Samoobsługa dziecka jak to u Was jest?

04.05.11, 18:18
Oczywiście chodzi o dzieci z lipca, sierpnia 2007
Adam (początek sierpnia) słabo się rozbiera, ubiera, wszystko to kuleje, może to i nasza wina, w domu młodsze rodzeństwo, nie ma czasu by się z nim bawić, trzeba wszystko szybko szybko, i tak nasz sierpnia k wykorzystuje każdą sytuację aby kimkolwiek się wyręczyć.
Oczywiście panie z przedszkola non stop narzekają że jako jedyny nie jest 100% samodzielny.
I tu pytanie do was jak to jest u waszych dzieci, czy są takie super samodzielne?
    • ridibunda Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 18:36
      Moja się potrafi super rozbierać, z ubieraniem idzie jej wolniej ale też potrafi, łącznie z rajstopami. Czasem myli kolejność, np. ubierze spodnie a zapomni że nie ma majtek:)
      Z tym, że właśnie wychodzi z ospy, i podczas tej ospy ja ją ubierałam i rozbierałam ze względu na to że była cała obsypana i bałam się że pozdziera krosty. I moja panna błyskawicznie "zapomniała" jak się trzeba ubierać, siada koło spodni z nieszczęśliwą miną i twierdzi, że nie potrafi ich włożyć.
      Tak więc, jak ubierasz małego, to on się szybko nie nauczy, bo wygodniej ,jak ubierze mama...
      Ale z tą samodzielnością wśród czterolatków to panie chyba lekko przesadzają, chyba żadne dziecko w tym wieku nie jest jeszcze całkowicie samodzielne, zawsze trzeba coś poprawić. Mój starszak w zerówce jest i nawet tam widzę ze panie pomagają niektórym.
      • smolineczka Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 18:54
        dokładnie tak jest pewnie w wielu przedszkolach: panie do każdego rodzica mówią, że jego dziecko jako jedyne nie ubiera się samodzielnie - w ten sposób rośnie poczucie winy u rodziców, no i trochę się zaczynają bardziej starać ;-) przedszkolem się już za bardzo nie przejmuję, ale z drugiej strony, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moja córka jest przez nas zdecydowanie "rozpieszczana" (w cudzysłowie, bo wcale nie uważam, że dobrze na tym wychodzi): kiedyś, jak jeszcze nie pracowałam, to przed spacerami ciągle brakło mi czasu i nerwów by na nią czekać, a teraz zdecydowanie częściej pomaga jej przy ubieraniu tatuś, czyli nie pomaga, a robi wszystko za nią, choć jest człowiekiem cierpliwym, ale i bardzo upartym, dlatego nie potrafię mu niestety wytłumaczyć, że księżniczka ma już prawie 4 latka i powinna się uczyć sama jak założyć rajstopki, spódniczki i bluzeczki. cały czas się o to kłócimy :-(
        ale mam nadzieję, że w wakacje nadejdzie przełom, i we wrześniu panie przedszkolanki będą z nas zadowolone ;-)
    • fassollka Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 19:10
      Od grudnia dopiero Bruno ogląda bajki w tv, na MiniMini. I tam jest taka piosenka czasem "Szybko" (Nie wiem kto?)... Usłyszałam ją kilka razy i oprzytomniałam - "szybko", "szybciej", "nie zdążę" - to było 60% słów powiedzianych do Brunka przeze mnie rano.
      Powiedziałam sobie dość!
      Od tej pory wstaję równo godzinę wcześniej. Na dojazd do pracy mam 40 minut zapasu czasu. Jeśli uda mi się dojechać wcześniej wykorzystuję go na spokojną herbatę, czytanie gazet, relaks, czasem spacer, itp.
      Za to z Brunem rano jest cudownie - jest czas na poranne przytulanie, spokojne ubranie się (ubiera się sam, ja mu szykuję ciuchy "w kolejności"), małe wspólne śniadanko, skakanie przez kałuże...
      Może i jestem trochę niewyspana, ale... spokojniejsza, bardziej opanowana.

      Brunek jest generalnie samoobsługowy. Czasami to kwestia braku skupienia, nie umiejętności.
    • dziunia27 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 19:25
      owszem Julka potrafi się sama ubrać, rozebrac, nakarmić, umyć;)
      wszystko zrobi sama, ale ... jak jej sie chce! i dwa jak mamy tyle czasu;)
      zreguły jednak czasu niemamy, a jak mamy to jej się akurat niechce być samodzielną
      i wtedy niestety musze jej pomoc we wszystkim;/
    • lucy_cu Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 19:42
      Poza sznurowaniem butów i "trudniejszymi" ciuchami typu kurtka z opornym zamkiem pełna samoobsługa i to już od dawna, co najmniej od roku.
      • iki2007 piosenka "szybko" 04.05.11, 19:56
        na mnie też zrobiła wrażenie, Wiktor umie się ubrać oprócz ekspresów i haftek, ale nie zawsze to robi, a ja nie mam nic przeciwko pomaganiu mu bo jeszcze chwilka i nic nie da mi zrobić
        • lipiec_2007 Re: piosenka "szybko" 04.05.11, 21:01
          ta piosenka to wiersz Danuty Wawillow:)

          Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
          Szybko, szybko, stygnie kawa!
          Szybko, zęby myj i ręce!
          Szybko, światło gaś w łazience!
          Szybko, tata na nas czeka!
          Szybko, tramwaj nam ucieka!
          Szybko, szybko, bez hałasu!
          Szybko, szybko, nie ma czasu!

          Na nic nigdy nie ma czasu!

          A ja chciałbym przez kałuże
          iść godzinę albo dłużej,
          trzy godziny lizać lody,
          gapić się na samochody
          i na deszcz, co leci z góry,
          i na żaby, i na chmury,
          cały dzień się w wannie chlapać
          i motyle żółte łapać
          albo z błota lepić kule
          i nie spieszyć się w ogóle!

