Dodaj do ulubionych

Czym zywic dzieci?

10.01.12, 07:26
Na stronie glownej gazety jest artykul o tym jakie to wspaniale kurczaki sprzedaja w sklepach (oni sie przejechali glownie po niemieckich sieciowkach,ale nie ma co sie ludzic, ze w innych sklepach jest lepiej, bo gdzie sie oni zaopatruja? w tym samym zrodle,przeciez chyba? bo tam najtaniej :( )
no i nie wiem co zrobic.
Kupowalam kurczaki w lidlu - mam najblizej, pilnuja terminow waznosci, sa dni gdzie cale mieso znika z polek. Np w niedziele czy w poniedzialek nie uswiadczysz kurczaka w lodowkach.
mimo, ze np w sobote jeszcze byly.
na 3 dni przed koncem waznosci - przeceniaja po 30 % a potem to co sie nie sprzeda znika.
no a po przeczytaniu artykulu refleksja mnie ogarnela, ze cale to zakrecenie z chorobami dziecka moze byc przez to mieso :( faszerowane antybiotykami.
Wieprzowina podobno jeszcze gorsza, a wolowiny nie mozemy jesc :(
indyk to tez drob.
no to co zostaje?
gdzie kupujecie mieso dziewczyny?
Bo przyznam, ze artykul mnie lekko podlamal :(
Obserwuj wątek
    • lucy_cu Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:07
      :(
      Możliwości są trzy:
      - kupować, co jest, nic nie czytać, nic nie mysleć, bo się dostanie fioła
      -zarobić wór kasy/wygrać w totka i kupować wyłącznie żywnosć eko (modląc się, że faktycznie jest eko)
      -założyć własne, samowystarczalne gospodarstwo, mieć własne zwierzęta, warzywa, owoce, samemu wszystko piec, gotować, przetwarzać
      • lucy_cu Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:08
        A mięso kupuję w małym sklepiku w miasteczku obok, czasem kury od sąsiadki...
        • lucy_cu Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:13
          O, staw z rybami w tym gospodarstwie też by się przydał, mać blada- ryby to też nie wiem, nawiasem mówiąc, skąd brać, heh.
          • burdziaa Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:22
            Ja znalazłam takie rozwiązanie-mianowicie ograniczenie mięsa do miniumum,a wiec zupy na wywaracg jarzynowych,jedynie rosół jak powinno być na mięsie,a na obiad max 2 razy tydzień,nie ma się co zatruwać. Jak moge to zamawiam 'prawdziwe'a jak nie mam wyjscia to kupuję na Hali i zawsze obgotowuję,namaczam wczesniej żeby choc troszkę tego syfu wyszło.
            • lilka.k Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:41
              Ja robię jak Burdzia. Ograniczam do minimum. Jest mnóstwo potraw wegetariańskich, więc nie mam problemu jak ich karmić, ale chłopcy lubią od czasu do czasu klopsy.
              Antek generalnie za mięsem nie przepada, więc jemu więcej ryb kupuję, na targu rybnym 2 razy w tygodniu.
              A jak kupuję mięso w sklepie, to też obgotowuję jakieś 30 minut, wtedy widać jaki syf wypływa, woda śmierdzi po nim.
              Ja przez miesiąc tutaj z Piotrkiem nie jedliśmy w ogole mięsa, bo chciałam sprawdzić czy damy radę :). Świetnie się czułam, waga spadła, a ile przepisów odkryłam :), do dziś je używam.
              Ludzie generalnie jedzą zbyt dużo mięsa moim zdaniem, bo i codziennie. A jest tyle fajnych rzeczy w zamian :)
              • lucy_cu Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:43
                No tak,ja tez obgotowuję. Tylko się potem zastanawiam- co w tym mięsie zostaje?
              • spodnica_w_kratke Lilka, a 10.01.12, 09:44

                podzieliłabys się przepisem? choćby jednym:)
                • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:21
                  Moze powiem Ci co czesto gotuję, np:
                  nadziewany bakłażan kuskusem i warzywami (baklazan, cukinia, pomidory, pieczark)z serkiem brie
                  placki cukiniowe
                  zupa krem pomidorowa z krewetkami ( moje dzieci codziennie by chcialy krewetki)
                  zupa krem z pieczarek
                  a dzis robię risotto z pieczarkami
                  nalesniki ze szpinakiem
                  uwielbiam też pieczone bataty (slodkie ziemniaki), cukinię i marchewkę - pokrojone z slupki, zalane oliwą z przyprawami i upieczone. Chyba dzis znowu na kolację zrobię.
                  • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:22
                    aha, te bataty i warzywa podane z dipami.
                    o rybach to nie bede juz wspominac, bo duzo ich jemy, najczesciej grillowane, np losos z sezamem.
                    • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 11:27
                      dałabyś przepis na pomidorową z krewetkami?
                      • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:35
                        Ależ proszę, robię ją przynajmniej raz w tygodniu, z mascarpone wlasnie, pyszna!
                        www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/pomidory/pomidorowa_z_mascarpone/przepis.html
                        Krewetki podsmaz 2 minuty na oliwie z czosnkiem i solą i git.
                    • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 11:36
                      No wszystko ładnie pięknie
                      Podoba mi się zdrowe odżywianie, popieram zmniejszenie ilości spożywanego mięsa
                      Tylko nie łudźmy się, że jedząc ryby wcinamy mniej syfu niż z tych kurczaków - ryba chłonie z wody każdy syfek najdrobniejszy
                      krewetki, pieczarki też do porywająco zdrowych produktów nie należą ;)
                      Zdrowa żywność to mit, dla wielu całkowicie poza zasięgiem (jak te bataty na przykład ;) ) i żadne okrągłe słówka tego nie zmienią
                      Ja kupuję mięso z lokalnej masarni, nie wnikam zbyt mocno w jego skład - jest smaczne i świeże, nie wygląda na zbytnio zmaltretowane a co w nim jest who knows?
                      Ogólnie popieram lucy w jej trzech punktach
                      myślę, ża warto dążyć do bycia jak najbardziej świadomym konsumentem i warto śledzić fajne przepisy i udoskonalać to co i jak jemy
                      ale nie czarujmy się na niewiele rzeczy mamy wpływ
                      z jadłospisu lilki moje dzieci nie ruszyły by 80% wymienionych produktów a niejadkami nie są wręcz przeciwnie
                      przyjrzyjcie się też co i jak dzieci jadają w szkołach/ przedszkolach - tam raczej nikt sobie głowy nie łamie na tym skąd pochodzą produkty
                      • f3f Re: Lilka, 10.01.12, 11:41
                        podpisze się pod paris :)
                        • f3f Re: Lilka, 10.01.12, 11:45
                          Tu o rybkach: www.zdrowie.com.pl/2010/07/09/ryby-jesc-czy-nie-jesc/
                          tzn o tym co mają w sobie, w tym te morskie...
                          imho nie popadać w przesade tzn trzeba jesc i mieso i ryby, owszem wybierać z głową ale bez histerii :)
                      • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:42
                        Paris, trzeba wiedziec gdzie kupowac. Ja nie twierdze, ze ryby to jest zdrowa zywnosc. Zdrowo to jedzą chyba tylko weganie ;). Ale mięso mi smierdzi.
                        A co do jedzenia potraw przez dzieci. Wiadomo, ze nagle w wieku 5 lat dziecko nie zacznie jesc baklazana, skoro nigdy go nie jadlo. Dlatego trzeba dawac od samego początku przygody z jedzeniem stalym. Tu nie ma się co łudzić.
                        W szkole u nas mozna wykupywać lunche, ale wolę sama im przyrządzac, dzieki temu omija ich to slynne tutaj fish&chips. Ale nie znaczy, ze tego nie jadają, bo jadają chętnie w pubuch, gdy chadzamy tam na obiady. Od czasu do czasu burger wołowy to jest rewelacja :)
                        • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:45
                          A dziecka dieta zalezy tylko od nas. Samo sobie nie kupuje parowek, pączkow, nutelli itd.
                          • f3f Re: Lilka, 10.01.12, 11:47
                            lilka ale jak się nie je krewetek i batata to nie znaczy, że sieod razu zajada parowkami i nutellą :D
                            np moje dizecko nie lubi zarówno krewetek jak i nutelli :D
                            • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:48
                              To byl przyklad, podbnie jak krewetki i pieczarki. Bo jest tego mnostwo ;).
                              Moj Antek np frytek nie ruszy.
                            • lucy_cu Re: Lilka, 10.01.12, 11:57
                              Lila, Ty lubisz egzotykę- i Twoje żarełko fajnie brzmi. Ale wiesz, faktycznie, jaka jest wyższość bakłażana i awokado nad czymś bardziej swojskim? Te krewetki, super, fajnie. Ale one też pewnie "świecą" jak 90% tego, co jemy. Teraz nie mieszkasz w PL- ale na pewno wiesz, ile kosztują u nas te różniaste "zagramaniczne" produkty, glony, cuda na kiju- to nie jest jedzenie ze średniej półki. I poza tym- wszystko, co "nie nasze", przebyło do nas długą drogę, konserwowane tak czy siak. Ja bardzo nieufnie podchodzę do takich rzeczy. No, chyba, że maja te całe certyfikaty ekologiczne- ale to już wtedy nie jest górna półka, tylko kosmos, już kompletnie nie dla ludzi, taka prawda. Ja marzę o dobrych lokalnych produktach- żeby dziecku dać dobry chleb z dobrym masłem, żeby po kurczaku dziecko nie miało symptomów przedwczesnego dojrzewania, rozumiesz. Żeby ryba była rybą, a nie filtrem brudów. O dobrym, prostym żarciu marzę.
                              • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:59
                                Masz rację, powinnismy sie skupić na produktach regionalnych.
                                No, nietsety, kupuję w sklepach eko troche produktow. ale mam wrazenie, ze tu nie ma takiej pzrepasci cenowej.
                                • lucy_cu Re: Lilka, 10.01.12, 12:38
                                  Bo w UK jest dużo lepiej pod tym względem. U nas eko nie jest osiągalne dla normalnych ludzi. Paranoja.
                                  Żeby była jasność, mnie nie chodzi o to, że egzotyka jest be, ewentualnie, ę-ą. Ale uważam, że to jednak jest taki dodatek, a nie podstawa żywienia. Z różnych względów- cenowych, technicznych, może i zdrowotnych nawet (w myśl teorii, że najzdrowsze to, co żyje i rośnie u nas).
                        • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 11:49
                          Ja też nie przepadam za mięsem i jadam go raczej niewiele.
                          Ale moje dzieci lubią bardzo
                          Jako maluchy jadły bakłażany, szpinak i pasy z warzyw - teraz nie tknęliby takiego obiadu - smaki się zmieniają - ma na to wpływ wielu czynników - grupy rówieśniczej również
                          Ja byłam dzieckiem które jadło - pyzy na zmianę ze schabowymi - i co? nico - jakoś tak w liceum zaczęłam jadać jak człowiek - teraz jem bardzo różnorodnie i jestem otwarta
                          śmieszy mnie tylko ta cała okołojedzeniowa histeria i robienie z gotowania religii - jakby to miało przed czymkolwiek nas uchronić
                          zaś środowiska które karmią dzieci czipsami, zupkami w proszku itp mają cała dyskusję okołojedzeniową w duszy
                          • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 11:52
                            Moze i religia, ale zdrowe jedzenie to odpornosc przede wszystkim, wiec traktuje to jako dobrą inwestycję. Ale ja moze jestem troche nawiedzona pod tym wzgledem, bo psilek nie sluzy mi tylko do zabicia glodu. Dla mnie moze faktycznia to religia ;)))
                            • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 11:59
                              moje dzieci są bardzo bardzo odporne Hanka ostatni raz była chora w kwietniu ubiegłego roku
                              a dietę ma dość tradycyjną rzekłabym, no i luni Nutellę i ja o zgrozo pozwalam jej ją lubić a nawet czasem korzystać :)
                              niestety to nie jest proste równanie, że zdrowa żywność = odporność
                              gdyby tak było świat były prostszy
                              co do nawiedzenia to po częsci rozumiem - lubię poszukiwać nowych inspiracji kuchennych, lubię sam rytuał przygotowywania posiłków
                              tylko nie dorabiam żadnej do tego ideologii, i nie uważam, że jedząc rybę trzy razy w tygodniu będę dłużej żyła
                              lubię mieć komfort psychiczny, że nie wrzucam w siebie śmieci - tylko tak naprawdę to nigdy nie ma pewności - jest tylko minimalizowanie ryzyka
                              • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 12:27
                                Dla mnie ważna jest właśnie różnorodność. Nie dopuszczam jedzenia schabowego na zmianę z pyzami. I wcale nie musi być batat czy krewetka - może być zapiekany kalafior, brokuł czy szpinak. A w histerię wpadać nie należy bo i ona dla zdrowia szkodliwa :-) Zresztą nie uchronimy ani siebie ani dzieci przed "złem tego świata" , ale to nie znaczy że należy mieć totalną zlewkę bo dziecko nie lubi i już.
                                • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 12:29
                                  Ale sie mnie czepilyscie. Napisalam o potrawach bez miesa, wege. a wyszlo z tego, ze teraz to lepszy ten schabowy. A jedzcie sobie schabowe i juz :P Ide robic obiad ;)
                                  • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 12:31
                                    ps. na kolację robię dzis mezowi stek wołowy, bo chlopak chce duzo białka, niech ma ;) Moze sama się skuszę,a co ;)
                                  • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 12:39
                                    Lilka zawsze o jedzeniu piszesz w tonie - że wystarczy tylko troszeczkę inwencji i samo się zrobi
                                    a to nieprawda to są tylko okrągłe słówka.
                                    na to co jemy wpływa wiele czynników - sytuacja osobista, czas, dostęp do różnych produktów, zamożność itp
                                    Pewnie można się zachłysnąć filozofią eko i kolorowych zdjęć oraz coraz do modniejszych gotujących kucharzy, ale watro czasem bardziej zgłębić temat zanim wygłosi się pean o wyższości krewetki nad schabowym
                                    ps. uwielbiam krewetki tak by the way, ale uważam je własnie za mega niezdrowe jedzenie
                                    • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 12:42
                                      napisalam je w odpowiedzi na pytanie o wege potrawy.
                                    • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 12:57
                                      paris4 napisała:

                                      > Lilka zawsze o jedzeniu piszesz w tonie - że wystarczy tylko troszeczkę inwencj
                                      > i i samo się zrobi
                                      > a to nieprawda to są tylko okrągłe słówka.
                                      > na to co jemy wpływa wiele czynników - sytuacja osobista, czas, dostęp do różny
                                      > ch produktów, zamożność itp
                                      > Pewnie można się zachłysnąć filozofią eko i kolorowych zdjęć oraz coraz do modn
                                      > iejszych gotujących kucharzy, ale watro czasem bardziej zgłębić temat zanim wyg
                                      > łosi się pean o wyższości krewetki nad schabowym
                                      > ps. uwielbiam krewetki tak by the way, ale uważam je własnie za mega niezdrowe
                                      > jedzenie

                                      Ale nie zaprzeczysz że trochę inwencji jednak potrzeba. Bo trzeba poszukać, pogłowić się jak zrobić pomidorówkę która nie będzie na żeberkach z zawiesistą mąką!
                                      Ja jestem akurat przeciwnikiem robienia religii z życia eko i nad wyszukane krewetki stawiam nasze warzywa, ale mimo wszystko nie gotuje tradycyjnie tylko dlatego że tak je rówiesnicza grupa moich dzieci albo one same w szkole. No naprawde da się. I o ile dziwadła ze sklepu eko są drogie o tyle szpinak, cukinia, marchewka cebula, czosnek dość przyzwoite ceny mają a i z tego można zrobić alternatywę dla frytek i hamburgera
                                      • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:12
                                        Zgadzam się. Uwielbiam wykazywać inwencję i to robię. W kuchni także
                                        Tylko, że moje dzieci tę inwencję mają gdzieś
                                        Jedzą dość zdrowo i urozmaicenie i to nie dzięki posiłkom szkolnym ;) ale wolą klasykę, zawsze mają możliwość i dostęp do dań z mojego talerza które klasyką nie są, ale nie bardzo im to pasuje
                                        ale pewne sprawy zwyczajnie nie przejdą - choćby szpinak :) nie i już i ja naprawdę nie mam czasu, siły i chęci żeby ich przekonywać że szpinak jest ekstra
                                        • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:18
                                          paris4 napisała:

                                          > i ja naprawdę nie mam czasu, siły i chęci żeby ich przekonywać że szpinak jest ekstra

                                          NO i tym się właśnie różnimy. :-)
                                          • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:21
                                            no tak, ale czy to znaczy że jestem olewaczką dzieci jak zasugerowałaś wcześniej?
                                            • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:28
                                              To ty napisałaś.
                                              Powiem ci jeszcze raz, pisałam o olewaniu tego co jedzą dzieci, a nie o olewaniu dzieci. I jak ci poprzednio pisałam dałam przykład mojej siostry a nie twój. Nie wiem co jedzą twoje dzieci, zupełnie mnie to nie obchodzi. Jednak nie oczekuj ode mnie że pochwalę sposób żywienia z którym się nie zgadzam. Nie rozumiem czemu się czepiasz. Napisałaś że ci się nie chce - twoje prawo i twój wybór, nie oceniam tego. Mnie sie chce- mam się czuć winna z tego powodu?
                                              • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:32
                                                No i proszę jaka potrafisz być niemiła. Też mam cię podsumować tak jak ty na to sobie pozwalasz parę linijek niżej?
                                                • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:40
                                                  Naprawdę mam wrażenie że jątrzysz zupełnie niepotrzebnie.
                                                  Nie mam zamiaru się z tobą ani kłócić ani licytować.
                                                  Naprawdę nie oceniam ani twojego sposobu żywienia ani żadnej z dziewczyn tutaj. każda ma prawo wyboru. Zupełnie mnie to nie obchodzi, i to nie złośliwie. Zwyczajnie. A ty sie martwisz co jedzą wszystkie dzieci w twoim mieście?
                                                  A co do kilku linijek niżej - tez nie wiem o co ci chodzi. Zwyczajnie napisałam że dla mnie to co mówisz nie jest niepopularną prawdą a jedynie opinią, do której masz prawo tak jak i ja.
                                                  Pozdrawiam i
                                                  • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:43
                                                    Zupełnie mi nie o to chodziło
                                                    ale nie będę już jątrzyć jak to nazwałaś. Słowo harcerza:) Aż tak oporna na sugestie nie jestem.
                                                    I szkoda, że nie dopatrzyłaś się w jak wielu kwestiach mamy podobne zdanie .
                                                  • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:50
                                                    Ależ w bardzo wielu!
                                                    Lece, praca pracą ale dziś właśnie obiecałam makaron z nieszczęsnym szpinakiem i czosnkiem wiec zbieram się do kuchni. MIłego dnia.
                                • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 12:30
                                  oj trochę grzeszysz;)
                                  widziałaś kiedyś niejadka? ciekawe jak byś go przekonała do zjedzenia szpinaku? ;) Ja naprawdę podziwam matki które mają niejedzące dzieci bo osobiście oszalałabym
                                  I nie sugeruj że rodzice dzieci które nie jadają krewetek i zapiekanego kalafiora mają na nie zlewkę. Bo to przegięcie jest.
                                  Moi rodzice nie mieli i mimo mało urozmaiconej diety.
                                  • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 12:52
                                    Nie powiedziałam, że mają zlewkę na dzieci tylko na to co jedzą. A to już jest różnica. I to ogromna.
                                    Moja siostra kocha swoje dziecko ale ma absolutną zlewkę na to co Młody je. I nie przywiązuje wagi czy to chips czy kalafior. Przyjęła że je parówki i jajka bo tylko to lubi. No niestety ja tak nie potrafię. I mój Starszak jest ogromnym niejadkiem. A mimo to udaje mi się go nakłonić do spróbowania i wyrobienia sobie zdania.
                                    Paris i o ile każdy żywi swoje dziecko jak chce, o ile nadmierna jedzeniowa histeria jest bez sensu o tyle niestety nie można powiedzieć że dziecko jedzące na zmianę parówki i jajka albo pyzy i schabowego je dobrze, bo nie je! Nutella i nawet parówki co jakiś czas nie zabiją nikogo ale jednak uważam że trzeba robić ile się da żeby dzieciaki jadły rzeczy urozmaicone i w miarę zdrowe
                                    • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 13:01
                                      Ja rozumiem, ale też weź pod uwagę, że nie każdego stać na luksus bycia kobietą domową i produkowania różnych potraw - w myśl zasady a nóż coś dzieciątku posmakuje ;) oraz wymyślania rozmaitych trików co by dzieciaka przekonać, że zapiekane bakłażany są fajne.
                                      Czasem trzeba podać to co dziecko lubi i co zje z apetytem. Jedzenie to tylko jedzenie, ważna cześć żywota ale tylko jedna z bardzo wielu
                                      Ja co jakiś czas urozmaicam dziecięcy jadłospis - ze swoim nie mam problemu, ale z miernymi raczej efektami - zresztą jak widzę jak dzieci są karmione w szkole to mi ambicja na bycie Nigellą dla dzieci szybko mija :) Próżny trud :)
                                      • lilka.k Re: Lilka, 10.01.12, 13:02
                                        paris, jesli to o mnie, to chcialabym bys juz przestala ciagle moj przyklad podawac i drwic, bo ja nic takiego nie robiłam w stosunku do zadnej dziewczyny tutaj.
                                      • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 13:03
                                        A co to jest luksus bycia kobietą domową?
                                        • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 13:11
                                          Bez względu na jakikolwiek luksus do kuchni wejść trzeba - i czy to pomidorówka, schabowy czy zapiekanka z kalafiora to czas wykonania podobny.
                                          Ja pracuję zawodowo (jeśli o to ci chodziło) i nie spędzam w kuchni całego dnia, ale nikt mnie absolutnie nie przekona do takiego podejścia o jakim mówisz "jadłam pyzy i co? i nico!"
                                          Mam wrażenie, Paris, że torpedujesz wszelkie podejścia i do jedzenia i do innych rzeczy które są niezgodne z tym co sama robisz. Przecież nikt nie mówił że masz dzieciakowi zabrać nutellę i faszerować kalafiorem. Każda z nas ma swoje podejście. I nie przyszło mi do głowy zmuszać cię lub przekonywać że tylko ja mam rację. Po prostu napisałam co daję do jedzenia moim dzieciom, i temu co zje wszystko i temu który mógłby żyć powietrzem. Początkowo z niejadkiem nie było łatwo, ale cierpliwość popłaca i teraz je rzeczy o jakich rok temu nawet nie marzyłam..... Ale to jak zywimy siebie i dzieci to tylko i wyłącznie nasz wybór. A i jakoś nigdy nie odczułam tonu wyższości w wypowiedziach Lilki.
                                          • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:20
                                            Jezu a co wy takie drażliwe?
                                            Daleko mi do drwin, serio
                                            I nigdy w życiu nie zauważyłam poczucia wyższości w wypowiedziach lilki
                                            Ja po prostu mało słodka jestem i tyle :)
                                            I zdarza mi się głosić niepopularne prawdy, co mam wrażenie bardzo co niektórych wkurza :)
                                            • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:29
                                              Nie nazwałabym tego prawdą
                                              • paris4 Re: Lilka, 10.01.12, 14:31
                                                własną prawdą, bo każdy ma własne :)
                                                • leluchow1 Re: Lilka, 10.01.12, 14:35
                                                  Dla mnie prawda jest jedna, a własne mamy poglądy. Ale to już na inny wątek
                      • leluchow1 Re: Paris, 10.01.12, 11:47
                        pewnie , w paranoję nie można wpadać. Ja nie lubię tradycyjnych polskich obiadów, wiec dlatego wszelkie dywagacje na temat chłonę jak gąbka. I właśnie wpadłam na strone polecaną przez Lilę. Liczę na wiele alternatyw dla schabowego.
                        • leluchow1 Re: Paris, 10.01.12, 11:48
                          "więc dlatego" - hmmmm idę po kawę bo bredzę
                          • paris4 Re: Paris, 10.01.12, 11:51
                            ja w ogóle nie jadam tradycyjnych polskich obiadów - albo bardzo rzadko - czasem mnie najdzie ochota :) i sobie nie żałuję
                            ale moje dzieci po kilku latach obiadów w przedszkolu kręcą nosem na wszystko co nie wygląda jak sztuka mięsa plus ziemniaki plus surówka
                            gotuję dla siebie i dla nich osobno bo bym się wykończyła na ich diecie - z nudów ;)
                            • leluchow1 Re: u nas jest permanentny konkurs 10.01.12, 12:22
                              pt "Kto spróbuje i zje dziwadła mamy". Dzieciaki zbierają punkty przez cały miesiąc a potem jak zbiorą ich con 20 mogą raz w miesiącu zjeść jakieś dziadostwo normalnie zakazane.
                              • paris4 Re: u nas jest permanentny konkurs 10.01.12, 12:34
                                moje dzieci też z odrazą spoglądają na to co jem ;)
                                nawet moja pyszna pomidorówka im nie pasuje, bo za gęsta a w szkole to jest taka lepsza wodnista ;)
                                I gadaj to z takimi :)
          • lipiec_2007 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 11:00
            lucy,

            wlasne morze, to jest to!:) wszak ryby morskie sa jeszcze zdrowsze niz slodkowodne....
    • malenkie7 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:21
      niejeden mądry napisze Ci, ze mieso trzeba kupowac ze sprawdzonego źródła. co to oznacza - ja sama do konca nie wiem... wiem, ze w Lidlu raczej nie kupiłabym miesa. ani w Carrefourze czy innych tego typu sklepach. ale - polski Lidl czy Real prawdopodobnie zaopatruje sie u polskiego dostawcy miesa.
      z drugiej strony - trzeba byloby byc na tej farmie i patrzec, co sie dzieje, dzien po dniu, a to niemozliwe.
      można znalezc zrodlo miesa, np. od jakiegos rolnika, zznajomionego, zaopatrzyc sie w spory zamrażalnik i po prostu mrozic to mieso, a nie kupowac na co dzien w marketach. można tez kupowac eko mieso, ale ono jest potwornie drogie.
      no opcja ostatnia, mało mozliwa do zrealizowania - samemu hodowac:P

      Sama mam czesto ten dylemat - gdzie i jakie mieso kupic. Chetnie wywalilabym je z jadlospisu w ogole. Ale co wtedy dawac dziecku do jedzenia?

      Jakis czas temu kupowalam mieso z masarni z moich rodzinnych okolic, ale nie mialam zadnej gwarancji, ze to mieso jest naprawde dobrej jakosci. sytuacja byla o tyle korzystna, ze zaznajomiona kobieta z tej masarni mowila mojej mamie, kiedy mieso jest swieże i jej zdaniem dobre. teraz kupuje miesko u pana na bazarku, ktory ma mieso z wlasnej masarni, mieszczacej sie pod nasielskiem (tez blisko moich rodzinnych stron) - ale patriotyzm lokalny nie daje mi przeciez zadnej gwarancji.
      zawsze mialam z miesem klopot, nie dosc, ze za nim nie przepadam, to jeszcze coraz bardziej watpie w jego jakąkolwiek jakość...
    • qwoka Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 08:43
      Podpisuje się pod Lucy ;)
      Ja zwykle kupuje co jest i staram sie nie mysleć. Na swieta moi rodzice kupili cwiartkę świni od sąsiadów. Na pewno mieso było zdrowe, ale jak to wiejska świnia, nie tuczona hormonami, ćwiartka składała się głównie z kosci, słoniny, boczku, skóry itp. Chudego miesa było naprawde niewiele i niestety to norma przy eko świniach. Jak sie nie umie tych gorszych rzeczy przerobić (a ja nie umiem) to nie ma sensu kupowanie wiejskich świń, a rzadko ktoś chce sprzedac sam schab czy szynkę.
      Ja wieprzowinę ze sklepu trawię, gorzej z drobiem, który jest ohydny, ale też kupuje z braku laku :/
      • f3f uczula 10.01.12, 08:45
        a mozesz zalinkowac ten artykuł- bo go nie mogę znaleźć na gazecie.
        • aga_junior Re: uczula 10.01.12, 08:58
          Nie kupuję mięsa w sieciówkach. Mam firmowy sklep masarni i tam się zaopatruje. Kupowaliśmy parę razy pół świni od znajomych ze wsi ale tak jak poprzedniczka pisze mało tam chudego.
        • uczula Re: uczula 10.01.12, 12:12

          f3f napisała:

          > a mozesz zalinkowac ten artykuł- bo go nie mogę znaleźć na gazecie.

          no wlasnie uciekl - byl jako pierwszy , w tej chwili jest o grecji :(
          byl o tym, ze w niemczech jakas tam firma kupowala losowo w sieciowkach (ichnich i lidl tez tam byl) i ze w co 2 probce odkryli bakterie (?) odporne na antybiotyki, ktore MOGA byc grozne dla ludzi.
          a bierze sie to stad, ze zwierzeta sa faszerowane antybiotykami, zeby nie chorowaly :(
          ech.
    • zalasso Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 09:40
      my nie jemy drobiu ze sklepu, obrzydza mnie. W aspekcie posiadania własnych kurczaków- wiem jak prawdziwe mięso wygląda i smakuje i to potęguje mój stosunek do fermowego drobiu. Wolę wieprzowinę lub wołowinę. Sama mięso jadam z rzadka, bo nigdy nie lubiłam. Moja rodzinka częściej- ale i tak bez porównania mniej niż kiedyś.

      Z innej beczki, nie czytam, nie analizuję, bo można by zgłupieć. A nie mamy wpływu... i nie będziemy mieć.
      • leluchow1 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 09:48
        U nas też mięso raz w tygodniu, 2 razy w tygodniu ryby, zupy na wywarach jarzynowych, ale najgorsze dla mnie to wędliny. Moje dzieciaki nabiału nie mogą, wędlina syf - co więc kłaść im na chleb?
        • lipiec_2007 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 10:57
          co na chleb?

          no moze byc wedlina wlasnego wyrobu:) ale to mieso. mozna tez ryby wedzone, miod, dzem, awokado, hummus, pasztet, paste jajeczna. mialam tez kiedys wyprobowac pasty na chleb z mielonych ziaren slonecznika albo dyni. musze wygrzebac przepis - podobno jest pyszna. mozna tez poradzic sobie bez chleba....
          • leluchow1 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 11:08
            A jak? Bo moje dzieci za chlebem nie przepadają (zresztą ani miodu, ani ryb wedzonych nie zjedzą, że o awokado nie wspomnę) ale ile można jeść jajka i naleśniki?
            Wszelkie pomysły mile widziane
            • lilka.k leluchow 10.01.12, 11:17
              Na chleb to można położyć pastę z pieczonych warzyw, jest rewelacyjna, polecam
              ammniam.dziecisawazne.pl/pasta-z-pieczonych-warzyw-i-fasoli/
              ALbo też wspomniany w innym wątku hummus.
              marmolady domowe też. Z chleba robię tez tosty francuskie, np mozna polac syropem z agawy.

              • leluchow1 Re: leluchow 10.01.12, 11:25
                O tak, tę pastę znamy i jemy. Dżemy też. Syrop z agawy to sobie mogę sama zjeść. :-)
    • lipiec_2007 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 09:47
      uczula,

      chetnie dolacze do dyskusji, ale chcialabym przeczytac artykul. podaj link:)

      a tak ogolnie, to coraz wiecej rzeczy robie w domu sama, a jesli kupuje gotowe produkty, to studiuje etykiety. no ale zwierzat sama hodowac nie bede:) kiedys kupowalam wiejskie kurczaki albo kury w eko sklepie (po uprzednim zapisaniu sie w zeszycie, bo schodzily jak przyslowiowe cieple buleczki), ale od dawna tenze sklep nie prowadzi juz ich sprzedazy, bo podobno bardzo trudno znalezc dostawce. tak wiec od jakiegos czasu w mieso zaopatruje sie w piotrze i pawle. na szczescie nie jadamy go duzo. wszystkie zupy gotuje na miesnym wywarze i odlewam zawsze ten pierwszy syf. nie wiem, co wtedy zostaje w takiej zupie, ale wiem przynajmniej, co prawdopodobnie nie zostaje:)
    • paris4 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 11:54
      Co do mięsa drobiowego to ja stawiam na indyka zamiast kurczaka - moim zdaniem lepszy w smaku i kilka razy już spotkałam się z opinią, że indyk to zwierzę znacznie miej odporne na chemię, hormony itp - jak hodowca przesadzi z ulepszaczami to mu ptak padnie
      • uczula Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 12:20
        nie umiem znalezc tego artykulu. :(
        powinnam od razu wkleic linka :(
        moze sie pojawi jeszcze.


        aaa mam :)
        wyborcza.biz/biznes/1,100896,10933905,Niemcy__niebezpieczne_bakterie_w_miesie_kurczaka.html
        w historii znalazlam :) Dobrze, ze jeszcze nie czyscilam :D
        • malenkie7 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 13:00
          podobno indyk zdycha jesli jest chowany w ścisku. wiec musi miec luz. a jesli mniej zwierza na m2, to i zachorowalnosc mniejsza. wiec mniej leków do paszy trzeba dawać. wiec indyk zdrowszy.
          co do ryb - tez nie wiadomo, ktore sa zdrowe. bo te z hodowli karmione paszą, a te oceanu czy innych mórz mają sporo metali i zanieczyszczen w miesie. staw hodowlany założyc?
          nie mogłabym miec wlasnych zwierząt ktore przeznaczałabym do uboju - jak tu taką własna kurkę zabic??? to potrafiła tylko moja babcia, ale ona wojnę przeżyła, wiec zahartowana była.
          • malgorzata.66 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 13:08
            o drób to temat rzeka

            idealnie byłoby mieć jakąś znajomą "babę" , która hoduje kurki dla własnych potrzeb, ale czy to daje nam 100% gwarancji, że mięso będzie lepsze?
            czytałam, że kura na rosół nie powinna ważyć więcej niż 1 kilogram, ideał to jest 600-700 g, wtedy jest to raczej mięso bez antybiotyków i innych "dodatków"
            o indykach też słyszałam, że są to ptaki bardziej delikatne od kurczaków i nie da ich się tak sztucznie napędzić
            koleżanka podawała swojej córce, wówczas dwulatce, sporo mięsa z kurczaka i małej zaczęły rosnąć piersi...

            nie jest dobrze z tym mięsem, trzeba zachować i umiar i zdrowy rozsądek no i nie kupować gdzie popadnie
            ja kupuję od lat w tych samych sklepach, ale sama widzę,że jakość czasami zmienia się i niekoniecznie na lepsze :(
            ja gotuję zupy tylko warzywne, rosół tylko z wołowiny, poza tym jemy indyki no i wieprzowinę, ale bez szaleństw, staram się urozmaicać dietę, ale tak jak napisały dziewczyny wszystko zależy od zasobności portfela


            • uczula Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 14:11
              no u nas jest ten problem ze pewnych rzeczy nie mozemy (mleko i przetwory w tym i wolowine, orzechy, kakao tez nie, z owocami morza tez nie bardzo) a pewnych rzeczy Michal nawet kijem nie dotknie (np marchewka...)
              zupe zje tylko wtedy gdy bedzie w niej mieso - nie ma miesa, nie ma jedzenia a jest krzyk ze on chce miesko i prawie mi wtedy placze nad talerzem.
              u mnie wszystkie zupy sa wodniste :) bo ja niczego nie zageszczam, ani maka ani smietana - bo nie moge, przecierac warzyw tez nie moge bo Michal tego nie tknie. Podsypuje kasza jaglana - super zageszcza :)
              eee...ch... latwo nie jest
              Wieprzowine bardzo rzadko kupuje, bo nM nie je.
              za tlusta.
              Podrobow Michal nie jada.
              zostaje drob.
              Indyka u mnie na osiedlu to trzeba sobie upolowac chyba.
              Bywa, owszem bywa, ale w jednym sklepie czynnym do 16.
              Ja koncze prace o 15 + dojazd.. no marne' szanse' na indyka chyba ze go upoluje w sobote w "wyscigu zbrojen" w kolejce godzinnej w sklepie o ile go na sobote dostarcza...
              echhh
              za to do kazdej zupy dodaje czosnek :)
              polecam dziewczyny, do rosolu do warzywnej do kazdej :)
              super poprawia smak.
              Zupe robie chyba tak raz na tydzien - nie czesciej, bo mi jej nie zjedza.
              ale niestety mieso mamy codziennie, chyba ze do babci idziemy :)
              wtedy ja jem pizze :D a oni pierogiiiii, no niby ruskie (przymykam oczy na ten ser w farszu bo Michal nie powinien tego jesc).
              Ser zolty bialy, smietana, maslo - tez odpada.
              wiec dania zageszczone tymze, tez odpadaja.
              ech.
              moze faktycznie przejde na indyka.
              zamiast kury. tylko zamrazarke mam mala by zrobic zapas raz na tydzien...ech...
              no nie ma lekko.
              • ankas4 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 14:45
                :) ale dyskusja:) lubię jak sie tak 'zagotuje' na forum :) od ręki zrobiło się energetycznie:)

                A co do tematu:) jak wiecie moje dziecko jest mega niejadkiem, nadal..., ma lepsze dni, ale to zdarza się naprawdę sporadycznie. Mięsa nie chce jeść prawie zupelnie, przechodzi mięso mielone.
                Mięsa nigdy nie kupuję w sieciówkach ale u tzw. rzeźnika, a wiecie czemu>? bo jest tam jakaś odpowiedzialność personalna za sprzedawany produkt i jeszcze się nigdy nie nacięłam na stare czy jakieś dziwne mięso, sam właściciel mowi, ze stara się brać mięso tylko ze sprawdzonego źródla, wierzę mu, nie mam za bardzo innego wyjścia, ale długoletnie kupowanie w tym sklepie bez wtopy przekonuje mnie ,ze wlasciciel wie co robi!!! Nigdy nie kupuję mięsa gotowo zmielonego, zawsze w tym wlasnie wyżej opisanym sklepie wybieram kawałek mięsa ,który na moich oczach jest umyty i zmielony! Wędlina też tylko w jednym sklepie! wiem co jest sprawdzone i co smakuje u mnie w domu.
                Tymek nie chce jeść prawie zupelnie mięsa, więc przemycam mu dobrej jakości wędliny w kanapkach czy też kupuje mu parówki z szynki.

