bubunia1
21.01.11, 12:20
dziewczyny,
mam taki problem do dyskusji ;)
Aktualnie Mateusz jest chory - dostaje syropki, inhalacje, trochę się to już ciągnie ale jest ok. Zajmujemy się nim normalnie, nie potrzebuje "dodatkowej" troski - pomijam dodatkowe 10 min na inhalacje.
Jula na razie w miare zdrowa. Lubi pić/jeść lekarstwa nawet te niedobre.
Od ok 2tyg mówi że boli ja brzuch, niewiadomo gdzie i jak - nie potrafi tego opisac. Zachowuje się normalnie, je, śpi, chodzi do przedszkola - nic nie ma innego.
Czasami narzeka na gardło - ale ma bardzo ładne
A dzisiaj w nocy - że boli ją ucho. Rozmawiałam z babką z przedszkola /przed chwilą/ i mówi, że nie skarży się na to ucho i jest wszystko ok.
Ma lekki katar ale nic poza tym.
Ja daleka jestem od chodzenia po lekarzach tak po prostu ale sama nie wiem - na ile coś się dzieje a na ile symuluje.
"zajmuję" się nią tak samo jak cały czas.
Czy to może być efekt zazdrości?
Dla własnego spokoju zrobiłam badanie moczu - jest ok
Rozmawiałam przy okazji kontorli Matiego o tym z naszą pediatrą i powiedziała, ze taki brzuch to mogą być robaki ale niekoniecznie. Powiedziała by ją przyprowadzić to zobaczy i chyba tak zrobię. W pon mam kontrole z Młodym to i ją zabiorę.
Miałyście takie "coś" w swoim mamusiowym życiu? ;)