          Chciałbym wszystko robić wolno,
          ale mi nie wolno!

          mnie ten wiersz tez jakos "stawia do pionu":)
    • olcia.kaktus Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 20:03
      tak jak u Lucy poza sznurowaniem, opornym zamkiem, oraz guziczkami z tyłu wszystko sama.
      Przestałam się spieszyć dawno temu zdając sobie sprawę z tego, że mój pospiech obija się negatywnie na młodej.
      Obserwując w przedszkolu dzieci w szatni: jestem chyba jedyną matką, która po przyjściu siada na wprost dziecka i po prostu mówi co teraz (podpowiadanie kolejności skutecznie przyspiesza rozbieranie). Reszta rodziców jak "panie służące" obsługuje swoje pociechy, które bardzo chętnie stojąc jak "strach na wróble" się temu poddają.
      A czasu w szatni spędzają mniej więcej tyle, co my ;)
    • cui Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 20:16
      U nas też pełna samoobsługa. No prawie pełna, bo sznurować butów nie potrafi i "zwykłych" guzików sobie nie zapnie (komuś za to tak) :) Nawet szampon na głowie potrafi sobie spienić :)
      No i jeszcze pięknie obsługuje ikeowskie plastikowe sztućce, z krojeniem parówki czy mięsa włącznie :)
      Ale czasem najnormalniej mu się nie chce i wtedy zachowuje się tak, jakby wszystkie te umiejętności stracił.
    • qwoka Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 20:23
      Maja potrafi się rozebrac i ubrac, musze tylko podpowiadac buty (lewy, prawy) i czasem zapiąć zamek. A i jeszcze rajstopy zwykle pomagam zalozyć. Ale oczywiscie czesto nie chce tego robić, Ma takie dni, że potrzebuje zeby ją wyręczeć. Przez jakiś czas z tym walczyłam i "zmuszałam" ją za wszelką cenę do samodzielnego ubierania, ale zwykle konczyło się to obopólnymi nerwami. Więc teraz odpuszczam, jak widze, ze nie jest w formie to jej pomagam. Ale zawsze zachęcam do samodzielnosci, zeby nie było;)
      Ale co ciekawe panie w przedszkolu zawsze mi mówią, że Maja jest super samodzielna, w ubieraniu również. Wiec chyba jednak nie wszystkie 3-4 latki tak swietnie sobie radzą.
    • azi81 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 20:26
      Hm...Oliwka umie sama się ubrać i rozbierać.Jakiś czas temu nauczyła się zapinać zamki i teraz szaleje :)
      Jednak są dni że moja panna ma dni na "nie" u wtedy nie umie się ubrać nie wie nic....
      Jedno wiem na 100% nie ma co się spieszyc i poganiać dziecko bo to nie pomoże.
      A tak na marginesie popatrzcie jak to te nasze dzieciaki potrafia nas wykorzystać np.z tym ubieraniem no nie?? :) Moja robi takie wielkie oczy jak ten kot w shreku i mowi "mamuuuusiu prooosze ubierz mi spodnie bo ja nie umiem"
      • andzia84 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 20:37
        Roch potrafi przy sobie zrobić w zasadzie wszystko, oprócz tych rzeczy co pisała olcia i lucy, jedank czasami próbuje mnie naciągnąć na pomaganie, czasem się daje ale u nas w zasadzie ubieranie to zawody kto będzie pierwszy on się ubierze czy ja ubiorę Sońkę :) w szatni w przedszkolu jest podobnie jak u olci, aż się Roch kiedyś zapytał czy Zuzia nie umie się sama rozebrać i kapci założyć
      • tri-mamma Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 09:55
        Zosia jest bardzo samodzielną dziewczynką już od ponad roku.
        Wręcz nie pozwala sobie pomóc, chyba że rano jest zaspana, wtedy mówi, żeby jej zapiąć kurtkę :)
        Co więcej, po załatwieniu spraw w toalecie nie pozwala sobie pomóc, pięknie się wyciera, myje rączki, wieczorem się myje sama i już! Ja tylko doglądam, żeby było porządnie :)
        Jak miała rok to już nie pozwalała się karmić...
        Zosia - Samosia!!
    • lipiec_2007 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 21:04
      panie w przedszkolu chwala mojego syna za samodzielnosc. w domu jednak, wszystkie jego umiejetnosci w tajemniczy sposob ulatniaja sie:)
      • ankas4 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 21:44
        Wiesz co te Panie w przedszkolu jakies z kosmosu są... bo nie wiem jak mozna wymagac od prawie 4 latka aby byl calkiem samodzielny , moj umie sie swietnie ,szybko sam rozebrać:)), poza tym umie zalozyc buty,ale nie umie zasznurowac, bo buty mają sznurówki, ale np, kapcie wkładane umie świetnie sam załozyć, do tego ładnie je sam, ale oczywiscie wtedy jest dosyć brudny, i np rano często go wyręczamy, bo nie chce mi się go przebierać, hmm co jeszcze,,, umie sam umyć zęby, umie sam się uczesać, umyć buzie i rączki i umie sam posmarować się kremem, choć trzeba mu go wydzielać, bo moze sie skonczyc ,ze całe opakowanie na siebie wypaprze:) , do tego sam umie się wysikać tzn, sam kładzie nakładkę na wc i się załatwia.
    • takatoszymura Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 04.05.11, 21:54
      U nas pełna samoobsługa ubraniowo- higieniczna. Prócz czesania, bo Julcia ma juz włoski za pas. Nawet pomalować sobie paznokcie lakierem i usta moją szminką potrafi ;-)
    • aurinko Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 08:48
      Majka poszła do żłobka całkowicie usamodzielniona, sama się ubierała i rozbierała (wszystkie części garderoby), do żłobka poszła odpieluchowana, jadła samodzielnie. W przedszkolu we wrześniu była jednym z nielicznych dzieci, które ubierały się na dwór same, rozbierały same do leżakowania, same jadły, bez pomocy korzystały z toalety. Dodatkowo Majka nie mogąc doczekać się braciszka przelewała swoją opiekuńczość na przedszkolne dzieci pomagając im w tych czynnościach, w których sobie świetnie radziła. My jej niczego praktycznie nie uczyliśmy, po prostu pewnego dnia zaczęła etap "ja sama" i pomalutku sama do wszystkiego dochodziła, a my jej w tym nie przeszkadzaliśmy. Przypuszczam, że gdyby nie chciała sama, to długo byśmy ją we wszystkim wyręczali. Teraz zbieram się do nauki wiązania sznurowadeł, ale nie wiem czy to ma sens skoro Majka i tak nosi buty na rzepy.
      Mój najstarszy syn był za to oporny bardzo długo, poszedł już do szkoły jak przestałam go ubierać ;) ale w ogóle brak samodzielności nie przeszkadzał mu ani w żłobku ani w przedszkolu.
      Aha, panie w przedszkolu Twojego Adasia narzekają bo muszą poświęcić mu więcej uwagi pomagając. Grupa Adasia nie miała na początku roku nauki samodzielnego ubierania/rozbierania? Majki grupa cały wrzesień uczyła się po kolei co jak zdejmować i ubierać a w październiku utrwalali to wszystko. Z tego co wiem, to dzieci bardzo ładnie zrobiły postępy.
      • zurawina100 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 09:17
        U Dobrusi pełna samoobsługa, potrafi kilka razy dziennie się przebrać. Lepiej jej to idzie niż 7-letniemu bratu;)
        • malea1 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 10:30
          U nas Antek męczy się przy śćiaganiu bluzek i podkoszulek, zazwyczaj się zaplacze i trzeba mu pomóc. Pomagamy mu założyc buty sznurowane i kurtkę. Staram się wykazać cierpliwość przy ubieraniu, żeby zrobił to sam.
          Aha, rajstop by chyba nie umiał sam założyć.
          • leluchow1 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 13:06
            Piotruś potrafi wszystko łącznie z zamkami. Ale co z tego robi to inna kwestia. I winna jest mamusia. Dopiero niedawno się obudziłam. Mateusz ubiera się sam a ja jak w dym idę do mojego malutkiego Piotrusia założyć mu buciki.... I ostatnio wyciągnełam z szafy tenisówki i przez chwilę nie byłam pewna czyje są. I wtedy mnie oświeciło, że mój malutki Piotruś to już kawał chłopa! I od kilku dni wprowadzamy w życie umiejętności. Chęć współdziałania mojego syna zależna od humorku.
            • e-ness Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 05.05.11, 16:22
              Karolcia jest samoobsługowa, jak ma "taki dzień" ze lepiej do niej nie podchodz zamienia się w niemowlaka i wszysko zapomina i jest taka "biedna" w swej niemocy:)

