boazeria
15.02.07, 15:44
Nie wiem co sie ze mna dzieje. Od 2ch dni chodze podirytowana, zla, na
wszystko reaguje placzem... W mezu oparcia nie znalazlam- jak rycze to oglada
tvn turbo albo siedzi na allegro. Walentynki sie kompletnie nie udaly a
zywilam wielkie nadzieje w zwiazku z tym dniem bo to takze rocznica naszych
zareczyn....
Maz na moje pytanie co zrobil wyjatkowego dla mnie przez ostatnie 2 lata
powiedzial:
1. upieklem kiedys kurczaka
2. pozmywalem wczoraj a nikt mnie nie prosil
3. a pamietasz jak kupilem ci hot doga?
i potem uznal ze odbija mi i mam za duze wymagania.
Smutno mi jakos. Czuje gruba, brzydka. Siedze na zwolnieniu 3 miesiac-
nigdzie nie chodzimy. Nie mam nawet o czym rozmawiac... Nieatrakcyjna pod
kazdym wzgledem.
Czuje sie jakos jak NIKT.
Jedyne co mi daje radosc to jak czuje ruchy mojego skarba. Ale ciagle czekam
na wyniki aminopunkcji i wariuje :-(
Czy wy macie podpore w mezu? Rozumie was? Albo chociaz stara sie zrozumiec?