                Niestety ale nie wierzę do konca w polskie sklepy Eco, bo niesttey ale produkty tam są jeszcze za drogie, a przez to słabo kupowane, a przez to często starawe, i jak w przypadku kasz czy ryzu nie ma to znaczenia, tak w przypadku zieleniny mozna się naciąć, wiec zieleninę wolę kupić na rynku czy targu! ale tez u znajomych sprzedawców, bo wiem o przypadku, ze rolnik podlewał swój szczypiorek jakimś syfem chemicznym zeby tylko szybciej i ladniej urósł.
                • paris4 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 15:02
                  energetycznie powiadasz? :)
                  no na mnie już w kwestii gotowania w forumowym sosie proszę nie liczyć :)
                  dostałam po uszach po raz kolejny i rozumiem sugestię, że mam być milsza i bardziej strawna pozostając przy tej nomenklaturze kuchennej ;)
                  • ankas4 Paris przestań! bo stracisz charakterek:) 10.01.12, 18:42
                    Przestań, kazda wyraziła swoją opinię, Lilę jak znam to ma dystans do siebie, więc wierz mi ,że nie obraziła sie na śmierć i życie, to tylko forum :) razem piszemy, 'gotujemy' się wewnętrznie:) jak doprowadzamy się nasyzmi opiniami do szału... ale tak jest ciekawiej, a Ty swoją drogą masz charakterek , sama wiesz ,ze mnie też parę razy 'podgotowałaś":)) i zyję:)
                    • paris4 Re: Paris przestań! bo stracisz charakterek:) 11.01.12, 08:20
                      Oj ankas;) nie chodzi o to czy stracę charakterek czy nie, ale potrafię czytać między wierszami i od jakiegoś czasu czytam sobie jedno wielkie IDŹ STĄD, albo ewentualnie ZAMKNIJ SIĘ ;) to co ja mam na siłę siebie i innych uszczęśliwiać co? ;)
                      a że to tylko forum to wiem doskonale i bez problemu mogę "odstawić"
                      • leluchow1 Oszalałaś, kobieto! 11.01.12, 08:29
                        Nie cierpię kółek wzajemnej adoracji. Bosko mi się z tobą wczoraj pisało! I choć nie zgadzam się z Tobą co do pyz i schabowego, a ty ze mną co do szpinaku to lubię jak piszesz. Ja piszę co myślę nawet jak się to komuś nie podoba i ty też i bardzo to cenię. Chorągiewek nie lubię.
                      • ankas4 Re: Paris przestań! bo stracisz charakterek:) 11.01.12, 14:38
                        Paris proszę Cię przestań dramatyzować:)))) powiem tak , na tym forum była juz nie jedna awantura, ale siłą tego forum jest to,ze dziewczyny nauczyly sie nie obrażać, ja mam przynajmniej takie wrażenie, i czasami bywało( początkiem forum) ,ze jakaś nagle wywalała posta: jestem zmęczona, chce odpocząć, żegnajcie" to jednak po jakimś czasie znowu wracała i to juz na dobre:) , forum to forum slowo pisane, zresztą sama wiesz jak jest - jedna napisze coś tak a nie inaczje , bo się poodkurzyła na cały dzien i akurat na forum ktoś ma inne poglądy niż ona... ale kolejny dzien niesie kolejne wątki, i suma sumarum nikt nie nosi żalu do nikogo tzn moze i nosi ( nie jestem az taką idealistką i tez zdaję sobie sprawę czy mnie ktoś darzy mnimalną chociaż sympatią na forum czy tez nie:)) ,ale... no pewnie ,ze zdarza sie nadeptnąć sobie na odcisk,,,ale nie jest to na 1000% w tonie:" spadaj z forum" bo wszystkie tworzymy to forum i kazda ma prawo sie wypowiedziec, nikt nikogo nie obraził, wiec przestań Paris i dolewaj oliwy do ognia tam gdzie masz inne zdanie. przeciez byloby nuuudno bez innego zdania... :)
                        • paris4 Re: Paris przestań! bo stracisz charakterek:) 11.01.12, 16:41
                          Daleko mi do dramatu uwierz :) Za to zdecydowanie bliżej do przemyśleń po co mi to wszystko :) toć mogę sobie znaleźć rozrywkę na przerwy w robocie w innych rejonach wielkiego i szerokiego internetu
                          No ale skoro tak tu mnie lubią :D i wcale ale to ani trochę nikt nie chce żebym wygasła w cyfrowym niebycie ;)
            • aurinko Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 15:50
              malgorzata.66 napisała:

              > o drób to temat rzeka
              >
              > idealnie byłoby mieć jakąś znajomą "babę" , która hoduje kurki dla własnych po
              > trzeb, ale czy to daje nam 100% gwarancji, że mięso będzie lepsze?

              I czy to nam daje gwarancję, że kura jest przebadana weterynaryjnie? Zresztą nie tylko kury to tyczy ale całego mięsa. Osobiście bałabym się kupować i spożywać mięso, które nie było badane.
              • malgorzata.66 Re: aurinko 10.01.12, 18:16
                w dzieciństwie byłam karmiona mięsem kupowanym nie w sklepie, ale dostarczanym ze wsi, od rodziny. pisząc o "babie" miałam na myśli też takie pewne źródło, od zupełnie obcych nigdy bym nic nie kupiła.

                pozdrawiam
      • aurinko Paris 10.01.12, 16:04
        W zasadzie to pod prawie wszystkimi Twoimi postami mogę się podpisać, na "pocieszenie" dodam, że moja mama miała i czas i chęci aby mnie przekonać, że szpinak jest extra (i cała masa innych rzeczy też) i nie udało jej się to. Szpinak zaczęłam jeść dopiero mając ponad 30 lat ;) Mój najstarszy syn (17-latek) nie lubi całej gamy warzyw, surówek, zup (poza pomidorową), ma bardzo ograniczony wachlarz potraw i nowych za chiny nie spróbuje ( "nie bo nie"), mój czas, chęci i starania o nauczenie go innego jedzenia mogłam sobie w buty wsadzić. Nie ma co stawać na głowie żeby dziecko polubiło przysłowiowy szpinak ;)
    • lipiec_2007 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 14:56
      a sie porobilo...

      to my zamiast rzucac miesem w kierunku "sztucznego" miesa, skaczemy sobie do gardel:)

      lilka, leluchow - dla mnie jedzenie to tez cos wiecej niz zwykle zaspokajanie glodu:) i wiem to na pewno, ze nie trzeba sie bardzo nagimnastykowac, zeby zjesc cos innego niz dania z polskiej tradycyjnej kuchni.
      • malenkie7 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 15:35
        a ja przyznaję się bez bicia, że z zazdrością czytam, co jedza chłopaki Lilki - bo mój to w życiu nie zjadłby sushi czy nawet tortillii. ryba musi byc panierowana. kotlet panierowany. przejdzie jedynie mielony na parze. owsianka czy jaglanka? nawet płatków na mleku nie chce jesc. przyznaje sie też, że to moja wina, bo sama go tak właśnie nauczyłam jeść. ale - skoro siebie właśnie przestawiłam na normalne jedzenie, to może i dziecia mi się uda przestawic?
      • iki2007 Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 16:46
        Ech się rozpisałyście.
        Ja osobiście mam hopla na punkcie jedzenia, tzn baardzo sie staram, zeby było zbilansowane i jemy baardzo mało mięsa, Młody je w przedszkolu i na to nie mam wplywu. Ale w domu jemy głównie warzywa, pełnoziarniste makarony, ryż, kasza, owoce, mięso kupuję od zaprzyjaźnionych rolników np. świeżą cielęcinkę czy kurki, jajka też ze wsi, ale ja mam akurat dostęp i nie płacę jak za eko, tylko taniej niż w sklepie normalne produkty kosztują.
        Kurczaków w sklepie nie kupuje, ciocia ma fermę i sama swoich nie je.
        • malenkie7 Iki skąd jesteś? 10.01.12, 17:51

          • ankas4 Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest zdrow 10.01.12, 18:46
            Ja tez sie dzis zastanawiałam nad tym skąd mieć pewność,że taka zdrowa kura ze wsi jest naprawdę zdrowa? bo ja mam znajomych co mieszkają na wsi sami chodują drób...no wlasnie ale czy taka kura nie powinna być przebadana przed zjedzeniem?
            I ja też zazdroszcze ,ze chłopaki Lili tak jedzą:), moj nie chce nic nowego choć przecież ciągle wykładamy na talerz nowe rzeczy,potrawy, nie ograniczamy sie do mielonych czy makaronu...
            • malgorzata.66 Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 10.01.12, 19:05
              najlepiej chyba nie zastanawiać się za bardzo, bo można fioła dostać :)


              ja kupuję mięso na targowisku, w tych samych stoiskach od lat i tak sobie myślę, że oni na pewno sprzedają mięso przebadane, prawda?
              • ankas4 Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 10.01.12, 21:05
                Na targowisku i mięso przebadane to sie dla mnie wyklucza... przynajmniej ja mam takie wrazenie z kilku targowisk we Wro, gdzie mięso sprzedawane jest w budach ,ktore wołaja o pomste do nieba, choć...mysle sobie z drugiej strony, ze jakby bylo jakies realne zagrozenie to przeciez nie jestesmy krajem trzeciego swiata i takie organizacje jak sanepid zaraz zamknęłyby te stoiska.

                Pozdrawiam
              • kam2la Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 10.01.12, 21:55
                Enzymy EBL stanowią szczególne zagrożenie dla osób z osłabionym układem odpornościowym, czyli dzieci, osób starszych, chorych i kobiet w ciąży. Zakażenie bakteriami jest trudne do wyleczenia, podaje "Spiegel Online". W najgorszym przypadku może spowodować śmierć. Liczba zgonów z powodu infekcji wywołanych w związku z opornymi bakteriami wynosi w UE rocznie 25 tys., wynika z danych Parlamentu Europejskiego.

                Mieszkam w Niemczech i wczoraj byl reportaz na ten temat, glownie chodzi tu o bakterie odporne na znane nam atybiotyki a zbalezione w drobiu. Komentujacy to profesor zwracal uwage na Higiene!!! przy przygotowywaniu miesa. Ja z tego zrozumialam , i wyciagnelam wniosek ze te bakterie najbardziej niebezieczne sa pozostawione na kuchennych scierkach, talezach itf . Przenoszone z brudnych naczyn na czlowieka moga wywolac u oslabionego chorobe bardzo trudna do wyleczenia. Uwazac trzeba bardzo przed ugotowaniem drobiu!! Gotowanie nie pomoze jezeli blat w kuchni, noz albo rece beda brudne i ,
                Pozdrawiam
                • uczula Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 11.01.12, 10:20

                  kam2la napisała:
                  > Enzymy EBL stanowią szczególne zagrożenie dla osób z osłabionym układem odporno
                  > ściowym, czyli dzieci, osób starszych, chorych i kobiet w ciąży. Zakażenie bakt
                  > eriami jest trudne do wyleczenia, podaje "Spiegel Online". W najgorszym przypad
                  > ku może spowodować śmierć. Liczba zgonów z powodu infekcji wywołanych w związku
                  > z opornymi bakteriami wynosi w UE rocznie 25 tys., wynika z danych Parlamentu
                  > Europejskiego.
                  >
                  > Mieszkam w Niemczech i wczoraj byl reportaz na ten temat, glownie chodzi tu o b
                  > akterie odporne na znane nam atybiotyki a zbalezione w drobiu. Komentujacy to p
                  > rofesor zwracal uwage na Higiene!!! przy przygotowywaniu miesa. Ja z tego zrozu
                  > mialam , i wyciagnelam wniosek ze te bakterie najbardziej niebezieczne sa pozos
                  > tawione na kuchennych scierkach, talezach itf . Przenoszone z brudnych naczyn
                  > na czlowieka moga wywolac u oslabionego chorobe bardzo trudna do wyleczenia. Uw
                  > azac trzeba bardzo przed ugotowaniem drobiu!! Gotowanie nie pomoze jezeli blat
                  > w kuchni, noz albo rece beda brudne i ,
                  > Pozdrawiam

                  dzieki za glos w dyskusji :)
                  bo tego w gazecie juz nie doczytalam.
                  Tak prawde mowiac - jesli chodzi o choroby i pasozyty, to chyba dotyczy to jedynie surowego miesa, ewentualnie gotowych wyrobow zjadanych bezposrednio, ktore moga zakazic sie po wyprodukowaniu (czyli wedliny generalnie).
                  Surowego miesa nie jadam.
                  Zupa gotuje sie min 1,5 h, smazenie kotleta tez trwa (nawet kurczaka, bo u mnie od dochodzi pod przykrywka na patelni min. 15 min po obsmazeniu).
                  wiec chorobska mi chyba nie groza mimo wszystko?
                  Gorzej wlasnie z tymi antybiotykami, ktore siedza w miesie, bo kury sa nimi faszerowane - bo to glownie wyczytalam z artykulu.
                  bo wlasnie one (jak zrozumialam) wplywaja na odpornosc moja i mojej rodziny.
                  Miesa z targu tez nie kupie.
                  nie tylko dlatego, ze sie boje (warunki higieniczne w jakich jest przechowywane!) ale i dlatego, ze nie mam takich mozliwosci.
                  PRacuje od poniedzialku do piatku po 8 godzin dziennie. z dojazdem 9.
                  nie mam szans na zakupy w godzinach do 16.
                  a targi sa u nas max do 14 (jesli jest tam mieso). no i tyle.
                  Wczoraj na obiad - piers z kurczaka :)
                  dzisiaj zupa fasolkowa (na nozce od kurczaka ech...) jutro...indyk, ktorego odmroze z zamrazalnika, zapekluje na noc i jutro zrobie sos.
                  W piatek rybka, moze( ja kupuje u nas glownie mirune, bo dorsza Michal jesc nie chce a pangi i ryb slodkowodnych z zalozenia nie kupuje)
                  co na weekend?
                  nie wiem jeszcze.

                  Czuje sie winna rozognionej dyskusji.
                  Paris :) przepraszam :D
            • zalasso Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 10.01.12, 23:15
              No jak zjadasz mięso drobiowe na surowo, to lepiej przebadać. A swoją drogą, co podejrzewacie w mięsie wsiowej kury? podzielcie się
              Całe życie jadam mięso z "własnego chowu", nie ma co podważać jakości... no nie da się, nie ma porównania.

              Co do stosunku do kuchni Lilki- ręce mi opadły. Dziewczyna ma pomysł na siebie, wyraża go m.in w sposobie przyrządzania jedzenia. I to jest wspaniałe !!
              • lipiec_2007 Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 10.01.12, 23:40
                Odpowiadasz na:
                zalasso napisała:

                > No jak zjadasz mięso drobiowe na surowo, to lepiej przebadać. A swoją drogą, co
                > podejrzewacie w mięsie wsiowej kury? podzielcie się

                Ja tez chętnie posłucham, jakie zagrożenie dla zdrowia niesie za sobą spożycie wiejskiego kurczaka. Może ptasia grypa?:)
                • zalasso Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 11.01.12, 00:13
                  Ptasia grypa- nie da rady :( sztuczny medialny problem, nie ma opcji <tzn P jest tak znikome, tylko w baaaardzo szczególnych sytuacjach, a osoba zarażona to prawdziwy pechowiec>
                  • f3f Re: Wlasnie ale skąd mieć pewność ,ze mięso jest 11.01.12, 08:02
                    W przypadku drobiu "ze wsi" to główna moja obawa jest taka - że nie wiem czy kurka była zdrowa czy jej się zdechło na jakąś zarazę kurzą - a rosołek gotowany "na zarazie" też raczej do zdrowych nie należy ;) Nie ma się też pewności co taka kura jadła, jak było przechowywane mięso itp. A ilość różnej mikroflory w przypadku drobiu zależna jest od warunków hodowli, transportu, uboju i innych czynników.
                    Ale o ile "wiejską kurę" zdaża mi się kupować (gdyż te sklepowe też nie wzbudzają mojego zaufania) to wieprzowiny z nieprzebadanego, niepewnego źródła bym nie kupiła - ze względu na pasożyty.
                    A tu ciekawy fragment tekstu odnośnie eko-wieprzków:
                    " Z kolei dla włośnia najlepszy żywiciel to taki, co zjada mięso, ale sam też się nadaje do jedzenia. Może to być również koń. Jeśli w sianie znajdzie kawałek ususzonej myszy polnej i ją zje - to też jest OK, bo konia także zawsze ktoś może zjeść, prawda? Kiedy my spożywamy mięso z larwami, to przez pierwsze dni nic nie czujemy, jesteśmy zdrowi i szczęśliwi, mimo że w naszej kiełbasie było 120 tys. larw. Trafiają one do jelita cienkiego i tam rosną. Samice rodzą tysiące kolejnych larw, które zaczynają migrować po organizmie. Wtedy poczujemy się źle, ale do tego czasu jesteśmy w stanie wielu gości poczęstować tą kiełbasą... - żartowała Bajer.

                    - Trzeba sobie zdawać sprawę, że w 1919 roku co piąty człowiek po sześćdziesiątce był zarażony. Gdy się robiło sekcję zwłok, to bardzo szybko się tępiły skalpele - tyle było tych larw w mięśniach - z pasją opowiadała wykładowczyni.

                    Na pocieszenie warto dodać, że epidemie faktycznie ustały po II wojnie, gdy powszechnie zaczęto badać mięso świń. Pasożyty się jednak nie poddają i upodobały sobie produkty ekologiczne. - Poszukujemy mięsa z ferm, na których świnie mają duże wybiegi, gdzie są oczywiście zdrowe i szczęśliwe. Mają jednak większy kontakt z gryzoniami, z których trzy czwarte może wydalać cysty pasożytów - mówiła Bajer."
                    tu źródło: Pasożyty i tajemnica ich sukcesu na Festiwalu Nauki
                    • zalasso f3f 11.01.12, 10:06
                      parazytologiem jestem :) piszę o kurach, nie świniach, krowach, koniach i innych SSAKACH.
                      No a kupując mięso chyba widzisz i czujesz czy jest świeże czy nadpsute.
                      Koniec z mojej strony, ja wyczerpałam temat :)
                      • f3f Re: f3f 11.01.12, 10:45
                        zalasso napisała:

                        > parazytologiem jestem :) piszę o kurach, nie świniach, krowach, koniach i innyc
                        > h SSAKACH.

                        no własnie dlatego napisałam, że kurę kupuje a świni już nie :)
                        bo dziewczyny kupują też świnie.


                        > No a kupując mięso chyba widzisz i czujesz czy jest świeże czy nadpsute.
                        > Koniec z mojej strony, ja wyczerpałam temat :)

                        no ale nie wiem jak mam węchowo odróżnić czy zdychała na jakaś kurzą chorobę czy ją zabito zdrową :)
    • smolineczka Re: Czym zywic dzieci? 10.01.12, 22:30
      moja córeczka nie jada mięsa, bo nie lubi (kiedyś jadła bardo mało, wolała rybę, a teraz prawie całkiem zrezygnowała i z mięsa, i z ryby - jedynie wędliny na kanapkach mąż na kolację przemyca, bo sam lubi, je z apetytem, to i Marysia plasterek-dwa zje do towarzystwa). więc, mam antymięsną córkę, mięsożernego męża, i staram się przyzwyczaić do "kultury jedzenia" i małą, i starego, choć sama mam z tym problem, bo z kolei lubię duże porcje, czyli krewetki, przez który dyskusja o kurczakach tu w tym wątku nabrała kolorów, musiałyby być na moim talerzu w ilościach, na które mnie nie stać :-)))) chciałabym mieć nie tyle więcej czasu (chociaż czasu też mi ostatnio brakuje), ile więcej energii, żeby moja rodzina miała na stole to, co uważam za dobre. dla mnie, jak dla Paris (jeśli dobrze zrozumiałam), na zdrowym jedzeniu życie się nie kończy ;-))) podziwiam Lilkę, Leluchow, Burdzię za to, że dużo wysiłku wkładają w to, co podają na talerzu, a potem mają jeszcze ochotę na inne ciekawe zajęcia, ale jednocześnie trochę się boję porównania tematu przyrządzania potraw do religii :-/
      w kwestii tematu kupowania zdrowej żywności jestem stosunkowo tolerancyjna jeśli chodzi o sklepy, i nie boję się kupować czasami w nieznanych miejscach, bo widzę co kupuję, przy czym naprawdę rzadko zdarzało mi się kupić coś "niejadalnego" - no ale o kurczakach i rybach wiem, że trzeba wybierać ostrożnie, tyle o tym czytam, słyszę...
      gorzej jest z oliwą (ostatnio czytałam, że często jest podrabiana), z bakaliami, które są bardzo zdrowe, ale jakość migdałów, orzechów, fig, morelek jest wyjątkowo słaba, przy wysokiej cenie, z serem białym, który jest z kolei zdrowy i tani, ale dla mojej córki ostatnio jest czymś w rodzaju szpinaku dla dzieci Paris... masa jest innych fajnych zdrowych rzeczy, które maja zarówno "za" jak i "przeciw", i, powtarzam, zazdroszczę samozaparcia tym z Was, które są w stanie pokonać wszelkie przeszkody na drodze do pożądanych efektów ;-)
      • f3f Re: Czym zywic dzieci? 11.01.12, 11:00
        A jeszcze jako ciekawostke dopiszę (co by pocieszyć mamy dzieci monotematycznych :) , że owszem napewno to czy dzieci są mniej czy bardziej otwarte na nowe smaki i różnorodność w sporej częći zależy od naszej kuchni i nawyków żywieniowych ale nie wyłącznie.
        Po części jest to zależne od samego egzemplarza - gdyż jest uwarunkowane genetycznie i wynika z ewolucji.
        np u szczurów (a człowiek to jakby nato nie patrzeć też zwierze ;)) mocno jest zakodowana niechęć do nowych pokarów - co pomaga im uniknąć trutki. Każdy nowy pokarm jaki napotykają szczury jest próbowany przez jednego członka stada, który jest później pilnie obserwowany i jeśli padnie zatruty to stado tego jedzenia nie ruszy.

        A tu artykuł ku pokrzepieniu :) www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka/jadlospis-doskonaly/333-niechec-dzieci-do-nowych-pokarmow-to-sprawka-genow.html
        • klaudia020707 lila - przepis prosze 11.01.12, 11:22

          ja bardzo lubie eksperymenty w kuchni i kocham ogladac programy kulinarne w tv, wiec wszystko co pieknie wyglada i jeszcze piekniej smakuje podbija moje serce

          Lilka jesli mozesz to podaj mi prosze przepisy:
          nadziewany bakłażan kuskusem i warzywami (baklazan, cukinia, pomidory, pieczark)z serkiem brie
          placki cukiniowe
          zupa krem z pieczarek
          a dzis robię risotto z pieczarkami
          nalesniki ze szpinakiem

          a jakie przyprawy dajesz do pieczenia slodkich ziemniakow?
          • klaudia020707 Re: lila - przepis prosze 11.01.12, 11:24

            Odnosnie tematu w UK mieso wieprzowe zamawiam od znajomego ktory pracuje w masarni, natomiast kurczaki kupuje w tesco niby te z wyzej polki ale mam porownaie do kurczakow takich wiejskich i chocbym placila nawet po 20funtow za szt to nijak sie one maja do wiejskich.
            • iki2007 malenkie7 11.01.12, 15:03
              jestem z Łodzi, ale mięsko i jajka przywożę z miasta z którego pochodzę, a raczej ze wsi niedaleko tego miasta, jakieś 50 km od Łodzi
              • malenkie7 Re: malenkie7 11.01.12, 19:54
                w sumie Łódź niedaleko Warszwy:)
                tak pytam, bo może podzielic sie namiarami.
                jak tylko przyjdzie wiosna i wybierzemy sie na działkę, to tez zrobie wywiad i moze znajde namiary na jakichs eko-gospodarzy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka