porod z mezem - co o tym myslicie?

23.01.07, 11:19
watek rozpoczynam z czystej ciekawosci :) ja pierwsze dziecko urodzilam z
mezem, tak jak planowalismy i oboje wspominamy go jako wspaniale przezycie.
dla mnie jego obecnosc byla ogromnym wsparciem i teraz rowniez planujemy porod
rodzinny. jednak kilka moich kolezanek rodzilo bez osoby towarzyszacej i nie
wyobrazaja sobie w takim momencie obecnosci meza - czulyby sie niekomfortowo,
malo kobieco... ciekawa jestem Waszych opinii. ja tez zastanawialam sie, jak
rzeczywiscie wyglada porod i kobieta, ktora wlasnie rodzi i jak to wszystko
widzi mezczyzna, jak sie zachowa, co zapamieta. w naszym przypadku ogromne
emocje sprawily, ze wiele rzeczy pamietamy, jak przez mgle i zostaly nam w
pamieci same dobre chwile - przede wszystkim pierwsze momenty zycia naszej
coreczki. jej pierwsze spojrzenie, przeciecie pepowiny przez swiezo
upieczonego tate, jej glosny placz :) porod mialam bardzo szybki, wiec moze
tez nie mielismy zabyt wiele czasu na kolekcjonowanie wspomnien - zobaczymy,
jak bedzie tym razem. decyzja juz podjeta :))) a jakie sa Wasze doswiadczenia
i opinie?

pozdrawiam,
e-millie
    • monikaj21 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 23.01.07, 11:34
      My tylko razem. Od początku pierwszej ciąży wiedzieliśmy, że tak będzie
      (zdziwiłam się, że mój mąż nie miał żadnych wątpliwości) i tak naprawdę to mąż
      przy pomocy położnej urodzili naszą córkę. Mam poczucie, że to nas zbliżyło i
      że nikt, kto nie był przy narodzinach dziecka nie jest w stanie pojąć co to
      znaczy urodzić - my urodziliśmy razem i razem wychowujemy - mam wrażenie, że
      wspólny poród ma wpływ na to, że nie ma podziału na zadania związane z opieką
      nad córeczką - od początku mąż chciał robić przy niej wszystko (na początku nie
      mógł tylko karmić :).
      Emocje rzeczywiście są ogromne i przykre by było gdybyśmy nie mieli tych emocji
      wspólnych.
      e-millie napisała, że jej koleżanki czułyby się niekomfortowo i mało kobieco
      rodząć w obecności męża - ciekawe jak bardzo komfortowo i kobieco się czuły
      rodząc same.
      Kwestia porodu, nacięcia krocza, szwów wpłynęła negatywnie na moją psychikę i
      postrzeganie siebie jako kobiety. Na mojego męża zupełnie nie (tym bardziej, że
      stojąc podczas parcia przy mojej głowie widział tylko moją twarz i nogi :).
      Ale jest jedno ale - jeśli ktoś nie chce rodzić razem to moim zdaniem nie
      należy się do tego zmuszać tylko ze względu na panujące trendy. Wtedy chyba
      najlepiej się umówić, że facet w każdej chwili może wyjść (rodzić można wiele
      godzin i na początku nie dzieje się nic takiego co mogłoby wpłynąć negatywnie
      na czyjeś wrażenia estetyczne).
    • motylek1407 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 23.01.07, 12:09
      Witajcie :)
      Mam doświadzcenie z drugiej strony bo byłam przy porodzie mojego chrześniaka :)
      I jedno wiem, że ważne żeby KTOŚ BLISKI był.Mąż, najfajniej, ale może to być
      przyjaciółka, siostra... Ktoś kto wesprze i na kogo możesz liczyć i wiesz ze
      będzie czuwać. Kiedy patrzyłam na moją Siostrę pomyślałam, że to jest ważne by
      samej zajać sie porodem, ale wiedząc, że ktoś bliski czuwa nad tym co dookoła.
      Jeśli więc mój Mąż nie będzie pewien swojej obecności, na pewno będzie ze mną
      Przyjaciółka czy Siostra.
      Pozdrawiam :)
      • latortura Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 23.01.07, 13:13
        ja chciałabym zeby mój M był ze mną przez tą poczatkową fazę,

        samego punktu kulminacyjnego chciałabym nam oszczędzić,
        przede wszystkim...sobie...

        zawsze wiedziałam, ze nie chcę tych chwil dzielic z ukochanym,
        a gdy mój M dodatkowo poparł moją decyzję to wiem juz napewno ze nie będziemy
        sie do tego przymuszac, bo to jeszcze gorsze, takie...wbrew sobie,

        ale owszem... podać wodę, wytrzec pot, wesprzec dobrym słowem...
        tego chcemy,

        tyle, że pozniej M wyjdzie (pępowiny tez raczej nie przetnie ;)

        zresztą, wszystko zalezy od porodu,
        czy bedzie krótki, czy długi, łatwy, trudny...
        czy będzie czas, który M ze mną spędzi czy "nie zdąży" bo zbyt szybko
        to "pójdzie" ..... oby ;)

        w kazdym razie rozpatruję obecnosc bliskiej koleżanki, takiej co nie bedzie sie
        nademną rozczulać, nie bedzie jej "bolał" mój ból (a mężczyzne taka sytuacja
        moze przerastac - ukochaną kobiete boli a On nic nie moze zrobic, zeby ten
        fizyczny ból zmniejszyc),

        zobaczymy jak to będzie w rzeczywistosci,

        pozdrawiam
        • andzia84 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 23.01.07, 13:18
          my chcemy razem, wątpliwości są ale cotam, damy radę :)
    • ja-goda1 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 23.01.07, 17:06
      My juz jestesmy zdecydowani - rodzimy razem. 4,5 roku temu rodziłam sama, nie
      mam pojęcia czemu nie zainicjowałam akcji porodu rodzinnego, jakoś tak wyszło.
      Poród miałam stosunkowo łagodny i dość szybki, ale strasznie brakowało mi tam
      bratniej duszy. Niby wiedziałam że mąz jest niedaleko, tuż za drzwiami, ale
      nikt mnie nie trzymał za rekę, nikt nie pocieszył, nie pochwalił. Mimo, ze
      poród i opiekę wspominam rewelacyjnie to czegos mi zabrakło. Wtedy sobie
      obiecałam, że jak będzie mi dane rodzic po raz drugi, na pewno bedziemy razem.
      Więc teraz nawet nie było rozmowy - poprostu wszystko jest jasne:)
      Dobrze, że jest taka opcja, nasze biedne mamy nie miały takich możliwości, a
      szpitale nie znały pojęcia ,,rodzic po ludzku"
      Pozdrawiam, Aga
    • sani14 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 24.01.07, 10:12
      nie wyobrażam sobie co by było gdyby za pierwszym razem nie było ze mną mojego
      męża (wtedy jeszcze przyszłego męża)
      akcja porodowa przebiegała ekspresowo bo jak dojechaliśmy do szpitala o 18 to
      miałam już 8 cm rozwarcia:-) niby przeczytałam wszystko co można było o tym jak
      wygląda poród... ale położna czasami na chwilkę wychodziła z sali i wtedy bez M
      umarłabym ze strachu nie mówiąc o tym że podawał mi wodę i ręcznik (najbardziej
      przydatny przedmiot porodowy:-) M cały czas siedział przy mojej głowie i miał
      tam zostać aż do finału żeby nie widział więcej niż ja:-) ale po pierwszych
      skurczach partych zaczęły się problemy... nerwowe ruchy położnych... coraz
      słabszy sygnał na ktg... gdybym wtedy była sama to nie wiem co by było... jak
      przed 21 wieźli mnie na cesarkę to już nie bardzo wiedziałam co się dzieje ale
      miałam poczucie bezpieczeństwa bo nie byłam sama!!! no i po wybudzeniu z
      narkozy też był przy mnie z naszym synkiem na rękach:-))))
      ostatnią rzeczą o jakiej w takiej chwili myśli facet to seks i to czy jego
      kobieta jest kobieca... najważniejsze jest dziecko!!! a moim zdaniem mniej
      kobieco niż podczas porodu wygląda się po - zmęczona, opuchnięta, obolała, w
      szpitalnej koszuli i szpitalnej pościeli nie można wyglądać kusząco:-)
      • e-millie Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 24.01.07, 10:23
        sani14 napisała:


        > ostatnią rzeczą o jakiej w takiej chwili myśli facet to seks i to czy jego
        > kobieta jest kobieca... najważniejsze jest dziecko!!! a moim zdaniem mniej
        > kobieco niż podczas porodu wygląda się po - zmęczona, opuchnięta, obolała, w
        > szpitalnej koszuli i szpitalnej pościeli nie można wyglądać kusząco:-)
        zgadzam sie z sani14 poza jedna kwestia - najwazniejsza jestes Ty, nie dziecko.
        jesli - czego nikomu nie zycze - cokolwiek by sie zlego dzialo, to maz bedzie
        bal sie przede wszystkim o Ciebie... jesli mialby kiedykolwiek wybierac przy
        porodzie, to wybral zdowie i zycie zony. jak by nie patrzec, to Ty jestes jemu
        najblizsza osoba, przynajmniej w tym momencie. i nie znaczy to wcale, ze nie
        kocha dziecka lub mu jest obojetne, poprostu przede wszystkim martwi sie o Ciebie.
    • lucy_cu Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 24.01.07, 10:57
      Ja jestem z tych, co to w momentach cierpienia wpełzają samotnie w ciemny kąt-
      jak zwierzę. Wiem doskonale, że obecność męża tylko by mnie dekoncentrowała. Z
      kolei sam mąż twierdzi (i rozumiem go, bo sama czułabym się pewnie podobnie),
      że wielkim dyskomfortem byłaby dla niego własna bezsilność- tak naprawdę w czym
      niby miałby mi pomóc? Czułby się jak piąte koło u wozu. Trzymanie za rękę i
      masowanie pleców można sobie darować.
      Poza tym jestem tradycjonalistką i uważam, że rodzenie to sprawa kobiety.
      Ojciec wcale nie musi ogladać dziecka w pierwszej minucie życia.
      Wszystkie dzieci rodziłam sama, sama też nawiasem mówiąc zawsze chodzę do
      lekarza czy na usg. Taki układ bardzo odpowiada i mnie, i mężowi. I nie ma to
      nic wspólnego z odsuwaniem męża od przeżywania ojcostwa tudzież brakiem więzi
      między nami ( piszę to na wszelki wypadek, bo już się naczytałam na różnych
      forach teorii o przyczynach rodzenia bez męża ;-)).
      Co kto lubi po prostu. Są ludzie, którzy wolą cierpieć w pojedynkę, są tacy, co
      w towarzystwie. I już. :-)
      • monikaj21 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 24.01.07, 12:54
        A wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale ja też chyba wolę cierpieć w
        samotności - jak coś się złego ze mną dzieje to wolę być sama, nie lubię jak
        ktoś chodzi ze mną do lekarza jak jestem chora i mam jakieś badania. Hm, jak to
        człowiek ciągle czegoś nowego o sobie się dowiaduje :)
        Ale w moim przypadku obecność męża przy porodzie ma związek z zupełnie innymi
        rzeczami niż cierpienie - raczej ze wspólnym przeżywaniem emocji, poczuciem
        wspólnoty, sama nie wiem jak to nazwać. Chyba nie myślałam w ten sposób, że on
        ma mi pomóc cierpieć, tylko że naszym wspólnym zadaniem jest urodzić.
        Jakby mi mieli wyrywać ząb lub wycinać jakiś kawałek wnętrzności to wolałabym
        być sama :)
    • hondzia Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 24.01.07, 12:56
      przy pierwszym porodzie 10 lat temu towarzyszł mi ojciec mojego dziecka- gdyby
      nie on, pewnie czułabym się o wiele gorzej w trakcie porodu.Dla niego było to
      najwspanialsze przezycie: widok rodzacego sie dziecka, przecięcie pepowiny,
      potem trzymanie małej w ramionach.Nie czuł zadnego dyskomfortu, ja tez nie.Czuł
      się wielki,że jest taka maleńka istotka, jak mówił:cudzik, który powstał z
      miłości.Teraz w kwietniu bedzie miał drugie dziecko ze swoją drugą zoną i nie
      wyobraża sobie,żeby miało go przy tym nie być.
      Mój obecny mąż od początku mówi,że tez chce być przy porodzie.Dobrze,że ma
      takie nastawienie:)
    • ab_78 z niemezem :) n/t 24.01.07, 16:31

    • joannakw Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 29.01.07, 22:52
      Przy porodzie Kacpra cztery lata temu, był ze mną mój mąż. Od początku było to
      oczywiste, że będzie przy mnie. Poród był bardzo długi i ciężki dla mnie. Jego
      obecność była potrzebna, trochę mnie wkurzał, ale ok. Widział wszystko, pępowiny
      nie chciał przeciąć, nie chciał zadawać mi bólu (tzn. tak myślał). Małego dostał
      od razu na ręce, ja nie miała siły itd.. Moja mama się wtedy śmiała „ zobaczysz
      ty zapomnisz a on będzie pamiętał ” . i miała rację ja nie wiedziałam nic ani
      krwi ani jak to wyglądało czułam tylko ból, a on widział i pamięta. Z tym że
      pamięć się wypacza, to znaczy jeżeli wychodzi ten temat to jest wręcz tak że to
      On urodził małego, a nie ja. Mąż pamięta to co chce tylko że ja staję się w tym
      wszystkim mało ważna jakby mnie tam nie było, jest przykro. Teraz przy drugiej
      ciąży mimo wszystko chyba nie chce by był przy porodzie. Wg stanu na ostatnie
      badanie to łożysko jest nisko i jak się nie podniesie będzie cc. Ale to jeszcze
      sporo czasu i czas pokaże
    • bobimax Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 12:03
      Pierwszy poród odbył się wspólnie z mężem. Wspominamy to dobrze, zwłaszcza
      pierwsze chwile po porodzie jak małą położyli mi na brzuchu i ona otworzyła
      oczy. Mąż mi pomagał przy porodzie, liczył minuty między skurczami bo ja nie
      miałam już na to siły (poród wywoływany strasznie bolesny). W trakcie skurczów
      miałam kogo ściskać za rękę. Poród jest rzeczą naturalną i myślę że facet nie
      zraża się potem do kobiety. Ja przynajmniej tego nie zauważyłam. Zresztą teraz
      chyba też ze mną będzie choć jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, bo mamy jeszcze
      troszkę czasu i chyba nie dopuszczam innej myśli. Pozdrawiam
    • asia19813 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 12:49
      zastanawiam sie nad tym własnie czy chcę rodzic z mężem czy sama, chciałabym
      mieć przy sobie kogos bliskiego, mam pytanie czy do porodu rodzinnego wymagane
      są jakies przygotowania w szkole rodzenia? czy w trakcie porodu jak będe
      chciała żeby wyszedł to może wyjść, czy już musi zostać?
      • monikaj21 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 13:03
        Jasne, że może wyjść :)
        A co szkoły rodzenia to chyba zależy od szpitala.
        • asia19813 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 13:43
          to musze pogadac ze swoim lekarzem, ale może jeszcze poczekam i tak mam dużo
          pytań do niego
          • aurinko Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 13:46
            U mnie z niemężem, ale i tak chcę sama. Jak rodziłąm pierwsze dziecko, to nawet
            nie słyszalam o porodach rodzinnych. Teraz, mimo, że warunki ku temu są, to
            wolałabym, żeby mój facet jednak zajął się czymś innym w tym czasie ;-)
            Nie rozmawialiśmy o tym, ale z góry go uprzedziłam, że jakby chcial to nic z
            tego.
    • ena Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 15:31
      my z mezem chcemy rodzic razem(no wiadomo kto ma w tym wiekszy wklad), bo po
      pierwsze bede rodzic w anglii, wiec potrzebuje kogos,kto w razie czego zrozumie
      mnie jak z tego szoku przestane rozumiec angielski, a poza tym chce zeby maz
      czul ze uczestniczy w zyciu naszego dziecka od momentu przyjscia na swiat.dla
      mnie to jest wazne zeby maz byl ze mna,ale szanuje osoby, ktore wola rodzic
      samodzielnie, kazdy ma prawo wyboru:-)
      • blanka0 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 30.01.07, 18:04
        a ja bardzo bym chciala zeby moj mąz był na sali , wiem ze bede miala cc i
        chcialabym aby był przy mnie, wiem ze w niektorych szpitalach jest to mozliwe,
        ale moj mąż na widok krwi z nosa słabnie .....
    • uczula Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 31.01.07, 21:45
      u mnie to nie bedzie takie proste a byc moze nawet niemozliwe.
      Mam HBS dodatni a to oznacza porod na septyku...gdzie pewnie nie ma porodow
      rodzinnych.
      ja pierwszy raz rodzilam dlugo. na sali lezalam ponad 12 godzin z bolami.
      Wspominam to srednio przyjemnie nie z powodu bolu, a raczej samotnosci.
      Sala byla przygotowana tylko na 2 porody a bylam ja jedna.
      No a poloznej sie nudzilo i co chwila wychodzila.
      Wiec na sali porodowej bylam dlugie chwile sama!
      Zupelnie.
      Samo urodzenie bylo szybko ale zanim to nastapilo to dlugo czekalam niestety..
      nie wiem jak teraz bedzie, ale pewnie nie lepiej :(.
      Czy jest mozliwosc porodow rodzinnych na oddziale septycznym? Musialabym sie u
      nas popytac.
      Od strony partnera nie ma przeszkod :) powiedzial, ze jak bede chciala to on bedzie.
      No ale ja nie wiem czy on wie na co sie decyduje...:Dpewnie jest bardzo
      nieswiadomy :)
      • e-millie Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 01.02.07, 08:14
        czesto drugi porod jest szybszy niz pierwszy, wiec mam nadzieje, ze tym razem
        nie bedziesz tak dlugo czekala. i mam nadzieje, ze Twoj maz bedzie mogl byc przy
        Tobie - w kazdej chwili przeciez bedziesz mogla poprosic, zeby wyszedl, jesli
        nie bedziesz sie czula komfortowo, a sama swiadomosc, ze jest gdzies w poblizu i
        za chwile moze byc znowu przy Tobie z pewnoscia podnosi na duchu. zycze
        szybszego i mniej samotnego porodu!
        e-millie
        • sylpal13 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 16.03.07, 18:09
          właśnie też sie zapytałam męża czy chce być przy porodzie, czekam na odpowiedź.
          Ja bym chciała, ale nie będe go zmuszać. Ale jeśli się zdecyduje to musimy
          razem chodzić do szkoły rodzenia, a ponieważ w tygodniu nie ma na to szans, to
          będziemy chodzić w wekendy. A jeśli nie będzie chciał to samam będe chodzić w
          tygodniu. Ciekawa jestem co mi powie.
          • aurinko Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 16.03.07, 21:57
            A ja mam teraz orzech do zgryzienia. Jeszcze niecałe dwa miesiące temu
            zarzekałam się, że broń Boże, bez faceta przy porodzie, a teraz...
            Rozmawialiśmy i znam jego zdanie. On po prostu nie wyobraża sobie, żeby mogło
            go nie być przy porodzie. Chce być obecny, chce mi pomagać. A ja jakoś
            niebardzo jestem za tym. Ma jeszcze ponad 3 miesiące, żeby mnie przekonać do
            swoich racji, ale jeśli nie przekona w 100% to posiedzi na korytarzu.
            • anneau Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 16.03.07, 22:30
              Mój mąż był przy mnie w trakcie CC i nie wyobrażam sobie ze mogło by go nie być
              głównie ze względu na dziecko. Był moimi oczami - Majeczkę wynieśli poza zasięg
              mojego wzroku (wazyć, mierzyc etc) a ja umierałam z niepokoju czy wszystko ok.
              Mój mąż relacjonował mi co się dzieje (nikt z obsługi na to nie wpadł...) a
              później przyniósł mi naszą córeczkę i mi ją pokazał...

              Drugi poród ma szansę być naturalny i nie wyobrażamy sobie zebym poszła tam sama.
              Ale również myślę że jeśli ktoś nie miał by ochoty na wspólne rodzenie to
              absolutnie nie wolno nikogo zmuszać (mamy juz terror karmienia piersią więc
              terror porodów rodzinnych możemy sobie odpuścić :)
              pa
              • blanka0 ja to jest w przypadku cc- do anneau 17.03.07, 10:12
                anneau pisałas że mąż był obecny podczas cc, prosze napisz mi jak to wygląda,
                czy mąż stoi lub siedzi obok Twojej głowy , no bo chyba nie patrzy na sam
                zabieg cięcia..?
                Ja bardzo bym chciała żeby mój mąz trzymał mnie za ręke ale nie wiem czy w
                szpitalu będzie to możliwe.
    • sylpal13 Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 16.03.07, 22:57
      mam odpowiedź od meżusia - chce być przy porodzie, bardzo się cieszę
    • azbestowestringi Re: porod z mezem - co o tym myslicie? 16.03.07, 23:21
      bez chlopa bym sobie nie wyobrazala porodu.
    • didis porod z mezem - co o tym myslicie? 17.03.07, 00:16
      Jestem tak z pogranicza lipiec/sierpień. Od niedawna trafilam na forum, mam
      nadzieje, ze nie macie nic przeciwko, abym się i tu wypowiedziała.
      Moj mąż się boi, wcześniej bardzo chciał brać udział w porodzie, ale teraz się
      trochę przeraził, że nie da rady.
      Ja sobie nie wyobrażam porodu bez niego...Razem postanowiliśmy, że urodzimy
      wspólnie. Wiem jednak, że ta decyzja wiele go kosztowała.Zobaczymy. W naszej
      szkole rodzenia mają przygotowac mężczyzn do porodu rodzinnego. Ale to jeszcze
      4 miesiące:)
Pełna wersja