Coś o porodzie, ja ide 2 raz i ....

15.04.07, 22:29
Cześć Dziewczyny, mam pytanie do tych z Was, które już conajmniej raz
rodziły. Ja ide drugi raz i zaczynam się pomału bać... dodam, że pierwszy
poród źle wspominam (nie podaje szczegułów, żeby nie straszyć pierwiastek;-
) ). Jak jest u Was też zaczynacie więcej myśleć o samym porodzie???
Wiem, że teraz będzie inaczej, bo dostane znieczulenie, nie rodze w Polsce i
pomimo, iż na codzień niemam problemu z językiem boje się, że podczas akcji
porodowej nie będe wiedziała o co chodzi... Chce zabrać znowu mojego chłopa
ze sobą, ale on tym razem jest lekko niechętny (no napatrzył się i nie był w
stanie pomóc, przynajmniej jemu się tak wydaje...), ale pracuje nad nim;-)
Dodajcie mi otuchy, bo się zaczynam niepokoić...
pozdr gorąco
    • aurinko Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 00:17
      Nie nadaję się do dodawania otuchy bo sama tego potrzebuję, ale po ciężkich
      przejściach przy pierwszym porodzie mówie sobie, że gorzej być nie może.
      Rodziłam ponad 12 lat temu i wiem, że to przez co wtedy przeszłam dziś nie
      miałoby prawa stać się nawet w najgorszym szpitalu. Obaw mam więcej, gdyż Maja
      ma problemy z serduchem i może się okazać, że wyląduję na cc w innym mieście.
      Wciąż nie wiem czy mój facet będzie ze mną przy porodzie, bo nie potrafię się
      na to zdecydować. Przed pierwszym porodem nie bałam się tak bardzo jak teraz,
      mimo, że wiem, jak to jest w praktyce. Pewnie niepotrzebnie się nakręcam,
      trzeba popracować nad swoim spokojem.
    • e-millie Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 09:32
      no to ja pozytywnie :) rodziłam już raz, moja starsza córeczka ma 2,5 roku.
      poród wspominam wspaniale, ale uświadomiłam sobie, że właściwie niczego się za
      pierwszym razem nie nauczyłam, ponieważ poród miałam błyskawiczny i tylko
      potwierdziły to moje wizyty w szkole rodzenia, do której już drugi raz chodzę.
      słucham z jakimi objawami mam się zgłosić do szpitala (objawów nie miałam
      żadnych, przypadkiem w tym dniu mój lekarz miał dyżur, więc byłam umówiona na
      badanie w szpitalu i akurat zaczęłam rodzić), słucham o pierwszej fazie,
      pozycjach, oddychaniu, łagodzeniu bólu i tutaj też żadnego doświadczenia, bo jak
      tylko przeszłam z izby do pokoju rodzinnego, miałam tak duże rozwarcie, że
      założyli mi od razu znieczulenie i 8cm! druga faza, to już lepiej, bo parłam,
      dobrze oddychałam, pamiętam... uff. ale jak sobie pomyślę, że drugi poród może
      być zupełnie inny, może dłuższy, może trudniejszy, może większe dziecko, to
      oczywiście trochę się boję, najbardziej jednak dwóch rzeczy - że może zabraknąć
      dla nas miejsc w salach porodów rodzinnych (nie wyobrażam sobie porodu bez męża,
      który był mi ogromnym wsparciem) i tego, że np. anestezjolog będzie akurat na
      cesarce, a ja będę znowu rodziła błyskawicznie i nie załapię się na
      znieczulenie. ale też myślę, że po pierwsze musi być dobrze, że szpitale jednak
      z każdym rokiem zmieniają się na lepsze, są bardziej otwarte na potrzeby i
      prośby rodzących, że mieszkam bliziutko, więc pewnie zdążę na to znieczulenie i
      załapię się na poród rodzinny, że staram się jak najlepiej przygotować do porodu
      i dużo zależy ode mnie, więc się postaram i to na pewno pomoże, a jak sobie
      pomyślę, że już niedługo będę moją córeczkę tuliła w ramionach, to już w ogóle
      przestaję skupiać się na ciemnych stronach porodu. myślę jednak, że warto
      wybierając się do szpitala mieć w głowie (a może nawet na kartce) rzeczy, które
      są dla nas istotne i od początku informować o tym personel, a idealnie mieć przy
      sobie męża, który zna tą naszą listę i w razie czego będzie naszym wysłannikiem
      :) kochane, rodzimy kolejny raz, wiemy, czego się spodziewać, czego oczekujemy i
      damy sobie świetnie radę! zobaczycie :)))
      pozdrawiam, strasznie się rozpisałam,
      e-millie
    • lucy_cu Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 10:04
      Heh. Ja już taka weteranka...A za każdym kolejnym razem mam więcej obaw. Mimo,
      że będę rodzić w sprawdzonym miejscu, w domowej niemal atmosferze. Boję się,
      zwyczajnie się boję. To nie jest panika ani jakiś tam paraliżujący strach-
      poród jest jak najbardziej dla ludzi, cały czas mam tego świadomość. To
      bardziej obawy z cyklu "tyle razy udało mi się bez problemu urodzić ładne i
      zdrowe dzieci- czy i tym razem będę mieć tyle szczęścia?".
      Już bym chciała mieć to za sobą. O.
    • ja-goda1 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 10:37
      Ja podobnie jak Emilie - pozytywnie.
      Po pierwsze współczuję Wam dziewczyny kiepskich doświadczeń przy pierwszych
      porodach. Pewnie jakbym sama miała cieżki pierwszy poród to teraz bym nie była
      taki Stefek Burczymucha.
      Ja się nastawiałam na 12 godzin ciężkiego porodu, strasznych boleści i
      traumatycznych przeżyć. Moze dlatego tak miło się rozczarowałam. Pierwsze
      skurcze przespałam, jak się obudziłam wyspana i wypoczęta ok godziny ósmej rano
      miałam już skurcze co 5 minut. Nie były uciążliwe - stąd moje wątpliwości czy
      to na pewno ,,to". Zdązyłam wziać prysznic, ułozyc sobie fajną fryzurę:D i po
      godzinie 10 byłam na izbie przyjęć. Wszystkie procedury i przebieranie się to
      kolena godzina, a urodziłam o 12:50. Czyli na porodówce byłam pewnie niecałe
      pół godziny. Nie powiem, ze nie bolało - to musi boleć, ale jakoś ciaglę
      myślałam, że najgorsze przede mną i psychicznie zniosłam poród bardzo dobrze.
      Wiem, że teraz nie mam gwarancji, że będzie łatwo - ale pozytywne doświadczenia
      sa dla mnie bardziej budujące.
      Astarza, Aurinko - na pocieszenie powiem Wam, że 3 osoby z mojego otoczenia po
      pierwszym długim i trudnycm porodzie, drugi miały dużo-dużo łatwiejszy:) Myślę,
      że to nie tylko kwestia kolejnego porodu, ale i zupełnie innego podejścia
      personelu do rodzacej.
      Pozdrawiam, A.
      • zabka1233 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 19:38
        Ja nie mialam tak fajnie za pierwszym razem , do szpitala trafilam chwile po
        godz. 24 i do samego rana ok 7 chodzilam po swojej sali , nie moglam siedziec
        lezec stac tylko te spacerki dawaly mi troche ulgi, mam nadzieje ze tym razem
        nie bedzie gorzej musi byc lepiej tego zycze wam i sobie
        • edzia.79 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 19:44
          A ja mile wspominam pierwszy porod mimo ze nasiedzialam sie na porodowce ok 12 godz.Mialam zzo wiec nie bylo tragedji.Teraz tez sie nastawiam na znieczulenie i narazie jeszcze sie nie boje.Martwie sie tylko zeby zdazyc ze znieczuleniem na czas i zeby sie nie okazalo ze juz jest za pozno na podanie.
          Ogolnie narazie jeszcze nie mysle.
          A dziewczyny ktore rodzily wiele lat temu niech pamietaja ze naprawde w szpitalach wszystko poszlo do przodu i polozne bardzo sie staraja.

          Bedzie ok.Damy rade :)
    • sani14 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 16.04.07, 23:05
      ja za pierwszym razem zakładałam że nie będzie źle i nie było do czasu... rano
      odszedł czop, o 15 wody, o 16 pierwsze skurcze a o 18 jak dojechaliśmy na
      porodówkę to miałam już 8 cm rozwarcia:-), pierwszy skurcz party o 19.15 i
      teoretycznie mogłam urodzić w niecałe 5 godzin:-) ale skończyło się na cc i to
      mnie trochę źle nastraja do następnego porodu:-(((
      no ale jakoś to będzie a co najważniejsze to mój mąż nie wyobraża sobie że
      mogło by go przy mnie nie być bo za pierwszym razem sam się przekonał ile
      znaczyła dla mnie (i innych...) jego obecność:-)
      będzie dobrze:-)
      • annak07 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 17.04.07, 08:33
        a ja to najbardziej boje sie tego, ze ten drugi porod bdzie szybszy [czy zdaze
        do szpitla]. przy pierwszym akcja porod. rozpoczela sie o 22.00 wiec i maz w
        domu byl, a co bedzie jak teraz zacznie sie w dzien a maz w pracy, i przy tym
        zakorkowanym wroclawiu to nie zdazy dojechac?
        • edzia.79 Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 17.04.07, 12:47
          Ja sie jeszcze martwie co zrobic ze starszakiem i zeby zdazyc na czas z zzo.
          • agusiajasia Re: Coś o porodzie, ja ide 2 raz i .... 17.04.07, 15:32
            ja tez co jakis czas mysle sobie, czy pojdzie mi tak latwo jak za pierwszym
            razem i czy stac mnie bedzie znowu na takie samo podejscie. bo jednak wiee
            zalezy od podejscia. ja nie stresowalam sie zbytnio, choc na przedporodowe
            lezala ze mna babka, ktora probowala mnie niemilosiernie nastraszyc i w koncu
            wypisala sie na wlasne zadanie. ja pomimo tego, ze mialam porod wywolywany nie
            nacierpialam sie za mocno i teraz licze na to samo.
            Po prostu idac drugi raz wiemy, czego sie spodziewac, jaki to rodzaj bolu i
            mniej wiecej jak bedzie. I moze dlatego czesciej o tym myslimy. Nie jest to
            jakies super mile przezycie, ale do zniesienia. Ja uwazam, ze tyle dziewczyn na
            swiecie rodzi i daja rade, to dlaczego ja akurat mam sobie nie poradzic.
            No to glowy do gory i badzmy dobrej mysli :) To tez ma duze znaczenie.
Pełna wersja