metanira
12.05.11, 12:35
Nie mogę już znieść Konrada. Na wszystko mówi nie, nic nie zrobi od razu, o wszystko płacze, powtarzam po kilkanaście razy, a i tak zrobi na przekór, nie sprząta zabawek (kiedyś sprzątał bez problemu), o wszystko jest walka, śmieje się głupkowato, kiedy mu coś próbuję spokojnie wytłumaczyć (np. dlaczego nie wolno gryźć zabawek), ma zachowania jak roczniak, np. gryzie zabawki, rzuca się na podłogę, tupie nogami. Mam go tak dosyć, że tylko zaciskam pięści, mruczę pod nosem brzydkie słowa i boję się, że zaraz zrobię coś, czego będę żałować. Każde moje dobre postanowienie, każda miła rzecz, którą chcę dla niego zrobić... no cóż, potem żałuję i stwierdzam, że i tak nie warto, bo przez jego zachowanie dochodzę do wniosku, że nie zasługuje na nic. Nie pomagają ani prośby, ani groźby, ani kary, ani nagrody, ani bycie miłym, ani moja złość czy nerwy. Nie mam już siły ani pomysłów, co robić. Nie mam ochoty z nim rozmawiać, przytulać, nic z nim robić. Chcę tylko, żeby zszedł mi z oczu. Uwielbiam kiedy śpi.
Czuję się z tym fatalnie ;( Co ja mam zrobić? Nie mam szans gdzieś go wysłać, żeby od niego odpocząć, dopiero w lipcu babcia zabierze go nad morze. Do tego czasu zwariuję, jeśli nic się nie zmieni :(
W naszym domu nic się nie zmieniło, wszystko jest w porządku, do przedszkola chodził 6 tygodni bez żadnych problemów. Nie wiem, dlaczego zrobił się taki okropny.