lucy_cu
16.12.06, 09:24
Tak z ciekawości czystej: orientujecie się, po ile w Waszych
miejscowościach "chodzą" cesarki na życzenie?
Już wyjaśniam, w czym rzecz: znajoma, która rodzi za miesiąc, bardzo boi się
porodu siłami natury (pierwszy poród o mało nie skończył się tragicznie). Jej
lekarz zaproponował , że zrobi jej cc za łapówę w wysokości 1500 zł (małe
miasteczko).
I tak siedzę i się zastanawiam- kurczę, na jej miejscu bym chyba wolała nawet
się zapożyczyć i dopłacić (legalne cc na życzenie bez żadnej łaski w
prywatnej klinice w najbliższym dużym mieście kosztuje 3500- sprawdzałam
cennik), niż brać udział w przestępstwie ( bo łapówka jest przestępstwo i
koniec, tu nie ma dyskusji).
Podobno w dużych miastach łapówy podchodzą pod 2000- prawda to?
Tak z ciekawości pytam więc: co byście zrobiły w takiej sytuacji, to raz. Dwa-
o jakich łapówach w Waszym otoczeniu słyszałyście? Bo to wariactwo- tyle
pieniędzy do kieszeni lekarza, który wykonuje to cięcie przecież i tak za
pieniądze szpitala.
A- i z góry zaznaczam, że nie chodzi mi tu o wywołanie dyskusji na temat
zasadności cięć na życzenie. To jest temat osobny i, jak wiadomo, mocno
kontrowersyjny. Mnie tu o te łapówy chodzi.