Dodaj do ulubionych

Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...?

05.04.13, 09:19
metanira ponarzekała na telemarketerów a ja sobie poklikam na jedzenie.

Ostatnio mam awersję do jedzenia straszna !!!! I gdybym nie była osobą wcale nie szczupłą to bym mogła siebie podejrzewać o objawy anoreksji :D
Jak mam robić zakupy ostatnio to szlag mnie trafia a producentów którzy "zarabiają" na konsumentach przez nielegalne postępowanie to bym normalnie na szubienicę wysłała.
Mięso z antybiotykami, po zdechłych zwierzętach, wędlina, kiełbasa wymieszana z przeterminowanymi wyrobami, sól uliczna wszędzie: w chlebie, ciastach i innych produktach, kurczaki muszą szybko rosnąć, warzywa gmo albo szambem podlewane, szynka to wcale nie szynka, ser żółty koło sera nie leżał :-/!!!
Jak mają nas raki nie zżerać jak od świtu do nocy wszyscy nas trują!!!!
A już na biedronkę to ostatnio mam mega awersję!! Jedyne co mogę tam kupić to worki na śmieci i paluszki.
Dlaczego w naszym kraju toleruje się takie sytuacje. Powinno być podawane do opinii publicznej kto ile czego nieodpowiedniego włożył do swojego produktu i niech klient decyduje czy chce to żreć.
Wiem wiem, że z części jedzenia mogę rezygnować, mogę znaleźć zaufanych sprzedawców, sama piec wędliny, czy chleb. Tylko wszyscy dookoła tak bębnią żeby zdrowo się odżywiać ale ja pytam jak? Jak taka babcia co ma 800 zł renty ma zdrowo żyć.
Porażka :(((((((((((
Obserwuj wątek
    • lucy_cu Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 09:30
      Zgadza się, to jest dramat. I właśnie tak, jak piszesz, dziwimy się, że tak chorujemy, że słabniemy- głownie to żarcie winne.

      Nie wiem, tez nie mam pomysłu, powiem Ci szczerze. Trzeba mieć worek pieniędzy, żeby w miarę zdrowo jeść. Co z tego, że się nie kupuje klasycznych "śmieci", jak ta reszta niewiele lepsza.
    • lilka.k Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 12:35
      I nie bede naiwna pisząc, ze sie całkiem da, bo nie da, ale nawet jak zrezygnujemy z kilku gotowcow, to zawsze cos.
      A o GMO tez miałam podobne zdanie, ale troche mnie ludzie naokoło uświadomilo i posiluchalam audycji, ze to jest tylko zbiorowa panika a nie rzeczywista szkoda dla nas.
      Bardziej unikam rzeczy, które mają jakis kosmiczne długi skład.
      • ankas4 Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 13:32
        Zgadzam się z lilą, generalnie myślę,że nie mozna się całkiem odciąć, bo nawet jak się ma swoje krowy , to one jedzą przytrutą trawę:), ale można samemu np kupować mieso np schab i samemu je peklować i piec, na 100% będzie zdrowsze niż te wszystkie szynki dziwactwa ,które można teraz spotkać w sklepach.
          • paris4 Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 15:03
            Lila co do zasady zgadzam się z tobą i z tym czego nie kupować
            ale jak żyć bez chałwy? :) i coli? no jak?
            a tak serio to nie powinno sie jeść jogurtów wcale? dlaczego? pytam z autentyczniej niewiedzy na ten temat - prosze mnie uświadomić
            a czym zastąpić płatki kukurydziane? żeby było zdrowiej i małolaty nosem nie kręciły? owsianych nie lubią - jak można je uatrakcyjnić żeby się przekonały do granoli domowej powiedzmy?
            • lilka.k Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 15:30
              Ja czasami tez kupuje sobie snikersa ale to na serio rzadko. Bardziej mi chodzi o to by nie robić tego codziennie no bo ludzie to codziennie kupują ;)
              A dzieci moje jak śpią poza domem to jedzą te płatki śniadaniowe natomiast ja nie kupuje i oni to wiedza. Już nie męczą mnie o to. Co zamiast? Dużo jest rzeczy dobrych. Zamiast zwykłej owsianki polecam zblendowac gotowaną na koktajl. Nic trudnego

              Jest dużo opcji ale nie będę wsystkiego pisać no zawsze zle sie to dla mnie kończy hehe
              • fassollka Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 19:20
                Brunek jest mega owsiankożerny :-)
                Ja mieszam płatki: orkiszowe, jęczmienne, żytnie, gotuję chwilę na wodzie, dodaję łyżkę mleka (lub nie), lekko studzę, dodaję łyżkę miodu i (teraz) mrożone owoce i przykrywam pokrywką. Idę pod prysznic a jak wychodzę, to wszystko już jest cudownie ciepłe i możemy jeść śniadanie.
                Często ucieram jabłka na mus, dodaję cynamon i kładę na takiej owsiance (bez innych, mrożonych owoców).
                W sezonie posypuję całymi owocami jagodowymi lub musami z innych owoców.
                No pycha!
                Jak tylko mam w domu (bo schodzi u nas tego dużo) to dodaję zmielone ziarna siemienia lnianego - jest jeszcze zdrowiej i lepiej na trawienie.

                Bruno lubi czosnek i ostatnio hitem jest u nas pasta z avocado, zielonej pietruszki i czosnku. Smaruję nią kanapki chleba razowego (moim zdaniem jest ciut za sodki, ale póki co nie mam innych pomysłów), kładę plaster jaja na twardo i młody zajada aż mu się uszy trzęsą.

                Mody je zdrowo, to ja miałam problemy z jedzeniem. Pracując dosyć chaotycznie nierzadko posiłkowałam się "czymś na szybko". Tak od pół roku robię sobie codziennie michę sałatki do pracy (mam zaprzyjaźnionego hodowcę, kupuję u niego piersi z kurczaka, dwa razy w tygodniu marynuję sobie dużą porcję kawałków i potem rano tylko odsmażam): micha sałat mieszanych, prażone ziarna, mięsko, czasem smażona gruszka, mozzarella, orzechy i jem to potem porcjami przez pół dnia. A waga... cudownie poszła w dół :-)
    • jutka7 Re: a co się dzieje z Biedronką? 05.04.13, 13:55
      ... że jesteś wściekła? Bo ja nigdy do tego sklepu nie zaglądałam, ale od jakiegoś czasu mam tam kilka "żelaznych" produktów, które regularnie kupuję, czyli. łosoś świeży, mrożone krewetki, filety z halibuta czy inne ryby, ciasto francuskie, bagietki czosnkowe, serek mascarpone albo gorgonzola tej firmy Santillo Gusto czy jakoś tak, mix sałat i baby szpinak, kotlety schabowe zawsze są dobre i to chyba tyle albo aż tyle. Jest jakaś afera z tym sklepem, o której nie słyszałam? A słoiczki dla małej i kaszki firmowe też czasem kupuję. Ostatnio widziałam nawet świeże tuszki z królika, nie kupiłam, ale jak znajdę fajny przepis to może się skuszę. Gęsi chyba mają albo kaczki świeże, byłam pod wrażeniem niektórych produktów, których tam bym się nie spodziewała. Coś z nimi nie tak?
    • cui Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 15:33
      A ja myślę, że grunt to być świadomym konsumentem. Czytać skład produktów i wybierać tylko te, które nie zawierają świństw oraz piec i przyrządzać większość rzeczy samemu.
      Zaopatruję się w Lidlu i Biedronce i bardzo chwalę sobie oba sklepy. Mają świetny nabiał (Lidl ma super ser bałkański czy twaróg bez dodatków), mussli czy makaron (Biedronkowy pełnoziarnisty wykonany tylko z semoliny).

      Wg mnie głównym problemem nie jest to, czym faszeruje się zwierzęta (choć oczywiście to duży problem), ale to, że spożywamy wszystko, co znajdziemy na sklepowej półce. Dajemy się nabierać producentom, którzy grają nam na nosie i swoje produkty zagęszczają, dosładzają, konserwują, barwią i poddają przeróżnym obróbkom.

      Nie wykończą nas antybiotyki i nawozy sztuczne - wykończymy się sami przez spożywanie tłustych i dosładzanych każdym kroku produktów! Będziemy umierać na cukrzycę i z powodu otyłości. We wszystkim jest cukier! Niesłodzonej kukurydzy w puszce trzeba szukać jak ze świecą (Lidlowa kukurydza jest niedosładzana).

      Ja trzymam się kilku prostych zasad:
      - czytam etykiety i kupuję produkty z jasnym dla mnie i akceptowalnym składem (w serze ma być mleko i ew. bakterie mlekowe, zero innych dodatków),
      - możliwie maksymalną ilość posiłków przygotowuję w domu (nie kupuję ciast w ciastkarniach czy piekarniach, nawet drożdżówki dla chłopaków robię sama),
      - nie kupuję produktów, które mogę przygotować sama (jak na przykład twarożek ze szczypiorkiem, przecież mogę i jedno i drugie kupić osobno...), nie kupuję słoikowych sosów czy gotowych potraw (a'la fasolka po bretońsku).
      I na razie trzymam się nieźle ;)
        • cui Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 15:44
          :))) A jak tą kukurydzę potem obrać, żeby dorzucić np do sałatki? Poważnie pytam :)
          U mnie idzie mnóstwo kukurydzy jako dodatek do różnych potraw. Gdybym nagotowała 5 kg kukurydzy i jakoś ją potem oddzieliła (bez babrania się) to wsadziłabym do słoików i gotowe :D

          Ja zwracam jeszcze uwagę na jedną rzecz. Jemy rzeczy, które uważane są za dietetyczne, a które w rzeczywistości są jedną wielką kostką cukru. Od kiedy dosładzany jogurt (a niech będzie - chodzi mi o "sławną" Activię) jest zdrowy? Od kiedy mussli typu crunchy, które jest zbitką posłodzonych syropem fruktozowo-glukozowym płatków owsianych jest zdrowe??
          Czy nie wystarczy wsypać do kubka 2 łyżki zwykłych górskich płatków owsianych, dosypać otrąb, dokroić banana, dorzucić kilka migdałów, garść żurawiny, zetrzeć jabłko i polać jogurtem naturalnym?? Słodkie, aż za nadto. A jak komuś za mało to niech sobie miodu doda.

          Wrrr... Normalnie agresywna się robię jak dociera do mnie ile cukru jest we wszystkim... ;)
          • cui Musli typu crunchy - skład 05.04.13, 15:47
            Żeby nie być gołosłowną:

            Crunchy naturalne
            Skład: Płatki owsiane 60,8%, syrop glukozowo- fruktozowy, olej roślinny, płatki kokosowe 3,1%, kaszka kukurydziana, ziarna słonecznika 1%, płatki żytnie, płatki jęczmienne, płatki pszenne, cukier brązowy trzcinowy, sól morska, lecytyna sojowa-emulgator, aromat.

            Po co sól? Po co olej? Po co syrop? Po co cukier? Aromat??
            Masakra jakaś!
          • lilka.k Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 15:53
            Sa takie przyrządy do obierania kukurydzy, ale ja nożem odkrajam jak musze. Ae ja moze raz na miesiąc cos z kukurydza robie.
            Light to w ogole ściema. A jogurtow nie jadamy, bo ja unikam nabialu i dzieciom prawie wcale nie daje. Tylko jogurt naturalny, zamawiam na farmie jak trzeba, czasami chca do pieczońych ziemniaków.
            • myrtille Re: Co tu jeść, jak tu zdrowo żyć...? 05.04.13, 17:05
              Temat rzeka:)
              Ja już w ogóle boję się jeść coś u kogoś, zwłaszcza ze starszego pokolenia, dla którego zdrowie proekologiczne żywienie to jakieś fanaberie.
              Nie kupujemy wędlin gotowych, słodyczy poza gorzką czekoladą żadnych, żadnych cukierków, żelków, lizaczków, słodzonych jogurtów i innych.
              Amelka od małego nauczona jeść jogurt naturalny (ale od długiego czasu nie jada bo nabiał wchodzi w interakcje z chemią), a zamiast batoników od zawsze je ziarna: słonecznik, dynia, amarantus, czasem suszone owoce czy właśnie kostka gorzkiej czekolad.
              Żadnych kubusiów, napojów gazowanych, soczków z cukrem i da się żyć, naprawdę.
              Ale człowiek wchodzi do sklepu i chory jest bo wszystkiego jest po uszy, a tak naprawdę dobrych rzeczy bardzo mało.
              W warzywniakach też zwykle przeżywam szok, ostatnio widziałam gigantyczne truskawki na 10 cm, a przed sklepem śniegu po kolana.
              Świat zwariował

              Ubolewam, że nie mam dostępu do mięsa pewnego. A dzieciaki raczej mięsożerne.
              Ale wyeliminowaliśmy całkowicie kurczaka kilka lat temu na rzecz indyka ufając, że mniej naszpikowany.

              Całkiem uciec się przed tym nie da. Niestety
    • paris4 Re: jogurty 05.04.13, 17:40
      raz jeszcze o jogurty spytam
      czyli te jogobelle itp owocowe nie kupować - bo dosładzane tak?
      a co z naturalnymi - jak to wygląda? też nie? a te typu bałkańskiego - ja ich dość często używam
      czy kupić naturalny i w owoców nawrzucać? czy naturalne sklepowe też są nie bardzo?
      a co z mrożonkami owocowymi? też często kupuję maliny, jagody itp
      • ankas4 Re: jogurty 05.04.13, 19:24
        Też się dopytam za Paris w sprawie jogurtów, wiem ,ze są dosladzane, ale ,ze to samo zło::)) to nie miałam świadomości i chce teraz wiedzieć czemu:)
        Ja mam ostatnio fazę na jogurt z danona ze zbożami, Bożżże mogłabym go jeść w ilościach hurtowych, uwielbiam, choć pierwsze co zrobiłam to przeczytałam co jest w składzie i oczywiscie niesttey cukier... i inne badziewia , ale nie popadajmy też w paranoję, przeciez wszystkie te produkty przechodzą kontrolę i jakby powodowały trwałe uszkodzenia zdrowia to te firmy juz nie istniałby na rynku. Ale wierzę,że jak się zje codziennie paczkę żelków nawet najlepszej firmy to można sobie ostro zaszkodzić!!!! nie mówiąc juz o otyłości.
        My nie kupujemy słodyczy do domu, jeśli już to tylko czekoladowe rzeczy. Nie chce też przeginać z Tymkiem ,ze zero słodyczy, bo znamy jednego takiego chłopczyka,którego rodzice są mega "trendi" i " organic" i dziecko jak przychodzi do innych dzieci w gości zachowuje się jak dzik biedny który w zyciu nie widział cukierka nie mowiąc juz o pizzy czy chipsach..., aż żal się na to patrzy!
        ps, Paris ja sobie też życia bez Coli lub pepsi n-i-e w-y-o-b-r-a-ż-a-m!!!!!:)))))
        • lilka.k Re: jogurty 05.04.13, 22:31
          Ankas, to troche naiwne myślenie z tymi kontrolami ;) tylko kasa teraz rządzi światem, wiec jak dla mnie to to bzdura. Jak konsument nieświadomy to niestety, ale nie wie ile świństwa je.
          Wedlug mnie cola powinna byc sprzedawana tak jak fajki, pełnoletnim ;) choc jak moj mąż idzie sam z chłopcami na obiad do knajpy. to Franek go wybłaga o te colę i trudno ;)

          I jeszcze jeden przykład tego ze kasa rządzi światem : olej palmowy.
          fellogen.blogspot.co.uk/2012/08/olej-palmowy-czyli-o-okrucienstwie-w.html
          Ukryty jest np jako vegetabkle oil ( olej roslinny) w co drugim produkcie tutaj. Nawet granola, którą kiedys kupowałam w sklepie eko to ma, wiec przestałam i sam robie. Jak chciałam kupic batoniki musli chłopakom do szkoły to tylko w 2 rodzajach nie było, a kosztowały 2 i pol funta za 4 sztuki czyli duzo. I dlatego w tych tańszych produktach jest wszędzie. W batonikach, wafelkach, mrozonych paluszkach rybnych itd
          ekotarg.pl/artykul/olej_palmowy_nie_dziekuje.,276

          Tak wiec nie wierze w żadne ściemy jakie nam mówią reklamy , czy co tam jeszcze.


          • paris4 Re: jogurty 06.04.13, 09:15
            dzięki za to info o oleju palmowym
            do mnie właśnie takie rzeczy przemawiają bardziej niż inne
            bardzo mocno interesuje mnie ochrona przyrody i zwierząt i wyłącznie dlatego przestałam jeść mięso
            ale jeśli olej palmowy uktywa się pod tymi nazwami to on jest chyba WSZĘDZiIE - masakra :(
            okrucieństwo wobec zwierząt, i dewastacja przyrody w imię bogacenia się mnie przeraża
        • pikle81 Re: jogurty 06.04.13, 23:30
          ale nie popadaj
          > my też w paranoję, przeciez wszystkie te produkty przechodzą kontrolę i jakby p
          > owodowały trwałe uszkodzenia zdrowia to te firmy juz nie istniałby na rynku.
          Jest taka książka "Nowoczesne zasady odżywiania", a w niej rozdział pt. "Dlaczego o tym nie wiemy?". Gorąco polecam przeczytanie chociażby tego rozdziału, jeśli nie całej książki, mówi przede wszystkim o nabiale.
    • paris4 Re: a sery? 05.04.13, 19:44
      no pewnie w paranoję nie ma co popadać bo oszaleć można, ale co prawda to prawda, że syf w siebie pakujemy i często nawet nie świadomie
      co z serami? jak myślicie - takie żółty ser to masakra pewnie co? a plesniowe - ja lubię je bardzo a pewnie nic wartościowego tam nie ma co prawda to prawda,
      a takie serki jak Kiri - no reklamowane są jako produkt dla dzieci a jak przeczytałam skład to mi ręce opadły
      • burdziaa Re: a sery? 05.04.13, 20:21
        Paris-spróbuj zrobić sama jogurt ,naprawdę nie jest to trudne a wychodzi pyszny,tu masz przepis:
        www.ekoquchnia.pl/2011/03/jak-zrobic-jogurt-naturalny-w-domu/
        a mrożone owoce jak najbardziej,nie tracą za dużo wartości a zbierane są w sezonie-my dość duzo używamy w zimie
      • cui Jogurty i sery 05.04.13, 20:27
        Ja nie uznaję jogurtów owocowych. Jem tylko i wyłącznie naturalny Zott, który uwielbiam za śmietankową konsystencję i łagodny smak. Innego nie zjem.

        Ankas - nie chodzi o to, ze jogurty owocowe (lub z ziarnami, o którym wspomniałaś) to samo zło. Chodzi o to, ze cukier w nich zawarty to zło. Nie tylko powoduje wiele chorób, ale najnormalniej w świecie uzależnia. Lepiej kup sobie ziarna jakie lubisz i dostosyp do jogurtu naturalnego. A jak chcesz żeby był słodki to dosładzaj miodem (prawdziwym oczywiście).

        Wg mnie takie pseudo zdrowe żarcie jest najgorsze (świadomie używam słowa żarcie, zamiast jedzenie). Lepiej zjeść od czasu do czasu niezdrowego batona czekoladowego z pełna świadomością, niż jeść na codzień rzeczy, które są równie niezdrowe jak ten balon a tylko udają coś zdrowego.
        Jeśli chodzi o sery - żółtego nie kupujemy zupełnie. Do domowej pizzy czy tostow dla Mikołaja dodaje mozarellę. Jest tłusta, owszem, ale nie zawiera tłuszczów utwardzone jak wiele pseudo-serów.
        • myrtille Re: Jogurty i sery 05.04.13, 20:39
          Cui, ja też tylko zott choć ideałem nie jest, bo ma mleko w proszku zupełnie niepotrzebne.
          Ankas, papierosy oficjalnie wiadomo jaki wpływ mają na zdrowie, a jednak koncerny zarabiają gigantyczne pieniądze. Dlatego nie wierzę, że producenci żywności przechodzący kontrolę myślą o zdrowiu klientów.

          Ser żółty uwielbiam i jem co jest, ale dzieciom nie dam. W wakacje w Poznaniu,w maleńkim sklepie ekologicznym kupilam najlepszy ser jaki w życiu jadłam
        • paris4 Re: Jogurty i sery 05.04.13, 20:41
          no pseudo-zdrowe jedzenie to jest kicha
          wiele osób uważa właśnie jogurty za zdrowe albo margaryny do smarowania i nawet płatki kukurydziane też
          tez jestem fanką naturalnej Jogobelli - tam chyba cukru niet co?
          ja mam amatorów sera żółtego w domu, dzieci ciężko zawrócić z takiej drogi a i tak na tle rówieśników jedzą megazdrowo. Trudno nagle zabrać im żółty ser skoro sama im go dałam kilka lat temu. Więc ograniczam małymi krokami i staram się zastępować czyms innym.
          staram się myśleć uważnie o tym co kładziemy na talerzu, modyfikowac i próbować nowych rzeczy
          ale też nie jestem w stanie się zmuszać do jedzenia czegoś co mi po prostu nie smakuje - nigdy nie uznam produktów takich jak zielona herbata, kasza jaglana, gęste soki warzywne, za ziarnami wszelkimi też jakoś nie szaleję i kilku mam jeszcze innych faworytów za smaczne i jedzenie czy picie nie będzie mi sprawiało frajdy.
          • ankas4 No to jaki ser żółty jest ok? 05.04.13, 20:48
            Chyba ,że nie ma sera żółtego ,który mozna bezpiecznie jeść... ale u nas znowu jak u Paris...Tymek uwielbia, w sumie mogłby życ tylko na serkach żółtych , my kupujemy w malym sklepie spozywczym, kupujemy gouda itp... nie kupuję tanich serów żółtych , szczególnie w marketach i takich już ukrojonych z wielkiej kostki , bo często te kostki zafoliowane leżą w tych ladach chłodniczych i chodują na sobie pleśń... więc wolę ukrojony na świeżo kawałek sera żółtego...
            Ale czemu te sery żółte są takie złe? naprawdę pojęcia nie miałam ,że tyle z Was nie je lub nie daje go zupelnie dzieciakom/
              • badowimo Re: No to jaki ser żółty jest ok? 05.04.13, 23:35
                ser żółty ma dużo wapnia, wbrew pozorom więcej niż ser biały.
                www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=454
                Mnie też nie raz przeraża to, że np. na szybko potrzebuje kupić coś np. w Żabce i kurcze chodzę po sklepie i nie ma z czym wyjść...przeważnie kupuję wtedy mrożonkę i nabiał.

                Dla mnie bardzo istotne są ciepłe posiłki, codziennie jemy zupy, nie dodaję żadnych veget ani kostek, żadnych kości czy mięs, odrobinę solę i pieprzę, na koniec dodaję 1 łyżkę oleju rzepakowego, nie raz jogurt. Taka jestem spokojna jak wszyscy tę zupę zjedzą, mam czyste sumienie:)))
                Staram się nie popadać w skrajność w tym temacie, smażę ok. 1 w tyg kotlety z drobiu, nie raz rybę ( na tłuszczu), pozostałe dania jak już z patelni to bez tłuszczu ; naleśniki, racuszki z jabłkiem etc.

                Nie jestem fanem gotowania, tymbardziej mam utrudnione zadanie czym karmić rodzine:(((
                • lilka.k Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 00:12
                  Dużo wapnia zawiera tez jarmuż i amarantus. To sa wbrew pozorom bardzo łatwo przyrządzane potrawy. Jarmuż dodaje chłopakom do koktajli. Amarantus może służyć jako płatki rano. Można je podać z mlekiem roślinnym czy innym, więc ten ser żółty spokojnie można zastąpić.
                    • paris4 Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 09:03
                      No dobra, widzę, że dużo z was interesuje się światową gospodarką żywności i ogólnie tym co w sklepach i na talerzu. Ale czy konkretnie może mi ktoś wskazać co jest groźnego w jogurtach Jogobelli albo żółtym serze. Bo ja chętnie bym się uświadomiła, ale nie czym można zastąpić, tylko co konkretnie nie tak z tymi produktami (oprócz zawartości cukru) i dlaczego należy się ich wystrzegać.
                      Jarmużu i amarantusa u siebie na prowincji nie dostanę choćbym o tym marzyła.
                      • lilka.k Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 09:14
                        Oprócz cukru sa tam rownież barwniki sztuczne i inne badziewia.
                        Te ptobiotyki tez nam potrzebne nie sa i jak dla mnie zsburzaja tylko organizm.
                        A to ze kupić nie można pewnych rzeczy to nie jest taka duża przeszkoda bo ja sama zamawiam online niektóre rzeczy raz na jakiś czas i listonosz wszędzie doniesie ;)
                        • paris4 Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 09:21
                          no dobra ale jarmużu świeżego mi nie doniesie ;) , nie wszystko da się przeskoczyć
                          poza tym ceny, nie zawsze jestem w stanie za taki styl życia bo juz nawet nie żywienia zapłacić
                          no i czasochłonność - mam pracę i mnóstwo zajęć poza domem, nie jestem w stanie robić wszystkiego sama
                          ogólnie ja nie polemizuję z tobą ja popieram to co nam tu przekazujesz - jednak każdy ma inną życiową sytuację, nie każdy może zrobić tak wiele dla lepszego żywienia - ale zmiana sposobu myślenia może się odbywać też małymi krokami - to też ważne - dlatego tyle pytań zadaję
                          to co wkleiłaś wyżej o oleju palmowym dało mi pięścią w brzuch dosłownie - bardzo mnie takie rzeczy ruszają i na pewno zwrócę na to szczególną uwagę przy zakupach, ale kurde siedzę teraz po uszy w problemach finansowych i nie mogę zwiększać drastycznie wydatków
                          • lilka.k Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 09:26
                            Paris, rozumiem. Dlatego pisałam wcześniej : małymi krokami :)
                            Ja sobie zdaje sprawę ze to jest pracochlonne, ale mu bardziej chodzi o te świadomość. Czyli np zamiast zjeść jakieś badziewie przy komputerze to np wypić koktajl czy cos tam jeszcze. Albo wodę hehe

