tyg. wcześniej :-) Zero spontaniczności :D Ja nie mogłabym żyć wg rozpiski. Mnie ściąga koleżanka z łóżka o 7.00 rano bo stwierdziła, że musi mi opowiedzieć co się wydarzyło wczoraj o 22.00 i wypić poranna kawę. Nawet strój piżamowy nikogo nie dziwi :D Mój M się często spieszy i mnie dobija a jego dobija moje niespieszenie :D Tyle, ze on ma nadciśnienie i trochę przystopował odkąd bierze leki :D Kiedyś fajnie się wypowiedziała dziennikarka Mongomery, że czasem człowieka spotyka coś tragicznego (wypadek, choroba...itp) aby go zatrzymać. Myślę, że dużo w tym prawdy. Odpowiedz Link
burdziaa Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 13:47 swietny artykuł- my ostatnio w jakims duzym biegu ,ja dosłownie wszedzie na nogach gdzies lecę,pedzę.Niedawno Julcia poganiałam szybko szybko nie ma czasu, a on na to - nie ma sensu !(moze niedokładnie mnie zrozumiał a moze jednak miał zamiar to powiedziec :) Odpowiedz Link
smolineczka Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 16:55 duzo w tym prawdy a najbardziej w tych slowach: "Jak wspaniałe może być życie bez pośpiechu przekonałam się, kiedy przez pierwsze dwa lata życia mojego syna mieszkaliśmy na wsi. Tam naprawdę nie miało żadnego znaczenia czy wyjdziemy z domu pół godziny wcześniej czy później. Nie przypominam sobie żeby mnie syn wtedy doprowadzał do szału." ja ciagle musze wychodzic z domu "pół godziny wcześniej czy później" i to mnie sama ciagle doprowadza do szalu, a co dopiero dziecko ;D Odpowiedz Link
paris4 Re: o dzieciach, które doprowadzają do szału ;) 02.12.10, 19:27 wsi spokojna wsi wesoła tak?:) ułuda moje drogie:) Mieszkam na wsi i regularnie poganiam dzieci rano i się śpieszę. Bycie rentierem pozwala się nie śpieszyć ewentualnie Bo wieś nic tu nie zmienia w kwestii konieczności zapewnienia bytu rodzinie, powiem nawet, że na wsi jest trudniej bo stawia duuuuużo więcej ograniczeń niż duże miasto Odpowiedz Link