Symulacja choroby (?)

21.01.11, 12:20
dziewczyny,
mam taki problem do dyskusji ;)
Aktualnie Mateusz jest chory - dostaje syropki, inhalacje, trochę się to już ciągnie ale jest ok. Zajmujemy się nim normalnie, nie potrzebuje "dodatkowej" troski - pomijam dodatkowe 10 min na inhalacje.
Jula na razie w miare zdrowa. Lubi pić/jeść lekarstwa nawet te niedobre.
Od ok 2tyg mówi że boli ja brzuch, niewiadomo gdzie i jak - nie potrafi tego opisac. Zachowuje się normalnie, je, śpi, chodzi do przedszkola - nic nie ma innego.
Czasami narzeka na gardło - ale ma bardzo ładne
A dzisiaj w nocy - że boli ją ucho. Rozmawiałam z babką z przedszkola /przed chwilą/ i mówi, że nie skarży się na to ucho i jest wszystko ok.
Ma lekki katar ale nic poza tym.

Ja daleka jestem od chodzenia po lekarzach tak po prostu ale sama nie wiem - na ile coś się dzieje a na ile symuluje.
"zajmuję" się nią tak samo jak cały czas.
Czy to może być efekt zazdrości?

Dla własnego spokoju zrobiłam badanie moczu - jest ok

Rozmawiałam przy okazji kontorli Matiego o tym z naszą pediatrą i powiedziała, ze taki brzuch to mogą być robaki ale niekoniecznie. Powiedziała by ją przyprowadzić to zobaczy i chyba tak zrobię. W pon mam kontrole z Młodym to i ją zabiorę.

Miałyście takie "coś" w swoim mamusiowym życiu? ;)
    • maadga Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 12:47
      Tak moja Lilka uwielbia brać leki nawet te niedobre (Jedynie nie toleruje kropel do nosa i oczu). Ucho mogło zakłuć jeśli jest katar. Teraz przerabiałam to z Lilą. To jest chyba odczynowy ból (czy jakoś tak się to zwie) ucho nie jest chore ale zatkany nos lub katar wytwarza ciśnienie i może co jakiś czas pobolewać lekko. Z brzuchem nie pomogę, Kuba skarżył się czesto w tym wieku na bóle brzucha to poszliśmy na USG dla mojego spokoju psychicznego.
    • joasia83m Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 12:49
      co do Waszej sytuacji nie wiem czy symuluje, czy nie, bo ciezko ocenic:)
      co do mojego mamusiowego doswiadczenia to u nas jest symulacja bolu, ale powiem od razu, ze wiem ze to moja i m. wina! po prostu bagatelizowalismy smuteczki dziecka, typu rozlana woda, urwany kawalek wlasnorecznie namalowanego obrazka itp. mowilismy "nie placz, nic sie nie stalo, to nie powod do placzu..."
      No wiec dziecko, gdy mu smutno i z jakiegos waznego dla nie go powodu chce poplakac, nie mowi juz dlaczego placze, tylko "uderzyłem się". i teraz moge sie tylko postukac po swojej pustej glowie, bo rozmowy na razie niewiele dają, dziecko nie chce sie podzielic problemem przez który placze. :)
      • lilka.k Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 12:53
        joasia. tak, masz rację.
        Kup sobie książkę: www.empik.com/jak-mowic-zeby-dzieci-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-dzieci-do-nas-mowily-faber-adele-mazlish-elaine,8513,ksiazka-p

        Tam wlasnie opisują takie sytuacje..zawsze trzeba mowic: rozumiem, ze ci przykro itd, itd..

        ALbo naprawde wystarczy pomruczeć: mhm i dziecko gada i gada co go gryzie, bo widzi, ze jest sluchane.
        Na pewno sie wam uda :)
        • joasia83m Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 14:48
          lilko kochana! dzieki za te pozycje ksiazkowa, ostatnio intensywnie usilowalam sobie przypomniec, bo ktos juz ja kiedys tu polecal. jesli znasz wiecej pozytecznej literatury typu jak rozmawiac, jak rozwijac i w ogole, zeby zrozumiec dzieciecy swiat to podziel sie
          • lilka.k Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 16:04
            Josia, ta Ci wystarczy, inne schowaj do szuflady ;). Dla mnie to biblia :)
            Mam ich jeszcze o rywalizacji w rodzenstwie, tak samo pomocna :)
    • smolineczka Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 13:26
      jak byłam mała, to wiedziałam, że starsza siostra ma astmę: cały czas miała katar, zakrapiała sobie nos i zawsze miała przy sobie chusteczki do nosa - jak czasami słyszałam od starszych odnośnie siostry, że jest chora i w związku z tym musi dostać lub zrobić coś, czego ja nie musiałam, to byłam zazdrosna o uwagę rodziców... tyle z mojego doświadczenia :-) moja jedynaczka ma na razie takie podejście, że chyba nie czuje potrzeby symulowania choroby, a raczej zdrowia, bo nie lubi leków i siedzenia w domu... na Twoim miejscu obserwowałabym zachowanie i jednocześnie zakładała, że jednak na wszelki wypadek warto sprawdzić czy to nie jest prawdziwy ból
      • leluchow1 Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 13:49
        Trudno ocenić sytuację. Może i jest zazdrosna. Nasz Piotruś (choć to on ma astmę i nad jego zdrowiem bardziej się trzęsiemy) wykłóca się o każdy syropek i zawsze boli go to samo co brata :-)
    • klaudia020707 Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 16:42
      Nie wiem jak jest w Waszym wypadku, ale bardzo podobne że to zwykła zazdrość i chęć zwróćenia na siebie uwagi.
      Moja małą jeszcze nie ma rodzeństwa, ale za to jest bardzo bystra i ma oczy i uszy szeroko otwarte więc często słyszę: boli mnie serce, na to ja tak kochanie a gdzie, wtedy ona no zobacz tutaj mi uciekło;)
      Albo mówi że ząbek jej sie popsuł (bo akurat 5 letniej kolezance zęby wypadają), za każdym razem inny, słabo jej, kręgosłup ja boli itd:) w jej przypadku akurat widać że to ściema i można sie usmiechnąć, że mamy w domu "emeryta".
      • onoma-topeja Re: Symulacja choroby (?) 21.01.11, 17:54
        dzieci bardzo czesto symuluja chorobe bo wiedza ze akurat tym zwroca uwage rodzicow.
        corka znajomej np.codziennie rano jest chora a to brzuch a to gardlo a to ucho :)
        mal nie lubi chodzic do przedszkola i zawsze znajdzie jakis pretekst by zostac w domu.
        najgorsze ze rodzice daja sie na to nabrac ;P
Pełna wersja