fassollka
04.06.13, 14:47
... gdzie kury są, kozy, świnki i inne takie. Gdzie mogłabym pojechać z Brunkiem i łazić w kaloszach/boso pół dnia karmiąc tę trzódkę, czesząc (czy co tam się innego robi) konie, podbierając kurom jaja. Gdzie pachnie sianem.
Innymi słowy jakiegoś agro na wsi szukam. Nie takiego wycmokanego (na takie pewnie nas nie stać), ale takiego zwyczajnego gdzie i popracować można i odpocząć.
A może macie ciocię/babcię/inną rodzinę na wsi? Może nas ugoszczą za odpłatą jakąś?
Ja myślałam, że my tacy "do przodu" jesteśmy, prawie non stop w plenerze a Bruno ostatnio narysował czereśnie... w słoiku :-))) bo takie widzi najczęściej. Świni, kury, krowy z bliska w życiu nie widział, kozy owszem - w zoo.
Swoją drogą to fajny pomysł na biznes - takie agro gdzieś na Jurze otwarte na inwazje przedszkolaków.