              aby dziecko było samodzielne nalezu mu w tym pomagac, a podstawowa sprawa kupować ubrania z któtymi prezdszkolak nie bedzie miął problemów z ubieraniem. zamiast szmurowadeł-rzepy, zamiast guzików suwak, zamiast rajstop-spodenki. Ubrania nie moga cyc ciasne, opinające bo wtedy czas tez sie dłuzy a maluch traci cierpliwośc.

              Mój Ksawucha tez jest bardzo samodzielny ale najbardziej sie cieszy jak wraca sam z łazienki i m ówi ze zrobił siusiu( na stojąco oczywiśćie):)
              • olcia.kaktus aaaaaaa e-ness miło cię widzieć! 05.05.11, 19:07
                Hej kobitko, dawno nic nie pisałaś ;)))
                Kiedyś na spotkaniu z dziewczynami uspokajałam, że żyjesz, bo byłam u ciebie ;))))
                • lilka.k Re: aaaaaaa e-ness miło cię widzieć! 05.05.11, 19:42
                  Raczej pełna, butów na sznurowadła nie mają już, więc radzą sobie super, sama jestem pod wrażeniem, choć Antek ma taką dziwną manię ostatnio zakładania wszystkiego tył na przód, Piotrek się śmieje, że jest jak Kriss Kros, sami zobaczcie:
                  wygląda mniej więcej tak jak Oni ;)
                  i10.photobucket.com/albums/a133/pixie117/krisskros_431.jpg
                  • malenkie7 różnie to bywa... 05.05.11, 19:53
                    w zaleznosci od nastroju, humorów...
                    nie jest samoobslugowy, ale wiele potrafi. malo czasu spedza w przedszkolu, bo czesto choruje, wiec skazany jest na nas - a my nie zawsze mamy czas i cierpliwosc, zeby czekac az sam sie ubieerze/zje etc.
                    dzisiaj specjalnie pozwolilam mu sie ubrac - trudnosc sprawia mu zdejmowanie ciasnych t-shirtów. i drze sie przy zakladaniu kapci, bo tez ciasnawe.
                    jestem pewna, ze gdyby mial zjesc zupe zupelnie sam, to sporo wylądowaloby doslownie wszedzie. ale juz np. danio zje zupelnie sam i bez niespodzianek.
                    • gosia399 Re: różnie to bywa... 06.05.11, 09:58
                      u nas tez roznie to bywa,buty zakłada sam,spodnie tez skarpety majtaski ale koszulki i bluzy przez głowe zakładane jeszcze mały problem ale ok jest.leniuszek jest czesto wyrecza sie rodzicami
                    • lucy_cu Re: różnie to bywa... 06.05.11, 10:11
                      "jestem pewna, ze gdyby mial zjesc zupe zupelnie sam, to sporo wylądowaloby doslownie wszedzie"- nie żartuj- karmisz czterolatka?!?
                      U mnie niespełna roczniak je sam- straty sięgają 1/3, za pół roku będzie jadł prawie nie brudząc, i to używając łyżki. Przetestowałam na czterech sztukach.
                      Zauważ, to jest błędne koło- pomagacie mu w ubieraniu czy jedzeniu, więc dalej nie umie. Nauczy się- nie będzie Was angazował. Oszczędzicie swój czas.
                      • ankas4 Re: różnie to bywa... 06.05.11, 10:21
                        Choc moje dziecko z tych bardziej samodzielnych, to myslę,ze nie masz racji Lucy w tym,ze sie dziwisz,ze sie karmi prawie 4 latka, pewnie ,ze wszystko jest kwestią wyuczenia się, ale wydaje mi się,ze kazdy prawie 4 latek umie juz sam zjesc:) problem polega na tym ,ze jak np ja na szybko nakarmię Tymka to po pierwsze wiem,ze on jest najedzony, a po drugie wiem,ze nie musze go przebierać w czyste ciuchy:), wiec ja nie jestem,az tak zaskoczona ,ze niektore 4 latki sa karmione ( chyba,ze jest to stała przypadłosc;))) wydaje mi sie,ze inaczej wychowuje sie dziecko jak ma juz starsze rodzenstwo, bo mama i tata siłą rzeczy musi rozłozyc siły na wiecej niz jedno dziecko, a inaczej wychowuje sie jedno czy dwoje dzieci. Ty Lucy jakby musisz usamodzielniac mlodsze dzieci szybciej aby bylo Ci lzej , a ja wychodze z zalozenia ,ze jesli mam czas na swoje jedno dziecko to moge mu go poświęcic chociazby przy karminiu:)

