sierpniowa27
03.10.12, 19:53
Taka jakas mnie refleksja dzis wziela,ze jednak rozmowy z dzieckiem,jakies refleksje i uwagi nie ida jednak na prozno;-)...Dla przykladu podaje 2 ktore mnie w ostatnim tygodniu jakos troche wzruszyly;-)
1.Idziemy przez park..Nagle widzimy,ze mala-2-3 letnia dziewcyznka placze...Tata daleko i ja wola..Mlody do mnie : "Mamo,spytam czy tej malej nic sie nie stalo..Nie mozna byc obojetnym.." Przyznam,ze to ostatnie zdanie jakos mna wstrzasnelo patrzac co sie dzieje w dzisiejszych czasach;-)
2.W przedszkolu nie bylo starszakowego najlepszego kumpla..Mowi do mnie po przedszkolu : "wiesz Mamo,bawilismy sie znow z Patrycja w nasza ulubiona zabawe..Ale jednak bez mojego najlepszego przyjaciela co jest chory jakos to nie to samo..nic nie jest w przedszkolu takie same."
Oczywiscie jest masa jeszcze innych sytuacji.Ale wlasnie mnie wtedy nachodzi jakis smutek a jednoczesnie cieplo,jak te nasze dzieci juz dorastaja,jak snuja wnioski,jak sa coraz bardziej powazne;-)
A Was cos zaskoczylo ostatnio?:)