Co wolno wojewodzie...;)

29.09.12, 08:28
Ach! "Mój" wojewoda mi się przypomniał...;)

Ale o czym to ja chciałam? A- już wiem: na co nie pozwalacie dzieciom, ale same jawnie w tejże samej materii grzeszycie?

Wczoraj pisałam maila do jednej uroczej forumeczki i tak sobie przy okazji pomyślałam, jaka ja wredota jestem. I niepedagogicznie postępuję i w ogóle. Bo czytam przy jedzeniu oraz klnę, chwilami jak szewc.

Zdarzało się, że dzieci zarzucały mi niekonsekwencję i niesportowe zachowanie- a ja, cóż, odwoływałam się do treści powiedzenia z tytułu wątku, może tylko inaczej nieco ubierając je w słowa. ;)
I tak sobie trwają światy równoległe- na razie chyba bez szkód dla obu stron. ;)

Też tak macie? Nie chodzi mi oczywiście o skrajności, typu paskudny nałóg nikotynowy czy inne przypadłości- ale takie małe, codzienne sprawy.
    • malenkie7 Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 08:39
      "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie"?
      ileż razy ja to słyszalam od swojej mamy...
      i nie znosilam tego zdania. źle mi sie kojarzy do dzis.
      ale nie raz juz powiedziałam młodemu - "... bo ja jestem dorosła, a ty jeszcze nie." albo
      "... bo ja tak ci każę".

      jem przy komputerze, przeklinam, choc staram sie jak najmniej przy mlodym, w soboty od rana (tak jak dziś na przyklad) leci Król Lew z dvd, żeby młody tylko niczego ode mnie nie chciał, bo ja mam ochote na spokoj. i czekam az zacznie prosic o sniadanie, bo co mam sie wyrywac - zglodnieje, to moze esów-floresów nie bedzie wyczynial nad talerzem. w nawiazaniu do jednego z watkow - pozwalam czasem na to, zeby mlody ogladal tv przy obiedzie/sniadaniu/kolacji - zeby tylko nie jeczal i zjadl a ja zebym miala spokój.
      o, wlasnie chce sniadanie - kakao i kanapke z dżemem - no i to dostanie, bo dzis nie mam sily na wciskanie mu porcji warzyw i zdrowej wedliny z ciemnym chlebem od rana...
      • lucy_cu Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 09:00
        O, tak, bo to powiedzenie JEST straszne. Ja sama go nie używam- też je pamiętam z dzieciństwa właśnie.
        Zastanawiam się, czy rzeczywiście tak bardzo pożądane jest jest notoryczne świecenie przykładem- bo taki model jest lansowany ogólnospołecznie. Tzn- oficjalnie. A chyba większość z nas (tak mnie się przynajmniej wydaje) jednak mocno akcentuje swoją pozycję dorosłego. MNIE wolno, Tobie- nie.

        Z jednej strony jest to przekaz: dorosły może wszystko, łącznie z łamaniem przez siebie ustanowionych zasad. Czyli- nic dobrego.

        Z drugiej- normalną jest rzeczą ustawianie pewnych pozycji w stadzie. Silniejszemu więcej wolno.

        Prawda?
        • aga_junior Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 09:14
          lucy_cu napisała:

          > O, tak, bo to powiedzenie JEST straszne. Ja sama go nie używam- też je pamiętam
          > z dzieciństwa właśnie.
          > Zastanawiam się, czy rzeczywiście tak bardzo pożądane jest jest notoryczne świe
          > cenie przykładem- bo taki model jest lansowany ogólnospołecznie. Tzn- oficjalni
          > e. A chyba większość z nas (tak mnie się przynajmniej wydaje) jednak mocno akce
          > ntuje swoją pozycję dorosłego. MNIE wolno, Tobie- nie.
          >
          > Z jednej strony jest to przekaz: dorosły może wszystko, łącznie z łamaniem prze
          > z siebie ustanowionych zasad. Czyli- nic dobrego.
          >
          > Z drugiej- normalną jest rzeczą ustawianie pewnych pozycji w stadzie. Silniejsz
          > emu więcej wolno.
          >
          > Prawda?

