cui
28.01.11, 08:58
Ostatnie dni to nieustająca walka z Mikołajem. Żeby się ubrał, żeby posprzątał zabawki, żeby szedł spać, itd. Na dodatek Mikołaj strasznie rozbrykał się w przedszkolu. Nie chodzi o jakieś niegrzeczne zachowanie, typu bicie czy przezywanie (choć ostatnio stosował groźby karalne wobec swojego kolegi, gdy ten naskarżył pani przedszkolance, że Mikołaj wystawił jężyk). Chodzi raczej o to, że jak się rozszaleje z kolegami w przedszkolu, to cieżko go potem ustawić do pionu (bieganie w szatni, wygłupy na rytmice).
Panie za złe zachowanie przyklejają dzieciom na ubranku czarne serca. I myślę, że to już ostateczność, kiedy wielokrotne upominanie nie skutkuje.
Umówiliśmy się, że za każde złe zachowanie/czarne serce/skargę pani (zwłaszcza, za robienie komuś przykrości, czyli np. przezywanie) Mikołaj będzie odnosił do przedszkola jedną zabawkę. Dziś, na pierwszy ogień, poszła do przedszkola małą owieczka z kompletu zwierzątek. Wybrał ją wczoraj sam spośród kilku zabawek. Było mu przykro, widziałam to. Ale czy to poskutkuje?
Razem z M. staramy się raczej nagradzać niż karać Mikołaja, ale czasem dochodzimy do ściany i zaczyna brakować nam pomysłów. Kary stosujemy sporadycznie, najczęściej w postaci braku oglądania bajki lub wysłania go do pokoju, żeby spokojnie przemyślał swoje zachowanie.
Jeden raz za ugryzienie kolegi musiał wyciągnąć ze skarbonki pieniądze i kupić za nie książeczkę. Zabolało go to, zwłaszcza, że książeczka była z tych, które sam chciałby mieć.
Czy stosujecie wobec swoich dzieci kary? Jakie? Czy to dobry sposób?