smutna historia - warszawianki na pomoc

15.05.07, 22:22
Witajcie

Przepraszam z góry, że wprowadzam gorycz w nasz wspólny czas oczekiwania na
Maleństwa, ale może któraś z Was będzie mogła mi pomóc.
Cztery miesiące temu mój dobry, kochany mąż, cudowny ojciec i najbliższa mi
osoba na swiecie powiedział, że postanowił odmienić swoje zycie i wyprowadził
sie do koleżanki z pracy. Byliśmy razem 13 lat, mamy 7-letniego syna i czekam
na nasze zaplanowane drugie dziecko...Walczyłam, prosiłam, starałam się. Na
nic. Niewiele brakowało a straciłabym ciążę. Jest mi ciężko podwójnie, bo
właściwie nie mam żadnej rodziny, a przecież muszę sobie poradzić.
W dodatku ten cudowny dotąd tata uznał, że 500 złotych na dwoje dzieci to az
za duzo, bo za co on będzie żył.
Dziś byłam u adwokata. Nie chcę zrobić krzywdy mojemu mężowi, za bardzo go
kochałam i źle mu nie umiem życzyć, ale muszę zadbać o dzieci i je
zabezpieczyć.Adwokat powiedział, że powinnam zbierać rachunki za wszystko, bo
na tej podstawie ustali się wysokość alimentów i tu mam właśnie kłopot, bo
moja przyjaciółka ma roczne dziecko i właściwie prawie wszystko od niej
dostanę, więc nie bedę miała tych paragonów na ubranka, łóżeczko itp.
Może któras z Was nie potrzebuje paragonów, a robi zakupy dla swojego
Malutka? Będę wdzięczna za pomoc mamom z Warszawy.
Pozdrawiam wszystkie lipcóweczki.
    • izoola Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 06:21
      chetnie bym pomogla, ale sama ograniczam wydatki jak moge-ciuszki z lumpeksu,
      wozek uzywany z allegro, tylko lozeczko bede miala nowe ale to od brata, ktory
      ne mieszka w wawie.
      mam jednak pewna rade do osob , ktore beda chcialy ci pomoc-uwazajcie by nie
      byly to paragony na cholendarne kwoty, bo takich sad ci nie zaliczy, w koncu
      moze spytac: skoro jest ci ciezko samej bez meza to dlaczego kupujesz np
      lozeczko za 1000zl czy wozek za 2000? moja znajoma tak miala gdy starala sie o
      alimenty na swoja dwojke dzieciakow.
      pozdrawiam i trzymam kciuki zebys wyszla na prosta.
    • monikaj21 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 09:12
      Strasznie mi przykro, że coś takiego Cię spotkało :( Ja mam wszystko po
      starszej córce, więc nie będę robić zakupów, ale jak coś bym musiała dokupować
      (jeszcze nie robiłam przeglądu) to będę zbierać rachunki.
    • astarza78p Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 09:13
      Chyba bym chłopa ubiła, ale co zrobić...
      Nie pisz takich rzeczy na forum, bo moga być one użyte przeciwko Tobie w
      sądzie, jako posługiwanie się fałszywymi dowodami i możesz mieć więcej kłopotów
      niż pożytku. Kobiecie po porodzie przysługuje 100% pokrycie kosztów utrzymania,
      bo nie jest w stanie podjąć pracy, adwokatowi chodziło może o rachunki domowe?
      były mąż będzie zobowiązany do pokrycia 100% domowych wydatków, przynajmniej na
      początku; poszukaj na forum gazetowym jest jakieś forum dla samotnych matek,
      one Ci poradzą co w takiej sytacji zrobić.
      Współczuje Ci z całego serca i trzymam kciuki za Ciebie i dzidzie.
      Ja bym z takim spokojem pisać o tym nie mogła więc również Cie podziwiam;-)
      pozrdawiam aga
      • becik_l79 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 10:18
        astarza78p ma rację. Wydaje mi się, że chodzi o rachunki domowe...Strasznie Ci
        współczuje, a Twój mąż ...szkoda gadać...
        Dopytaj się adwokata jakie konkretnie rachunki są ci potrzebne, a zobaczę co da
        się zrobić - my wiele rzeczy kupujemy z mężem, więc może coś się uda.
        Ściskam Cię mocno.
      • kamamama2 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 13:26
        przepłakałam 3 miesiące, mało nie straciłam dziecka, musze być spokojna dla
        syna i tego maleństwa i muszę o nie zadbać. Dziękuję za informację o forum
        samodzielnych mam.
        Wiem, że nie powinnam pisać takich rzeczy,to chyba z desperacji. Nie korzystam
        nigdzie z maila gazetowego, mój "mąż" też go nie zna i nie pozna.
        dziękuję
    • lipiec_2007 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 12:43
      jeśli jednak będziesz potrzebowała rachunki za wyprawkę dla dziecka, to chętnie
      pomogę. muszę wszystko kupić, a nawet jeszcze nie zaczęłam. daj znać
      • kamamama2 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 13:22
        Dziękuję Wam dziewczyny bardzo. mnie nie chodzi o to żeby się mścić, czy
        krzywdzić człowieka z którym byłam szczęśliwa przez wiele lat. Musze zadbac o