                        pozdrawiam
                        • lucy_cu Re: różnie to bywa... 06.05.11, 10:31
                          Miałam jedno i też tak je uczyłam, Ankas. Wyręczanie dziecka zawsze było dla mnie oznaką niewiary w jego możliwości i robieniem z niego takiej "sierotki". Samodzielność cieszy takich małych.
                          Jestem naprawdę zaskoczona- do głowy by mi nie przyszło, żeby się martwić, czy taki "stary" koleś się najadł, jedząc sam.
                          :-)
                          • lucy_cu Re: różnie to bywa... 06.05.11, 10:34
                            Aha, niejadka tez miałam, tzn. mam. Emilkę, która je mniej niż Jaszczur. I też: jej żarcie- w jej rękach. I żyje. :-))))
                            • malenkie7 wrrr 06.05.11, 11:13
                              kazde dziecko jest inne - ilez razy taki tekst czytalam na tym forum.?.
                              tak samo jest w kwestii samodzielnosci. jej brak nie zawsze jest efektem naszej wiary-niewiary/wygodnictwa/braku czasu etc. nie kazde dziecko uczy sie w tym samym tempie.
                              nie pomyslalas lucy, ze mimo wszystko ja jestem dumna z mojego dziecka? i ze jego poziom samodzielnosci jest dla mnie i dla niego osiagnieciem? owszem, zapewne moglabym wytresowac go bardziej - ale wystarczajaco mocno tresowalam go jak byl maly (vojta, bobath, teraz logopeda, si). mysle, ze z czasem pewne umiejetnosci nabedzie sam.
                              w przeciwienstwie do Twojej corki-niejadka, moje nie asymiluje substancji odzywczych z powietrza, wiec jesli nie wetkne mu do buzi odpowiedniej ilosci warzyw i owocow, kaszy, zupy, to sam tego nie zje. sam pieknie je to co mu smakuje.
                              a co do presji, jaka jest wywierana na nasze maluchy - otoz Piotrek nie chce chodzic do przedszkola, nie dlatego, ze za nami teskni, a dlatego, ze, tu cytuje "pani kaze mu jesc zupe na sile",... w efekcie Piotrek nie chce jesc zup w ogole nawet w domu, bo kazda kojarzy mu sie z ta w przedszkolu. a on po prostu nie potrafi jeszcze tak skoordynowac lyzki w reku, zeby sie nie pozalewac, pobrudzic, wylac na stol. nie chce nawet myslec, co uslyszal od pań w przedszkolu, gdy probowal jesc i rozlewal zupe.
                              gdybym miala rodzine wielodzietna - zapewne ta wesola gromadka bylaby bardziej samodzielna, byc moze nawet utworzylibysmy druzyne pilkarską... (to sie rozmarzylam) ale mam jedno dziecko, i stad zapewne moje przewrazliwienie i robienie z niego "sierotki", jak to nazwalas.
                              to kolejny watek pochwalny - nawet niedawno myslalam, ze dawno takiego nie bylo na forum - i licytowanie sie, ktore dziecko zdolniejsze, i pouczanie sie nawzajem. czego ja nie znoszę.
                              doskonale rozumiem, ze nie wszystkie Lipciaki sa mega samodzielne. tak jak nie sa mega-mądre, mega-zdolne i mega co tam jeszcze komu przyjdzie do glowy.
                              • ankas4 zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 11:18
                                Najwazniejsza dla mnie jest tolerancja dwóch stron i dziecka i rodzica, kazde dziecko jest inne, nie mozna brac pod szablon wszystkich dzieci, na wychowanie ma wplyw charakter dziecka, srodowisko, indywidualne predyspozycje, i oczywiscie,ze sie da wszystkie dzieci wychowywac tak samo...ale czy to jest wychowywanie?
                                Z tym,ze dziecko jak nie zje to nie umrze tez weszłabym w dyskusje, bo jedno dziecko moze nie jesc obiadu ale nadrabia w innych posiłkach, a inne dzieci wręcz sie zagłodzają i z anemią trafiają do szpitala ( znam takie dziecko).
                                • burdziaa Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 11:24
                                  Ja ma schiza własnie na punkcie jedzenia,do niedawna bałam się ze się przewróci jak go nie podkarmię,troszkę mi przeszło ale jak Jasio nie widzi to zawsze podsunę jedzenie,jakos lepiej się z tym czuję a nie widzę uszczerbku w samodzielnosci bo w p-kolu je sam bez pomocy pań,to chociaż w domku jak mogę to dopieszczę :)
                                • lucy_cu Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 11:40
                                  Pochwalny wątek? Nie. Bardziej przeglądowy, powiedziałabym. Tak samo jak Wam, wolno mi mieć swoje zdanie, nieprawdaż? Myślę, że trochę jest takich osób, głównie takie, które mają dzieci z problemami, po przejściach, wreszcie wiele mam jedynaków- tacy ludzie siłą rzeczy są nadopiekuńczy. To wychodzi samo, bywa cieżkie do przeskoczenia. I czasem dobrze jest, żeby ktoś uzmysłowił im, że dziecko często potrafi więcej, niż nam się wydaje. Tresurze i szablonom mówię "nie"- i nie o tresurę i szablon mi chodzi.
                                  A poza tym ja nie jestem tolerancyjna ani specjalnie empatyczna i otwarcie się do tego przyznaję. Kiedy mi się coś nie podoba, to piszę to tak, że widać, że mi się nie podoba. I już. Wolno mi. :-)))
                                  --
                                  Zenon Witek Emilka
                                  Tereska
                                  https://www.suwaczki.com/tickers/wff220mm176pnfdd.png
                                  • ankas4 Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 11:47
                                    E lUcy Kochana pewnie ,ze wolno:) wiadomo dyskutujemy, kazdy ma swoje teorie,ale nawet nie wiesz( a moze wiesz>:)) jak irytujące są te mamy takie kiwające z dezaprobatą głową i nawet nic nie mówiące ale ...pokazujące ,ze te matki co karmią to są prawdziwe dziwaczki chyba jakies , bo przeciez dziecko umie samo juz zjesc:) rozumiesz o co mi chodzi??? i absolutnie nie twierdzę,ze Ty wlasnie taka całosciowo jestes:) ,ale tak wlasnie mogły poczuc sie mamy ,ktore mają mniej samodzielne dzieci, ze sa dziwaczkami, ze są wychowującymi egoistów jedynaków rodzicami bez wglądu na dziecko z innej perspektywy...a to bardzo krzywdząca ocena:)
                                  • lipiec_2007 Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 11:54
                                    dziewczyny, ale ja sie tez dziwie, ze mozna jeszcze karmic 4-latka i uzywac argumentu o niecheci do przebierania, bo sie dziecko ubrudzi....

                                    moja niespelna 2-latka od roku je sama - zupy, kasze i drugie dania. idzie jej naprawde swietnie, choc zdarza jej sie czasem mocno wybrudzic. a do tego jeszcze nie znosi sliniakow:) no i co z tego? a moj lipcowy czasami prosi, zeby go karmic:) ale sam potrafi jesc i juz sie nie brudzi.
                                    • ankas4 no to juz Ci wyjasniam:) 06.05.11, 12:13
                                      Moje dziecko umie samo zjeść, w sumie wszystko - łącznie z zupą, ale ma słabsze dni i ja rowniez zazwyczaj rano spieszę się i jeśli je już ubrany w ciuchy,które ma mieć w przedszkolu- a na sniadanie je zawsze płatki z mlekiem - to go karmię aby po pierwsze duzo zjadł, a po drugie abym nie musiała go przebierać, bo na bank bedzie oblany mlekiem, no i po trzecie , bo mi sie spieszy , a jak on je to mu troszkę zejdzie...a jak mam 15 minut to niestety nie mam czasu aby Tymek jadł sobie rekreacyjnie.
                                  • smolineczka pytanie do Lucy :) 06.05.11, 11:55
                                    jak Ci się udaje być "nie specjalnie tolerancyjna ani empatyczna i otwarcie się do tego przyznawać", - dawno chciałam Cie prosić o radę na ten temat, bo jestem ciągle zmęczona wczuwaniem się w każdego/każdą :-)
                                  • malenkie7 Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 12:59
                                    > A poza tym ja nie jestem tolerancyjna ani specjalnie empatyczna i otwarcie się
                                    > do tego przyznaję. Kiedy mi się coś nie podoba, to piszę to tak, że widać, że m
                                    > i się nie podoba. I już. Wolno mi. :-)))

                                    lucy, oczywiscie, prawo Ci tego nie zabrania.
                                    wg mnie empatia jest zaletą, jej brak - totalnym egoizmem, gruboskórnością.
                                    ja raczej skłaniałabym Cie do refleksji.
                                    Twoje posty byly przykre.
                                    ot, i tyle co mam do powiedzenia.
                                    • lucy_cu Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 13:52
                                      Maleńkie, nie przesadzaj. Chcesz- to się policytujemy, wiem jak to jest mieć dziecko chore, z nieciekawymi rokowaniami. Moja córka miała nie chodzić, a ustawienie jej do pionu trwało 3 lata. Drżenia mięśniowe miała takie jak przy Parkinsonie, bardzo długo- i nie wyręczałam jej przy jedzeniu, w przedszkolu też jadła sama.

                                      Tutaj rozmawiamy nie o stopniu opanowania przez nasze dzieci sztuki chińskiej kaligrafii, tylko o samodzielnym jedzeniu i ubieraniu. Przez dzieci zdrowe- bo wszystkie dzieci, łącznie z Twoim, na szczęscie takie są. Byłam pewna, że różnice będą dotyczyły tylko stopnia zabałaganienia stołu przy jedzeniu tudzież ilości ubrań, z jakimi są ewentualne kłopoty.
                                      Przepraszam, ale jeżeli dziecko czteroletnie nie je samo, to nie jest to typowa sytuacja- z jakichś przyczyn to dziecko odstaje od tzw. średniej. Chyba można się zdziwić.
                                      Ale jedno Ci powiem. Nie rób z Twojego dziecka dziecka ciężko chorego. Ma kłopoty z trzymaniem łyżki- niech ćwiczy. Twoja w tym głowa, żeby się nie zniechęcał. Wyręczaniem go robisz mu krzywdę. Facet nie jest kaleką. "Genialnym" przedszkolankom nie odpowiada to, że chlapie i rozlewa- to jest to problem, który trzeba rozwiązać, bo to jest ich wredota i wygodnictwo. A zmuszanie do jedzenia w przedszkolu to jakiś horror. Zniechęcił się do zup- to mu odpuść na miesiąc czy dwa. Może jeść co innego- ale sam.
                                      Jeżeli aż tak emocjonalnie podchodzisz do tego, co Twoje dziecko potrafi, a czego nie- to jest to kłopot, którego Ci nie zazdroszczę. Naprawdę, szczerze. Bez grama złośliwości.


                                      Odebrałaś moje wypowiedzi tak, a nie inaczej- cóż, przykro mi. Ale ja naprawdę nie znoszę tego pozornie słodkiego tonu na forach- piszę, co myślę i tyle. Nie ma obowiązku lubienia mnie czy zachwycania się moimi słowami. Nie będę kłamać i pisac czegoś wbrew sobie, tylko dlatego, żeby, broń boże, kogoś nie urazić.
                                      Z refleksjami tak poza tym nie mam problemu- z wystarczającym poziomem empatii też nie.

                                      Smolineczko- ja też byłam tym zmęczona. I to bardzo. To wystarczyło, żeby pójść w bardziej zdrowym i naturalnym kierunku. Nie wierzę w tolerancję, równosć, sprawiedliwość, braterstwo, partnerstwo i takie tam. W jakąś wielką empatię też nie. To są dla mnie twory istniejące tylko w ludzkich pobożnych życzeniach.



                                      Zenon Witek Emilka
                                      Tereska
                                      https://www.suwaczki.com/tickers/wff220mm176pnfdd.png
                                      • leluchow1 Dziewczyny! 06.05.11, 19:05
                                        Ale to jest właśnie robienie z igły widły!
                                        Co was obchodzi co ktos sobie myśli? Jeśli uważam że mogę karmić 4 latka i bede go karmić do matury to to jest moja sprawa. I jedna karmi 10 latka druga pozwala wysmarować pół kuchni żarciem roczniakowi.Moja mama nie mogła patrzeć jak moje dzieci jedzą uwalając wszystko wokól siebie. Czy to nas czyni lepszymi albo gorszymi?
                                        Dla mnie stałe karmienie 4 latka nie jest normalne, choć jak pisałam wcześniej nie odmawiam dzieciom jak mają słabsze dni.... Ale dla kogoś popuszczanie w gacie przez mojego Piotra nie jest normalne. I git.
                                        Fora są miejscem gdzie spotykają się bardzo różni ludzie. I naprawdę każdy ma prawo do swojego zdania. I jedna jest empatyczna druga mniej. Cały pic polega, moim zdaniem, na tym żeby żyć zgodnie z własnymi zasadami i nie przejmować się tym co myślą ludzie. W końcu każda żyje tak jak uważa za słuszne.
                                      • malenkie7 Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 19:13
                                        lucy_cu napisała:

                                        > Maleńkie, nie przesadzaj. Chcesz- to się policytujemy, wiem jak to jest mieć dz
                                        > iecko chore, z nieciekawymi rokowaniami. Moja córka miała nie chodzić, a ustawi
                                        > enie jej do pionu trwało 3 lata. Drżenia mięśniowe miała takie jak przy Parkins
                                        > onie, bardzo długo- i nie wyręczałam jej przy jedzeniu, w przedszkolu też jadła
                                        > sama.

                                        ale Lucy - to jest chore, kto tu gdziekolwiek Ci napisal, ze chce sie licytowac? szczerze mowiąc, to dziwie sie, skad sie to w Tobie wzielo?
                                        >
                                        > Tutaj rozmawiamy nie o stopniu opanowania przez nasze dzieci sztuki chińskiej k
                                        > aligrafii, tylko o samodzielnym jedzeniu i ubieraniu. Przez dzieci zdrowe- bo w
                                        > szystkie dzieci, łącznie z Twoim, na szczęscie takie są. Byłam pewna, że różnic
                                        > e będą dotyczyły tylko stopnia zabałaganienia stołu przy jedzeniu tudzież ilośc
                                        > i ubrań, z jakimi są ewentualne kłopoty.
                                        > Przepraszam, ale jeżeli dziecko czteroletnie nie je samo, to nie jest to typowa
                                        > sytuacja- z jakichś przyczyn to dziecko odstaje od tzw. średniej. Chyba można
                                        > się zdziwić
                                        .
                                        zapraszam do naszej przychodni, do ktorej chodzi mnostwo dzieci, popatrzylabys, porozmawialabys z matkami, i przekonalabys sie, ze nawet dzieci bez orzeczenia o niepelnosprawnosci psychoruchowej mają problemy z pewnymi czynnosciami. i sorry, ale nazywanie tego odstawaniem od sredniej pozostaw wykwalifikowanym osobom - posiadanie licznego stada i wiedzy na temat karmienia cyckiem nie jest wystarczajaca kwalifikacją.


                                        > Ale jedno Ci powiem. Nie rób z Twojego dziecka dziecka ciężko chorego. Ma kłopo
                                        > ty z trzymaniem łyżki- niech ćwiczy. Twoja w tym głowa, żeby się nie zniechęcał
                                        > . Wyręczaniem go robisz mu krzywdę. Facet nie jest kaleką.

                                        Mialam miliony obaw o zdrowie i rozwoj Piotrka, zresztą uzasadnione. Nigdy, ale to przenigdy, nie robilam z niego dziecka chorego. czytaj prosze ze zrozumieniem.

                                        > "Genialnym" przedszk
                                        > olankom nie odpowiada to, że chlapie i rozlewa- to jest to problem, który trzeb
                                        > a rozwiązać, bo to jest ich wredota i wygodnictwo. A zmuszanie do jedzenia w pr
                                        > zedszkolu to jakiś horror. Zniechęcił się do zup- to mu odpuść na miesiąc czy d
                                        > wa. Może jeść co innego- ale sam.

                                        nie, i nie bede rozpisywac sie dlaczego, bo problem jest bardziej skomplikowany, a juz na pewno nie do pojecia przez kogos, kto nie ma w sobie empatii.

                                        > Jeżeli aż tak emocjonalnie podchodzisz do tego, co Twoje dziecko potrafi, a cze
                                        > go nie- to jest to kłopot, którego Ci nie zazdroszczę. Naprawdę, szczerze. Bez
                                        > grama złośliwości.

                                        nie mam kłopotu. tak naprawde to żal za tylek sciska, jak sie widzi/czyta te przemądrzale mamuski, ktore uwazaja ze zjadly wszystkie rozumy, i z politowaniem kiwaja głową. powiem Ci tak - gdybym miala 5 dzieci, to pewnie wstawilabym korytko do jadalni i miala w nosie, co i ile zjedzą. kto silniejszy, ten lepszy.
                                        >
                                        >
                                        > Odebrałaś moje wypowiedzi tak, a nie inaczej- cóż, przykro mi. Ale ja naprawdę
                                        > nie znoszę tego pozornie słodkiego tonu na forach- piszę, co myślę i tyle. Nie
                                        > ma obowiązku lubienia mnie czy zachwycania się moimi słowami. Nie będę kłamać i
                                        > pisac czegoś wbrew sobie, tylko dlatego, żeby, broń boże, kogoś nie urazić.
                                        > Z refleksjami tak poza tym nie mam problemu- z wystarczającym poziomem empatii
                                        > też nie.

                                        ale to, ze nie znosisz "pozornie" slodkiego tonu na forum nie daje Ci prawa do ostrych slow, napisanych wg mnie troche bez zastanowienia.

