Szkoła rodzenia?

18.05.07, 08:30
rozmawiałam wczoraj z położną, namawia mnie na szkołę rodzenia, że warto,
sama nie wiem, ja ze szkoły rodzenia chciałabym się dowiedziec tylko jak
oddychac przy porodzie, a o niczym innym niechcę myśleć, sama nie wiem co
robić, chyba jedneak zrezygnuję...
    • aniak1978 Re: Szkoła rodzenia? 18.05.07, 09:32
      cóż, ja jedynie mogę polecić szkoły rodzenia. Przy pierwszym dziecku chodziłam
      na zajęcia płatne - to nie były tylko wykłady, ale również ćwiczenia
      ogólnosprawnościowe - choć wydawało nam się, że to zwykłe "wymachy" nóg i rąk,
      to jednak wiele nam to dało.
      Z rzeczy omawianych na zajęciach, o czym warto mieć pojęcie, to choćby to, jak
      rozpoznać, że musisz już jechać do szpitala (jak rozpoznać skurcze porodowe od
      skurczy przepowiadających poród), jak możesz się zachowywać (to bardziej dla
      Twojego partnera) bo zachowania rodzącej kobiety są bardzo nieracjonalne :-),
      jak zachowywać się podczas porodu, co może Ci pomóc zminimalizować ból (typu
      kąpiel, piłki, worki sako, inny sprzęt dostępny w szpitalu), dowiesz się też
      sporo na temat rodzajów znieczuleń, kiedy możesz je otrzymać i ich zalety i
      wady (bo są takie!), dowiesz się jak pielęgnować malucha, jak go karmić, jak
      sama powinnaś się odżywaić po porodzie, aby nie narazić noworodka na alergię, i
      wielu innych rzeczy, o których nawet do głowy Ci nie przychodzi.

      Nam (mi i mężowi) pierwsza szkoła rodzenia dała dużo, szczególnie że rodziliśmy
      razem. Teraz - przy drugim maluszku - również zapisaliśmy się na zajęcia (tym
      razem szkoła jest bezpłatna - refundowana przez miasto) i muszę przyznać, że
      choć pewną wiedzę już mamy to ciągle dowiadujemy się czegoś nowego. I oboje z
      wielką chęcią będziemy chodzili na kolejne zajęcia.

      Także ja osobiście gorąco polecam szkoły rodzenia. Sądzę, że zawsze można
      dowiedzieć się tam czegoś, czego nie wyczytasz w książkach czy gazetach, a co w
      praktyce się przyda.

      • izoola Re: Szkoła rodzenia? 18.05.07, 10:29
        absolutnie popieram aniak1978. nawet moj maz ktory sceptycznie byl nastawiony
        do szkoly i szedl na pierwsze spotkanie ze skwaszona mina przyznal mi pozniej
        racje i dziekowal, ze nas zapisalam:)
    • katx1 Re: Szkoła rodzenia? 20.05.07, 11:22
      Ja po 4 zajęciach w szkole rodzenia jestem jak najbardziej za i każdej
      ciężarnej będę polecać, ile mi pomoże przy samym porodzie to się okaże,
      natomiast moje nastawienie do czekającego mnie porodu zmieniło się o 180 st.
      jestem wyluzowana i przestałam panikować, chodzić, chodzić i jeszcze raz
      chodzić.
      • silvii Re: Szkoła rodzenia? 20.05.07, 13:05
        również popieram. Nie tylko bardzo dużo informacji na temat dziecka, porodu i
        tego co dalej, nie tylko ćwiczenia, które wykonują z nami nasi partnerzy (i
        często mają z nimi większy problem niż my same ;), ale przede wszystkim kontakt
        osobisty z innymi parami - zwłaszcza dla mężczyzn - miło usłyszeć, że nie tylko
        ich kobieta zachowuje się czasem kompletnie irracjonalnie :) Moim zdaniem warto
        wybrać szkołę, którą prowadzą osoby ze szpitala, w którym chcemy rodzić, pomaga
        to w oswojeniu się "że nie taki diabeł straszny". Podsumowując: chodzić!
    • asia19813 Re: Szkoła rodzenia? 20.05.07, 16:29
      nie wiem czy uda mi sie namówić męża, sama tez do końca nie jestem pewna.tu już
      33tc (wg USG) a lekarz mówi że moge wczęniej rodzić...
    • joaska_29 Re: Szkoła rodzenia? 20.05.07, 18:21
      Ja nie byłam i nie wybieram się. Doszłam do wniosku, że kiedyś nie było takich
      wynalazków i kobiety wiedziały jak rodzić. Wierzę, że podpowie mi kobieca
      intuicja. Poza tym wiele czytam na temat oddychania podczas porodu, mam masę
      książęk i dokładnie zapoznaję się ze wszystkim.

      Gdzieś wyczytałam (chyba nawet na forum), że każda dziewczyna inaczej reaguje
      na steres porodowy i niektóre zapominają wówczas o wszystkim czego się nauczyły
      chodząc do szkoły rodzenia. Kasę która miałabym wydać na szkołę wolę
      przeznaczyć na akcesoria dla Małej.

      Dodam, że to jest jedynie moja opinia na ten temat i nie podważam, żadnej
      opinii koleżanek, które wyżej piszą.
      • asia19813 Re: Szkoła rodzenia? 20.05.07, 20:37
        tez uważam, że to co będzie odpowiednie w danej chwili, co będzie trzeba
        zrobić, to położna mi powie, ja wolę się na zapas nie denerwować.
        • malenkie7 Re: Szkoła rodzenia? 21.05.07, 09:11
          No coz, zdecydowanie POLECAM szkole rodzenia kobietkom ktore beda mialy
          pierwsze dziecko. A oto dlaczego (pisze na podstawie zajec w szkole do ktorej
          chodze)
          - poznalam dwie polozne, ktore sa przemile i ta znajomosc podczas porodu na
          pewno sie przyda
          - poznalam szczegolowo prawa pacjenta, o co moge prosic, czego mam prawo
          wymagac i żądać gdy zostane przyjeta do porodu
          - zapoznalam sie z dokumentami, jakie przyjdzie mi wypelnic przy przyjmowaniu
          do szpitala, a uwierzcie mi, to jest "ksiazka" a nie jeden arkusz, gdybym
          pierwszy raz widziala te dokumentu tuz przed przyjeciem, to na pewno nie
          wypelnilabym ich swiadomie, wiadomo, emocje - a sklada sie mnostwo podpisow, a
          podpis to wyrazenie zgody na cos lub nie.
          - na jednych z zajec zwiedzalismy trakt porodowy i oddzial noworodkow -
          wszedzie moglam zajrzec, popatrzec, co w standardzie, co za kase, poznac
          warunki panujace w szpitalu (sale porodowe, poporodowe, toalety, izba przyjec
          etc..)
          - zaliczylismy wyklad o pierwszych oznakach porodu
          - Zaliczylismy wyklad i cwiczenia dot. tego jak podnosic, klasc, kapac,
          przewijac, nosic maluszka, jak obserwowac jego rozwoj ruchowy w poszczegolnych
          miesiacach zycia, jak sie z nim bawic, ćwiczyc, jaki wybrac materacyk do
          lozeczka etc...

          To dopiero polowa kursu, dzisiaj mam kolejne zajecia.
          Znam malzenstwo, ktore nie chodzilo do szkoly rodzenia - a teraz zaluja. Bo
          dopiero w 8 m-cu zycia coreczki dostrzegli ze cos z nia nie tak ruchowo - i
          zbyt pozno zaczeli ją rehabilitowac, a wiadomo, im wczesniej, tym lepiej.

          Narazie nie znam minusow chodzenia do szkloly rodzenia. Uwazam, ze nie mam
          odpowiedniej wiedzy, wiec musze ja zdobyc, nie mam tez pod reka doswiadczonej
          sasiadki czy kogos z rodziny, bedziemy musieli radzic sobie z mezem sami.
          Osoby, ktore twierdza, ze kiedys takich szkol nie bylo, a nasi rodzice dali
          sobie swietnie rade, sa odwazne. Zaznacze tylko, ze przez to, ze nasi rodzice
          nie mieli takich mozliwosci ksztalcenia sie jak my, nasze pokolenie ma np
          skrzywione kregoslupy, asymetryczne ciala - to efekt tego, ze nie kazde z
          naszych rodzicow potrafilo umiejetnie obserwowac naszego rozwoju ruchowego, nie
          nmieli po prostu tej swiadomosci. Dodam ze moj mąż do tej pory zle stawia stopy
          przy chodzeniu, bo zadne z jego rodzicow nie zaobserwowalo, ze zle chodzil juz
          jako dziecko...

          Ksiazki i internet nie zastapią wiedzy przekazywanej przez fachowe osoby. Acha,
          no i podczas szkoly rodzenia mozna zadawac pytania, nawet te najdziwniejsze, i
          uzyska sie na nie odpowiedz.
          • babajagaa Re: Szkoła rodzenia? 21.05.07, 12:26
            Ja niestety nie moge,musze sie oszczedzac,maz pracuje w roznych godzinach a jak
            jeszcze moglam to chcialam isc
Pełna wersja