bubunia1
11.02.11, 14:01
zaczne od końca....w środę powinnam wrócić do pracy.../już na to się cieszyłam..bardzo/ a moje kochane dzieci dzielnie mi w tym przeszkadzają:
Mati - od 13.01 /zapalenie krtani, oskrzeli/ do dziś... był 4 dni totalnie zdrowy, aktualnie kaszle katarowo ;)
Julunia - dzielna w tym sezonie bardzo - dzisiaj padła na zapalenie płuc. Mam podejrzenia, że to lekki stan ale zawsze jakby nie patrzeć "nieprawidłowy stan" ;)
no więc....może wnioski ;):
a. nie denerwuję się bo są gorsze rzeczy
b. trzymam kciuki by Julia nie zaraziła Matiego
c. trzymam kciuki za dobre wieści w pon po kontroli i osłuchaniu dzieci
d. przydaje się teraz to, że Julia jest "lekomanką" - wszystko łyka z uśmiechem ;)
e. posiedze pewnie do końca lutego i wtedy wszyscy mają być zdrowi i ma już być wtedy koniec odwilży albo ostra zima albo wiosna
aaaa i jeszcze....rozmowa z przełożoną o późniejszym powrocie ;))) bęedzie dobrze, no nie ;D
pozdrawiam