                            A z tym olejem tez sie sszokowalam jakiś czas temu i tak jak piszesz - jak obuchem w głowę bo przecież tez wegetarianką jestem. Smutne to.
                            • paris4 Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 09:42
                              Nie ma możliwości zmienić teraz wiele, ale chcę się jak najwięcej dowiadywać, uczyć. I zmieniając sposób myślenia powoli zmieniać styl zycia.
                              Martwią mnie tylko dzieci które, mimo, że jedzą dużo owoców, warzyw i zdrowych rzeczy to mają mnóstwo złych przyzwyczajeń żywieniowych.
                              Ale liczę że jak będę patrzeć na mnie i zadawać pytania to może z czasem sami podejmą inne decyzje o tym co jedzą i jak żyją
                                • a_beatle Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 10:26
                                  Za bardzo lubię sery, by z nich rezygnować;-) My często kupujemy np. korycińskie sery albo inne, produkowane na małą skalę. Można je dostać na lokalnych jarmarkach, targach lub przez internet. Jarmuż widziałam jedynie w telewizji, taka prawda, na szczęście bogata w żelazo i wapń jest pietruszka.
                                  Ja mam zasadę, że nie kupuję rzeczy bardzo przetworzonych, czytam składy, co mogę, kupuję bio, zwłaszcza kasze i płatki, warzywa w sezonie z targu. W Lidlu jest niedrogi jogurt naturalny eko, ale naturalny Zotta bardzo lubię i kupuję. W oleju rzepakowym czy oliwie nie widzę nic złego.
                                  W Gdańsku jest coś takiego www.kooperatywa-gdansk.pl/. Jeszcze się nie zapisałam, ale chyba to zrobię:-)
                                  • burdziaa Re: No to jaki ser żółty jest ok? 06.04.13, 10:41
                                    Na to zwróć uwagę:
                                    1.Czytaj etykiety – w sprzedaży mogą być „produkty seropodobne” – ale to sformułowanie musi się znaleźć na etykiecie. Dlatego nazwy nie prawdziwych serów mają w sobie zazwyczaj inne sformułowania – np. kanapkowy grecki, typu hollandais itp. Prawdziwy ser będzie miał w nazwie „ser żółty”, a dopiero potem wymieniony skład.
                                    2.Zwróć uwagę na skład – Ser żółty to produkt mleczny otrzymywany z mleka krowiego. W składzie więc powinien być wymieniony tłuszcz krowi i podpuszczka. Nie może być żadnej domieszki tłuszczów roślinnych. Produkt seropodobny zaś zawiera tłuszcze roślinne, mleko w proszku, karogen lub soję. Sprzedawca ma obowiązek pokazać skład z opakowania zbiorczego – jeśli ser sprzedawany jest w plasterkach.
                                    3.Zwróć uwagę na twardość – Prawdziwy ser (poza bardzo drogimi i rzadko spotykanymi w Polsce gatunkami) nie kruszy się, tylko jest sprężysty. Produkt seropodobny rozdrabnia się, a krojony przywiera do noża.
                                    4.Zwróć uwagę na cenę – Produkt seropodobny jest zazwyczaj o wiele tańszy niż prawdziwy produkt. Czujność powinny wzbudzić także wyjątkowe oferty, jeśli ser kosztuje poniżej ok. 15 zł za kilogram.
                                        • lucy_cu Re: paris 07.04.13, 08:12
                                          Paris , ja też na to trzeźwo patrzę- nie mam ani czasu, ani pieniędzy.
                                          Pewnie- u mnie w domu nie ma kupnych słodkich syfów, chipsów i innych wypełniaczy brzucha. Nie ma syfnych napojów- pijemy wodę, herbaty, kawę zbożową, napary z ziół.
                                          Często piekę- chleb, ciasto.
                                          Jemy mało mięsa, jeszcze mniej wędlin.
                                          Jogurt robię sama, mam nawet jogurtownicę.
                                          Owoców mam trochę swoich, swoje zioła, nowalijki- rzodkiewki, sałatę.
                                          Przyprawiam ziołami głownie- te moje mrożę i suszę. Mrożę też owoce- całą zimę jemy muffiny z naszymi ogrodowymi borówkami na przykład.

                                          Ale poza tym- nie wiem, co siedzi w miesie i wędlinach w naszym wsiowym czy małomiasteczkowym sklepie. Wolę nie wiedzieć.
                                          Nie wiem, co siedzi w warzywach i owocach z naszego sklepu- jedno, co robię, to nie kupuję nowalijek, a później unikam zbyt "ładnych" jabłek czy marchewek, bo wiem, skąd się ich nieskazitelna uroda bierze.
                                          Był czas, że potrafiliśmy sobie kupić żółty ser w cenie 100zł za kg- z ekosklepu, przepyszny, od szwajcarskiego wytwórcy. Był czas, że mogłam co tydzień robić zamówienie w takim sklepie i mieć w domu dobre jedzenie, raczej zdrowe (zakładam, że certyfikaty eko to nie ściema i że norm i standardów upraw się przestrzega)- ale ten dobry finansowo czas się skończył.
                                          Nie stać mnie na codzień na wypasione kasze, ryż bio, na bezpieczne owoce i warzywa- one są kilkakrotnie droższe niże te zwykłe ze sklepu. Nie stać mnie też na różne egzotyczne dodatki, jemy prosto, bez cudów. Kombinuję fajne rzeczy z lokalnych produktów- lubię gotować i robię to dobrze.
                                          Odpuszczam temat IDEALNEGO żywienia- robię, ile mogę. Moja rodzina na pewno je zdrowiej niż średnia krajowa, ale na bank nie jest to takie w 100% zdrowe jedzenie. Przykro mi, świń i kur hodować nie będę, a całkowicie z mięsa nie zrezygnuję, bo idea roślinożernego człowieka do mnie nie przemawia. Wierzę, że bardzo się nie trujemy.
                                          W dużej mierze po kilku sezonach prób odpuściłam też ideę ekoogrodu i uprawiania większej ilości warzyw- na to trzeba naprawdę bardzo, bardzo dużo czasu, a ja tego czasu nie mam.

                                          Reasumując- u nas nie jest źle (tak na tle przecietnego Kowalskiego), ale też i nie rewelacyjnie. Kasa i czas- tego trzeba, żeby zdrowo jeść, niestety, nikt mi nie powie, że jest inaczej.
                                          • lilka.k Re: paris 07.04.13, 09:05
                                            Lucy, zawsze Ci właśnie trochę zazdroscilam, ze masz sporo swoich owoców i teraz dopiero doceniam działkę moich rodziców. Maja tam prawie wszystko a mi sie zdarzało kupować. Teraz pukam sie w głowę. Był tez czas ze pisałam o tym jak egzotycznie jadam nie mając pojęcia o tym, ze jedzenie im dłużej jedzie do nas tym gorsze. Teraz staram sie lokalnie. Myśle ze akurat prostota w jedzeniu jest najważniejsza, co prawda nie wystarcza mi to na zaspokajanie mojej ciekawości na nowe smaki i ostatnio nawet 2x w tygodniu robiłam nowe potrawy ale moje dzieci mnie często na ziemie sprowadzają ;)
                                            Na jedzenie wydajemy najwiecej, to fakt ale dlatego ze tutaj bardzo drogie sa np orzechy bez których sobie mleka nie zrobię itd
                                            Raz w tygodniu przychodzi do mnie pudło z ekofarmy z warzywami i owocami ale ja mięsa prawie nie kupuje ( chłopakom robię max 2 razy w tygodniu) więc tutaj zaoszszędze.
                                            Odkąd nie mam obok rodziców z działka to muszę dużo kupować. A wcześniej miałam to za darmo. Ciekawe czy mi starczyło chęci na ogród. Bo zioła to nie problem ale już drzewa owocowe itd to większy problem dla mnie z pielęgnacją.
                                            • lucy_cu Re: paris 07.04.13, 09:13
                                              O, tak, też lubię raz na jakiś czas coś "dziwnego" zjeść- ale właśnie mnie odstręcza fakt, że im dłuższa droga, tym większe prawdopodobieństwo, że się to na jakości odbije. No i też - kasa. Byle glon to kupa pieniędzy. ;p
                                              A własne warzywa i owoce to genialna sprawa- ale niestety "same nie rosną". Bez roboty nie ma jedzenia. ;)
                                              • lilka.k Re: paris 07.04.13, 09:24
                                                No właśnie. Moi rodzice od świtu do nocy siedzą na działce. Oboje jeszcze pracują ale nie całe dnie więc ile sie da tyle tam sa. To ich drugi dom :)
                                                Moja mama ma tyle samo pięknych kwiatów co owoców i warzyw. Niezliczoną ilośc.
                                                Ja nigdy cierpliwości do sadzenia nie miałam ale już mi jest niedobrze na myśl o markecie a nawet codziennie bywam nawet. Zaczyna mi to wszystko nagle przeszkadzać.
                                                Trochę mi sie już marzy wieś choc mieszczuch straszny jestem ;)
                                                • lucy_cu Re: paris 07.04.13, 09:44
                                                  Na wsi też się potrafi zrobić niedobrze- kiedy widzisz kulisy uprawy jarzynek. Grządki "dla siebie" i "na sprzedaż", heh. Pamiętam jeszcze z przedostatniego naszego mieszkania, na peryferyjnym osiedlu- pole sąsiadki było bieluteńkie od nawozu, nikt tyle nie sypał, co ona. Ale jakie jej kapuchy rosły, jakie buraki, jak niedźwiedzie. Raz jak kalafiora od niej zjedliśmy, to aż nas w ustach piekło...

                                                  Działka to jest ogrom pracy- a jeszcze jeśli ktoś ma ambicję, żeby nie używać chemii, to już jest zabawa naprawdę na okrągło, bo naturalne środki ochrony roślin się często aplikuje, a i na ich przygotowanie trzeba czas poswięcić jednak dłuższy niż potrzebny na rozrobienie chemicznego roztworu do oprysku, jasna sprawa.
                                                  • aga_junior Re: paris 07.04.13, 15:30
                                                    Jak mój M kiedyś wygra w totolotka to wyprowadzę się na wieś i będę właśnie takie grządki miała :) będziemy chodować zwierzęta i sami robić wyroby :) od czasu do czasu pojadę do ciepłego kraju się zeszlajać i będę wracać na swoją wieś.... :)

                                                    A jak na razie to wnerwia mnie dalej, że art. spożywcze w większości to syf :-/
                                                    Rzadko jem sklepowe wędliny, pieczemy, wędzimy sami, jogurt jem tylko naturalny z owocami, orzechami ale mięso kupuje w dużej ilości i chciałabym mieć pewność, że jeśli płacę 30 zł za wołowinę extra to ma być extra a nie po dzikich krowach, że kurczak nie urósł w tydzień bo nie mogłabym jeść tylko indyka. I mogłabym tak dalej narzekać...

                                                    Staram się tak jak paris małymi kroczkami zmieniać nasze nawyki ale czasem na prawde nie ma możliwości czy pieniędzy na "lepsze" jedzenie.
                                                  • aga_junior ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 09:36
                                                    Weszłam ostatnio do biedronki głównie po wodę, nie wiem co mnie podkusiło kupiłam mix sałat umyty. Zrobiłam dziś sobie na śniadanie sałatkę z wielką muchą wśród liści :-///// Ponieważ skonsumowałam już jakąś część wiadomo na sam widok doznałam odruchu wymiotnego.
                                                    Po prostu brak mi słów :-/
                                                  • lipiec_2007 Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 10:31
                                                    Aga,

                                                    ja zawsze myje salate. niewazne, czy kupuje juz rzekomo umyta, czy nie. wydaje mi sie zreszta, ze niemyta salata bedzie duzo lepsza - moze nawet zdrowsza:). mycie przemyslowe to taka "wartosc odjeta" produktu....

                                                    a tak ogolnie rzecz biorac, to ja po prostu czytam etykiety i sklad wszystkich produktow. staram sie kupowac swiadomie. jestem na swiezo po pobycie w Londynie. tam sobie tez poczytalam rozne etykiety i jestem przerazona poziomem oszustwa konsumentow.
                                                  • lilka.k Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 10:36
                                                    I niestety większość Anglików ma to gdzieś albo nie ma pojęcia. Tutaj królują gotowce, na które nie mam ochoty spojrzeć a co dopiero zjeść. A przeciez zaopatrzenie supermarketów w Anglii jest dużo bogatsze w fajne rzeczy niż w Polsce.
                                                  • cui Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 10:49
                                                    Ja nigdy nie kupuję takich gotowców. Przede wszystkim ze względu na cenę. Przecież można kupić wszystko oddzielnie - roszponkę, rukolę, sałatę lodową czy cykorię. Suszarka do sałaty to u nas rzecz będąca non-stop w użyciu.
                                                  • aga_junior Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 11:33
                                                    Nie no wszystko można, tylko dla mnie jednej nie kupię teraz 3 sałat, których nie zdarzę zjeść a będę musiała wyrzucić. Ja generalnie wszystko myje co konsumuje. Ta mieszanka jest w opakowaniu jako umyta wiec tego wymagam od producenta, który chyba zapomniał napisać, że mogą być zamieszczone śladowe ilości owadów lub robali.
                                                  • cui Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 12:21
                                                    Ale ja wiem Dziewczyny o czym Wy mówicie :)
                                                    I jak wspomniałam - nie stać mnie na takie ekstrawagancje :)

                                                    Sałatę w domu jem głownie ja. M. zjada ją wraz z kanapkami i może raz w tygodniu w większej ilości :) Za to ja jem jak królik - w dużych ilościach. I oczywiście przygotowanie takiej sałaty kosztuje mnie trochę zachodu, bo sama muszę sobie porwać liście i je umyć :) Ale właśnie dzięki temu mam chociaż drobny wpływ na to co jem (może i pozorny, ale psychicznie jestem bardziej pewna ;)). I nie płacę komuś za to, co sama mogę zrobić ;)
                                                  • zurawina100 Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 12:29
                                                    no ok rozumiem, ale
                                                    ten mix kosztuje koło 4 zł, a gdybym chciała sobie w domu zrobić mix 4 sałat to wyszłoby to drożej, chyba, że bym jadała tylko sałatę,
                                                    opakowanie rukoli z Lidla starcz mi na 4 dni (jem to sama), a na 4 dzień i tak już jest lekko zwiędła.
                                                    więc jak mam ochotę (raczej rzadko) na różne sałaty kupuje mix i wiem, że nie zmarnuję połowy:)
                                                    A Ty rzeczywiście musisz dużo tego pochłaniać:)
                                                  • aga_junior Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 13:14
                                                    zurawina100 napisała:

                                                    > no ok rozumiem, ale
                                                    > ten mix kosztuje koło 4 zł, a gdybym chciała sobie w domu zrobić mix 4 sałat to
                                                    > wyszłoby to drożej, chyba, że bym jadała tylko sałatę,
                                                    > opakowanie rukoli z Lidla starcz mi na 4 dni (jem to sama), a na 4 dzień i tak
                                                    > już jest lekko zwiędła.
                                                    > więc jak mam ochotę (raczej rzadko) na różne sałaty kupuje mix i wiem, że nie
                                                    > zmarnuję połowy:)
                                                    > A Ty rzeczywiście musisz dużo tego pochłaniać:)

                                                    Mogłabym to samo napisać, w domu prawie tylko ja jem sałatę. A lubię w różnych postaciach i dlatego czasami (raz na tydzień, dwa) sięgam po takie mix-y. Starcza mi to na dwa podejścia ;-)
                                                    Mam po prostu nauczkę, że i tak wszystko trzeba myć i tyle, co nie zmienia faktu, że jest to nabijanie klienta w butelkę gdyż produkt bez mycia nie nadaje się do spożycia.
                                                  • lilka.k Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 13:38
                                                    Ja tam tez czasem kupuje taki mix jak mi sałata z farmy wyjdzie ( swoją droga będę zaraz siać swoją bo tez jem codziennie ) i nie uważam by to było cos złego. Może i drożej ale jak kupię kilka to mi szybko więdną a ja lubię świeżą. Osobno kupuje tylko szpinak i jarmuż.
                                                  • mama_ditte Re: ale jestem zła!!!!!! 09.04.13, 18:12
                                                    cui muszę Cię zmartwić do pewnego momentu kukurydza w Lidlu i groszek konserwowy , czerwona fasola w puszce były bez cukru i kupowałam na ślepo długo jakoś pół roku temu znowu poczytałam etykiety i cukier niestety się pojawił
                                                  • aga_junior a co jest z activią nie tak? 11.04.13, 12:48
                                                    coś z nią jest nie tak. Bo ja spożywam jogurt naturalny i mi bardzo odpowiada oraz pomaga w moje przemianie materii. Robię sobie mieszankę z owocami, suszkami, czasem orzechami, otrębami żeby właśnie nie jeść tych innych mega słodkich jogurtów.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka