ja-goda1
31.01.07, 10:12
Właśnie od niedawna tak myślę o mojej firmie. Wprawdzie nigdy nikt nie robił
mi wyrzutów, jak byłam na opiece L4 na synka, jak brałam urlop na
uroczystości przedszkolne i zwalniałam się wcześniej na wizyty lekarskie. Ale
to co zdarzyło się ostatnio jeszcze milej mnie zaskoczyło.
Jak obwieściłam szefostwu, że spodziewam sie malucha zobaczyłam szczerą
radość i prawdziwe gratulacje. Potem byłam na rozmowie, na której jasno
określiłam jak długo będzie trwała moja nieobecnosć - uszanowano moją decyzje
o L4 w 6 miesiącu ciaży, a także fakt, że chcę zostać z maluchem, aż skończy
rok. Ostatnio miałam mały jubileusz - zostałam zaproszona na rozmowę -
dostałam premię dodatkową, list gratulacyjny, oraz jeszcze raz zapytano mnie
czy na pewno zamierzam tutaj wrócić, bo miejsce zawsze będzie na mnie czekało.
Strasznie mi miło, od tych kilku dni pracuje mi się jeszcze lepiej, tym
bardziej, że mamy bardzo zgraną ekipę.
Napisałam to, bo mam wrażenie, że w necie opisuje sie same negatywne
historie - zwolnienia cieżarnych, walki w sądach, rozwiązywanie umowy po
powrocie z urlopu macierzyńskiego itd... Ja dla przeciwwagi napisałam
pozytywną historię.
Nauczyło mnie to widziec pozytywne strony róznych sytuacji - zawsze
narzekałam, a że to nie praca w wyuczonym zawodzie, a że to nie praca moich
marzeń, a że to nie moja pasja...itd. Teraz myślę że na wszytko przyjdzie
swój czas, a teraz jestem zadowolona że pracuję tu gdzie pracuję i mój maluch
może sie spokojnie rozwijać, a ja mu nie przeszkadzam swoimi stresami
zawodowymi:)
Buziaki, Aga