                                        zdecydowalam sie na ostry ton wypowiedzi, bo teraz naprawde sie we mnie zagotowalo. mimo wszystko licze na to, ze jednak poddasz sie refleksji.
                                        amen.
                                        >
                                        > Zenon Witek Emilka
                                        > Tereska
                                        > https://www.suwaczki.com/tickers/wff220mm176p
> nfdd.png
                                        • olcia.kaktus Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 19:31
                                          Trochę mi to przypomina dowcip / historyjkę sytuacyjną - dziecko niemowa przez wiele lat. Jak siedmiolatek siada z rodziną do stołu i pyta: "a gdzie kompot?" Rodzina rzuca się na niego z zachwytem "dziecko, ty mówisz!!!" a on "bo zawsze był"
                                          I tyle w temacie.
                                          PS wiem, że jestem wredna i złoślliwa
                                        • fassollka malenkie7 06.05.11, 19:53
                                          "posiadanie licznego stada i wiedzy na temat karmienia cyckiem nie jest wystarczajaca kwalifikacją"
                                          zdecydowanie zaniżyło poziom wypowiedzi
                                        • lucy_cu Re: zgadzam sie z Tobą malenkie7 06.05.11, 21:51
                                          Nie dogadamy się, emocje nie pozwalają Ci dotrzeć do sedna tego, co napisałam. Za jakiś czas na spokojnie spróbuj wrócić do moich wypowiedzi- halo, tam było wsparcie dla Ciebie, nie było politowania. Szkoda, że nie zauważyłaś.
                                          Piszę czasem ostro, ale nigdy nie obrażam. Za to Ty odniosłaś się do mnie co najmniej nieuprzejmie. Ale trudno się mówi, wierzę, że za jakiś czas zrozumiesz, o co mi chodziło.
                                          Więcej dystansu Ci życzę- też znowu naprawdę szczerze i bez złośliwości, choć pewnie w to teraz nie uwierzysz.
                                      • smolineczka Re: Lucy i tolerancja z empatią 07.05.11, 09:19
                                        dziękuję, Lucy, że szczerze odpowiedziałaś na moje pytanie, choć nie dotyczyło tematu samodzielności naszych dzieci. ja generalnie zgadzam się z tym, że: "Fora są miejscem gdzie spotykają się bardzo różni ludzie. I naprawdę każdy ma prawo do swojego zdania. I jedna jest empatyczna druga mniej. Cały pic polega, moim zdaniem, na tym żeby żyć zgodnie z własnymi zasadami i nie przejmować się tym co myślą ludzie. W końcu każda żyje tak jak uważa za słuszne."
                                        Ale odnoszę wrażenie, że tak się tylko nam wydaję, że nasze uwagi są czasami złośliwe, ale nikogo nie obrażamy - to nie jest prawda, a tym bardziej, jeśli obrażony współrozmówca sam się do tego przyznaje.... czy w tym przypadku nie lepiej jest jednak pozostać odrobinę tolerancyjnym i empatycznym? nawet jeśli w "realu" najważniejsze są dla nas nasze dzieci, nasze osobiste sprawy i problemy (do których często nie chcemy się przyznać w obawie przed niezrozumieniem, nie delikatnym potraktowaniem albo wyśmianiem) nie warto kazać innym nabrać dystansu wobec czegoś co uważają za istotne - bo czemu to ma służyć? czy nie lepiej wysłuchać ze zrozumieniem i spróbować być mniej krytycznym a za to bardziej pomocnym?? gryzę się z tym wszystkim, szukam jakiegoś sensu w naszych wirtualnych rozmowach.....
                                        • lucy_cu Re: Lucy i tolerancja z empatią 07.05.11, 10:46
                                          Smolineczko- moje wypowiedzi konstruowane są tak, że człowieka o przeciętnym progu wrażliwości nie obrażą.
                                          Nie będę pisać sztucznie przesłodzonym, barokowym stylem, drżąc przy tym, czy aby kogoś, kto ma tę wrażliwość usytuowaną na jakimś niesłychanym poziomie, mimo wszystko nie urażę.
                                          Nie będę każdej wypowiedzi okraszać zwrotami " to tylko moje skromne zdanie, każdy ma prawo do swoich poglądów, a w ogóle to przepraszam, że ośmielam się myśleć inaczej".
                                          To jest dyskusja- wolno mi się z kimś nie zgodzić, wolno mi widzieć jego sytuację inaczej, niż postrzega ją sam zainteresowany. Swoje zdanie wyrażam wprost, ale nie uciekam się do obrzucania nikogo epitetami. Zwróć uwagę- ja tu nawet podsunęłam swoje pomysły. Można było normalnie napisać, że są do kitu i wyjaśnić, dlaczego. Nie jestem żadnym fachowcem i takiego nie udaję- kieruję się zdrowym rozsądkiem.
                                          Empatia to według mnie twór dosyć pokraczny- mimo najlepszych chęci i tak nie wylądujemy w skórze drugiej osoby, a próby wczucia się w jej sytuację prowadzą czasem do tego, że dusimy się między chęcią pomocy, a obawą, czy zostaniemy dobrze zrozumiani. I guzik z tego wszystkiego wynika w rezultacie. Ludzie nadwrażliwi wszystko i tak biorą do siebie, nawet, jeżeli staniesz na głowie i swoją krytykę ich działań przedstawisz delikatnie, zawoalowując słowa jak tylko się da. To już tylko krok do nieszczerości. Mnie się w życiu naprawdę bardziej opłaca trzymać ten jeden, uśredniony poziom wrażliwości moich wypowiedzi- zwykle się dogaduję w lot i bez niedomówień.
                                          A poza tym, tak jak tutaj, dowiaduję się przy okazji, co ktoś naprawdę o mnie myśli- to jest bardzo cenne.
                                          • ankas4 Re: Lucy i tolerancja z empatią 07.05.11, 11:24
                                            No generalnie malenkie7 pojechała z grubej rury, generalnie zgadzam się ze smolineczką, i też wydaje mi się,że wchodzenie z dydaktycznym: ' aby nabrać dystansu" nie sprawdzi się tutaj, bo to tak jak rodzice nam czegos zabraniali i kazali coś przemyślęc...ja wtedy miałam jeszcze większy sprzeciw!
                                            kazdy pisze z własnej perspektywy, najwazniejsze zeby się nie obrażać, a wtedy mozna sie z kazdym dogadać będąc na niego bardzoj lub mniej złym:) ale jednak rozchodząc sie w zgodzie;) Pozdrawiam
                                            • andzia84 Re: Lucy i tolerancja z empatią 07.05.11, 11:52
                                              no malenkie ale empatią powiało z Twojego posta :)
                              • emma_me Re: wrrr 06.05.11, 11:55

                                dziękuję malenkie :) napisałaś wszystko co chciałam napisać :)
                      • leluchow1 Re: różnie to bywa... 06.05.11, 11:40
                        Ja przymykam oczy na straty :-) Zdarzają się nawet starszakowi. Pies korzysta :-)
                        • leluchow1 Ale... 06.05.11, 11:46
                          Prośbie "mamusiu, nakarmisz mnie?" nigdy nie odmawiam nawet w odniesieniu do starszaka. Po prostu uważam że tak jak ja lubie się czasem poczuć jak mała dziewczynka którą mąż otoczy silnym ramieniem tak i chłopcom pozwalam się czasem nieco uwstecznić.
    • burdziaa Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 06.05.11, 10:59
      U nas,tzn u Julka już coraz lepiej-sa piękne postępy od września i przedszkola. We wrzesniu byl jeszcze z pieluchą (podobnie jak innych 20 dzieci na 30osobową grupę) a już pod koniec tego samego miesiąca samoobsługa :) ładnie się podetrze papierkiem,jak trzeba to chusteczkami mokrymi w przedszkolu,a w domu wskakuje pod prysznic,wiec super.Nigdy nie korzystał z nocnika,pd razu usiadł na sedes i to bez nakładki (w uzyciu była 2 dni )Dumna jestem z synka. Sam je w przedszkolu,w domu też- czasem zachęcam jak mi bardzo zalezy,zeby zjadł więcej ale nie naciskam.Sam bierze sobie chlebek i masełko wie na której póleczce jest klarowane i posmaruje. Buty,kapcie sam nakłada,spodnie,majteczki też,plącze się przy bluzeczkach.Jest dobrze.
      • malea1 Re: Samoobsługa dziecka jak to u Was jest? 06.05.11, 11:43
        Oj dziewczyny, chyba przesadzacie. Padło pytanie, są odpowiedzi. Co w tym złego, że ktoś napisze że jego dziecko jest w pełni samodzielne. Jestem zdania, że niesamodzielnośc dzieci często jest winą rodziców. Bo my zrobimy to lepiej, szybciej, czyściej. Ja się sama łapię na tym, że często wyciągam ręce żeby Antkowei pomóc a on mnie upomina, że zrobi to sam. Czasem wtedy odwracam głowę żeby nie patrzeć i się nie niecierpliwić.
        Ale jeśli chodzi o jedzenie to karmię, dokarmiam mimo że młody doskonale by sobie poradził. Robie to dla siebie, nie dla niego, bo jak cos ugotuję to mnie trzęsie z nerwów, że mam wyrzucić, albo odgrzewać kilka razy. Chociaż zdaję sobie sprawę, że to trochę moja porażka, bo jak by się przegłodził kilka razy to może by następnym razem zasiadł do posiłku z apetytem. A tak je sam tylko co naprawdę lubi (w przedszkolu je oczywiście sam). Dlatego nie rozumiem waszego oburzenia. Myślę, że Lucy podchodzi do tego bardzo rozsądnie. A my zrobimy i tak po swojemu.
    • takatoszymura Re: A ja karmię 6-latka! 06.05.11, 14:56
      Choć moje dzieci są bardzo samodzielne, w ramach dopieszczania podkarmiam czasem i mojego Szymonka. Jak ogląda bajeczkę, żeby się nie zmęczył ;-) Przypuszczam, że czasem nawet nie zdaje sobie sprawę z tego, że coś jadł- taki jest zaaferowany oglądaniem. Chyba jestem nadopiekuńcza ;-)
      • aga_junior Re: A ja karmię 6-latka! 06.05.11, 16:59
        Maciuś w spożywaniu pokarmów jest mega samodzielny a mimo to codziennie rano karmię go płatkami i mlekiem. Gdyby miał sam jeść to po
        1. By nie zjadł
        2. krew by mnie zalała gdybym miała na niego czekać.

        Samodzielnie korzysta z toalety (trzeba mu pomóc wytrzeć tyłek), umie się sam umyć. Z ubrań największym problemem są skarpetki.
        • gdynianka_11 Re: A ja karmię 6-latka! 07.05.11, 00:21
          Wydawało mi się, że mam bardzo samodzielne dziecko, ale jednak nie mogę przestać jej wyręczać. Lenka potrafi ubrac się sama, całkowicie, nawet zapinać guziki i zamek błyskawiczny, ale gdy się spieszę, cóż zapominam o tym. Myję ją zawsze, ale może czas, żeby spróbowała sama? Ale za to muszę się pochwalić, że naprawdę mi pomaga w kuchni, np. potrafi pokroić jabłka do ciasta, albo rozbełtać jajko do panierki czy wymieszać ciasto na naleśniki. Ostatnio sama zrobiła sobie twarożek ze śmietaną i cukrem. I pewnie, że byłam dumna.
          • f3f Re: A ja karmię 6-latka! 07.05.11, 17:49
            Potrafi sam się ubrać (łącznie z suwakiem i rajstopami), rozebrać, zjeść, skorzystać z toalety. Co nie znaczy, że zawsze sam to robi, ale nie mam z tego powodu kompleksów. Po prostu robię tak jak mi wygodniej :) I jak uważam, że trzeba bo np pośpiech albo nie zje fasolki to mu "pomagam" :)
            A w ramach samodzielności zrobił MI dziś śniadanie - jak się obudził pobiegł do kuchni i zaczął mi szykować śniadanko :) Dostałam szklankę mleka i kanapkę z łososiem :D (co prawda bez masła ale cytrynkę wycisnął) :D
            • kristin4 Re: A ja karmię 6-latka! 08.05.11, 18:23
              Hm, ile dzieci i mam tyle sposobow na wychowanie:)
              U nas róznien z tym bywa, Młoda jak chce to wszystko zrobi sama, nawet suwaki zapina jedynie sznurować nie umie ale chyba nawet nie ma takich butów a jak ma zły dzien to się marze i prosi o ubieranie no to wtedy jej pomagam, gorzej jest jak ja również mam zły dzien :)))
              • alcea3 Re: A ja karmię 6-latka! 08.05.11, 20:21
                Łohoho nie było mnie kilka dni,a tu takie akcje! :)

                W większości zgadzam się z lucy. Często gęsto dziecko nie uie, bo rodzice nie pozwalają mu się nauczyc, i jesli chodzi o malenki jest to tai przykład pisząc, ze nie daje mu zupy bo porozlewa?!! (nie cytuje slowa w słowa, bo nie zapamiętałam).
                I chyba czesc z Was nie zrozumiała, o co chodzi z tym karmieniem, nie chodzi o to,ze dziecka NIE WOLNO karmic bo to zle i wogóle, tylko ze dziecko w tym wieku powinno byc juz samodzielne...
                Moje dziecko je odkad chyba skonczyło rok... SAMO, na poczatlku jadło oczywiście 1/10 zawartosci, potem dokarmiałam, ale robiło to samo, wiedziałam,ze w ten sposob nauczy się.
                Przeciez SAMO nie przyjdzie prawda?

                Wiadomo,ze kazdy czasem pomaga jesc czy ubierac, by przyspieszyc, bo jestesmy np spoznione, ale wyreczanie w sposób ciągły to droga donikąd..

                U aferzystki w przedszkolu jest jedno takie dziecko, MOZE sciagnie bluzke do spania, nie umie zalozyc kapci, nie je sam, nie zalozy pizamy i wcale nie dziwię się Paniom, ze sa zakoczone...

                Wracając do samodzielnosci, wydaje mi się,ze to co powina umiec zrobi jako czterolatka robi, je, ubiera się, rozbiera, zapina zamki, ubiera buty, idzie do ubikacji, myje raczki, pełna samoobsługa. Jak bym powiedziałą idz zrob sobie kanapkę, to tez by pewnie poszła ;)
                Ale widze w niej,ze wie ze umie i jest z tego dumna.
                • rami82 Re: A ja karmię 6-latka! 02.10.11, 22:45
                  hyhy, a moj dwuletni synek (dokladnie 2 lata i prawie 3 mce) podszedl dzis do szafki w kuchni, otwpruyl drzwi, wysunal szuflade (zawsze tam leza jablka) i wyciagnal sobie piekne jabluszko:) po czym przyszedl do do mnie i stwierdzil: "jako" "kce jako" w tlumaczeniu: jablko, chce jablko. Po czym je sobie schrupal razem ze skorka:) a niech je i sie uczy ze jak mu sie cos chce przekasic to siega po np jabko a nie paczke czipsow. (notabene te i inne slodycze leza wysoko i on nawet jak podsunie krzeselko i sie wspindra to nie dosiegnie). Nie ma to jak samoobslugowe dziecko:))
Pełna wersja