        dzieci, bo powiedział, że poczucie odpowiedzialności i obowiązku dla niego już
        nie istnieje. Wciąż nie mogę w to uwierzyć, ale przepłakałam 3 miesiące, teraz
        musze sobie radzić. Musze pozbierać rachunki za normalne domowe wydatki, te
        oczywiście będę miała swoje, ale żeby ustalic kwotę alimentów na to Maleństwo,
        które się dopiero urodzi musze mieć udokumentowane wydatki na nie, a tych
        będzie bardzo niewiele na początku, bo dostanę łóżeczko, pościel, ubranka,
        wózek...
        • blanka0 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 16.05.07, 21:38
          nie no co za palant
          • astarza78p Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 17.05.07, 08:33
            Ja uważam, że chłopu należy się kubeł zimnej wody na głowe, bo chyba kompletnie
            oszalał z tego co piszesz. Obowiązek ma łożyć na rodzine i tyle, jeśli tego nie
            rozumie to sąd mu to wyjaśni! Bądź twarda, bo chłop zachowuje się jak świnia i
            nikt a już napewno nie ja nie będzie Cię odwodził od "zemsty". Nie daj się
            wmanewować w żadne jego gierki, nie ufaj mu, nie daj się teraz oszukać,
            wszystko kalkuj na swoja i dzieci korzyść i nie zgadzaj się na nic co w Twoim
            mniemaniu jest nie dobre dla dzieci. Mame mają tylko jedna a tate zawsze można
            zmienić, jak mówi moja mama;-)
            Pozdrawiam aga
    • pocholita Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 17.05.07, 12:06
      Same paragony nie wystarczą. Musisz miec faktury na nazwisko.
      Prześlij mi na priva swoje dane. Co prawda ja nie będę kupowac łóżeczek, ale
      jakieś pieluchy czy kosmetyki to zawsze cos.
    • aninka79 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 17.05.07, 12:34
      Jezeli chodzi o rachynki mozesz na mnie liczyc, nie wszystkie zbieralam ale jak
      bede teraz kupowac rzeczy bede je zbierac i jakos Ci przekaze. Moja przyjaciolka
      kiedy zalozyla sprawe o alimenty ojcu jej dziecka sad nie chcial zadnych
      rachunkow tylko poprosil ja o wyliczenie ile miesiecznie wydaje na dziecko -
      pieluchy odzywki, szczepionki etc, wszystko zalezy na jakiego sedziego trafisz
      jeden bedzie wymagal drugi nie. Ja na Twoim miejscu skopalabym facetowi tylek.
      Nie popuszczaj, nie zaluj go - walcz o wszystko dla siebie i dzieci i nie miej
      skrupulow. Moja kolezanka ma namiary na stowarzyszenie pomagajace samotnym
      matkom - dostaniesz za darmo pomoc prawnika. Ja na Twoim miejscu to tak bym mu
      odmienila zycie ze pozalowalby ze sie urodzil.
      • aurinko Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 17.05.07, 12:40
        Jestem niecały miesiąc po ostatniej sprawie rozwodowej i jednocześnie
        alimentacyjnej. Nie oczekiwano ode mnie żadnych rachunków, określiłam tylko
        ogólne wydatki na dziecko i to wystarczyło. Sędzina zapytała mnie tylko ile
        kosztuje mnie miesięczne utrzymanie mieszkania oraz dziecka.
        Nie jestem w stanie Ci pomóc, bo mieszkam w Gdańsku i rachunki moje nie
        liczyłyby się pewnie, ewentualnie jeśli jeszcze byś potrzebowała to mogę
        zapytać znajomych czy są w stanie przesłać rachunki za pampersy i kosmetyki
        niemowlęce, jeśli będziesz zainteresowana to pisz na priv.
        • kamamama2 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 18.05.07, 11:14
          Dziękuję wszystkim. Adwokat, do którego poszłam powiedział, że wystarczą
          paragony, bo przecież nie będę brać faktury na marchewkę i chleb. Musze
          udowodnić wydatki na dziecko i to, że wydałam pieniądze, które były naszą
          wspólną własnością. Ja mam niestety taka pracę, że jak nie pracuję, to nie
          zarabiam, dostaję z zusu za zwolnienie grosze, a macieżyński mi się nie należy,
          bo zatrudniam się sama - tylko zasiłek. Zawsze to ja zarabiałam więcej i
          właściwie nas utrzymywałam, więc mój mąż uznał, że świetnie sobie poradzę. Nie
          wziął pod uwagę tego, że powinnam leżeć, żeby donosić nasze zaplanowane drugie
          dziecko.To niesamowite, ale dobry ojciec naszego syna kompletnie nie interesuje
          się tym drugim.
          Ja nie szukam zemsty, nie chcę robić mu na złość itp., ale musze zadbać o
          dzieci, tylko o to mi chodzi. Nie będę go karać, nie umiem mu nawet źle życzyć,
          ale mam nadzieję, że życie zwróci mu to co zrobił, nie mozna tak krzywdzić i na
          tym budowac szczęścia.
          Jeszcze raz wszystkim dziękuję i przepraszam, że wylewam żale na radosnym forum.

          Ja i mój synek bardzo czekamy na naszą Dzidzię i bardzo się cieszymy, że to juz
          niedługo!
          • edzia.79 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 18.05.07, 11:25
            kama Boze co za faceta mialas ze meza?
            Ja bym teraz nie miala zadnych skrupulow.
            Sprawdzaj tylko paragony zeby sie nie okazalo ze kupilas 10 smoczkow.
          • aurinko Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 18.05.07, 11:28
            Kaja, bądź dzielna i dbaj o siebie i dzieci. Ostatnią osobą, o której powinnaś
            myśleć w takiej sytuacji to mąż. I jeśli będziesz czuła taką potrzebę, to pisz.
          • rene8 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 18.05.07, 13:11
            Na początku przeproszę.
            Jestem sierpnówką,ale czasami zaglądam na Wasze forum.

            Byłam w podobnej sytuacji,tyle,ze mąż mnie zostawił z rocznym dzieckiem.
            co mogę poradzić?
            Zbieraj wszystkie paragony z apteki (swoje i dzieci),na wszystko co jest
            związane z dziećmi. Nawet w sklepie oddzielaj część zakupów od tych dziecięcych.
            Jak możesz płać kartą (potwierdzenie zakupu z wyciągu).
            Przy sprawie zaznacz w piśmie iż takie posiadasz.
            Jeżeli starsze dziecko jest leczone u jakiegolwiek specjalisty poproś o
            zaświadczenie.(alergolog, ortopeda, logopeda..wszystko!)
            W piśmie do sądu oprócz zaświadczenia o zarobkach, poproś o pity męża z
            ostatnich lat ?(wtedy kiedy Ty miałaś większe zarobki).

            Widzę,ze ciężko Ci się z tym pogodzić i kochasz męża.
            Ale jak się nie weźmiesz w garść to dostaniesz po tyłku i Ty i dzieci.
            Ja też taka byłam.

            Kochać to nie znaczy zawsze to samo!

            Pozdrawiam.
            Renia.
          • w_ania Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 13.06.07, 11:07
            Droga kamomamo,
            co ci tu napisac trzymaj się - w innym watku pisałm o mojej kolezance która tez
            znalazła się w twkiej sytuacji podobnej. Mąż ją zdradzał od 6 lat ich najmłodszy
            syn ma 3,5. Mają trójkę dzieci - świat sie jej załamał pół roku wcześniej zmarła
            jej mama i została sama jak palec bez żadnej pomocy. Na szczescie ma nas swoja
            paczkę ale skrzetnie ukrywalła to co przezywa prze 6 miesięcy tak ze wyladowała
            w szpitalu po próbie samobójczej wpadła w odchłań.
            Nie dlatego ze tak rozpaczała za męzem tylko dlatego że on przez cały czas nie
            mógł sie zdeklarować co dalej raz był słodki i miły iannym razem jechał na
            delegaję. Mało tego pracował razem ze swoją kochanką i nie przerwał tego nawet
            jak żona wylądowała na oddzielae psychiatrycznym z głeboką depresją. Ona jest w
            tej chwili na srodkach psychotropowych pod stała opieką lekarza. Najwazniesze
            jednak że wyrzuciła to z siebie i zaczęła o tym mówić nic juz nie ukrywa. Gość
            został w końcu wuwalony z domu bo on dalej chciał tak ciagnąć na dwa fronty -
            żadne deklaracje z jego strony nie pady nie przerwał pracy choć posuwaliśmy mu
            ofety po prostu nic czekał. Tym czekaniem automatycznie wykańczał żonę,
            okłamywał ją że nie utrzymuje kontaktu z tamtą. Prowadził rozmowy na kilku
            frontach na raz (w naszej paczce) aby do zony dotały informacje że on bez niej
            życ nie może. Po czym rozmawiał przez telef albo na g-g z tamtą nawet nie
            ukrywał tego specjalnie zostawił włączony komputer i wyszedł (żóna zajżała bo mu
            juz nie wierzyła) wtedy wyrzuciła go z domu. Ustalili ze przez miesiąc nie bedą
            razem mieszkali i on ma podjąć jakiekolwiek kroki jesli mu zależy. Ale i tej
            szansy nie wykorzystał wrócił po miesiącu i powiedział kochanie w moim życiu nic
            się nie zmieniło. Żona dostala szału i wywaliła wszystkie jego ciuchy na dwór
            kazała mu wy...ać z jej życia. On nadal nie wierzył że to już koniec myślał że
            sobie pomieszkają osobno i już a tu niespodzianka dostał pozew. Zdążyła
            załatwić aby dom został przepisany na nią i dzieci - jest tak samo dzielna jak
            ty tak samo skupia się na alimentach i mówi dlaczego ma odmówić dzieku
            czekolady? - tylko dlatego ze tatuś myśli tylko o sobie i ma gdzieś swoje
            dzieci??? Bez skrupułów zaczyna walczyć o alimenty - myślę że się w końcu
            podniesie byle ta sprawa szybko minęła. Zresztą ona twierdzi że gdyby nie nasza
            paczka bo już by nie żyła że czuje z ma w nas oparcie.
            a facet był gościem super inteligentnym kochającym tatusiem super stawiany za
            wzór - i co sie okazało ze oszukał nie tylko swoją zone ale tez swoich
            przyjaciół - manipulował wszystkimi (a jest w tym dobry)Przeleciała mi taka myśl
            przez głowę nawet czy on jest tak głupi czy cyniczny ale okazało się niestety to
            drugie.Jedno co wiem że nie możemy jej zostawić z tym samej najgorsze jest to ze
            mieszkamy od siebie około 100 km.
            Napisała do ciebie bo wiem jak sie czujesz jak zawódł zaufanie zadajesz sobie
            pytanie dlaczego co sie stało i kom on jest?
            Trzymam za ciebie kciuki abyś wyszła z tego obronna ręką abyś dała radę walczyć
            dla maluchów.
            Ania
    • bozena.br.0307 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 18.05.07, 13:25
      Witam!Strasznie mi przykro z powodu tego co Cię spotkało. Współczuję z całego
      serca. Musisz jednak byc dzielna, bo masz po co i dla kogo żyć. Dbaj o siebie
      aby dzieciaczki nie były smutne widząc nieszczęśliwą mamusię. Trzymam kciuki,
      żeby wszystko dobrze się ułożyło.buziaczki
    • yvonne79 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 13.06.07, 11:42
      Bardzo Ci współczuję i trzymam mocno kciuki za Ciebie i dzieciaczki :) Myśl
      teraz przede wszystkim o sobie i dzieciach. Musisz być silna i walczyć.
      Ja mam już trochę zakupów porobionych, ale mimo wszystko jeszcze nie mamy całej
      wyprawki, więc chętnie pomogę w kwestii rachunków.
      Trzymaj się. Pozdrawiam :)
    • ja-goda1 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 13.06.07, 12:18
      Kama bardzo mi przykro, że Cię to spotkało. To dobrze, że uporałaś się ze
      smutkiem i złością chociaż trochę przed narodzinami dziecka. Ja się kompletnie
      nie znam na sprawach alimentacyjnych, ale dziewczyny napisały kilka istotnych rad.
      Ja też mam większośc wyprawki po starszaku, zresztą moje krakowskie rachunki na
      niewiele by się zdały, ale chcę chcę Ci napisac że jesteś bardzo dzielna, a
      teraz musisz myślec o sobie i o dzieciach, a na samym końcu o mężu, który niczym
      sobie nie zasłużył na Twoje zrozumienie.

      Pozdrawiam Cię ciepło, Aga
      • kamamama2 Re: smutna historia - warszawianki na pomoc 13.06.07, 15:49
        Dziękuję Wam bardzo. Trudno mi i bardzo się boję, ale wierzę, że sobie poradzę
        i że moja rozpacz i strach nie zaszkodziły brzuszkowi. Będę miał dwoje
        wspaniałych dzieciaków, dla nich warto.
        Wciąż tylko nie wiem jak to możliwe, że dobry człowiek i świetny tata
        starszaka, ma w nosie swoje drugie dziecko. Nawet na finansowanie dzieci honoru
        mu nie starcza. Jako, że nie bedzie miał za co żyć przelał mi w tym miesiącu
        120 złotych, załosne...Pozbywanie się złudzeń bywa bolesne
        Oby wszystkie nasze brzuszki były zdrowe i szczęsliwe
Pełna wersja