          Zgadzam się w 100% w tym stadzie nie może być równych praw. Gdyby tak było dzieci byłyby na wygranej pozycji. A to dlatego, że to my rodzice zawsze będziemy mieli do nich więcej uczucia (uległości) niż one do nas. Nie wyobrażam sobie żebym miała z Andżelą być na równej pozycji ;-)
          A pamiętacie może jak kiedyś rodzice czegoś nam zabraniali np. przyjścia nad ranem do domu i mówili "robię to dla twojego dobra, kiedyś to zrozumiesz" to sobie myślałam co za powalona filozofia, ja na pewno będę się liczyć z tym co chce moje dziecko. A teraz jak pomyślę, żeby Andżela miała iść na dyskotekę do 3.00 rano za chwilę to mam zawał na miejscu a M widzę stojącego ze swoją wiatrówka zaraz za nią :D
          Ale żeby nie było, że jestem taka okrutna, pozwalamy jej iść do koleżanki na noc (po konsultacji z drugimi rodzicami) dajemy ubrania, prowiant, telefon i heja... tyle, ze tu jest jeszcze jakaś kontrola.
      • aga_junior Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 09:05
        Och ! Pamiętam to, moja babcia tak mówiła jak byłam mała, a potem tata jak byłam nastolatkom. W sumie to mnie nawet jakoś nie denerwowało bardzo, trochę śmieszyło.
        U nas wygląda to tak:
        Każdy dostaje zjeb..ę za nie schowanie kapci do szafki w przedpokoju (nawet M) ale ja swoje mogę zostawiać :D
        Dzieci nie jedzą i nie piją przy kompie a ja mogę :D
        Nikt nie może nikogo bić (szturchnąć, szarpnąć) oczywiście oprócz mnie :D
        I jak mi ostatnio mój syn mówi, że Bóg rządzi to tez mu mówię, że w tym domu ja rządzę a nie Bóg :D
        Pomijam fakt, że sytuacje "przynieś córka mamusi papierosy z torebki" tez występują ale cóż podobno każde dziecko MUSI mieć jakieś traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa.
        • malenkie7 Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 10:06
          mój ojciec mówił "przełącz kanał na telewizorze", a ja teraz mówie do młodego "podaj pilota";P
    • zalasso Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 10:06
      W sumie nie wiem. Muszę przyjrzeć się sytuacji domowej :) U nas jest silnie akcentowana relacja rodzic-dziecko. Nie wyobrażam sobie relacji przyjacielskich (wiecie o co chodzi). Ale przestrzegam zasad wspólnych (np. jemy w kuchni-nawet jak nikogo nie ma i nikt mnie nie widzi;) czy sprzątamy po sobie). Od samego początku jest natomiast kilka zasad innych dla dzieci i innych dla dorosłych. Dotyczy to godzin snu, wychodzenia wieczorem, picia piwa (hihi) itp.
      Mój mały trzylatek mówi: to kawa. Nie pije kawy. Kawa jest dla duzych :D albo: jestem mały, jest ciemno. Tseba spać ;) To zrozumienie i głosik rozczulają mnie na maksa :D
    • metanira Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 13:42
      Och, mam tak samo ;) Czytam przyjedzeniu, zdarza mi się przeklnąć (chociaż staram się, naprawdę się staram i pracuję nad sobą). Tego powiedzenia w dzieciństwie też nie znosiłam, a ojciec mnie nim raczył zawsze, kiedy mu było tak wygodnie. Wolałabym oczywiście zachowywać się zawsze poprawnie, dawać dobry przykład i być konsekwentnym. Nie podoba mi się to wcale, ale życie jest życiem - zdarza się. I też zdarzyło mi się powiedzieć Konradowi "bo ja tek chcę/mówię", "bo ja jestem twoją mamą i tak ma być", "bo ja jestem dorosła"... itp.

      Dzisiaj właśnie wróciłam z zakupów i M pokazał mi kartkę z próbami pisania Konrada. Patrzę, a tam jak byk "kurwa mać", w dodatku bezbłędnie (a "kocham się" pisze przez samo H) :/ M mu nagadał, a i ja swoje dołożyłam. Dobrze wie, smark jeden, że to brzydkie słowo i nie wolno go używać. No to pomyślał sobie, że może pisać wolno :/
      • metanira Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 13:56
        Zastanawiam się nad relacją rodzic-dziecko i też nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli być z Konradem na stopie koleżeńskiej. To my jesteśmy dorośli, jesteśmy jego rodzicami, my decydujemy, bo jesteśmy starsi, doświadczeni, a to wszystko jest dla jego dobra. Myślę, że dziecko, które tego nie wie od dzieciństwa, ma duży problem, a będzie miało jeszcze większy - z hierarchią wartości, ustalaniem priorytetów. A poza tym to musi destabilizować dziecko emocjonalnie, zakłócać jego poczucie bezpieczeństwa. Dziecko musi wiedzieć, że rodzic wie lepiej - wiem, wiem, tu otwiera się droga do różnych nadużyć, ale myślę o normalnych rodzicach. Dziecko musi czuć siłę rodziców, niestabilni rodzice, to prosta droga do zaburzeń u dziecka. Dziecko i tak zrozumie, że starszy może więcej i że jego to też dotyczy - np. jak będzie starszy, będzie mógł chodzić później spać, będzie mógł sam wychodzić z domu i sam decydować o większej ilości spraw.
    • aurinko Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 15:20
      Pomijając wszystkie ekstremalne rzeczy typu używki, jest jedno na co nie pozwalam a co sama robię - jedzenie w łóżku. Przywilej jedzenia/picia w łóżku mam na wyłączność.
    • porzeczka_mocna Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 18:11
      Niektóre rzeczy można u mnie w domu robić dopiero od pewnego wieku - typu pora chodzenia spać, używanie ostrego noża (2,5 latkowi nie pozwalam na ostry, 5-latce pozwalam), przechodzenie samodzielnie przez jezdnie itp. Jasne jest, że alkohol, kawa jest dla dorosłych - więc my możemy pić, oni nie. Ale staram sie nie wykorzystywać dzieci - nie każę im pójść po coś dla mnie, tylko dlatego, że mi się nie chce. To my, rodzice, ustalamy reguły w naszym domu i pilunjemy ich przestrzegania. Ale staramy się nie nadużywać władzy. Szanujemy swoje dzieci.
    • smolineczka Re: Co wolno wojewodzie...;) 29.09.12, 18:37
      zbyt dobrze pamiętam jak drażniło mnie w rodzicach, że pozwalali sobie na to, czego mnie zabraniali, dlatego bardzo się staram pilnować, żeby nie wypaść źle przed własnym dzieckiem, ale już, że nikt nie jest idealny, dlatego czasami pozwalam sobie na: podjadanie między posiłkami, oglądanie głupich seriali w telewizji, długie siedzenie przed komputerem, temu podobne wykroczenia, za które skarciłabym Marysię, ale za to zawsze podaję dobrzy przykład jeśli chodzi o umycie rąk po przyjściu do domu i przebieranie się w domowe ciuchy lub posprzątanie po sobie zabawek, i w ten sposób moje grzechy częściowo się wyrównują;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja