Co zrobić z niejadkiem?

05.12.11, 08:30
Uprzedzając:
1. Nie zmuszam
2. Nie karmię słodkimi przekąskami
3. Wyniki ok, samopoczucie też ale....

śniadania przed szkołą nie je, w szkole o 10 prawie nic nie je, z obiadem wybrzydza, coś tam poskubie przy kolacji. A najlepiej jadłby tylko jajka z majonezem i rosół. Warzywa parzą, zupy podobnie, masło wywołuje odruch wymiotny, wędlina także. Gdyby dać mu słodycze jadłby cały dzień.
POdpowiedzcie jak go skłonić do zdrowego jedzenia do próbowania smaków, jedzenia wrzyw, ryb no i generalnie do jedzenia.
Delikwent lat 7.
    • lilka.k Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 09:02
      To niedobrze, że bez śniadania z domu wychodzi.
      Na rynku jest książka, ponoć najpiękniejsza ze wszystkich, ja sobie ją wlaśnie zamówiłam, bo te ilustracje podbiły me serce :)
      I choć moi niejadkami nie są (wręcz przeciwnie), to myślę, że to będzie dla nas prawdziwa gratka :)
      www.polskailustracjadladzieci.pl/2011/03/zapowiedz-gratka-dla-maego-niejadka.html
      Spróbuj :)

      • moni_30 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 18:28
        Lila, ale cudna książka! Mój też do niejadków nie należy, ale mu to cudo zamówię.
        Dzięki za link :-)
        • lilka.k Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 19:21
          Prawda? Cudnie wygląda :)
    • disno Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 09:03
      ja mam to samo z lipcówką, do tej pory dziecko jadlo prawie wszystko, od jakiegoś czasu wybrzydza, jak próbuję zmusić to odruch wymiotny. Na śniadanie płatki z mlekiem, jogurt waniliowy, chleb z pasztetem lub serkiem topionym. Na objad suchy makaron, ryż lub kasza, kotlety drobiowe, mielone lub ryba. Zup zero. Z warzyw marchewka, czasami ogórek lub rzodkiewka.
      Ręce mi opadają, bo ona teraz jest w domu, narazie nie chodzi dz przedszkola (tam podobno jadła wszystko) - ileż można gotować to samo. Generalnie do posiłków zmuszam, jak bym nie dała jeść to sama by nie przyszła.
      Słodycze wydzielane, sztuka dziennie, nie ma podjadania między posiłkami, chyba, że owoc.
      • malenkie7 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 09:13
        1. sposób brutalny - nie dawac, zgłodnieje, samo przyjdzie i powie ze chce jesc.
        2. sposób zalecony przez specjaliste od zywienia - dawac posilki o stałych porach, musisz wyczuc, co jaki czas, stawiasz talerz z jedzeniem i mowisz, ze ma iles tam czasu na zjedzenie (lipcowemu Piorkowi pokazuje, w ktorym miejscu bedzie wskazówka na zegarze), po uplywie czasu, jesli nie zje, zabierasz talerz i dajesz za pol godziny, ta sama akcja, nie zje, to czeka do nastepnego posilku. miedzy posilkami duzo pic i nic wiecej. acha, owoce to tez posilek. w 7 latkiem nieco trudniej, bo on w szkole, ale w przypadku lipcowego sie sprawdzilo...
        • leluchow1 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 09:19
          No właśnie jak nie zje rano to z kolejnym talerzem ja mogę wyjechać o 16, a to nie wchodzi w grę.
        • uczula Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 10:21
          ad.1 - nie dziala i generalnie odradzam, bo jak sie maly brzuszek zasuszy to nie bedzie jadlo dziecie i juz.
          naprawde.
          ad.2 - trudne do wykonania

          Ja powiem tylko, ze np moja starsza nic przed szkola nie potrafila zjesc (odruch wymiotny na wszystko!) glownie z powodu stresu.
          Wiec u nas sniadan przed szkola nie bylo.
          ale jadla w szkole.
          A moze cos na apetyt? - ja podaje lipcowemu immunaron i autentycznie dziala - michal potem krzyczy ze chce jesc i zeby mu cos dac bo jest glodny.
          • ankas4 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 11:39
            Mamy podobnie, ale problem u nas polega też na tym, ze my wiemy, ze Tymek potrafi duzo zjeść ale...swoich ulubionych dań i np jest głodny nie chce zjeść obiadu ,który jest z kotletów z piersi z kurczaka , ziemniaczków i surówki ale po godzinie zje 2 wielkie naleśniki z konfiturami... albo nie zje z nami spagetti z mięsem i sosem ale zje całą miskę makaronu bez niczego, takiego ugotowanego suchego... albo potrafi zjeść 3 grzanki z syropem klonowym , kiedy takie same grzani z szynką juz nie ruszy...
            Nie je zupełnie warzyw, chyba ,że w zupie albo w ziemniakach utłuczone... nie jadł chyba nigdy w zyciu ogórka, pomidora, z owoców je tylko banany i jabłka, i też tylko w formie naturalnej , bo no jabłek na cieście już nie ruszy...

            Przestałam z tym walczyć, wzrost ma ok, wyniki tez dobre, wiec z czegoś wyciąga to czego potrzebuje, daje mu regularnie wibovit i tyle, staram się mu zawsze coś wcisnąć , wiem ,ze niektórzy tego nie popierają, ale ja mam to w nosie, bo np, jak Tymek ogląda bajkę to jestem w stanie mu dac kanapkę z szynką i serem i zje bez mrugnięcia okiem... wiem ,ze gdyby moj mąz miał go tylko karmić to dziecko... chyba nic nie jadłoby cały dzień, Tymek to typ ,który NIGDY nie jest głodny!!!!
            Pozdrawiam i wspieram , bo wiem ,ze z niejadkiem to jest niezła jazda!
            • leluchow1 No to sprostowanie :-) 05.12.11, 11:47
              Mój to zupełnie jak Tymek. Daj mu pączka zje 3 od razu, daj mu spaghetti zje michę ale tych potraw które lubi jest jak na lekarstwo. Reszty nie tknie i wybrzydza. Dla mnie to niejadek :-) a przynajmniej dzieciak niedożywiony :-)
            • yvonne79 Re: Ankas 05.12.11, 12:31
              Jakbym czytała o mojej Emiśce. Dosłownie klon Twojego Tymka. Nigdy nie jest głodna. Z nami obiadów nie je, ale naleśniki z konfiturą, albo syropem klonowym to jadłaby codziennie, lub miskę makaronu bez niczego. Co mnie zaskakuje, to że w przedszkolu potrafi zjeść cały talerz zupy albo drugiego dania, a w domu trzeba się namęczyć, żeby dziecię łaskawie paszczę otworzyło.
              • ankas4 yvonne może my mamy te same dzieci?:) 05.12.11, 17:38
                Zapomniałam oczywiscie o ukochanym syropie klonowym:),ktory zawsze i chętnie zje! Do tego w przedszkolu podobnie jak opisujesz, potrafi zjesc kotlety ...rybne...gdzie w domu jak poczuje zapach to od progu mówi: ze nie ruszy, nie zje i koniec...:))))
                Takie widać mamy egzemplarze:)
          • ridibunda Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 11:40
            Nic się nie da zrobić.
            Wszystkie piękne rady o odstawianiu jedzenia, dawaniu czasu, zdrowym i urozmaiconym żywieniu, kanapkach z pomidorkiem i ogórkiem w kształcie autka można sobie wsadzić nie powiem gdzie.
            Mam takiego siedmiolatka.
            Nie jada mięsa od kilku lat (ostatnio zaczął parówki i skubie panierki z kotletów), warzyw z wyjątkiem ziemniaków, owoców (je pod przymusem jabłka i banany w niewielkich ilościach, przy pozostałym ma odruch wymiotny), kasz, pierogów, surówek.
            Zjada płatki z mlekiem, jogurty, rosół, ziemniaki, chleb z masłem, czasem - z pasztetem, tosty, ale bez szynki, ostatnio zjada zupy jarzynowe - od może 2 miesięcy, ale tylko czasem. Wyniki krwi dobre - nie wiem jakim cudem ,najmniejszy w klasie, energii ma za 10 (albo więcej). Kocha słodkie, ale to jest kontrolowane i reglamentowane przez mnie.
            Mogę sobie stawiać i zabierać mu talerz z dajmy na to spagetti i mięsem - nie zje, po prostu. Może, gdybym mu nie dała niczego do jedzenia przez cały dzień, to by zjadł - ale nie będę w imię jakiejś idei głodzić dziecka, bo uważam, że to okrutne, a poza tym kiedyś sam zacznie jeść i nie chce z tego robić wielkiej afery.
            Wyluzowac, zbadać krew, ewentualnie pasożyty - jeśli jest ok, nie da się wg. mnie zrobić nic więcej.
            • inana5 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 11:51
              To ja pocieszę- moja córka lat osiem z hakiem, która żyła energią z kosmosu od momentu ukończenia pierwszego roku życia, od września je! Jestem w głębokim szoku. :)
              I pod Ridibundą się podpiszę tak poza tym- guzik zrobisz.

              ps To ja, Lucy, tylko ze służbowego konta- nie chce mi się przelogowywać. ;)
            • malenkie7 Re: Co zrobić z niejadkiem? 05.12.11, 11:55
              > - ale nie będę w imię jakiejś idei głodzić dziecka, bo uważam, że to
              > okrutne, a poza tym kiedyś sam zacznie jeść i nie chce z tego robić wielkiej a
              > fery.

              to nie jest żadna idea - nie chce jesc, a matka chciałaby, aby jeśc zaczął, wiec trzeba spróbowac kilku sposobów, a dopiero później sie wypiąc i zaakceptować taki a nie inny stan rzeczy

              sa dzieciaki, które asymiluja mineraly i witaminy z powietrza!chyba, mój taki nie jest.
              wiec próbowałam, zarówno głodówki - jak i stałych pór podawania posilkow z zabieraniem, gdy marudzi- te sposoby u nas działają.
              NIGDY nie było tak, ze nie jadł cały dzien nic, w koncu zjadł, bo tak jestesmy stworzeni, ze jesc potrzebujemy. do pewnego czasu kombinowałam na sto sposobow (nie chce tego, ok, to zrobie cos innego...), ale w koncu sie zbuntowałam, bo ile mozna stać przy garach? no i pomyślałam - niech młody zacznie w koncu szanowac moją prace i to, ze ma co jesc.
              wiem, co to znaczy miec humorzaste dziecko przy jedzeniu, i tez czasem mam ochote dla swietego spokoju dac mu te nalesniki z nutella - ale to do niczego dobrego nie prowadzi.
              wiec zycze konsekwencji i powodzenia w działaniu.
              • emma_me Re: Co zrobić z niejadkiem? 06.12.11, 09:01
                U nas sprawdza się wspólne gotowanie :) np. chłopcy sami robią hamburgery ja tylko smarze mięsko i kroje warzywa. Oni smarują bułkę, układają co i jak chcą a potem ślicznie to jedzą.
                Sprawdza się również robienie różnych miniaturek czyli miniaturowe kotleciki mielone, miniaturowe pierożki :) a ziemniaki nakładane łyżką do lodów - smakują o niebo lepiej :)
                Zupa u nas jest tylko jedna pomidorowa, makaron - obecnie dora wcześniej tylko zigzak.


                • lilka.k Re: Co zrobić z niejadkiem? 06.12.11, 13:27
                  tak, wspólne gotowanie to jest to :).
                  Nawet przykład z dzisiejszego ranka: robiłam omlety, w foremkach do muffinek. Sbiłam tam roztrzepane jajka, a chłopaki powrzucali do nich to co im się podobało, czyli szynkę itd. Można robić każdy inny, z pomidorami, z łososiem wędzonym. Fajna zabawa i dobre to jest.
                  Sadzone jajka też robię w foremkach do muffinów :)

                  Naleśniki zwijam w cienki rulon (suche) potem kroję nozem na paseczki, wrzucam na talerz, a chłopaki sobie już wrzucają co tam chcą, czyli owoce, dżem, mascarpone itd. Posypują cukrem pudrem.

                  Generalnie chodzi o to, by to była zabawa. Ja gotować uwielbiam, a moja rodzina to docenia, widzi jakie to fajne :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja